Kroniki IBP: Niepokalane poczęcie - CreepyPasta
Scenariusz: Adrian IwaniakLektor: Jakub Rutka☛ Instagram: / jakubrutka ☛ TikTok: / jakub_rutka ODWIEDŹ NASZ SKLEP NA WWW.MYSTERYTV.PLZamów unikatowe audiobooki i soundtracki!☛ NASZA GRUPA NA FACEBOOKU: / 1224303840974662 ☛✉ KONTAKT [WSPÓŁPRACA/CREEPYPASTY]: [email protected] Obserwuj i słuchaj również na:☛ SPOTIFY: https://spoti.fi/3hy4JFx☛ APPLE PODCASTS: https://apple.co/39dnRph
Minęła sekunda, dwie, potem dziesięć, aż po niecałej minucie zaskrzypiała klamka. Drzwi uchyliły się na centymetr, potem na dwa. W szparze pojawiło się oko. – Słucham! – wyszeptała kobieta głosem szorstkim jak papier ścierny. – Pani Anna Węgrzyn? Tak. A o co chodzi? Przychodzę w imieniu Instytutu. Zbigniew Kołecki. Chciałbym zadać kilka pytań. Chyba pomylił pan adresy. Do widzenia. Kobieta chciała zamknąć drzwi, lecz Kołecki wstawił nogę za próg i spojrzał jej głęboko w oczy. Wiemy, co panią spotkało. I chcemy pomóc.
Pamiętam, że spałam. To budziło mnie światło, ale nie było go widać. Ono było w mojej głowie. A potem... Może to dziwnie zabrzmi, ale podniosłam wrażenie, że się unoszę. Nic nie czułam. Nic nie słyszałam. Wtedy pojawili się oni. Oni? Zrobieni jakby z metalu i ciemności. Mieli palce jak sople lodu. Powiedzieli, że muszą mnie otworzyć. Że jestem glebą, a oni siewcami. Co działo się potem? Oni... Oni mnie badali.
Jestem... będę... matką! Agent nie odpowiedział. Poczekał moment, aż kobieta ochłonie, po czym wyciągnął z plecaka skaner biologiczny, mogący wychwycić anomalię biopola. Następnie wstał i przyłożył go do brzucha. Urządzenie wskazało przyśpieszony puls oraz dwa tętna. Jedno należące do matki, drugie do płodu. Szklane drzwi wydziału badawczego zamknęły się za nimi bezszelestnie. Anna, ubrana w szpitalną koszulę, szła korytarzem prowadzącym do sali badań.
Jej krok był niepewny, a twarz bez wyrazu. Jakby ostatnie zdarzenia wyssały z niej całą życiową energię. Kołecki maszerował tuż za nią, w milczeniu, z rękami w kieszeniach płaszcza. Towarzyszył mu dr Hauser, który od kilku minut nie odrywał wzroku od akt sprawy. Wnętrze Instytutu przypominało laboratorium przyszłości. Sterylna biel, pulsujące niebieskie światła, cichy szum wentylatorów filtrujących powietrze. Na ścianach ulokowane dziesiątki monitorów oraz zróżnicowana aparatura, a na środku rozkładany fotel zabiegowy. To wszystko sprawiło, że Anna zatrzymała się przed wejściem do sali i odetchnęła głęboko.
Jakby w ostatniej chwili zastanawiała się nad zmianą zdania. Na szczęście słowa otuchy od Zbigniewa przekonały ją do kontynuowania pierwotnej decyzji. Badania trwały 8 godzin. Przeprowadzono między innymi MRI, USG, testy genetyczne, próby EEG, pobieranie płynów i tkanek. Diagnoza była jednoznaczna. Ciało Anny nie wykazywało żadnych oznak przemocy czy śladów obcej ingerencji. Fizycznie nic jej nie dolegało, wręcz przeciwnie, miała wzorowe wyniki. Co więcej, błona dziewicza pozostała nienaruszona, a jednak była w piątym miesiącu ciąży.
Tak przynajmniej wynikało z wstępnych badań, co personel medyczny z oczywistych względów przyjął jako zjawisko niemożliwe z biologicznego punktu widzenia. Płód, którego obraz pojawił się na ekranie ultrasonografu, nie do końca przypominał ludzkiego. Miał proporcje niespotykane u embrionów w tym stadium rozwoju. Kościec był zbyt wyraźny, ruchy ciała nad wyraz szybkie i płynne. Doktor Hauser zanotował także, iż rozwój płodu postępuje z prędkością, którą można by określić jako przyspieszoną kaskadowo. Kolejny etap badań stanowiła próba regresji hipnotycznej. Anna zanurzyła się w transie bez oporu, ale jej pamięć urywała się jak przeciętny film.
