Brody cz. 2
Miejscowość położona jest w malowniczej dolinie rzeki Kamiennej. Pierwsze wzmianki o niej są dość późne, bo pochodzą dopiero z XVII wieku. Książę Ksawery Drucki-Lubecki oraz Banki Polski stworzyli tu wielki Zakład Przemysłowy. To tu rozegrały się dwie bitwy powstania styczniowego. Na początku XX wieku miejscowość nawiedziła tragiczna w skutkach powódź. Obecnie na sympatyków wodnych i słonecznych kąpieli czeka tu atrakcyjny zbiornik. Cezary jastrzębski i Robert Szumielewicz zapraszają na drugą część spaceru po Brodach.
Pod wodami, za które trzeba płacić chłopom, należy się przedzierać nocami w Krakowskie, przekroczyć, gdzie będzie można granicę, a ewentualnie poddać się Austriakom, a nigdy Moskalom. Było to ostatnie moje zarządzenie wydane w powstaniu w roku 1864. Oddział odmaszerował w głąb lasów iłżeckich, a mnie na wózku Arona odwiózł adiutant wiśniewski bezwładnego Dobrodów. do naczelnika hut żelaznych, sądząc, że u niego nosił uniform rangi majora. Znajdę zupełnie bezpieczne schronienie, u którego przed bitwą iłżecką był nasz oddział gościnnie podejmowany i w nim, pod mundurem moskiewskim, biło serce szlachetnego człowieka, dobrego Polaka, gorącego patrioty.
Miał ów urzędnik dwie córki, jedną dorosłą pannę, drugą młodą mężatkę, której mąż Polak był urzędnikiem w Warszawie, oddanym zupełnie na usługi Moskalom. Gdy mimo prośby i nalegań żony, Aby z haniebnej drogi zawrócił, z niej zejść nie chciał, żona wyrzekła się zdrajcy męża i z synkiem zamieszkała przy ojcu i siostrze. Otóż te dwie siostry przez cały czas mej trzytygodniowej choroby były moimi dozorczyniami i aniołami stróżami. Złożono mnie w pokoiku, do którego nikt prócz ojca i obu córek nie miał przystępu i postarano się dla mnie o paszport austriacki na nazwisko Ludwika Weissa, reżysera teatralnego.
Paszport ten był kilka razy wizowany na granicy w Baranowie przy wjeździe do Polski. Ostatnia wiza była znaczona dnia 18 stycznia 1864 roku, a już w dniu 21 stycznia Naczelnik Gminy Brodów potwierdził przybycie moje, moje w cudzysłowie, do Brodów jako ciężko chorego na tyfus. To było dowodem dla Moskali, iż w powstaniu czynnego nie brałem udziału. Telegraficznie zawezwany lekarz z Kielc, nazwiska nie pomnę, był to wiańczykiem, dowiedziawszy się od pań, kim jestem, ogolił mi długą brodę, która przez cały czas powstania mocno urosła, a włosy i wąs obciął przy samej skórze.
Tak przeistoczony, wynędzniały w skutek choroby, Nie byłem podobny do tego rębajły z lasów, o którym słyszano. Poczciwy doktor, przyjaciel domu, przyjeżdżał dwa razy tygodniowo. Po trzech tygodniach wreszcie począłem wracać do zdrowia, lecz o zupełnym wyleczeniu i mowy nie było z powodu reumatyzmu i ciągłej irytacji na widok Moskali, którzy w dwa lub trzy dni w zakładzie hutniczym i prywatnych mieszkaniach Przeprowadzali rewizję, nie omijając i domu naczelnika. A więc takie wyjątkowe wydarzenia. Dzięki temu, że niektórzy powstańcy przeżyli powstanie i spisywali swoje wspomnienia, przemawiają do nas całkiem inaczej. Bo jesteśmy w obiekcie, jesteśmy w domu, który niesie ze sobą te wszystkie wspomnienia.
A gdy najmniej się tego spodziewali, nadzwyczaj silna kolumna Moskali, podszedłszy drzemiące ich wedety, nagle na obóz napadła. że kapitan Bogdan, dawny oficer moskiewski, który Grylińskiego zastępował, czynił wszelkie wysilenia, aby Moskwie dać odpór, lecz taki popłoch między nimi ten nagły napad nieprzyjaciela wywołał, że wszyscy co prędzej w tył uchodząc odstrzeliwali się, a mało kto do szeregu stawał. Kapitan Bogdan został ciężko ranny, to też spowodowało kolejne załamanie w szeregach powstańczych i dlatego też doszło do takiej wielkiej klęski. Niestety też te losy Grylińskiego były nadal nieciekawe, ponieważ Antoni Drążkiewicz pisał tak...
