Mentionsy Mentionsy
MOC HISTORII
MOC HISTORII

Brody cz. 2

10.05.2026 ·39 min 53 s · 6 rozdziałów

Miejscowość położona jest w malowniczej dolinie rzeki Kamiennej. Pierwsze wzmianki o niej są dość późne, bo pochodzą dopiero z XVII wieku. Książę Ksawery Drucki-Lubecki oraz Banki Polski stworzyli tu wielki Zakład Przemysłowy. To tu rozegrały się dwie bitwy powstania styczniowego. Na początku XX wieku miejscowość nawiedziła tragiczna w skutkach powódź. Obecnie na sympatyków wodnych i słonecznych kąpieli czeka tu atrakcyjny zbiornik. Cezary jastrzębski i Robert Szumielewicz zapraszają na drugą część spaceru po Brodach. 

0:10 · Historia przemysłu w Brodach 5

Dzień dobry, witamy Państwa w niedzielę tuż po południu. Cezary Jastrzębski. Z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach i Robert Szumielewicz. Dziś, zgodnie z zapowiedzią, wracamy do brodów w powiecie starachowickim, bo wydawało nam się, że wszystko przed tygodniem powiemy, a tu raz, dwa, trzy, czas minął i trzeba było... Żeby Państwu jak najwięcej informacji przybliżyć, przełożyć jeszcze o tydzień kolejny odcinek związany z brodami. No bo tak, wspomnieliśmy o tym malowniczym położeniu w Dolinie Kamiennej, o tym, że wpływało to korzystnie na przemysł górniczo-hutniczy. Staropolski Ogręg Przemysłowy, Stanisław Staszic, mówiliśmy, że była tu fryszerka, puldingarnia, dymarki, wielki piec, ale nie wszystko jeszcze o tym przemyśle powiedzieliśmy, a jest to jeden z ważniejszych elementów historii Brodów.

I oczywiście cały czas pamiętamy, że to wielkie założenie przemysłowe, które w Brodach zorganizowano, miało swoje początki w idei Staszicowskiej ciągłego zakładu fabryk żelaznych na rzece Kamiennej. Ale Staszic nie zdążył wybudować tych założonych obiektów właśnie w Brodach. Dlatego też to była kontynuacja idei Staszicowskiej, czyli książek Sawery, Drucki, Lubecki, a następnie Bank Polski. To były te instytucje i ci ludzie, którzy przyczynili się do wzniesienia urządzeń tworzących wielki zakład przemysłowy w Brodach. Dlatego też ten czas powstawania zakładów trochę się wydłużał, ale wiemy, że przecież powstanie listopadowe też przerwało te różnego rodzaju inwestycje i te plany industrializacji naszego kraju w oparciu właśnie o region świętokrzyski.

I dlatego właśnie zarówno w Michałowie, jak i w Brodach, podstawową funkcją tych zakładów było pudlingowanie, czyli pudlingarnia tutaj była najważniejsza. miały za zadanie odświeżenie żelaza. Świeżenie żelaza, no tak to nazywano, czyli usunięcie różnego rodzaju zanieczyszczeń, które z żelazem były związane i w związku z tym można było przekazywać, wzdłuż rzeki kamiennej, wykorzystując transport wodny, to żelazo już do dalszych zakładów, właśnie tych zajmujących się produkcją wyrobów gotowych. Jeśli o tej pudlingarni chcielibyśmy się czegoś dowiedzieć, to na szczęście, mimo że myśmy wspominali o tym, jak no niestety nie mamy szczęścia, ponieważ informacje dotyczące okręgu wschodniego górnictwa w naszym kraju, czyli tego obejmującego nasz region, nie istnieją, uległy zniszczeniu, ale jednak przynajmniej dzięki publikacjom różnego rodzaju możemy z drugiej ręki wprawdzie, bo to nie są źródłowe tak do końca materiały, no ale jednak mają ten charakter właśnie taki pierwotny.

