Mentionsy Mentionsy
Olga Herring True Crime
Olga Herring True Crime

Puste domy 2: Masakra w Eislingen

13.02.2025 ·1 godz 0 min

Rodzina Haussler mieszka w malowniczym miasteczku na południu Niemiec. Kiedy nadchodzą Święta Wielkanocne wszyscy są w doskonałych humorach. Nic nie zwiastuje tego, co za chwilę nadejdzie.https://nordvpn.com/herring Dzisiejszy odcinek powstał we współpracy z NordVPN. Skorzystaj z mojego kodu HERRING, dzięki któremu przy zakupie dwuletniego planu otrzymasz cztery miesiące za darmo. Dzięki gwarancji 30 dniowego terminu zwrotu, niczym nie ryzykujesz!

To właśnie w tych pięknych okolicznościach architektury i przyrody żyje rodzina Hoslerów. Małżeństwo Hans-Jürgen i Else. Elsa jest nauczycielką w okolicznej szkole, a Hans jest znanym i cenionym praktykiem medycyny naturalnej, co w jego przypadku przekłada się na dwie rzeczy – ogromny społeczny szacunek i duże zarobki. Tak duże, że małżeństwo stać nawet na zakup zabytkowej kamienicy przy Friedhofstrasse, cichej i bardzo zadbanej uliczce domków jednorodzinnych, a budynek staje się ich centrum życia. To tutaj, na kilkuset metrach sześciennych, powstaje profesjonalny gabinet medycyny naturalnej oraz kilka mniejszych mieszkań na wynajem.

Za to na poddaszu kamienicy powstaje bardzo duże i przestronne mieszkanie, w którym małżeństwo postanawia prowadzić swoje prywatne życie i gdzie wychowuje trójkę swoich dzieci. Dwie córki, najstarszą Anne Christine i średnią Anne Marie oraz najmłodszego i jedynego syna, Andriasa. Życie Hoslerów toczy się spokojnie, ale nie bez sukcesów. Hans Jürgen ze względu na swoją działalność cieszy się w mieście dużym poważaniem i zna go tu niemal każdy. Bo chociaż w Polsce medycyna naturalna bywa, że kojarzona jest z szarlataństwem i znachorstwem, a nie naukami medycznymi, to w Niemczech, aby wykonywać zawód, jaki wykonuje Hans Jürgen, trzeba pokonać niełatwą i długą drogę.

Ich dorosłe już dwudziestokilkuletnie córki studiują pedagogikę, a osiemnastoletni syn chodzi do liceum, gdzie jest popularny i lubiany, a czas wolny, zamiast grać w gry komputerowe jak wielu jego rówieśników, spędza w związku strzeleckim, który przygotowuje go do służby wojskowej. Do rodziny poniekąd należy też Frederik, który jest najlepszym przyjacielem Andriasa. Chłopcy poznali się lata temu, gdy razem chodzili do gimnazjum w sąsiednim Gappingen. Od tego czasu są nierozłączni i siłą rzeczy mnóstwo czasu spędzają w domu hoslerów. Co jednak bardzo ciekawe, właśnie ta przyjaźń wiele osób dziwi, ponieważ przyjaciele są swoimi całkowitymi przeciwieństwami.

Andreas jest bardzo ekstrawertyczny, co sprawia, że jest jednym z najpopularniejszych chłopaków w szkole. Frederick znowu zawsze stoi z boku i właściwie poza Andreasem nie kumpluje się z nikim innym. Dla rówieśników. którzy podziwiają Andriasa i dla tych, którzy sami chcieliby znaleźć się blisko niego, ta relacja jest nie do końca zrozumiała, ale najwyraźniej prawdziwa przyjaźń jest ważniejsza niż status w szkolnej hierarchii. Nadchodzi Wielkanoc 2009 roku. Jest 9 kwietnia, to Wielki Czwartek. Atmosfera w domu Hoslerów od samego rana jest bardzo pozytywna i rozluźniona i każdy spędza czas na swój sposób.

To z kolei okazuje się być strzałem w dziesiątkę, bo zarówno Andreas jak i Frederik doskonale odnajdują się w towarzystwie dorosłych. Wszyscy są weseli, opowiadają anegdoty, piją, tańczą, śmieją się, zaczynają też snuć plany na kolejny dzień. Kiedy chłopcy dowiadują się, że małżeństwo Hoslerów razem z przyjaciółmi zaplanowali na kolejny dzień wspólny wyjazd, stwierdzają, że koniecznie muszą do nich dołączyć, bo tak dobrze się razem bawią. Każdy uznaje to za świetny pomysł. I reszta wieczoru mija w niezmiennie dobrej atmosferze. Jednak wszystko co dobre w końcu kiedyś się kończy, dlatego gdy dochodzi północ, niemal każdy zaczyna już odczuwać zmęczenie.

