Puste domy 2: Masakra w Eislingen
Rodzina Haussler mieszka w malowniczym miasteczku na południu Niemiec. Kiedy nadchodzą Święta Wielkanocne wszyscy są w doskonałych humorach. Nic nie zwiastuje tego, co za chwilę nadejdzie.https://nordvpn.com/herring Dzisiejszy odcinek powstał we współpracy z NordVPN. Skorzystaj z mojego kodu HERRING, dzięki któremu przy zakupie dwuletniego planu otrzymasz cztery miesiące za darmo. Dzięki gwarancji 30 dniowego terminu zwrotu, niczym nie ryzykujesz!
Za to na poddaszu kamienicy powstaje bardzo duże i przestronne mieszkanie, w którym małżeństwo postanawia prowadzić swoje prywatne życie i gdzie wychowuje trójkę swoich dzieci. Dwie córki, najstarszą Anne Christine i średnią Anne Marie oraz najmłodszego i jedynego syna, Andriasa. Życie Hoslerów toczy się spokojnie, ale nie bez sukcesów. Hans Jürgen ze względu na swoją działalność cieszy się w mieście dużym poważaniem i zna go tu niemal każdy. Bo chociaż w Polsce medycyna naturalna bywa, że kojarzona jest z szarlataństwem i znachorstwem, a nie naukami medycznymi, to w Niemczech, aby wykonywać zawód, jaki wykonuje Hans Jürgen, trzeba pokonać niełatwą i długą drogę.
Ich dorosłe już dwudziestokilkuletnie córki studiują pedagogikę, a osiemnastoletni syn chodzi do liceum, gdzie jest popularny i lubiany, a czas wolny, zamiast grać w gry komputerowe jak wielu jego rówieśników, spędza w związku strzeleckim, który przygotowuje go do służby wojskowej. Do rodziny poniekąd należy też Frederik, który jest najlepszym przyjacielem Andriasa. Chłopcy poznali się lata temu, gdy razem chodzili do gimnazjum w sąsiednim Gappingen. Od tego czasu są nierozłączni i siłą rzeczy mnóstwo czasu spędzają w domu hoslerów. Co jednak bardzo ciekawe, właśnie ta przyjaźń wiele osób dziwi, ponieważ przyjaciele są swoimi całkowitymi przeciwieństwami.
Andreas jest bardzo ekstrawertyczny, co sprawia, że jest jednym z najpopularniejszych chłopaków w szkole. Frederick znowu zawsze stoi z boku i właściwie poza Andreasem nie kumpluje się z nikim innym. Dla rówieśników. którzy podziwiają Andriasa i dla tych, którzy sami chcieliby znaleźć się blisko niego, ta relacja jest nie do końca zrozumiała, ale najwyraźniej prawdziwa przyjaźń jest ważniejsza niż status w szkolnej hierarchii. Nadchodzi Wielkanoc 2009 roku. Jest 9 kwietnia, to Wielki Czwartek. Atmosfera w domu Hoslerów od samego rana jest bardzo pozytywna i rozluźniona i każdy spędza czas na swój sposób.
Rodzice Andriasa i ich znajomi zaczynają zbierać się do domu. Ale to najmłodsi wychodzą pierwsi. Syn nie czeka na swoich rodziców, bo jednak nie wraca do domu z nimi. Mówi, że tym razem spędzi noc u Frederika, ponieważ obiecali jego rodzicom, że razem zjedzą jutro śniadanie. Andreas żegna więc Hansa Jurgena i przyjaciół rodziców i razem z kolegą opuszczają włoski lokal, a kilkanaście minut później z restauracji wychodzą wszyscy pozostali i każdy udaje się do swojego domu. Miły wieczór minął, czas wreszcie odpocząć. Nadchodzi kolejny dzień, to 10 kwietnia. Właśnie teraz w domu Frederica budzi się osiemnastoletni Andreas.