I możemy zarysować ten cały kompleks, który w Brodach był I gdybyśmy mieli o pudlingarni powiedzieć, to pisano o niej w ten sposób, odnosząc się do tego, co było w Michałowie. Napisano, w Brodach jest to samo, co w Michałowie, więc na dobrą sprawę o obydwu tych pudlingarniach możemy to samo powiedzieć. Chociaż akurat była drobna różnica, ponieważ w przypadku Michałowa produkowano rocznie żelaza od 38 do 40 tysięcy cetnarów. 40 tysięcy to jest około 1600 ton, a w Brodach podano informację, że około 40 tysięcy, czyli większa rozbieżność była w Michałowie, a w Brodach tych około 1600 ton można było wydobyć.

Drzwiczki robocze mają otworu 45 cm2. Więc te szczegóły wszystkie wydają się męczące, ale jednak, no właśnie, na przykład dla rekonstrukcji, czy w ogóle dla uświadomienia sobie, jak funkcjonował taki zakład, to są niezwykle istotne detale. I zapisano, podobnie było, wspominaliśmy o tym w Brodach, są tam już wystawione nowe domy dla urzędników, majstrów i robotników. Kuźnia ręczna, czyli kowalicha, suszarnia na drzewo, wewnętrzne połączenie i przewóz, koleje żelazne ułatwiać będą. I tak to wyglądało dokładnie zarówno w Brodach, jak i w Michałowie. No i funkcjonowało przez kilkadziesiąt lat przynosząc dochód, aż do tego momentu, o którym też wspominaliśmy.

8:26 · Opis katastrofy 5

Doby bodaj chwil kilku starczyło, aby niszczający żywioł zamienił jedną z najbogatszych okolic kraju w rumowisko stłuczonych zbóż, strzaskanych drzew, rozrzuconych chat. Jednej bodaj chwili starczyło, a zasłał całe zagłębie od Starachowic poza Ostrowiec, gruzem z walizk, cegieł, wymościł sitowiem, odłamami desek, z wałami wyrwanej z podglebia ziemi i kamieni. Starachowice, Wierzbnik, Michałów, Brody, Nietulisko, Kunów, wsie okoliczne i miasto Ostrowiec, Bodzechów, Ćmielów, Bałtów, aż ku Wiśle. Oto etap tego straszliwego pochodu. Wody, wyrwawszy się ze starachowickich zbiorników, rozbijają w puch olbrzymie stawy Michałowa, ryją kilkowiorstwowym pasem nasyp kolejowy od Wierzbnika przez Kunów do Ostrowca, przecinają w kilku miejscach olbrzymimi wyrwami gościniec bity, znoszą po zrujnowaniu stawów tartak w brodach, wyrzucając olbrzymie kłody i belki na znacznej wysokości, druzgoczą most pod Małachowem i niewstrzymane już niczym

rękawem dwuwiorstwowej szerokości toczą się w kierunku Ostrowca. I dalej jest oczywiście opis tych kolejnych zniszczeń. W tym przypadku właśnie niezależnie od tego autor pisał, że przecież to trudno jest wartościować to nieszczęście, bo ono dotknęło wszystkich na równi, no ale wiadomo, że my się odnosimy teraz tylko i wyłącznie do brodów, w przypadku których zamieszczono taką dużą fotografię podpisaną w ten sposób. Tartak we wsi Brody. zupełnie zniszczony wraz z materiałami drzewnymi za 100 tysięcy rubli. Spowodowało to następnie zniszczenie mostu Małachowskiego. I zwróćmy uwagę na to, że jak przyjrzymy się temu zdjęciu, to widać wyraźnie, że to jest właśnie ta okolica, gdzie dzisiaj znajduje się zapora, a więc rozpoczyna się to jezioro, inaczej zbiornik brodzki, zalew brodzki, jak niektórzy mówią.

No i następnie już rzeka z powrotem kamienna płynie swoim korytem. Mamy więc taki dolny taras, o którym myśmy wspominali, że tu były właśnie te brody fabryczne i wszystkie zakłady były zlokalizowane poniżej tej zapory. a tymczasem autor pisze o tartaku. Więc najprawdopodobniej wynika z tego jednoznacznie, że zakłady o charakterze hutniczym musiały być w pewnym momencie zamknięte i urządzono tartak. No bo zdjęcie dokładnie odpowiada właśnie lokalizacji tego miejsca. A jeśli weźmiemy pod uwagę, o czym autor pisał, Laskowski podał przecież, że tutaj było materiałów budowlanych za 100 tysięcy srebrnych rubli, czyli nie był to tartaczek, tylko to było rzeczywiście wielkie przedsięwzięcie, zapewne wykorzystujące właśnie zabudowania fabryczne dawne.

