Mentionsy Mentionsy
MÓWI SIĘ
MÓWI SIĘ

ASIA,  czyli WIDZIMY SIĘ Z TOBĄ

02.09.2025 ·1 godz 14 min

Nie zaczynać i nie kończyć tego cinka. Asia Artura, Asia Agnieszki, Asia Asi. Artur Andrus znał Asię Litościwą.Agnieszka Litwin - Asię Wspierającą. Wszyscy - Asię Nieasertywną. Każdy miał swoją Asię. Publiczność była Jej a Ona Publiczności. Wszyscy i wszystko się za nią ciągnęło, nawet klimatyzacja w hotelu... Artur ma jej zdjęcie na motorze. Serio? To też? Szymon słał jej sześciopaki pełne gaci. Agnieszka, żeby się z nią zobaczyć coś kupiła. Nie kończmy tego cinka...

Jestem zawiedziona. Ale i to właśnie, jak to było? Czy to ty przywoziłeś, czy Aśka coś przygotowała? Tak, to były różne sytuacje. Zgły było tak, że... Głodnieliśmy w trakcie, bo nagrywaliśmy czasami dwa odcinki. Zawsze obiecywaliśmy sobie, że nagramy trzy odcinki, ale nie mieliśmy nigdy siły już potem. A jak długo trwało nagrywanie? No godzinę. Godzinę, dwóch, jeden odcinek? Jeden odcinek, tak, godzinę. To można zgłodnić faktycznie, prawda Artur? Więc Aśka jakoś tam potem w trakcie głodniała, więc się zaczynało zamawianie czegoś. Zamawianie, nie działał u Asi domofon, więc trzeba było tak potem nadsłuchiwać, kto podjeżdża i ona mówiła, to już, to już, a się nagle okazywało, że to szambiarka, albo to już, to już, a się nagle okazało, że to sąsiad. To niestety właśnie, to jest jakby jakimś, jak wiemy, że to jest jakby w łańcuszku, prawda, wiadomo, że skoro się zamawia jedzenie, to potem ona będzie przyjeżdżała.

Czyli coś zamówić. Tak, no właśnie. Takie ciepłe, bo ja takie tutaj przygotowałam słodycze. Jeszcze nie zgłodnieliśmy, gorylka. I to było tak, i potem było to takie główne jedzenie, ale czasami były przed takie jedzenie, czyli na przykład była kawa i tam właśnie zdarzały się jakieś orzeszki, czy coś na przykład słodkiego i to był błąd, bo na przykład jak się je orzeszki przed nagraniem, to jest masakra. No zresztą artykuła powinieneś wiedzieć, prawda, że jak przed występem żadnych orzeszków się tam gdzieś odkłada na strunach głosowych, więc tam było słychać czasami ciunkanie, jakieś... Ale na przykład, a kiedyś wam się to rozwinęło tak, to przedjedzenie, że nagle, nie wiem, Aśka mówi, ee Szymon, to nie nagrywajmy już dzisiaj na przykład. Była jakaś taka sytuacja? Słuchaj, mieliśmy... Może nie, bo jednak absolutnie był cel, żeby nagrać przynajmniej jeden odcinek.

Udawało nam się nagrać dwa, to powinniśmy, ale bywało tak, że tak nas wykończył ten jeden odcinek, czyli jakaś tam nasąpowoła w trakcie, sytuacja śmieszna, Aśka tam z reguły zawsze mówiła, nie, no zaraz, bo nie, no padnę, ja padnę zawsze, no nie, no nie, nie, nie, na serio to robisz? No i powiedzmy tam zaczyna się śmiać i ten odcinek ją wymęczył, jak była po trasie na przykład. Tak jak wiem, że dzisiaj bohaterska Agnieszka jest po trasie, prawda? Tak, ja pięć dni w trasie, w pół do czwarty się położyłam. Dokładnie, no. O, no proszę. Nie, ale wyglądasz jakbyś koło drugiej. I to wtedy, tak, że sobie odpuszczaliśmy i też było raz, że raz tak długo trwało nagranie, że mnie zdążył dopaść wirus i się pochorowałem u Aśki.