Chcą zdążyć jeszcze na poranną mszę, zanim pojawią się w domu Hoslerów. W końcu wczoraj w restauracji umówili się z rodzicami Andriasa i ich przyjaciółmi na wspólny świąteczny wyjazd. Czasu jest mało, a bardzo nie chcą się spóźnić. Na zegarku wybija godzina dziewiąta trzydzieści, kiedy w domu rodziców Frederika rozbrzmiewa dźwięk dzwoniącego telefonu stacjonarnego. Chwilę później do aparatu podbiega dwunastoletni brat Frederika i podnosi słuchawkę, jednak na jego twarzy maluje się niezrozumienie. Osoba po drugiej stronie, męski głos, mówi tak szybko i niewyraźnie, że chłopak nie potrafi rozszyfrować o co chodzi i myśląc, że to chyba jakiś głupi żart, rozłącza się.
Gdy w kamienicy trwają żmudne prace, Andreas i Frederik spędzają na przesłuchaniu kolejne długie godziny. Kiedy ich rodziny dopytują, kiedy wreszcie zostaną zwolnieni do domów, policjanci ich zbywają i nie potrafią odpowiedzieć na to pytanie. Bliscy chłopców są zbulwersowani. Nie rozumieją, dlaczego jeszcze dzieci, które na dodatek przeżyły tak ogromną traumę, są tak długo męczone przez śledczych. Zwłaszcza Andreas, który przecież stracił wszystkie najbliższe osoby. Powinien być teraz pod opieką krewnych i prędzej psychologa niż policjantów. Jednak nikt nie spodziewa się tego, co nadciąga. Wieczorem szokująca rzeczywistość uderza w rodziny Andreasa i Fryderyka jak grom z jasnego nieba.
Domownicy zostali zaatakowani przez kogoś, kogo doskonale znali i kogo raczej spodziewali się w domu. Szczególnie ciała sióstr, które znaleziono na kanapie, jasno sugerują, że nic nie wzbudziło ich podejrzeń. Zginęły w trakcie zwykłej czynności. Musiały zostać kompletnie zaskoczone. To jednak wcale nie koniec. Na dłoniach i przedramionach obu nastolatków wykryto ślady prochu strzelniczego. To wszystko razem sprawia, że sąd na wniosek prokuratora zadecydował o tym, aby aresztować Fryderyka i Andriasa aż do wyjaśnienia sprawy. Obaj zostają więc teraz przewiezieni do dwóch różnych ośrodków dla młodocianych przestępców, aby tam kontynuować przesłuchania.
Mimo szeroko zakrojonego śledztwa, nie udało się nigdy odnaleźć sprawców, dzisiaj odnaleziono 15 z 17 sztuk broni, gdzie więc są pozostałe dwie i dlaczego nie ma ich tutaj? Śledczy powoli domyślają się, co się tutaj dzieje, ale muszą mieć więcej i wiedzieć więcej, żeby domysły zamienić na twarde dowody. W międzyczasie bezustannie trwają rozmowy z nastolatkami. Policjanci mogą szukać nieco na oślep i liczyć na szczęście lub mogą też dostać informacje na tacy, a to wreszcie nadchodzi. Trzy dni później Frederikowi, przyjacielowi Andriasa, który stracił całą rodzinę, przedstawione zostają informacje, które wreszcie zmieniają bieg wydarzeń.
Chłopak skonfrontowany zostaje z nową wiedzą śledczych, że trafili na obluzowaną deskę na strychu i ukryty tam arsenał. Gdy Frederick słyszy, że w jego domu rodzinnym odnaleziono skradzioną broń, robi się blady jak ściana i rozumie, że to już koniec. W końcu przełamuje się i wypowiada słowa, które cytowane będą w każdej gazecie i programie informacyjnym w Niemczech. Zrobiliśmy to razem. Dalej wszystko dzieje się już bardzo szybko. Chłopak ze szczegółami opowiada policjantom, co wydarzyło się w nocy z czwartku na piątek oraz wskazuje miejsce, w którym znajduje się skrytka z obciążającymi jego i Andriasa dowodami. We wskazanym miejscu, w płytkim dole w lesie, policjanci odnajdują worek na śmieci, a w nim dwa pistolety sportowe, amunicję, brudne ubrania oraz samorobione tłumiki.