W związku z tym być może, że no właśnie delikatnie tak moglibyśmy chyba powiedzieć w tej chwili, jeszcze do końca nie mając możliwości obronienia tej tezy, że to nie zakłady zostały te hutnicze zniesione powodzią w 1903 roku, ale inny zakład, czyli Tartag. Czyli zakłady być może zaprzestały swojej działalności wcześniej. To był właśnie też ten problem, który trochę dotyczył właśnie tych zakładów hutniczych w Brodach. ponieważ rozwijały się te okoliczne miejscowości, przede wszystkim Starachowice i Ostrowiec. I tam był też ten problem, który dotyczył komunikacji, przede wszystkim dostaw tutaj do zakładów i one prawdopodobnie te trudności komunikacyjne spowodowały, że być może właśnie wcześniej przed powodzią trzeba było profil tej produkcji zmienić.

Ale też linia kolejowa przecież dzisiaj przebiega dokładnie właśnie nad zbiornikiem i mamy też ten taki, jak to zwykle bywa, taki mylący pewien element, ponieważ przystanek kolejowy nazywa się Brody Iłżeckie. Tak jak niekiedy właśnie brody są określane, żeby było wiadomo, o które tu brody chodzi, więc oficjalna nazwa przystanku kolejowego Brody Iłżeckie, ale oficjalna nazwa miejscowości Brody. Zalew też Brody, a nie Brody Iłżeckie. Więc okazuje się, że nawet materiały sprzed 100 lat mogą mieć istotne znaczenie i w pewnym momencie nawet drobniutękie szczegóły mogą mieć dla nas wielkie znaczenie. Ten żywioł wodny z 1903 roku zmiótł praktycznie wszystko w naszych brodach, ale niewielkie elementy pozostały, które do dziś jeszcze możemy obserwować.

14:44 · Resztki przemysłu 4

Zanim powiemy o tych bitwach, obydwie odbyły się w 1864 roku, to na chwilę odnieśmy się do wydarzeń już z chyłku powstania, czyli do roku 1864, kiedy to przez trzy tygodnie w tym właśnie budynku leczył się pułkownik Karol Kalita, pseudonim Rembajło, dowódca pułku stopnickiego. Jeden z najwybitniejszych dowódców powstania, który przeżył powstanie, doczekał wolnej Polski i napisał pamiętniki ze wspomnień krwawych walk, które ukazały się we Lwowie. I właśnie w tych wspomnieniach szczegółowo opisywał to, co się działo tutaj w Brodach. Więc kiedy jesteśmy w murach tego domu zarządu, dzisiaj w tej części, która dotyczy Izby Tradycji, a nawet gdy na pocztę wchodzimy,

Pod wodami, za które trzeba płacić chłopom, należy się przedzierać nocami w Krakowskie, przekroczyć, gdzie będzie można granicę, a ewentualnie poddać się Austriakom, a nigdy Moskalom. Było to ostatnie moje zarządzenie wydane w powstaniu w roku 1864. Oddział odmaszerował w głąb lasów iłżeckich, a mnie na wózku Arona odwiózł adiutant wiśniewski bezwładnego Dobrodów. do naczelnika hut żelaznych, sądząc, że u niego nosił uniform rangi majora. Znajdę zupełnie bezpieczne schronienie, u którego przed bitwą iłżecką był nasz oddział gościnnie podejmowany i w nim, pod mundurem moskiewskim, biło serce szlachetnego człowieka, dobrego Polaka, gorącego patrioty.

Paszport ten był kilka razy wizowany na granicy w Baranowie przy wjeździe do Polski. Ostatnia wiza była znaczona dnia 18 stycznia 1864 roku, a już w dniu 21 stycznia Naczelnik Gminy Brodów potwierdził przybycie moje, moje w cudzysłowie, do Brodów jako ciężko chorego na tyfus. To było dowodem dla Moskali, iż w powstaniu czynnego nie brałem udziału. Telegraficznie zawezwany lekarz z Kielc, nazwiska nie pomnę, był to wiańczykiem, dowiedziawszy się od pań, kim jestem, ogolił mi długą brodę, która przez cały czas powstania mocno urosła, a włosy i wąs obciął przy samej skórze.