Chcą zdążyć jeszcze na poranną mszę, zanim pojawią się w domu Hoslerów. W końcu wczoraj w restauracji umówili się z rodzicami Andriasa i ich przyjaciółmi na wspólny świąteczny wyjazd. Czasu jest mało, a bardzo nie chcą się spóźnić. Na zegarku wybija godzina dziewiąta trzydzieści, kiedy w domu rodziców Frederika rozbrzmiewa dźwięk dzwoniącego telefonu stacjonarnego. Chwilę później do aparatu podbiega dwunastoletni brat Frederika i podnosi słuchawkę, jednak na jego twarzy maluje się niezrozumienie. Osoba po drugiej stronie, męski głos, mówi tak szybko i niewyraźnie, że chłopak nie potrafi rozszyfrować o co chodzi i myśląc, że to chyba jakiś głupi żart, rozłącza się.

Na tym jednak wcale nie kończy się ta nieco dziwna sytuacja, bo telefon znowu zaczyna dzwonić, ale tym razem słuchawkę podnosi ZUS, matka chłopców. Sytuacja jest teraz inna, bo nieznany głos po drugiej stronie jest opanowany, a mężczyzna przedstawia się jako sanitariusz. To, co jednak mówi, sprawia, że nogi kobiety uginają się ze stresu. Obcy głos nakazuje jej, by natychmiast udała się do domu Hoslerów. Nie może powiedzieć nic więcej ponad to, że wydarzyło się nieszczęście. Wszystko dzieje się tak szybko, że kobieta nie ma nawet czasu przeanalizować, o co może chodzić. Wie jedno, przecież jej syn, Frederick, właśnie tam wybierał się ze swoim przyjacielem.

Jest przerażona i zdezorientowana, dlatego nie bagatelizuje sprawy. Od razu na nogi wkłada buty i idzie do samochodu, którym z piskiem opon rusza do domu przyjaciela jej syna. Kiedy dojeżdża pod dom hoslerów, serce podchodzi jej do samego gardła, bo jej oczom ukazuje się obraz niczym z filmów lub z wieczornych wiadomości. Ulica, przy której znajduje się dom przyjaciela jej syna, oddzielona jest przez policję za pomocą taśmy, a przed wejściem do budynku stoją radiowozy i karetka. Wszędzie migają też niebieskie światła. Gdy kobieta parkuje przed taśmą i wysiada z auta, już z daleka słyszy krzyki. To Andreas.

Zu spróbuje podejść bliżej. Chciałaby przytulić syna i dowiedzieć się, co się wydarzyło, ale naprzeciw wychodzi jej policjant, który zatrzymuje kobietę. To nie miejsce dla gapiów. Prosi o wylegitymowanie się i dopiero gdy potwierdza, że jest matką jednego z chłopców i jednocześnie przyjaciółką rodziny, pozwala jej przejść dalej, ale też prosi ją na bok, by udzielić więcej informacji. Skołowana kobieta rusza za funkcjonariuszem, który chwilę później przekazuje jej przerażające nowiny. W domu Hoslerów doszło do morderstwa, a sytuacja jest beznadziejna. Najpewniej dzisiejszej nocy wydarzyło się tu coś strasznego. Zginęli niemal wszyscy.

Jak udaje się ustalić, do rodziny Hoslerów oddano łącznie aż 31 strzałów z broni małokalibrowej, jednak szokujące okazuje się fakt, że nikt z pozostałych mieszkańców kamienicy nie słyszał niczego podejrzanego. Zdziwieni są wszyscy, zarówno policja, jak i ludzie mieszkający obok. Przecież niemal za ścianą doszło do tak tragicznych scen. Wszystko wskazuje więc na to, że nie ma świadków zbrodni. Nie ma też narzędzia zbrodni, bo chociaż sprawca pozostawił po sobie łuski, to jednak w mieszkaniu nie znaleziono żadnej broni. Śledczy zabezpieczają jedynie pistolet gazowy, który rodzina trzymała w domu do samoobrony. Nie został on jednak użyty i niemal na pewno nie ma żadnego związku ze sprawą.