W trakcie? Tak, w trakcie zacząłem mieć zawroty głowy, a potem już... jak to powiedzieć tak romantycznie, torsje tak zwane, potem już leżałem i tam u niej jakoś chorowałem, ona zaczęła robić swoje rzeczy i potem pojechałem w końcu do domu i tak się skończyło nagranie. Wyobraziłam sobie, że leżał, a Aśka z mikrofonem do niego do końca, żeby jednak do końca dociągnąć. Myśleliśmy, że tak, wiesz, bo myśmy mieli bardzo często, że nam się te odcinki właściwie wynikały z naszego życia, łączyły się z naszym życiem. W tym, co się dzieje, tak. I bazuje na takiej szczerości, więc bardzo często dla nas na przykład temat zatrucia żołądkowego, którego doznałem u Aśki, był potem przynajmniej w dwóch odcinkach. Tak, tak, takie życiowe sytuacje psychofizjologiczne, wszelkie. Tak, dokładnie, nawet do tego stopnia, że...

Trochę to oddziaływało na naszą przyjaźń, bo mogliśmy sobie więcej pogadać przez telefon, gdyby nie to, że mieliśmy mówisię, ponieważ ona bardzo często mówiła, poczekaj, poczekaj, tu będzie odcinka, nie mów mi o tym. Bo ja mówię, słuchaj, nie uwierzysz, co mi się przetrafiło, spotykam kogoś. Żeby na świeżo. Poczekaj, nie, nie, nie, nie mówmy o tym, nie mówmy o tym, więc czasami nas to omijało bardzo, wiesz, niektóre rzeczy, bo musieliśmy je wygadać gdzieś tam w odcinku. Agnieszka, bo powiedzcie mi tak sobie, Agnieszka, kiedy ty pierwszy raz spotkałaś Aśkę w ogóle teraz? Ja przyszłam na studia w 91 roku do Zielonej Góry i wtedy się poznałyśmy. Ale ty ją zobaczyłaś jeszcze jako artystkę na scenie, czy już koleżankę, że ty tam wychodziłaś? To znaczy ja znałam Asię już z telewizji, z kabaretu potem. A no właśnie.

Ja już znałam, tak. Potem było w telewizji. Oni osiemdziesiąty chyba siódmy, szósty zaczęli. Końcówka osiemdziesiątych lat. Końcówka osiemdziesiątych lat. I już w telewizji były bajki dla podkuczonych, już ja znałam kabaret potem, przyszłam tam na studia, no i tam już na żywo poznałam w krubie gęba całe to towarzystwo zespół raz, dwa, trzy. No dobra, ale ty tak sobie przyszłaś i powiedziałaś, no cześć, ja jestem Marylka, a ty jesteś ta słynna Aśka? Nie, no ze mną to, jeżeli chodzi o w ogóle to środowisko, bo to nie zaczęło się od tego, najpierw było tak, że przyszłam na studia i bardzo intensywnie się kręciłam przy tym klubie studenckim, chciałam tam dołączyć do tej ekipy, ale jakoś tak, no miałam śmiałości, tam się wiecznie coś działo i po pół roku się odważyłam, przygotowywali wtedy imprezę Parodie i Pastisze, weszłam do gęby

No to to było chyba po roku znajomości czy po dwóch myśmy na wakacje razem gdzieś tam nad morze pojechały. Więc to było takie, bardzo szybko się tak poczułyśmy i byłyśmy razem. Ja się trochę śmiałem nawet, że ona właściwie zaczynała jeszcze za komuny. I ja cały czas chciałem nasyłać IPN na Aśkę i mówię, ale jak to jest? Przecież no wiesz, ja miałem takie wrażenie, że taka uczciwa praca zaczęła się w Polsce od 89. I że taka jakby, wiesz, że koncesjonowana, że jakby nam Wałęsa to wywalczył i że wszyscy ci, co wcześniej, to jakieś szemrane towarzystwa. Oni rzeczywiście od 88, prawda, chyba drugi garnitur najpierw był taki. drogi garnitur, z Adamem Nowakiem, Aśka tam na scenie, a potem kabaret potem.

Jezu, może byłaby dla mnie szansa, żebym w końcu jakieś studia zrobił, bo wiesz, ja się w ogóle nie byłem tutaj w stanie w Warszawie, nie było takiego zagłębia, ale jakieś poważne studia mnie w ogóle nie chciały, wiesz, wszyscy mnie odrzucali, psychologia, wiesz, orientalistyka, zupełnie, no. To kulturalno-oświatowy, tak? Tak, tak, tak. Był taki kierunek popularny. Tak, kulturalno-oświatowy. Aśka była po tym właśnie, tak? Tak, tak, kaowcy tak zwani, nie? A powiedz Artur, twoje pierwsze spotkanie z Asią? Ja dokładnie pamiętam to nasze pierwsze spotkanie. To jest dokładnie, to znaczy daty nie pamiętam, ale to jakiś 93 pewnie rok mógł być. Lizbarskie Wieczory Humoru i Satyry. Ja pojechałem tam nagrywać dla rozgłośni harcerskiej relację z tego i kabaret potem tam występował.