I to wszystko się tutaj działo. Więc kiedy mamy tego typu obrazy przed oczami, to całkiem inaczej ta pamięć powstania w naszym przypadku też wygląda. Mówiąc o pamięci powstania styczniowego, no to wróćmy jeszcze do tych dwóch bitew, o których już krótko wspominaliśmy. Jedna z bitew, o których koniecznie trzeba powiedzieć, bo to jest jedna z tych dwóch bitew, które odbyły się w Brodach, ale w ogóle w gminie Brody odbyło się dziesięć takich bitew i potyczek, to bitwa z kwietnia, ale roku wcześniejszego niż te wydarzenia, które były opisywane przez Rembajłę z 18 kwietnia 1863 roku. I wtedy oddział dowodzony przez Faustyna Grylińskiego, on składał się z około 450 powstańców.

27:14 · Bitwa z kwietnia 1863 roku 6

z ich inicjatywy i niechętnie oddawali się pod dowództwo innych oficerów, szczególnie kiedy otaczała ich wielka sława. No, jakaś ludzka ułomność. Kawałek sławy też każdy chciał mieć, tylko niestety to się bardzo często kończyło tragicznie dla wszystkich podkomendnych. I w przypadku Grylińskiego też była taka sytuacja właśnie, że przed bitwą pod Brodami 14 kwietnia pod dowódcem Czachowskiego walczył oddział Grylińskiego, a następnie bez zgody Czachowskiego Gryliński przeniósł się do Brodów. No i tutaj 18 kwietnia miała miejsce ta klęska, ale sam Gliński odłączył się od swoich podkomendnych, skierował się do Parszowa, czyli w pobliże Wąchocka, no i przekazywano taką informację, że tam zostawił żołnierzy dlatego, że podobała mu się córka zawiadowcy rządowych hud.

I potem, kiedy tych niedobitków 80 zebrał Czachowski, no to oni opowiadali właśnie jak to było podczas tej bitwy w Brodach, a Drążkiewicz pisał dalej tak. Łotry, gdzie wasza broń? Krzyknął Czachowski, że ich każe rozstrzelać. Zwróćmy uwagę też na to, że Dionizy Czachowski był nazywany krwawym starcem. To nie było określenie takie przez przypadek, bo rzeczywiście prowadził surową dyscyplinę i różnego rodzaju niesubordynacje rzeczywiście były karane niejednokrotnie śmiercią. Więc nie było tutaj żartów, kiedy mówiono, że ich karze rozstrzelać to znaczyło, że to nie są tylko pogróżki. Przerażeni padli na kolana. Naraz zaczęli się tłumaczyć i błagać, usprawiedliwiając się postępowaniem dwuznacznym swego dowódcy.

Odkryli teraz, że tenże, czyli Gryliński, od dawna prowadził romans z panną B., córką zawiadowcy rządowych hut żelaznych w Parszowie. Oskarżyli go, że bardzo duże składki narodowe pobierał w powiatach sandomierskim i opatowskim. I z nich bardzo kosztowne prezenty z pereł i fortepianu i innych przedmiotów, aż z Wiednia dla damy swego serca sprowadzał. Że wczoraj, gdy uszli za jego rozkazem z naszego obozu, nie wiedzieli, że to jest jego samowolny rozkaz. ale sądzili, że to wskutek rozkazu naczelnika wojennego województwa, czyli Dionizego Czachowskiego, bo on pełnił tę funkcję. Ale cóż oni sami mogli na to poradzić, skoro obowiązani byli go słuchać? Gdy podeszli do obozowiska swego dawnego pod Starachowicami i Brodami, to Gryliński zaraz od nich odjechał i udał się do Parszowa.

