Mikrohistorie z Hrubieszowa
Gościnią "Mikrohistorii" tym razem była Katarzyna Suchecka, bibliotekarka i koordynatorka hrubieszowskiego Cyfrowego Archiwum Tradycji Lokalnej.
A tam jak spojrzeć na starą mapę, to tak, tu jest Bóg, a tu jest taki kawałeczek linii kolejowej, że oni o ten kawałek linii kolejowej walczą. I wtedy nam dali ustrzyki dolne. A to nie chodziło o linię, tylko tam były złoża antracytu, najwyższy gatunek węgla. No i mama powiedziała, że zostanie ze swoimi grobami w Hrubieszowie, nie będzie się przeprowadzać. I mama stamtąd zabierała książki, a tam już szaleli Ukraińcy. Bo to było południe powiatu. Dołchobyczów, Krystynopol, Kryłów. To wszystko było tam. I proszę sobie wyobrazić, że moja matka powiedziała do tego faceta, do tego kierownika, mówi, proszę pani, ja to wszystko zostawiam, bo pękła mi opona. A mama mówi, proszę pana, a czym się oponę...
Także ona z nami ciągle jest. Od razu możemy powiedzieć, że pani Henryka Gancarz pojawi się podczas dzisiejszego naszego spotkania, ale nie teraz, bo teraz posłuchamy historię, jak można poznać męża. No ja wiem, jak to doszło do ślubu. Znaliśmy się w pociągu i do widzenia. Z takim Jankiem Lebedowiczem on jechał z urlopu na Boże Narodzenie. I ja jechałam ze swoją babcią też ze Świąt do Warszawy. I oni jechali oba ze Świąt. Do Gdańska czy gdzie? Gdzie on był w wojsku? Był w Gdańsku, tak. I mnie tak strasznie jak kiedyś, wiesz, do pociągu się było dostać, to było ciężko dostać się tam, bo było blepa ludzi, że pociągu nie było widać, co oni robią.
A tylko Czerniakowski był jeden, no po prostu nie tak jak kiedyś te Grabce i te Cimki tu wszystkie były. Dwadzieścia osób było, dwadzieścia rodzin, może więcej, bo tylko tak były Cimki i Grabce. I powiedzieli jemu ludzie, gdzie ten Czerniakowski. I jaś przed babcią, chodź, mamo, chodź, Stasiu, do domu, bo przed pan jakiś przyjechał wojskowy. No i przywitał się z matką, powiedział, tu Czerniakowski, Czerniakowski, czy tu mieszka Stasia, Stasia. Ja, Boże kochany, ścierpła. Takiego mam fajnego kawalera. Przyjechał, co ja powiedziałam, że to kuzyn przyjechał z Warszawy. Myśmy przyszli, przeprowadził ten chłopak myszkę do domu.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podstawowe informacje o goście i przedstawienie tematu mikrohistorii z Hrubieszowa.
Piosenka o matce śpiewana przez Henrykę Gancarz.
Opis inicjatywy archiwum lokalnego w Hrubieszowie i pierwsze nagrania z Henryką Gancarz.
Opowieść o życiu Henryki Gancarz, artysty i bibliotekarki, nagrywanej w parku Hrubieszowa.
Opowieści z parku Hrubieszowa, w tym historia Tadeusza Portki, opowiadającego o swoim życiu w czasie wojny.
Porównanie życia w wiosce w przeszłości i obecnie, w tym opowieści o chłopczyku, który musiał wypasać gęsi przed szkołą.
Kobieta opowiada o swojej babci i jej historii miłosnej, porównując obyczaje z dawnych czasów i obecnych.
Katarzyna Suchecka rozmawia o znaczeniu archiwizacji opowieści lokalnych i doradza, gdzie znaleźć te materiały.
Podsumowanie i pozdrowienia zakończają audycję, zapisane w formie piosenki.
Zapraszamy za tydzień na kolejny odcinek. Gdzie stary młyn nad wodą stał, a w dali ciemny las.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Zapraszamy za tydzień na kolejny odcinek. Gdzie stary młyn nad wodą stał, a w dali ciemny las."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.