ZIOBRO? WIĘZIENIE LUB WĘGRY! ŻUREK UJAWNIA KULISY ŚLEDZTWA
Odcinek, na który czekaliście! Najsztub pyta Waldemara Żurka, czyli jak radzi sobie nowy minister sprawiedliwości w dobie wojny o praworządność i demokrację. Zbigniew Ziobro usłyszy zarzuty czy ucieknie na Węgry? Czy Waldemar Żurek boi się więzienia i zemsty PiS i co łączy go z Krystyną Pawłowicz? Zapraszamy na najnowszy odcinek!
Co więcej, ostatnio żegnaliśmy profesora Adama Strzębosza. Proszę zwrócić uwagę, że on miał taki epizod. Jak zakładał Solidarność, to zakładał ją gdzie? W Ministerstwie Sprawiedliwości, rok 80. Później był człowiekiem bardzo wierzącym, katolikiem praktykującym, jednocześnie apolitycznym sędzią, który pełnił też chyba funkcję jakby wiceministra sprawiedliwości w pewnym momencie. Ale jednocześnie prawica chciała go wystawić na prezydenta. To był pomysł Kaczyńskiego. Ale chyba był to taki czas, kiedy jeszcze tak samo rozumieli wartości. I później te wartości się rozjechały. Ale panie ministrze, ja pana zapytałem o pana zdanie. Jak się pan stał w ciągu kilku godzin za politycznego sędziego ministrem, czyli politykiem?
To po pierwsze. Po drugie, czuję też wsparcie w sądach. Pomimo tego, że tam ktoś mówi, a jakiś sąd się buntuje Żurkowi, no buntuje się kolegium w całości powołane przez ministra Ziobrę na funkcyjne stanowiska, które bierze z tego tytułu pieniądze i chce mieć święty spokój. Ale ja jestem absolutnie przekonany, że tak zwana rzesza sędziów, większość, popiera to, że chce odciąć sądy od polityki, że chce dać im autonomię dla obywatela, żeby oni się nie bali. Więc te mechanizmy trzeba wzmocnić, bo one w jakiś sposób zadziałały. To, że były immunitety, które chcieli uchylać, zwalczać, to jednak zadziałało. Ten system europejskiego prawa zadziałał, ale myśmy mieli też system taki jak za solidarności, wzajemnego wsparcia.
I Ziobro mówi, że ten sędzia zostanie wydalony ze służby. Czy sędziom nie za dużo głos przy wydawaniu wyroków, jak słyszą takie coś? Może tak być, ale ja im mówię, będziecie patrzeć w lustro. Ja przez te wszystkie lata PiSu znałem swój życiorys. Każdego dnia, pomimo różnych udręk, jakie na mnie spadały, miałem dziką satysfakcję, bo patrzyłem w lustro i mówiłem, robisz to, co trzeba. Jak ta przysłowiowa Inka, którą oni chcieli wziąć na sztandary, że do końca robisz to, co trzeba. Więc ja będę tak samo działał i naprawdę Wierzcie mi, ja patrzyłem na moich rodziców, którzy byli z czasów Solidarności, mojego dziadka i pradziadka, którego nie znałem, ale znałem jego historię.
Pradziadek ginie w wojnie z bolszewikami, nie ma grobu. On oddał życie. Dziadek, żołnierz Września, wzięty do niewoli, ucieka z niewoli, jedzie do obozu, ucieka dwa razy z obozu, wraca schorowany po wojnie, jako emeryt zapisuje się do Solidarności i umiera. Moi rodzice, członkowie Solidarności, którzy przeżyli koszmarnie czas stanu wojennego, więc ja... Jeszcze jest fajna historia mojej babci Juzi, która została z dwójką dzieci, jak dziadek nie wracał z tego obozu po wojnie, ona nie wiedziała czy on żyje czy nie żyje, Nagle komisja parcelacyjna dzieliła pańskie pola i każdy dostał po hektarze. Ona przyszła na tą komisję i mówi, ale ja nie wezmę cudzego, bo jakbym hrabiemu spojrzała w oczy jak on wróci. Ja go znałam.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.