To wtedy bliscy, którzy oczekują na chłopców, obserwują jak nastolatkowie wreszcie opuszczają komisariat policji, ale skuci w kajdanki. Nie mają nawet czasu zamienić z nimi słowa, bo natychmiast zostają wprowadzeni do radiowozów i usadzeni na tylnych siedzeniach samochodów, które odjeżdżają na sygnałach. Bliscy są skołowani. i uzyskują jedynie skąpe informacje. Dowiadują się, że Andreas i Frederick w czasie przesłuchania zachowywali się dziwnie, błądzili w zeznaniach i zaprzeczali sami sobie, a gdy policja zaczęła zadawać te trudne pytania, oboje zamknęli się w sobie i postanowili milczeć. Na dodatek, jako że w mieszkaniu Hoslerów już na pewno nie odnotowano żadnych śladów włamania ani walki, dla śledczych oznacza to jedno.

Ich zadanie jest kluczowe i sprecyzowane. Muszą odnaleźć narzędzia zbrodni. Zgodnie ze zleconym zadaniem funkcjonariusze z okolicznych miast przeczesują zarośla i nieużytki w okolicy domu Hoslerów, jednak bez sukcesów. Przełom następuje dopiero kolejnego dnia, 12 kwietnia, kiedy policjanci centymetr po centymetrze prześwietlają dom Frederica. Gdy po wielu godzinach pracy trafiają na strych, nieoczekiwanie trafiają na obluzowaną deskę w podłodze. Zaczynają sprawdzać, czy to przypadek, czy może skrytka. I rzeczywiście, to co odnajdują w tym niepozornym domu jeży włos na głowie. Pod podłogą, w sporym otworze, znajduje się cały arsenał.

Pogrzeb czwórki bestialsko zamordowanych hoslerów odbywa się 18 kwietnia 2009 roku. Przed czterema trumnami Hansa Jurgena, Elze, Anne Christine i Anne Marie staje ponad 500 osób, a co najmniej drugie tyle ustawia się przed kościołem, w którym już po prostu zabrakło miejsca. Zebrali się tu nie tylko bliscy rodziny, ale i zwykli mieszkańcy Eislingen, zszokowani tym, co się stało w ich spokojnym, małym miasteczku. Jest tu też sporo osób kompletnie niezwiązanych ani z miejscem zbrodni, ani z ofiarami, ale są tu, bo poruszyła ich tragedia i chcą wesprzeć rodziny ofiar. Cała ceremonia jest bardzo wzruszająca.

Niestety, tylko te mocne stwierdzenia muszą zadowolić opinię publiczną, bo chociaż akt oskarżenia o zaplanowanie i zrealizowanie poczwórnego morderstwa powstaje w lipcu, to jego szczegóły pozostają tajemnicą, co rozpędza maszynę spekulacyjną. Prowadzi to do tego, że dziennikarze śledczy na własną rękę prześwietlają aresztowanych i ich środowisko, a w głośnych artykułach przeczytać można, że morderstwo hoslerów było wynikiem sporu na tle orientacji seksualnej chłopców. Pojawia się wręcz wysyp reportaży, w których ze szczegółami analizowany jest życiorys nastolatków, które zwracają uwagę, że Andreas i Fredrik poznali się w gimnazjum i od tamtej pory stali się nierozłączni.

Razem spędzali czas zarówno w szkole, jak i po niej. Odwiedzali się nawzajem w swoich domach, nocowali u siebie, jeździli na wspólne wyjazdy. Razem dołączyli też do Związku Strzeleckiego oraz odpowiednika naszego WOPR-u. Łączyło ich coś jeszcze. Żaden z nich nie wykazywał zainteresowania dziewczynami, co zaczęło wzbudzać podejrzenia ludzi z ich otoczenia. Zdaniem dziennikarzy, chłopcy przyłapywani byli na trzymaniu się za rękę i przytulaniu, a momentem kulminacyjnym miał być rodzinny wyjazd hoslerów w góry w 2008 roku, w czasie którego Hans Jürgen miał przyłapać chłopców w jednym łóżku. Mężczyzna jako szanowany praktyk medyczny i członek zboru literańskiego miał nie akceptować wyborów syna.