I ja sobie zamarzyłem, żeby z nimi rozmowę przeprowadzić, no i tam nie pamiętam kogo zapytałem, ale zapytałem... Ale byłeś już wtedy pod ich wrażeniem, znałeś ich dobrze, bo ja ich zobaczyłem pierwszy raz. czas w 86 roku, dopiero w Buffo. Nie, ja też już ich widziałem, no i jeszcze poza tym, no trafiłem już na jakieś 2-3 festiwale kabaretowe, gdzie oni występowali i widziałem, że to jest zjawisko, że to jest po prostu taka petarda na scenie, no i tak sobie zamarzyłem, żeby z nimi rozmowę przeprowadzić i pamiętam w takim bocznym pokoiku, w tym obok sali widowiskowej Litzbarskiego Domu Kultury, nagrywałem z nimi rozmowę. I... Pamiętam, że wtedy się przekonałem po raz pierwszy, a potem wiele razy się w tym utwierdzałem, że Aśka była bardzo litościwa, ponieważ ja zadawałem tak durne i żenujące pytania.

Pamiętam, że strasznie chciałem być dowcipny. Tak, no bo chciałem być dowcipny, no bo z kabaretem rozmawiamy, to trzeba być dowcipnym. Ale nie, ale jeszcze bardziej chciałem. Tak, wiesz, że to trzeba być śmiesznym, no przecież rozmawiasz z kabaretem, to nie będziesz poważny. Słuchajcie, teraz uwaga, po raz pierwszy w życiu to mówię, ale dlatego mówię, żeby pokazać, jakim człowiekiem była Aśka. Aśka nazywała się wtedy Huda, Joanna Huda, takie nosiła nazwisko. I ja pamiętam, że zacząłem tę rozmowę, przedstawiam ich, kto tam jest i mówię, no i Joanna Huda, ale Huda to tak tylko z nazwiska, prawda? No, więc dokładnie. Chcieliście żenady, to macie żenady. Artur, teraz... Jak Asia zareagowała, domyślam się, że... I ona spokojnie, wiesz, spokojnie puściła to temu Tumanowi, tak, dobra, nie chcę, żartuję.

Jaśka była jedyną, która się zaśmiała. Jedną nieśmieszną rzecz miałeś w 93. i potem drugą już dwa lata temu. Nie, to ja miałem jeszcze parę po drodze, wiesz, ale nie wszystkie na szczęście musiała Aśka ratować. Okej, dobrze. I ona się zaśmiała, tak? Ale myślisz, że ona ci podała rękę w pewnym sensie? Tak, bo ja potem z nią rozmawiałem nawet na ten temat. A pamiętasz anegdotę? Tak, to jest anegdota. Myśmy byli w teatrze w Lublinie. Taka jakaś rozmowa o humorze, kabarecie i to było przed wyborami październikowymi tymi słynnymi. I tam w pewnym momencie Michał Nogaś prowadził to spotkanie i tam w pewnym momencie coś zaczęła się rozmowa o humorze politycznym, jak to zwykle przed wyborami i ja sobie myślę nagle, kurczę, ja mam taką anegdotę, że jak powiem to ludziom buty z nóg pospadają i zaczynam.

A bohaterem tej anegdoty był Andrzej Strzelecki, z którym kiedyś się spotkałem i okazało się, że mamy podobną pasję, bo zbieramy różne hasła wyborcze, takie oryginalne jakieś ulotki i Andrzej opowiedział mi, Aśka siedzi koło mnie na tej scenie, Michał Nogaś trochę dalej, a ja tutaj opowiadam tę anegdotę. Andrzej Strzelecki opowiadał, że kiedyś w skrzynce na listy znalazł ulotkę kandydata Krajowej Partii Emerytów i Rencistów, I tam było napisane Krajowa Partia Emerytów i Rencistów, zdjęcie kandydata, jego nazwisko, nie pamiętam jakie, teraz wymyślam, Nowak i hasło wyborcze. I że w efekcie to było, i ja tak to tym ludziom opowiadam, że w efekcie było tak, że Krajowa Partia Emerytów i Rencistów, zdjęcie i hasło Nowak da radę.

