Kommodus: Cesarz - Gladiator i jego mit
Kommodus był bardzo wysoki, proporcjonalnie zbudowany, miał szeroką klatkę piersiową, potężne ramiona, jasne, gęste włosy i zadbaną brodę. Włosy na twarzy i głowie podobno skracał opalając, lękał się dopuszczenia do swojego gardła golibrody czy fryzjera.Wesprzyj mnie na:https://patronite.pl/mrocznewiekihttps://buycoffee.to/mrocznewiekihttps://suppi.pl/mrocznewiekiKup moją książkę "Królowie Wysp Kanaryjskich" na https://sklep.mrocznewieki.pl/Miniatura: "The Emperor Commodus Leaving the Arena at the Head of the Gladiators", Edwin Howland Blashfield, domena publicznaMroczne Wieki to podcast historyczny prowadzony przez Michała Kuźniara w całości oparty na publikacjach (naukowych i popularnonaukowych), tekstach źródłowych oraz własnych wnioskach.Źródła:Dion Kasjusz, Roman History. Book 73 & 76, Vol. VIII of the Loeb Classical Library edition, 1925.Herodian, Historia Cesarstwa Rzymskiego, tłum. L. Piotrowicz, Ossolineum, Wrocław 2004.Historycy Cesarstwa Rzymskiego, Żywoty cesarzy od Hadriana do Numeriana, tłum. H. Szelest, Czytelnik 1966.Opracowania:Krawczuk A., Poczet cesarzowych Rzymu, Iskry, Warszawa 2006.McHugh J., Emperor Commodus: God and Gladiator, Pen & Sword Books Ltd, South Yorkshire 2015.
W marcu 180 roku, zbliżający się do 60. urodzin cesarz Marek Aureliusz dogorywał w wojskowym obozie, najprawdopodobniej w Windobonie, dzisiejszym Wiedniu, chociaż niektóre przekazy sytuują zdarzenie w Sirmium, dzisiaj Sremskiej Mitrowicy, w Serbii. Precyzyjna lokalizacja agonii władcy filozofa nie jest dla nas kluczowa. Marek umierał osłabiony kolejną z tych licznych chorób wiernych towarzyszek jego życia. Tym razem przeczuwał zbliżający się nieuchronnie koniec. W końcu w imperium od lat szalała zabójcza plaga, która przetrzebiła tak legiony, jak cywilną populację, nie oszczędzając biednych ani bogatych.
Nie wiemy naturalnie ile prawdy jest w relacji Herodiana, którego na pewno nie było na miejscu. Historyk starał się zapewne oddać ducha czasu i nastrój chwili panującej w naddunajskim obozie, gdzie legiony z autentycznym żalem opłakiwały zmarłego władcę. Człowieka darzonego powszechnym szacunkiem. Cassius Dion pisał później, że w tym momencie, wraz ze zmianą panującego, cesarstwo Rzymian przechodziło z epoki złota do czasu żelaza i rdzy. Wszystko zaś miało iść ku gorszemu. Czy jednak, aby na pewno miał w tym miejscu rację? Czy umierający Aureliusz przekazywał synowi imperium mlekiem i miodem płynące, z bezpiecznymi granicami, stabilną walutą, bogactwem, zdrową i szczęśliwą populacją, licznymi legionami i spokojem wewnętrznym?
Otóż nie. Złota era Imperium Romanum dobiegła kresu jeszcze w pierwszych latach panowania Marka, o czym mówiłem w poświęconym mu odcinku. Wojna Spartamii, następnie zabójcza epidemia dziesiątkująca populacje miast i legiony nad Renem i Dunajem, najazdy Berberów w Afryce docierające aż do Półwyspu Iberyjskiego, wreszcie wieloletnie wojny z barbarzyńcami nad Dunajem będące odpowiedzią wobec inwazji zagrażających samej Italii. Na koniec rewolta Awidiusza Cassiusza na wschodzie, którą zdławiono co prawda bardzo szybko, ale nikt nie wierzył, że nie była ona sprowokowana głębszym niezadowoleniem mieszkańców wschodniej części imperium.
Kommodus odziedziczył państwo, które co prawda wyszło z najgorszego kryzysu, ale jego legiony były przetrzebione, zdewastowane prowincje naddunajskie leżały odłogiem, a granice ciągle broczyły krwią. Niekończąca się wojna nad Dunajem rodziła coraz większe zniecierpliwienie w odległych prowincjach, zwłaszcza wschodnich, których mieszkańcy nie chcieli zaakceptować faktu, że musieli ponosić daninę krwi i złota w wojnie z jakimiś kwadami i markomanami. Kto to w ogóle jest? Pomimo tych nieprzychylności, młody cesarz zdecydował się z początku kontynuować zadanie podjęte przez swojego ojca i dalej pacyfikować oporne plemiona między Dunajem a Karpatami. Marek Aureliusz toczył wojny z Kwadami, Markomanami i Sarmatami przez ponad dekadę.