Jak tutaj w przypadku Brodów, tej bitwy kwietniowej. Ale była jeszcze jedna bitwa, która miała miejsce w grudniu 1863 roku. I przy tej bitwie z końcówki 1863 roku jeszcze na chwilę się zatrzymamy. I przynajmniej krótko, bo kolejne wspomnienia Feliksa Wojciechowskiego. A tutaj 2 grudnia 1863 roku miała miejsce bitwa, w czasie której walczył oddział majora Karola Zajkowskiego, Liwocza i majora Łady Cybulskiego. No i Feliks Wojciechowski pisał o tym tak. Pojechaliśmy do Bałtowa, a dalej w Lasy Iłżeckie do partii Liwocza, czyli tego majora Zajkowskiego. W grudniu, w porze dużego śniegu i mrozu, zatrzymał się duży oddział Moskali w fabryce żelaza Brody nad Kamienną, czyli stacjonowali w zabudowaniach, o których wspominaliśmy.
Liwocz natychmiast nakazał marsz na Brody. Drugi oddział pod komendą Łady, czyli majora Łady Cybulskiego, który od strony Nietuliska miał zastąpić drogę. Myśmy przyszli na groblę stawu, a więc znowu sobie to wszystko wyobrażajmy. Oczywiście staw zrekonstruowany, grobla zrekonstruowana, ale wszystko to działo się tutaj. Myśmy przyszli na groblę stawu, gdzie stała pikieta moskiewska. Droga do ucieczki prowadziła wąwozem, więc pikieta zobaczyła nas, jak byliśmy o kilka kroków od niej. Na pytanie, kto idzie, kapitan, który prowadził piechotę odpowiedział z doskonałym akcentem ruskim, ponieważ zrobił się rejwach, więc pikiety rosyjskie, co stały na straży, zaczęły strzelać. Ale to było za późno, bo my biegiem dobiegliśmy do domów fabrycznych, skąd w popłochu Moskale uciekali.
Zdobyliśmy tam trzy konie dragońskie, sporo furażu i dwa kotły, w których gotował się kapuśniak. Szkoda było tego wylewać. Wiara wzięła za łyżki i kapuśniak zjadła. Smakował nawet moskiewski, ruski kapuśniak. Zabrawszy kilka futer, co nam zostawili Moskale, zawróciliśmy do obozu, gdzie w parę dni, mszcząc się za brody, napadli nas Moskale i poturbowali. No ale przynajmniej ta bitwa w stosunku do tego, co działo się w kwietniu 1963 roku, wyglądała już bardziej po naszej myśli i wolelibyśmy, żeby wszystkie te powstańcze wydarzenia tak się kończyły i rzeczywiście ten kapuśniak musiał im smakować, nawet jeśli obcymi rękami był przygotowany. To był okres powstania styczniowego, ale teraz przenieśmy się już w czasy współczesne, bo miejscowość Brody zmienia się, a zmienia się pod kątem właśnie turystycznym i ta działalność tutaj jest też dostrzegana.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Opis historii przemysłu w Brodach, w szczególności pudlingarni i jej funkcji w przemysłowej sieci regionu.
Przebieg i skutki powodzi 1903 roku, która zniszczyła zakład przemysłowy w Brodach.
Szczegółowy opis katastrofy powodzi 1903 roku, zniszczeń i ich skutki dla lokalnej przemysłowości.
Opis zachowanych elementów przemysłowych w Brodach, w tym przelewu i domu zarządu, teraz urządzonym jako Iza Tradycji i Dziedzictwa Kulturowego.
Opis bitwy z 2 grudnia 1863 roku, w której oddział majora Zajkowskiego i Cybulskiego zdołał odzyskać kilka koni dragońskich i furażu podczas walki z Moskalami.
Opis zmian w Brodach, które skupiają się teraz na turystyce, w tym nowa wieża widokowa nad zalewem i różne atrakcje turystyczne.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.