Ciągle też wybrzmiewa w kółko i w kółko to samo pytanie. Dlaczego? Odpowiedzi jednak nie widać na horyzoncie, bo mimo przyznania się do winy Fryderyka, Andreas cały czas idzie w zaparty i twierdzi, że jest niewinny. Tylko raz przełamuje się i w czasie pobytu w areszcie przyznaje się jednemu ze strażników więziennych. że brał udział w morderstwie swojej rodziny, jednak zarzeka się, że to nie on strzelał i chociaż tego przyznania nie można wykorzystać w sądzie, to padają mocne słowa ze strony oskarżającej. Prokurator jest bowiem pewny swego i zapewnia, że nawet bez przyznania się Andriasa zebrał silne dowody, które bez cienia wątpliwości wskazują zarówno na sprawców, jak i na ich motyw.
Chłopcy mieli również być obiektem drwin i ostracyzmu ze strony pozostałych członków rodziny. Zdaniem dziennikarzy to narastający konflikt na tle preferencji seksualnych oraz zimny chów, jaki miał stosować Hans Jürgen i jedynie wobec swojego najmłodszego dziecka miał popchnąć Andriasa do zbrodni. Frederick miał być jedynie pomocnikiem, lojalnym wobec chłopaka kompanem, który poszedłby za najlepszym przyjacielem w ogień. Jednak te spekulacje medialne zostają zakończone dopiero kilka miesięcy później, w październiku, kiedy w końcu rusza proces. Andreas i Frederik pojawiają się na sali ubrani w bluzy z kapturem. Frederik zakłada kaptur na głowę i patrzy na zmianę, to na ziemię, to na swoich rodziców.
Dlatego kiedy Andreas, lubiany i zabawny chłopak z dobrego domu, poświęca mu całą swoją uwagę, Frederick szybko zaczyna coś do niego czuć. Nie jest to jednak typowa miłość czy zakochanie, a raczej miłość platoniczna lub jakiś rodzaj fascynacji. Fascynacji, która sprawia, że Frederick jest szczerze gotowy zrobić dla Andreasa naprawdę wiele. Kiedy nadchodzi rok 2007, a Andreas na dobre wchodzi w okres dojrzewania i nastoletniego buntu, popada w konflikt z rodzicami. Przestaje mu się podobać jego dotychczasowe życie i perspektywy, jakiego czekają, jeżeli będzie posłuszny rodzicom. Powoli zaczyna się oddalać zarówno od mamy i taty, ale też od sióstr, które wydają mu się być zaślepione.
Nikt jednak nie dostrzega, że za fasadą zwyczajnych nastolatków z dobrych domów kiełkuje coś naprawdę złego. Andreas i Frederick intencjonalnie tworzą swój własny, pozbawiony emocji świat. Świat, w którym to oni sami tworzą swoje reguły, w którym są ponad wszystkimi, gdzie to oni są panami życia i śmierci. W ich świecie największym wrogiem stają się te osoby, które chcą w ich mniemaniu pozbawić ich wolności. Wrogiem stają się więc rodzice, nauczyciele, starsze siostry, wszyscy ci, którzy chcą wychowywać chłopców, stawiać granice i pilnować, by trzymali się ustalonych reguł. Dla Andriasa i Frederica to niemal zamach na ich autonomiczność.