Jego syn mógł w pewnym sensie spijać tę śmietankę względnego spokoju i ciszy przed kolejną burzą, jaka nastanie w III wieku. Uspokojenie krytycznej do tej pory sytuacji nad Dunajem jest widoczne także w materiale archeologicznym, na który powołuje się John McHugh, autor biografii Kommodusa, którą czytam tworząc ten odcinek. Pod koniec II stulecia widać, że na zdewastowanych wcześniej terenach naddunajskich ponownie zaczyna powstawać coraz więcej willi, a cały region cieszy się względnym spokojem i dobrobytem przez 7 dekad, aż do katastrofalnej połowy III wieku. Decyzja o zarzuceniu wojny nad Dunajem mogła być także umotywowana wieściami o najeździe barbarzyńców w Brytanii, gdzie jakaś horda sforsowała wału Hadriana, wdzierając się głębiej do wnętrza rzymskiej prowincji, prowokując przy tym wybuch lokalnej rewolty.
Jego obawy o własne życie musiały wzrosnąć dodatkowo po kolejnym, wykrytym w samą porę zamachu planowanym na jego życie. W 186 roku do Rzymu przeniknął niejaki Maternus, dezerter z Legionów, który podobnie jak inne przypominającego Szumowiny porzucił swój Legion i korzystając z chaosu panującego w ogołoconych z armii prowincjach u schyłku panowania Marka Aureliusza zajął się rozbojem. Banda Maternusa terroryzowała Galię i Hiszpanię przez parę lat, przybierając w pewnym momencie rozmiary regularnej armii. O czym świadczy fakt, że pewnej zimy Maternus i jego ludzie z powodzeniem oblegali przez jakiś czas obóz, w którym przebywał cały Legion. Działalność Maternusa z czasem zaczęto określać mianem Wojny Dezerterów, jak tytułuje konflikt Herodian.
Długo zamiatana pod dywan rewolta Makrynusa w końcu wyszła na jaw. Podobnie złe wrażenie musiała spowodować krótka rebelia Legionów w Brytanii. Żołnierze wściekli z powodu surowej dyscypliny i braku nagród finansowych. Zapragnęli obwołać nowego cesarza, który spełni ich żądania. W ręce wpadł im jakiś senator, Pryskus. Pechowiec zdołał jednak wykręcić się od purpurowego wyroku śmierci. Stanąwszy przed legionistami, Pryskus miał powiedzieć. Taki ze mnie cesarz, jak z was dobrzy żołnierze. Dajcie sobie spokój. Autorytet Perennisa, sprawującego pieczę nad sprawami wewnętrznymi imperium, został mocno nadwyrężony. Tym bardziej, że wpływy do budżetu były coraz mniejsze z powodu wyludnienia spowodowanego powracającą co jakiś czas zarazą i zniszczeniami wojennymi.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Kommodus był bardzo wysoki, proporcjonalnie zbudowany, miał szeroką klatkę piersiową, potężne ramiona, jasne, gęste włosy i zadbaną brodę. Włosy na twarzy i głowie podobno skracał opalając, lękał się dopuszczenia do swojego gardła golibrody czy fryzjera.
Wesprzyj mnie na:
https://patronite.pl/mrocznewieki
https://buycoffee.to/mrocznewieki
https://suppi.pl/mrocznewieki
Kup moją książkę "Królowie Wysp Kanaryjskich" na https://sklep.mrocznewieki.pl/
Miniatura: "The Emperor Commodus Leaving the Arena at the Head of the Gladiators", Edwin Howland Blashfield, domena publiczna
Mroczne Wieki to podcast historyczny prowadzony przez Michała Kuźniara w całości oparty na publikacjach (naukowych i popularnonaukowych), tekstach źródłowych oraz własnych wnioskach.
Źródła:
Dion Kasjusz, Roman History. Book 73 & 76, Vol. VIII of the Loeb Classical Library edition, 1925.
Herodian, Historia Cesarstwa Rzymskiego, tłum. L. Piotrowicz, Ossolineum, Wrocław 2004.
Historycy Cesarstwa Rzymskiego, Żywoty cesarzy od Hadriana do Numeriana, tłum. H. Szelest, Czytelnik 1966.
Opracowania:
Krawczuk A., Poczet cesarzowych Rzymu, Iskry, Warszawa 2006.
McHugh J., Emperor Commodus: God and Gladiator, Pen & Sword Books Ltd, South Yorkshire 2015.