Mentionsy Mentionsy
MysteryTV - Jakub Rutka
MysteryTV - Jakub Rutka

Kroniki IBP: Niepokalane poczęcie - CreepyPasta

27.02.2026 ·38 min 22 s

Scenariusz: Adrian IwaniakLektor: Jakub Rutka☛ Instagram:   / jakubrutka  ☛ TikTok:   / jakub_rutka  ODWIEDŹ NASZ SKLEP NA WWW.MYSTERYTV.PLZamów unikatowe audiobooki i soundtracki!☛ NASZA GRUPA NA FACEBOOKU:   / 1224303840974662  ☛✉ KONTAKT [WSPÓŁPRACA/CREEPYPASTY]: [email protected] Obserwuj i słuchaj również na:☛ SPOTIFY: https://spoti.fi/3hy4JFx☛ APPLE PODCASTS: https://apple.co/39dnRph

Nieruchomość jakich wiele w okolicy. Z tą różnicą, że zamieszkiwała ją kobieta, z powodu której od dwóch dni kręcił się po okolicy i bacznie obserwował. Anna Węgrzyn. Widział ją w oknie kuchni, w sypialni, wychodzącą na zakupy czy na spacer, zwykle o tych samych porach. Na zewnątrz uśmiechnięta, pogodna i niezwykle urokliwa. W domu zaś, gdy zostawała sama, nie stroniła od łez i niezdrowego jedzenia, a wieczory spędzała na oglądaniu komedii romantycznych. Mieszkała sama. Rodzice zginęli w wypadku zeszłej wiosny.

Minęła sekunda, dwie, potem dziesięć, aż po niecałej minucie zaskrzypiała klamka. Drzwi uchyliły się na centymetr, potem na dwa. W szparze pojawiło się oko. – Słucham! – wyszeptała kobieta głosem szorstkim jak papier ścierny. – Pani Anna Węgrzyn? Tak. A o co chodzi? Przychodzę w imieniu Instytutu. Zbigniew Kołecki. Chciałbym zadać kilka pytań. Chyba pomylił pan adresy. Do widzenia. Kobieta chciała zamknąć drzwi, lecz Kołecki wstawił nogę za próg i spojrzał jej głęboko w oczy. Wiemy, co panią spotkało. I chcemy pomóc.

Co pan opowiada? Proszę odejść. Nalegam. Gwarantujemy dyskrecję i zaplecze medyczne. Z drugiej strony dobiegło ciche westchnięcie. Węgrzyn dalej napierała, ale widząc nieugiętość agenta, odsunęła się i powoli otworzyła drzwi. Zapach w środku był nie do opisania. Perfumy zmieszane z kurzem, stęchlizna z dawno niewietrzonym mieszkaniem. Kołecki odchrząknął, poprawił kapelusz, po czym przyjrzał się kobiecie w całej okazałości. Anna stała w progu w długim swetrze, sięgającym prawie do kolan. Na jej twarzy widniał cień nieprzespanych nocy.

Sala operacyjna w podziemiach Instytutu była miejscem, które na przestrzeni lat widziało więcej cierpienia niż jakiekolwiek inne pomieszczenie. Metaliczne ściany pochłaniały wszelkie dźwięki, zostawiając echo jedynie najgłębszym krzykom. Oprócz części zabiegowej, w wydziale badawczym znajdowała się także osobna sekcja, poświęcona pracy nad obiektami paranormalnymi. To tu w większości poddawano analizom i wszelakim eksperymentom przedmioty oraz istoty zarówno biologiczne, jak i te z innych wymiarów, celem ich dokładnego przebadania i klasyfikacji. Węgrzyn leżała na stole zabiegowym pod wpływem znieczulenia ogólnego.

Widziałeś, co tu się działo. To coś nie chce być ruszane i jest zdolne w każdej chwili zabić matkę. I prawdopodobnie wszystkich nas w tej sali. Po 48 godzinach zarząd, na prośbę Anny, wydał zgodę na wypisanie jej z placówki, celem dalszej obserwacji w warunkach domowych. Oficjalnie z powodu braku zagrożenia życia. Nieoficjalnie zaś sytuacja wykraczała poza granice znanych protokołów i stanowiła realne niebezpieczeństwo dla pracowników IBP. Kołecki osobiście odwiózł Węgrzyn do Rejowca, a jej dom został objęty stałym monitoringiem.

Wzrok rejestrował migające dane z czujników, ale myśli były gdzie indziej. Minęło sporo dni od czasu przesłuchania Anny Węgrzyn, acz w dalszym ciągu nie miał żadnych twardych dowodów na abdukcję przez istoty paranormalne. Problem stanowił także niejednoznaczny opis postaci, a także okoliczności porwania, gdyż podświadomość kobiety zdążyła wyprzeć wspomnienia z pamięci, zapewne za sprawą przeżytej traumy. Póki co Instytut błądził po omacku, a uwaga skupiona została na rejestrowaniu przebiegu ciąży. Nie mówiło się o tym głośno, lecz wydział badawczy powoli przygotowywał procedury na wypadek ewentualnego porodu.

Ruchy Anny były płynne, precyzyjne, jakby doskonale pamiętała każdy z tych znaków. Kołecki zamarł. Wstrzymał oddech. Nie wiedział, czy powinien ją powstrzymać, czy tylko obserwować. I kiedy miał już wezwać posiłki przez krótkofalówkę, Węgrzyn obróciła się na pięcie, wypuściła długopis z dłoni i po prostu wróciła do łóżka, gdzie po chwili zatonęła w głębokim śnie. Wnętrze willi przypominało połączenie biblioteki z Muzeum Osobliwości. Wszędzie leżały stare manuskrypty, zakurzone księgi oraz artefakty z różnych stron świata.

Ciało Anny Węgrzyn znaleziono trzy dni później na stogu Siana, około 120 kilometrów od jej domu. Według raportu wysłanej na miejsce grupy wywiadowczej, kobieta znajdowała się w stanie agonalnym, a rolnik, który jako pierwszy zobaczył ciało, stwierdził, że nie wykazywała żadnych oznak życia. Ponadto nie była już w ciąży. Jak wynikało z przeprowadzonych później badań, płód został wydobyty technologią nieznaną obecnej medycynie. Nie wiadomo gdzie, nie wiadomo przez kogo. Brak również informacji na temat aktualnej lokalizacji noworodka. Celem utrzymania sprawy poza opinią publiczną, Annę przewieziono do zamkniętego ośrodka psychiatrycznego.

Przez tydzień nie wypowiedziała ani słowa. Rysowała tylko w kółko te same znaki, które towarzyszyły jej od chwili pierwszego porwania. Siódmego dnia, podczas porannego obchodu, znaleziono ją martwą, zwisającą pod oknem, z prowizoryczną pętlą na szyi ze zwiniętej pościeli. Nad jej ciałem, na ścianie, lśnił świeżo wymalowany symbol, wciąż mokry od krwi z rozciętych nadgarstków. Zgodnie ze stanem na dzień 5 października 2025 roku, przypadek Anny Węgrzyn pozostał jedną z niewielu nierozwiązanych spraw na kartach działalności Instytutu Badań Paranormalnych.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.