Jak tutaj w przypadku Brodów, tej bitwy kwietniowej. Ale była jeszcze jedna bitwa, która miała miejsce w grudniu 1863 roku. I przy tej bitwie z końcówki 1863 roku jeszcze na chwilę się zatrzymamy. I przynajmniej krótko, bo kolejne wspomnienia Feliksa Wojciechowskiego. A tutaj 2 grudnia 1863 roku miała miejsce bitwa, w czasie której walczył oddział majora Karola Zajkowskiego, Liwocza i majora Łady Cybulskiego. No i Feliks Wojciechowski pisał o tym tak. Pojechaliśmy do Bałtowa, a dalej w Lasy Iłżeckie do partii Liwocza, czyli tego majora Zajkowskiego. W grudniu, w porze dużego śniegu i mrozu, zatrzymał się duży oddział Moskali w fabryce żelaza Brody nad Kamienną, czyli stacjonowali w zabudowaniach, o których wspominaliśmy.

Liwocz natychmiast nakazał marsz na Brody. Drugi oddział pod komendą Łady, czyli majora Łady Cybulskiego, który od strony Nietuliska miał zastąpić drogę. Myśmy przyszli na groblę stawu, a więc znowu sobie to wszystko wyobrażajmy. Oczywiście staw zrekonstruowany, grobla zrekonstruowana, ale wszystko to działo się tutaj. Myśmy przyszli na groblę stawu, gdzie stała pikieta moskiewska. Droga do ucieczki prowadziła wąwozem, więc pikieta zobaczyła nas, jak byliśmy o kilka kroków od niej. Na pytanie, kto idzie, kapitan, który prowadził piechotę odpowiedział z doskonałym akcentem ruskim, ponieważ zrobił się rejwach, więc pikiety rosyjskie, co stały na straży, zaczęły strzelać. Ale to było za późno, bo my biegiem dobiegliśmy do domów fabrycznych, skąd w popłochu Moskale uciekali.

Zdobyliśmy tam trzy konie dragońskie, sporo furażu i dwa kotły, w których gotował się kapuśniak. Szkoda było tego wylewać. Wiara wzięła za łyżki i kapuśniak zjadła. Smakował nawet moskiewski, ruski kapuśniak. Zabrawszy kilka futer, co nam zostawili Moskale, zawróciliśmy do obozu, gdzie w parę dni, mszcząc się za brody, napadli nas Moskale i poturbowali. No ale przynajmniej ta bitwa w stosunku do tego, co działo się w kwietniu 1963 roku, wyglądała już bardziej po naszej myśli i wolelibyśmy, żeby wszystkie te powstańcze wydarzenia tak się kończyły i rzeczywiście ten kapuśniak musiał im smakować, nawet jeśli obcymi rękami był przygotowany. To był okres powstania styczniowego, ale teraz przenieśmy się już w czasy współczesne, bo miejscowość Brody zmienia się, a zmienia się pod kątem właśnie turystycznym i ta działalność tutaj jest też dostrzegana.

36:51 · Zmiany w Brodach współczesnymi czasami 2

Można by tak powiedzieć, że obecnie wszystkie drogi prowadzą nadzalew w Brodach, na jezioro brodzkie, bo rzeczywiście, tak jak mówiliśmy ostatnio, widać wyraźnie taką zmianę funkcji, czyli pierwotny brud na rzece kamiennej, przejazd, przejście, następnie ten okres działalności przemysłowej, o której, jak pamiętamy, możemy mówić już od początku XVII wieku, bo wtedy działała kuźnica, a później rozwój tych technologii, górniczych i hutniczych doprowadził do powstania wielkich, ważnych zakładów na rzece kamiennej, a obecnie sukcesja funkcji polega na tym, że gmina jest taką gminą nastawiającą się na turystykę. To nie ulega wątpliwości, chociaż oczywiście to dziedzictwo kulturowe, jak wspominaliśmy choćby o tej izbie tradycji, odgrywa tutaj niebagatelną rolę, świat przyrody również, bo jest to okolica malownicza, tak jak wspominaliśmy.

Jest również wpisany do rejestru konserwatora zabytków taki obiekt Modrzewiowa Villa z początku XX wieku. Więc naprawdę jest tutaj co robić, ale być może, że no właśnie wtedy, kiedy zejdzie się z plaży, bo jest za... albo gdy nie ma zbyt dobrej pogody, no to to będzie bardzo dobry motyw. I do tego zachęcamy, żeby o tym nie zapominać, gdy się jest w brodach. Dziś już dziękujemy za uwagę. Cezary Jastrzębski, Robert Szymielewicz i Michał Pastuszka, który program zrealizował.

Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.