No i tylko Aśka się zaśmiała, bo to jest koniec anegdoty. Ja się nie dziwię. Wiecie, że ja po paru godzinach, jak dojechałem do domu, to ja sobie przypomniałem, że to hasło to brzmiało Nowak nie popuści. Ale może jej opowiedziałeś to wcześniej, ona zaśmiała się do tego... Nie, ona tego nie znała, ale ona widziała po moich oczach, że ja już skończyłem i że ja liczę na jakąś reakcję. I Aśka się jako jedyna zaśmiała i no jeszcze tam parę osób, tak widać, że z grzeczności. Michał Nogaś bezczelnie pyta zaraz, ale gdzie tu żart? Rozpowiedź. Tak. Zaczynam ja tłumaczyć się jakoś z tej anegdoty, tam coś po tego. Ale mówię, tylko Aśka się zaśmiała, bo wiedziała, że będziemy przykroć.

lepszym człowiekiem i artystą. Ale też padło takich parę słów, że też czasami o nie śmielała, że niektórzy na przykład bali się z nią grać. To chyba Czarek Pazura powiedział, że niektórzy mieli jakiś taki lęk przed trochę konfrontacją. Tylko to było chyba w tej osobie, nie w niej. No właśnie. Ale wiesz co, być może, że to tak mieli ludzie, którzy jej nie znali osobiście. Tak, bo to też tak. Widziałeś na scenie taki jakiś wulkan talentu. Ja nawet już to gdzieś powiedziałem, że na przykład Aśce się nie zazdrościło. To jest naturalne uczucie dla ludzi na scenie, że kurczę, ale ktoś miał fajny pomysł czy coś. Aśce się nie zazdrościło. bo się wiedziało, że się do czegoś takiego nie doskoczy po prostu, że... Co robi swoje. Tak. Co z tego, że ja będę zazdrościł, że ona jest taka, jaka jest, jak ja nigdy takiej nie będę, bo to jest Aśka i ona jest niepowtarzalna.

Ja bym zawsze zazdrościł Cristiano Ronaldo, że ja też trochę lubię piłkę i nawet grałem w nią, ale... Słuchaj, ale właśnie powiedz, bo Agnieszka powiedziała się o tym takim wsparciu, czyli nawet na scenie, albo na przykład czy tam w Spadkobiecach czułaś, że ona w pewnych momentach podaje ci rękę, albo na przykład zostawia jakieś miejsce dla ciebie? Tak, oczywiście, że tak. Ona po prostu robiła ta, czy Wojtek Kamiński, czy... Tego nie da się wyjaśnić. Ona po prostu dawała przestrzeń. Ale to jest właśnie, wiesz, ważne, co teraz powiedziałaś. Ona się nie ścigała na scenie. Ona się nie ścigała. To znaczy, ona wiedziała, że jak jest szansa, przecież ona mogła po twoim udanym żarcie docisnąć jeszcze lepszym na przykład. Tak, tak. A ona tego nie robiła. Ona ci zostawiała, że to jest twój sukces teraz. Aśka się potrafiła wycofać.

Kiśnienia takiego, że ona najlepiej... Ona właśnie stwarzała, ona dostrzegała w ludziach potencjał, talent i dawała pole też. Ale nie wiem, czy zauważyliście... No na pewno, bo też obserwowaliście Aśkę prywatnie, jakich ona ludzi wokół siebie zbierała. To znaczy, że zazwyczaj to mamy tak, że sobie przyswajamy sobie jakichś ludzi, którzy nam pasują, nie wiem, poczuciem humoru albo mamy jakieś wspomnienia wspólne albo coś. Aśka zgarniała wszystkich. To znaczy ona i takich jakichś freaków zwariowanych kompletnie, ale i kompletnych nudziarzy takich, takich, że to wiesz, siedział gdzieś tam z boku sobie, całą imprezę przesiedział i się przenudził.

żeby ona w takich kontaktach towarzyskich, przyjacielskich, żeby była smutna. Ona nie była smutna. Aśka, jak była okazja do tego, żeby się gdzieś wygłupić, coś zrobić, kogoś rozśmieszyć czymś, poza kulisami, poza sceną też, to też sobie korzystała z każdej okazji. No ja mam taką najświeższą taką rzecz, no to myśmy się spotkali przecież parę miesięcy temu. Gdzieś tam w hotelu i ona mi, może wam to opowiadałem, ale ja już mam tak, że opowiadam parę razy, no to trudno. Spotykamy się w hotelu i ona pierwsza, jeszcze nie zdążyliśmy się powitać i ona mi mówi, Artur, co ja zrobiłam? Ja mówię, co? No bo weszłam do pokoju i się okazało, że klimatyzacja strasznie huczy i ja nie mogę spać.

