Dezinformacja wokół programu SAFE
Program SAFE miał wzmocnić europejskie bezpieczeństwo, a stał się bronią w walce sprzecznych interpretacji i uproszczeń. Pojawiły się tezy o "ukrytej warunkowości", "utracie suwerenności" i "finansowej pułapce". Gdzie kończy się krytyka a zaczyna dezinformacja? Skąd bierze się ta rozbieżność opinii na temat programu Security Action for Europe? Co jest uproszczeniem albo przekłamaniem? Na ile w całym tym sporze mamy do czynienia z klasyczną dezinformacją, a na ile z politycznym przedstawianiem tych samych faktów, ale w taki sposób, by wzbudzić określone emocje? Na co każdy z nas powinien zwrócić uwagę, by odróżnić rzetelną analizę dotyczącą SAFE od manipulacji czy uproszczonych narracji podsycanych politycznie? Gościni: Julia Dobrowolska, FakeNews.pl.
Program Trzeci Polskiego Radia. News Albo Fake News. Program SAFE miał wzmocnić europejskie bezpieczeństwo, a stał się bronią w walce sprzecznych interpretacji i uproszczeń. Pojawiły się tezy o ukrytej warunkowości, utracie suwerenności i finansowej pułapce. No a my dziś sprawdzamy, gdzie kończy się krytyka, a zaczyna dezinformacja. Naszym gościem jest Julia Dobrowolska z serwisu FakeNews.pl, która zawodowo przygląda się manipulacjom wokół tej sprawy. Witam w Trójce. Dzień dobry. Dzień dobry. Zacznijmy od fundamentu. Czym w istocie jest program SAFE? Jakie są jego formalne cele zapisane w unijnych dokumentach? Bo zdaje się, że oto jest cała ta awantura. SAFE, czyli rozwijając instrument na rzecz zwiększenia bezpieczeństwa Europy, to jest taki nowy unijny instrument finansowy, który został ustanowiony w maju zeszłego roku.
Tutaj faktycznie pojawia się bardzo dużo uproszczeń i też przekłamań, zwłaszcza wokół mechanizmu warunkowości, który nie jest, tak jak się sugeruje, nowym batem na Polskę, lecz jest po prostu istniejącą zasadą ochrony budżetu Unii Europejskiej, zasadą, która obowiązuje tak naprawdę wiele innych unijnych funduszy. Myślę, że tutaj też częstym przekłamaniem jest sugerowanie, że Komisja Europejska może w jakiś sposób arbitralnie blokować środki z programu SAFE, choć w rzeczywistości wymaga to bardzo jasnych i sztywnych procedur. Decyzji rządów państw członkowskich. Pojawiają się też inne mity chociażby odnoszące się do naszych sojuszników mówiące przykładowo o tym, że SAFE oznacza koniec zakupów ze Stanów Zjednoczonych.
Oczywiście to państwo zarządza wydatkami według krajowych procedur i unijnych zasad finansowych. Komisja Europejska sprawuje tutaj nadzór i powiedzmy ex ante, czyli przed wypłatą, to jest związane z zatwierdzeniem planów konkretnych państw członkowskich. W jakim stopniu narracje o SAFE jako kredycie na złych warunkach są oparte na faktach ekonomicznych, a na ile wynikają z błędnych czy przekłamanych interpretacji? Zacznijmy od tego, że SAFE to jest prawie 180 miliardów złotych dla Polski i większość z tych pieniędzy będzie wydana w Polsce.
Co najmniej 48 miliardów złotych. Koszt pożyczek SAFE będzie zbliżony do kosztu, po jakim Komisja Europejska pożycza środki na rynkach finansowych. Tak jak wspomniałam wcześniej, gdyby każde państwo indywidualnie chciało się ubiegać o taką pożyczkę, tutaj na pewno ten koszt byłby dużo większy. Co jest też istotne i na co ekonomiści zwracają uwagę, to to, że to jest pożyczka na 45 lat. Przy czym przez tą pierwszą dekadę nie ma konieczności spłaty tego kapitału. Jakie elementy unijnego planu finansowego są najczęściej pomijane czy błędnie cytowane właśnie w przekazach sugerujących, że SAFE to taka nowa forma uzależnienia od Unii Europejskiej? Myślę, że na pewno należy zacząć od tego, że traktuje się SAFE jako coś narzuconego, a tak naprawdę jest to dobrowolna oferta, którą każdy z państw członkowskich może przyjąć, ale nie musi.
