Panda wielka - najlepszy dyplomata Chin
Zaproponowaliśmy celebrycką historię pandy wielkiej.Było o złożonych, chociaż krótkich, bo zaledwie stuletnich dziejach bliższej relacji płochliwej pandy i człowieka. Dowiedzieliśmy się, jak to ludzie z Zachodu odkryli dla Chińczyków zwierzę, które z czasem stało się narzędziem oddziaływania mocarstwa na świat. Poznaliśmy zadziwiające zwyczaje pandy wielkiej, burzliwą historię miłosną, rywalizacje ogrodów zoologicznych i politykę ochrony tego gatunku. Nie zabrakło decyzji politycznych zawieranych na najwyższym szczeblu.Zatrzymaliśmy się w Syczuanie, stolicy pandy wielkiej. Zajrzeliśmy do singapurskiego zoo bez krat, jednego z najlepszych na świecie.Gościem Jerzego Jopa był dr Piotr Parzymies, biolog molekularny i popularyzator nauki, absolwent (z wyróżnieniem) Wydziału Biologii na Uniwersytecie Oxfordzkim, autor wydanej w tym roku książki „Historia pandy wielkiej, czyli z bambusowego lasu na dyplomatyczne salony”.
Nawet George Schaller, Amerykanin, który koordynował pierwszy wspólny projekt chińskiego rządu i WWF, w rezerwacie Wulong na początku lat 80. Potrzebował ładnych paru miesięcy, żeby zobaczyć z dalszej odległości pandę, więc jest to zwierzę naprawdę trudne do zobaczenia na wolności. No i przez to ukryte w tych gęstych, bambusowych lasach udało mu się przetrwać przez cały okres historii Chin. Bez wychylania się panda w starożytnym chińskim malarstwie jest praktycznie nieobecne. Jeżeli chodzi o literaturę, to jest nieco lepiej, ale to są jedynie pojedyncze wzmianki. Znane jest jako mistyczne zwierzę muo, które obecnie w języku chińskim oznacza tapira. Jest to ciekawa historia, którą pisałem bardziej dokładnie w książce.
Miał być to bardziej, jak powiem, nie chcę mówić prywatnych, no trochę bardziej prywatny charakter i właśnie określone ogrody zoologiczne pochodzące z krajów, których rynki były ważne dla Chin, mogły się zwracać o pandę do chińskich agencji i w tejże fazie osobniki wypożyczane były na 2-3 miesiące z określoną kwotą oraz procent od sprzedanych biletów i gadżetów związanych z pandami. Była to bardzo kontrowersyjna faza, źle działała na dobrostan. pand, co doprowadziło do kilku pozwów sądowych ze strony m.in. WWF, a po drugiej stronie były ogrody zoologiczne, które pandy przyjmowały, no więc dość szybko zorientowano się, że trzeba coś tutaj zmodyfikować i od połowy lat 90. stosowana jest ta sama metoda, co obecnie, czyli para pand wypożyczana jest na 10 lat za opłatą miliona dolarów rocznie.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.