Sala operacyjna w podziemiach Instytutu była miejscem, które na przestrzeni lat widziało więcej cierpienia niż jakiekolwiek inne pomieszczenie. Metaliczne ściany pochłaniały wszelkie dźwięki, zostawiając echo jedynie najgłębszym krzykom. Oprócz części zabiegowej, w wydziale badawczym znajdowała się także osobna sekcja, poświęcona pracy nad obiektami paranormalnymi. To tu w większości poddawano analizom i wszelakim eksperymentom przedmioty oraz istoty zarówno biologiczne, jak i te z innych wymiarów, celem ich dokładnego przebadania i klasyfikacji. Węgrzyn leżała na stole zabiegowym pod wpływem znieczulenia ogólnego.
W dalszym ciągu odczuwała konsekwencje poczęcia, acz przynajmniej mogła odpoczywać w zaciszu własnego domu, z dala od wszelkich badań i podejrzliwego wzroku personelu medycznego. Czas wolny spędzała na codziennych rutynach, jak czytanie książek czy oglądanie telewizji. Jedzenie i potrzebne produkty dostarczali jej oddelegowani agenci, toteż nie musiała bez powodu opuszczać murów domu. Nocami zaś, gdy gasły światła, zachowanie kobiety budziło coraz większy niepokój. Mikrofony w losowych momentach rejestrowały przytłumione głosy, jakby z wnętrza jej ciała wybrzmiewały pojedyncze, niezrozumiałe słowa, a wskaźnik pola elektromagnetycznego wykazywał niekontrolowane wahania.
Występowały także przerwy w dostawie prądu. Czasem nawet dochodziło do nagłych przebudzeń Anny oraz wzmożonej aktywności fizycznej, co tłumaczono ogólnym stanem psychicznym oraz regularnymi koszmarami. Zjawiska te, choć stale odnotowywane w raportach, nie stanowiły jednakże realnego zagrożenia dla jej zdrowia czy życia, więc z rozkazu Kołeckiego podtrzymano decyzję w kwestii dalszej obserwacji pacjentki bez konieczności ingerencji Instytutu. Tej nocy, pełnej gwiazd i krzyku wichury, Zbigniew siedział w mobilnym pojeździe operacyjnym zaparkowanym sto metrów od posesji, popijając zimną już kawę.
Wzrok rejestrował migające dane z czujników, ale myśli były gdzie indziej. Minęło sporo dni od czasu przesłuchania Anny Węgrzyn, acz w dalszym ciągu nie miał żadnych twardych dowodów na abdukcję przez istoty paranormalne. Problem stanowił także niejednoznaczny opis postaci, a także okoliczności porwania, gdyż podświadomość kobiety zdążyła wyprzeć wspomnienia z pamięci, zapewne za sprawą przeżytej traumy. Póki co Instytut błądził po omacku, a uwaga skupiona została na rejestrowaniu przebiegu ciąży. Nie mówiło się o tym głośno, lecz wydział badawczy powoli przygotowywał procedury na wypadek ewentualnego porodu.
Ciało Anny Węgrzyn znaleziono trzy dni później na stogu Siana, około 120 kilometrów od jej domu. Według raportu wysłanej na miejsce grupy wywiadowczej, kobieta znajdowała się w stanie agonalnym, a rolnik, który jako pierwszy zobaczył ciało, stwierdził, że nie wykazywała żadnych oznak życia. Ponadto nie była już w ciąży. Jak wynikało z przeprowadzonych później badań, płód został wydobyty technologią nieznaną obecnej medycynie. Nie wiadomo gdzie, nie wiadomo przez kogo. Brak również informacji na temat aktualnej lokalizacji noworodka. Celem utrzymania sprawy poza opinią publiczną, Annę przewieziono do zamkniętego ośrodka psychiatrycznego.
Przez tydzień nie wypowiedziała ani słowa. Rysowała tylko w kółko te same znaki, które towarzyszyły jej od chwili pierwszego porwania. Siódmego dnia, podczas porannego obchodu, znaleziono ją martwą, zwisającą pod oknem, z prowizoryczną pętlą na szyi ze zwiniętej pościeli. Nad jej ciałem, na ścianie, lśnił świeżo wymalowany symbol, wciąż mokry od krwi z rozciętych nadgarstków. Zgodnie ze stanem na dzień 5 października 2025 roku, przypadek Anny Węgrzyn pozostał jedną z niewielu nierozwiązanych spraw na kartach działalności Instytutu Badań Paranormalnych.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Scenariusz: Adrian IwaniakLektor: Jakub Rutka☛ Instagram: / jakubrutka ☛ TikTok: / jakub_rutka ODWIEDŹ NASZ SKLEP NA WWW.MYSTERYTV.PLZamów unikatowe audiobooki i soundtracki!☛ NASZA GRUPA NA FACEBOOKU: / 1224303840974662 ☛✉ KONTAKT [WSPÓŁPRACA/CREEPYPASTY]: [email protected] Obserwuj i słuchaj również na:☛ SPOTIFY: https://spoti.fi/3hy4JFx☛ APPLE PODCASTS: https://apple.co/39dnRph