Tutaj też w tym kontekście ekonomicznym wraca temat uzależnienia od Unii, prawda? Tak, dokładnie. Oczywiście wspomniana już warunkowość. Tu pomija się fakt, że mechanizm warunkowości obowiązuje od 2020 roku i jest też obowiązujący przy okazji innych dużych unijnych funduszy. Nie jest to więc nic nowego. Pomija się też fakt, że Komisja Europejska nie może działać na zasadzie swoich kaprysów w całej procedurze ewentualnego zablokowania środków z SAFE. Udział biorą państwa członkowskie, ponieważ mamy tutaj rolę Rady Unii Europejskiej. W Radzie Unii Europejskiej mamy przedstawicieli rządów. Dodatkowo warto też wspomnieć, że błędnie cytuje się ochronę wartości Unii Europejskiej jako taką furtkę polityczną.
I tu zatrzymałbym się na tych cytatach, o których Pani mówi. Z Pani analiz wynika, że wokół przekazów dotyczących SAFE pojawiały się przypadki właśnie cytowania unijnych dokumentów, ale w sposób, dajmy na to, wyrwany z kontekstu? No tak, przede wszystkim fragmenty o mechanizmie warunkowości. Ten mechanizm faktycznie jest wskazany w rozporządzeniu dotyczącym SAFE, ale no właśnie, tutaj nie wskazuje się często całej procedury zawieszania środków. Nie wskazuje się kontekstu działania mechanizmu warunkowości i też nie wskazuje się roli państw członkowskich. Tak jak wspomniałam, w procedurze takiego zawieszenia uczestniczy Rada Unii Europejskiej, czyli rządy państw członkowskich i nie jest to tak, że jest to wyłącznie decyzja i polityczny kaprys Komisji Europejskiej.
W tym wszystkim gubi się oczywiście szerszy kontekst, że chodzi tutaj o ochronę budżetu unijnego przed jakimiś konkretnymi naruszeniami. Od strony medialnej, co jest takiego sensacyjnego albo tak właśnie przedstawiane jako sensacyjne wokół SAFE? Rzucają się w oczy alarmujące nagłówki, cytaty ekspertów i pytanie, jak je weryfikować, by nie powielać dezinformacji. Na pewno unikać haseł przepełnionych emocjami. Tytuły, w których możemy przeczytać o pułapce czy właśnie o zdradzie, to już powinien być taki pierwszy sygnał, żeby się zastanowić, czy faktycznie warto wierzyć treści danego artykułu czy wypowiedzi. No właśnie, tutaj były nośne takie hasła, albo bezpieczeństwo, albo zdrada Polski.
One przyczyniają się do tego, że dezinformacja łatwiej przenika do debaty. Też czyni tę debatę mniej merytoryczną, taką drugorzędną wobec polaryzacji. Z doświadczenia zawodowego pracy fact checkera zauważa pani pewnego rodzaju powtarzalne schematy narracyjne? Na przykład odwoływanie się do utraty suwerenności, ukrytych traktatów, tajnych zapisów czy zagranicznych interesów? Które to pojawiają się chyba przy każdej unijnej inicjatywie. Teraz zostały przeniesione na SAFE? Tak, oczywiście. To jest taki stały repertuar antyunijnych narracji. Są to faktycznie powtarzalne i znane nam już schematy, które pojawiają się w kontekście krytyki wielu różnych unijnych inicjatyw i w kontekście KPO, czy Zielonego Ładu, czy też Paktu Migracyjnego.
Panie zdaniem spór wokół SAFE to incydent, choć trwający od kilku czy kilkunastu dni, czy raczej zapowiedź takiej nowej fali dezinformacji dotyczącej tych bardzo ważnych aspektów funkcjonowania państwa, jak bezpieczeństwo czy obronność? W mojej ocenie to nie jest na pewno jednorazowy incydent, no na pewno jest to zapowiedź szerszej fali dezinformacji w takim kontekście bezpieczeństwa i obronności. Pamiętajmy, że SAFE łączy takie kluczowe i na pewno wrażliwe tematy, bo z jednej strony mamy unijną integrację, która sama w sobie jest przedmiotem dezinformacji od wielu lat. Do tego bardzo wrażliwy temat, czyli zbrojenia, obronność i też wspominana dzisiaj suwerenność narodowa.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.