Jedyne o czym marzą przyjaciele to, aby wynieść się z Eislingen i żyć po swojemu gdzieś daleko. Jest jednak jeden zasadniczy problem. Mają dopiero naście lat i nie mają środków, żeby żyć całkowicie po swojemu. I to właśnie wtedy rodzi się najokrutniejszy z ich wszystkich dotychczasowych planów, a wszystko zaczyna się w dniu dziewiętnastych urodzin Andriasa. Chłopak z racji swojego wchodzenia w dorosłe życie zostaje wtajemniczony w równie dorosłe informacje. Bliscy przekazują mu, że jego matka ma specjalne konto oszczędnościowe, na którym trzyma ponad ćwierć miliona euro, a on, jako osoba pełnoletnia, został właśnie dopisany do jej testamentu. Rodzice chcą dobrze, w ten sposób chcą przekazać, że dbają o jego przyszłość, którą chcą zabezpieczyć.
Nie mają pojęcia, że ten gest sprowadzi na nich niewyobrażalne nieszczęście. Bo Andreas niemal od razu dzieli się tą informacją z Fryderykiem. Ponad ćwierć miliona euro to ogromna kwota, która robi wrażenie na obu nastolatkach. Przyjaciele zaczynają wspólnie marzyć, co mogliby zrobić z taką kwotą, jak bardzo odmieniłaby ich życie. Mogliby wreszcie być wolni, robić co chcą, a te pieniądze przecież już są i leżą na koncie i kuszą. Od słowa do słowa i od fantazji do fantazji zaczynają być coraz bardziej zachłanni. Wspólnie dochodzą do wniosku, że gdyby nagle zabrakło rodziców i sióstr Andriasa, chłopak odziedziczyłby przecież wszystko, w tym kamienicę przy Friedhofstrasse, która musi być warta jeszcze więcej, a taka sprzedaż nieruchomości gwarantowałaby im kompletną beztroskę.
Chłopcy spędzają też więcej czasu poza domem i głównie chodzą do lasu, gdzie nikt ich nie zobaczy. Strzelają wtedy do drzew i ptaków. To wszystko sprawia, że czują się ponad wszystkimi. Czują też, że realizacja planu ostatecznego to tylko kwestia czasu. Szczególnie, że o zbrodni rozmawiają coraz częściej. Wymyślają nawet swoje tajne hasło 5142, co oznacza pięcioosobową rodzinę Hoslerów, jedynego ocalałego Andriasa, cztery ofiary oraz dwóch wspólników w zbrodni. Wszystko staje się już tak realne, niemal częścią ich codzienności. Że obaj dochodzą do tego samego wniosku, pozostaje obmyślić dokładny plan.
Za drzwiami pokoju Frederika przygotowują się do wykonania planu, o którym rozmawiali już od miesięcy. Kiedy na zegarku wybija 21.30, nastolatkowie opuszczają dom Frederica i udają się do piekarni w centrum Eislingen. Nie przyszli tu jednak po świeży chleb. Na tyłach piekarni chowają swoje telefony komórkowe. Chcą w ten sposób oszukać śledczych i dać sobie fałszywe alibi. Powiedzą, że wieczór spędzili na mieście, a to potwierdzą logowania ich telefonów. Kiedy ich komórki są już dobrze ukryte, obaj kierują się do kamienicy Hoslerów przy Friedhofstrasse, jednak nie wchodzą od razu na piętro, gdzie znajduje się mieszkanie Andriasa i jego bliskich.
Zamiast tego najpierw idą do piwnicy. Tam czeka na nich przygotowana już wcześniej przez Andriasa paczka, a w niej dwa pistolety sportowe, zapas amunicji, samodzielnie spreparowane tłumiki i ubrania na zmianę. Chłopcy w chłodnych murach piwnicy przebierają się, ładują broń, rzucają sobie ostatnie spojrzenie sygnalizujące gotowość, po czym udają się na górę. Gdy stają przed drzwiami do mieszkania, Andreas otwiera je jak zawsze swoimi kluczami, po czym obaj wchodzą do środka. Wewnątrz, już od progu, słychać dźwięk włączonego telewizora. To Anne-Christine i Anne-Marie siedzą na kanapie w salonie i oglądają film.