Nagrywaliśmy spadkobierców. Ale swojej piersi, tak? Swojej, tak, tak. To wszystko się przewijało, tak? Nie, bo przed tym mówiła o tym, że karmiła Aśki dziecko. Ja ogólnie dorabiam jako mamka, nie? Tak, dobrze. I dokarmiam. Więc my na tych wszystkich etapach, jak Asia się przeniosła do Poznania, potem do Warszawy, jak ona mnie namawiała, żeby do tej Warszawy i to tyle trwało i musiałam tam uporządkować swoje życie. W końcu się przeprowadziłam. Też jakieś plany miałyśmy. Natomiast my bardzo dużo rozmawiałyśmy też tak na serio. To było bardzo dużo takich rozmów, wiecie, o życiu też, oprócz tego, że... A najgłusza wasza rozmowa ile trwała? No wiele godzin w nocy, no to są telefoniczne takie, tak, tak, tak. No więc my się spotykałyśmy i właśnie w domach u siebie i też dzwoniłyśmy do siebie. A zasnęłyście kiedyś podczas rozmowy? Nie, nie było takiej możliwości, to było zawsze tak intensywne i... Natomiast było też dużo takich historii, o których ja nie mogę państwu ani wam opowiedzieć, które po prostu, no...

Najtrudniejszych. Nie, nie, to właśnie nie, właśnie takie, które, no nie, ale to były takie, które powiązani są po prostu. Nie, a poza tym Aśka też rzeczywiście wyraźnie te rzeczy oddzielała. Ona na przykład chętnie rozmawiała z mediami, gdzieś tam do ludzi chodziła, udzielała wywiadów, ale była wyraźna granica, że tu jest, tu już jest... prywatny teren i w ten teren ona nie wpuszcza mediów. Może to jest szczęście, że ona zaczęła funkcjonować w tym świecie jeszcze w takim czasie, kiedy to trochę inaczej działało i Aśka rozumiała, że jak się tak za głęboko kogoś wpuści do domu, no to potem się zaczyna jakiś cyrk medialny. Ale naprawdę potrafiliśmy przepłakać ze śmiechu czasami kilka godzin.

I nie ze śmiechu też. Tak, ale chcę też powiedzieć o tym, że naprawdę było dużo takich historii i sytuacji, że... A właśnie, a widzieliście Aśkę płaczącą? Ale tak właśnie smutnie płaczącą? Tak, to ja muszę powiedzieć, że... W czasie nagrania Mówi się było ze trzy takie momenty i pamiętam jedną taką sytuację, jak rozmawialiśmy o tym i to był jeden z naszych odcinków, który jest najmniej do tej pory, chociaż ja tam, wiesz, nie śledzę dokładnie tej liczby odsłuchań, ale nagraliśmy jeden z naszych odcinków o lęku przed wojną. Konkretnie teraz umiejscowionym jest w tych realiach, że o tym, co się dzieje w Ukrainie, jak to może na nas oddziać, że być może kiedyś coś takiego się wydarzy i o naszym jakimś takim lęku, który mamy, który nam ciągle towarzyszy,

I ten odcinek był w ogóle do nas dosyć taki trudny, bo on był dosyć serio i wiem, że też wielu ludzi w ogóle go nie chciało nawet słuchać, wiesz, że jednak troszkę się spodziewali chyba, bo pomusi, że raczej, chociaż ja wiem, że mówi się, no nie tylko bawiło, prawda, ale też coś jeszcze w tym było. Niemniej jednak w ogóle na ten wiele osób nie było gotowych, to ja nawet widziałem właśnie po tych liczbach, to Aśka mi mówiła, wiesz, to jest ciekawe, że ludzie jakoś nie mają przekonania, po prostu nie chcą słuchać tego odcinka. I tam jest jakiś taki motyw, w którym opowiadamy o tym, że ja nagle zbieram się z tego, mówię, wiesz, słuchaj, kurczę, Ale jak będzie na przykład z lekarstwami? Przecież ja na przykład mam zapisane antydepresanty, mam taką dawkę i nagle nic cenizowego, słuchaj, no nie wiem, zamykają apteki i dla nikogo nie będzie ważny temat, że ja biorę na przykład jakiś lek na D i co będzie, kiedy po prostu apteka zamknięta, tu my walczymy, ale ja muszę, nie wiem, jestem załóżmy w okopach, ale muszę po niego iść i że nie ma.