Pewnego letniego dnia Andreas zauważa w ogródku za kamienicą jeża i postanawia położyć go na rozgrzanym grillu. Wszystko to obserwuje Frederick, jednak w żadnym wypadku nie próbuje ratować zwierzęcia, wręcz przeciwnie. Andreas prosi go, żeby teraz on zrobił to samo ze swoim kotem, ale Frederick nie chce dać się namówić, co argumentuje tym, że zrobiłby przykrość swoim rodzicom. Szybko jednak reflektuje się, kiedy widzi rozczarowanie w oczach swojego przyjaciela, a może raczej idola, i zgadza się pokazać, że nie jest mięczakiem i wskazuje, że mogą przecież złapać kota sąsiadów, który często kręci się po podwórku za kamienicą hoslerów.

Chłopcy spędzają też więcej czasu poza domem i głównie chodzą do lasu, gdzie nikt ich nie zobaczy. Strzelają wtedy do drzew i ptaków. To wszystko sprawia, że czują się ponad wszystkimi. Czują też, że realizacja planu ostatecznego to tylko kwestia czasu. Szczególnie, że o zbrodni rozmawiają coraz częściej. Wymyślają nawet swoje tajne hasło 5142, co oznacza pięcioosobową rodzinę Hoslerów, jedynego ocalałego Andriasa, cztery ofiary oraz dwóch wspólników w zbrodni. Wszystko staje się już tak realne, niemal częścią ich codzienności. Że obaj dochodzą do tego samego wniosku, pozostaje obmyślić dokładny plan.

Za drzwiami pokoju Frederika przygotowują się do wykonania planu, o którym rozmawiali już od miesięcy. Kiedy na zegarku wybija 21.30, nastolatkowie opuszczają dom Frederica i udają się do piekarni w centrum Eislingen. Nie przyszli tu jednak po świeży chleb. Na tyłach piekarni chowają swoje telefony komórkowe. Chcą w ten sposób oszukać śledczych i dać sobie fałszywe alibi. Powiedzą, że wieczór spędzili na mieście, a to potwierdzą logowania ich telefonów. Kiedy ich komórki są już dobrze ukryte, obaj kierują się do kamienicy Hoslerów przy Friedhofstrasse, jednak nie wchodzą od razu na piętro, gdzie znajduje się mieszkanie Andriasa i jego bliskich.

Udają przyjacielskich. W wyrachowany sposób wręcz drwią z ludzkiego życia. Są przy tym czujni. I gdy tylko dowiadują się, że rodzice planują zbierać się do domu koło północy, celowo sami opuszczają imprezę odrobinę wcześniej. Chcą wrócić przed nimi do kamienicy przy Friedhofstrasse. Kiedy wybija północ, obaj wychodzą z restauracji zanim opuszczają reszta, a niedługo później znowu są w piwnicy rodzinnego domu Hoslerów, gdzie przebierają się w ubrania, w których pozbawili życia siostry. Następnie wchodzą na piętro. Otwierają drzwi do mieszkania i czekają na rodziców Andriasa. Ci pojawiają się w domu pół godziny później i podobnie jak Anne-Christine i Anne-Marie, zarówno Hans-Jürgen jak i Else kompletnie nie spodziewają się ataku, którego, gdy ten następuje, także nie do końca rozumieją.

Mówi, że owszem, to na jego prośbę wszystko się wydarzyło, ale to Frederick był jedynym, który feralnej nocy strzelał do bezbronnych hoslerów. Andreas przy wszystkich wyznaje, że po wszystkim poczuł ból i żal i że zastanawiał się nawet, czy w zamian nie powinien zabić w odwecie rodziców Frederika, ale jak twierdzi, nie byłby do tego zdolny. I co bardzo ciekawe, tę nową wersję wydarzeń potwierdza również sam Frederik, tym samym zaprzeczając samemu sobie, bo wcześniej zganiał winę na przyjaciela. Ta zmiana w składanych zeznaniach sprawia wszystkich w konsternację, bo jest znaczna, a chłopcy od momentu aresztowania nie mieli ze sobą najmniejszego kontaktu.

Jednak gdy o Andreasie i Frederiku wypowiadają się znajomi i rodzina, a także inne zamieszane w sprawę osoby, większość jest przekonana, że chłopcy jednak byli w związku. Frederick miał nawet zwierzyć się pracownikowi socjalnemu w areszcie, że owszem, zabił hoslerów i zrobił to z miłości do swojego przyjaciela. Zapytany, czy mowa o platonicznej miłości, czy może dochodziło między nimi do zbliżeń, ten przytaknął głową, potwierdzając. Także na sali sądowej rodzice Frederica przyznają, że i oni podejrzewali go o fascynację erotyczną swoim przyjacielem. Byli nawet gotowi zaakceptować orientację syna, jednak ten nigdy się przed nimi nie otworzył.

Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.