Kiedy ponownie nastaje cisza, Andreas uśmiecha się i kwituje sytuację bezdusznymi słowami. Arogancka nawet w swoich ostatnich. Niestety, to wcale nie koniec tej morderczej serii. Po ataku na siostry, Andreas i Frederik sprzątają łuski, schodzą do piwnicy, zostawiają tam narzędzia zbrodni i przebierają się w swoje zwykłe ubrania i chwilę później z maskami rozweselonych niewinnych chłopców zjawiają się w restauracji Marstal, gdzie piją, jedzą i śmieją się z rodzicami Andreasa i jego przyjaciółmi. Nawet przez sekundę nie widać po nich, czego się dopuścili chwilę temu. Nie ma też najmniejszego sygnału wskazującego na to, że wiedzą, że to ostatnie chwile życia Hansa Jurgena i Elze.
Udają przyjacielskich. W wyrachowany sposób wręcz drwią z ludzkiego życia. Są przy tym czujni. I gdy tylko dowiadują się, że rodzice planują zbierać się do domu koło północy, celowo sami opuszczają imprezę odrobinę wcześniej. Chcą wrócić przed nimi do kamienicy przy Friedhofstrasse. Kiedy wybija północ, obaj wychodzą z restauracji zanim opuszczają reszta, a niedługo później znowu są w piwnicy rodzinnego domu Hoslerów, gdzie przebierają się w ubrania, w których pozbawili życia siostry. Następnie wchodzą na piętro. Otwierają drzwi do mieszkania i czekają na rodziców Andriasa. Ci pojawiają się w domu pół godziny później i podobnie jak Anne-Christine i Anne-Marie, zarówno Hans-Jürgen jak i Else kompletnie nie spodziewają się ataku, którego, gdy ten następuje, także nie do końca rozumieją.
Ich życie będzie jak w bajce, którą sami sobie wyśnili. W czasie procesu obydwaj oskarżeni przyznają się do popełnienia przestępstwa, ale nie zgadzają się z motywem przedstawionym przez prokuraturę i wypierają się faktu, że chodziło o pieniądze. Chłopcy chcą zgonić winę na ojca Andriasa i przyjmują linię pokrzywdzonych przez tyranicznego człowieka, jakim go opisują. Przedstawiają się jako ofiary, które zostały zmuszone do najgorszego, aby wyjść spod buta mężczyzny. Hans Jürgen miał być rozczarowany synem i cały czas przyrównywać go do swoich córek, które jego zdaniem prowadziły się tak jak trzeba.
Nawet w momencie składania zeznań przed sądem nie są razem na sali i gdy mówi jeden, drugi zostaje wyprowadzony. Czy więc oznacza to, że obaj postanowili mówić prawdę? Czy może Frederick, jak to miał w zwyczaju, poddaje się temu, co mówi jego przyjaciel? W czasie procesu przedstawiony zostaje również list Frederica do swojego obrońcy. W nim chłopak niejako stara się usprawiedliwić i opisuje swoje życie jako odrzuconego i upokorzonego outsidera, którego życie zmieniło się dopiero wtedy, kiedy poznał Andriasa. Frederick zawsze robił wszystko, żeby mu zaimponować. Zazdrościł mu też bardzo bogatej rodziny i popularności.
Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Rodzina Haussler mieszka w malowniczym miasteczku na południu Niemiec. Kiedy nadchodzą Święta Wielkanocne wszyscy są w doskonałych humorach. Nic nie zwiastuje tego, co za chwilę nadejdzie.
https://nordvpn.com/herring Dzisiejszy odcinek powstał we współpracy z NordVPN. Skorzystaj z mojego kodu HERRING, dzięki któremu przy zakupie dwuletniego planu otrzymasz cztery miesiące za darmo. Dzięki gwarancji 30 dniowego terminu zwrotu, niczym nie ryzykujesz!