I wtedy pamiętam, że Asia się rozpłakała. Właśnie w tym momencie, kiedy zacząłem mówić nagle o takim czymś, co być może w ogóle cały ten temat ją gdzieś tam mocno odtyczył, bo ja na przykład wiele razy nagrywając mówi się, to ja mam wrażenie, że ja bywam czasami w komedii, a Aśka wiele odcinków traktowała bardzo, bardzo serio. I na przykład ten nasz odcinek, w którym rozmawialiśmy o pogrzebach naszych. On jest takim odcinkiem, który Aśka, ja go odsłuchałem niedawno i ona jest tam bardzo, bardzo serio. To ja skręcam w anegdotę i na przykład mówię, słuchaj, ale może zaczynam coś tam, wiesz, wymyślać jakąś abstrakcyjną myśl, która złagodzi trochę siłę tego jej... tej opowieści, a ona w ogóle na spokoju, ale jest właśnie, ale tak naprawdę bardzo serio.

I wtedy się właśnie, wracając do tego, wzruszyła, kiedy ja nagle zacząłem opowiadać o tym, że nie będzie mi dostępu do leków. I to rzeczywiście widziałem wtedy łzy w oczach Aśki. Asia była bardzo wrażliwą osobą i też była bardzo nastawiona na pomagania ludziom, na wszelkie sposoby. To, ilu ludziom ona pomogła, też tak w taki sposób konkretnie też nawet materialny i taki wszelaki, Też za wiele fundacji, prawda, ona, ja wiem, że ja na przykład nawet miałem coś takiego, że mówiłem, dobra, Aśka, to ja tam na przykład tutaj WOŚP, tutaj taka fundacja, że ja już postaram się, no też pomagam, ale że nie chcę, a ja pamiętam dobrze, to ja już za ciebie na przykład tam, nie wiem, pomaluję jakąś bombkę, za ciebie tam zrobię jakieś po prostu skrzydełka i mówię, Aśka, poczekaj, ale może wymyślmy sobie na przykład, że tam, znaczy też nie chciałem być takim, bo bałem się, bo ja nawet bałem się trochę, jak nagrywaliśmy, mówi się, że myśmy się tak

zaprzyjaźnili, ale też bałem się, że i to się czasami taka nuta we mnie pojawiała, za co jestem czasami do siebie zły, że próbowałem czasami jej coś ustawić, bo wiedziałem, że coś ją na przykład męczy, na przykład zbytnia jakaś tam, że się angażuje zbyt wiele projektów i poczułem, że jak tylko zaczynam, ja wchodzę w taką nutę trochę takiego coachera, czyli mówię, słuchaj, to sobie, to widziałem, że ona się trochę wycofuje. Wiem. I potem sobie nawet mówiłem, jadąc, dobra, Szymon, jak się pojawi coś takiego, nie baw się tam, nie wiem, psychoedukatora, czy pana nauczyciela i tam, nie wiem, coacha Aśki, bo czuję, że to nie o to chodzi, że ona tego nawet trochę nie lubi. To o czym ty mówisz, ja to doskonale wiem, o czym ty mówisz, bo ja z miłości do niej, próbując ją chronić, bo...

Dokładnie. Co prawda w ten czas wchodziło zaraz coś innego, ale taka ona była. Taka była, ona po prostu taka była. Aśka nie przewidywała zdaje się takiej możliwości, że ona w części siebie odda w jakiejś rzeczy, tylko ona wiadomo było, no jestem cała ja, no to idę cała ja i już. Ja obserwuję, że ostatnie pięć lat od pandemii nastąpił taki bardzo mocny wzrost tego, bo pamiętam też te rozmowy podczas pandemii, jak nie było pracy, jak wielokrotnie rozmawiałyśmy, coraz więcej zaangażowania we wszystko, coraz bardziej oddawała się scenie, sztuce, ludziom. Ja to obserwowałam z boku wszelkim projektom, że to po prostu takie... I jeszcze jakie plany ona miała, bo ja tam o części słyszałem. I jeszcze więcej, i jeszcze dalej, nie?

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.