Mentionsy Mentionsy
MKwadrat Podcast - gry wideo, VR, popkultura
MKwadrat Podcast - gry wideo, VR, popkultura

MKwadrat #186 – Oczy widzą, usta milczą

06.07.2024 ·4 godz 54 min

Kolejny odcinek i kolejne niemalże 5 godzin naszej gadaniny. Czy wasze ciała są gotowe? Dowiecie się co było powodem porażki Suicide Squad, ile zarabiają dyrektorzy wielkich korpo i dlaczego karty z logiem AMD są w czarnej dupie. Recenzujemy łącznie 10 gier w tym 3 VR. W sekcji VR zdradzamy kto jest królem dżungli gier na hełmofony (i nie jest to Beat Saber).

O Jezu. Więc sobie po prostu... A to ja powiem wam, że ja znalazłem pakiet powiększania właśnie nie za zagadką, tylko po prostu... No bo ich jest kilka. Było pomieszczenie, gdzie trzeba było po prostu dostać się na drugą stronę. Ale też musiałeś wykombinować, jak tam się dostać, co nie? Znaczy, nie wykombinować, po prostu musiałem zejść na ruch, tam pokonać dwóch wrogów, jechać w windę, już jestem po drugiej stronie, nie? Ok, ok. No ogólnie tutaj super jest eksploracja, bo zaczynamy nowe piętro i nie wiemy tak naprawdę co tam na nas będzie czekać. Wielka niewiadoma i po prostu ja czułem ten dreszczyk eksploracji jak odkrywałem cały czas te kolejne pomieszczenia. Super jest to, że możesz sobie na mapie robić waypointy i nawet robić notatki.

Poprawny jakby ten ciąg, ale już się nauczyłem, że jakby to nigdy nie jest proste, tylko zawsze ten lasek gdzieś tam zawija. Naokoło. Tak, naokoło i po prostu to jest taki standard. A mi się nie podobały te zagadka, gdzie trzeba ten poziom mocy dopasować. Jezus Maria, to mnie dobijało. No właśnie, ja cały czas nie rozumiem, na czym polegają, bo tam są na przykład, nie wiem, Tam jest wtyczka, która ma jakby dwie moce, tak? Tak. Inne wtyczki mają jeden. Dalej nie rozumiem, od czego zależy to, że jak na przykład, nie wiem, w jedną wtychnę z dwoma światłami, a w drugie w jedną, na przykład próbowałem zmieniać, jakby moc była ta sama, więc jakby... O co tam chodzi?

Nudne newsy, nudna gra, wspaniały odcinek będzie. Teraz będzie dosyć krótko, bo w sumie nie ma o czym gadać. Skończyłem Steel Wakes The Deep i to jest gra od, tak naprawdę bym powiedział, prekursorów gatunku, czyli od studia The Chinese Room. Które tak naprawdę stworzyło chyba jedną z pierwszych gier z tego gatunku, czyli Dear Esther. I oczywiście potem stworzyło też na przykład Everybody's Gone to the Rapture, którego szczerze powiedziawszy nie dałem rady jakby skończyć, jest tak kurawsko nudne, że o Jezu. Ale tutaj troszeczkę się obawiałem, no bo wiadomo, to jest symulator chodzenia i najgorsze jest oczywiście to, żeby wszystko było dobrze zbalansowane.

Rozumiem. Trzeba mieć szerokie horyzonty, bo czasami można właśnie odkryć coś, o co się nie podejrzewaliśmy, tak jak ja, o karcianki i po prostu, o Jezu. Spoko. Ja już odkryłem rogaliki i wystarczy mi. No rogaliki są wspaniałe, a rogalikowe karcianki to jest, tak, fentanel. No dobrze. Fentanyl zabija. Tak. Dziękuję, to byłem ja. Bardzo polecam. Fights in tight spaces. Fights in tight spaces, tak. Dobra, to zostałem ja. Eastshade. Dobra, to już staram się nie rozgadywać. To jest gra totalnie... To jest gra bez walki w ogóle. Eastshade to jest gra zen, którą zrobiła w ogóle taka bazowa grupa dwóch osób. Gość zaczął robić grę, poznał tam... Pracował razem z jakąś drugą dziewczyną, potem oni się pobrali, taka wesoła historia.

Ale jakaś iskierka nadziei jest taka, że ta gra może być spoko. Szkoda też, że nie wychodzi tylko na Questa 3. W sensie, że nie na PC-ta i na PSVR 2. Niech Konkaj pokaże, bo... Niech Konkaj pokaże, bo... Niech Konkaj pokaże, bo... Niech Konkaj pokaże, bo... Niech Konkaj pokaże, bo... Niech Konkaj pokaże, bo... Niech Konkaj pokaże, bo... Niech Konkaj pokaże, bo... Niech Konkaj pokaże, bo... Niech Konkaj pokaże, bo... Niech Konkaj pokaże, bo... Kupuje się deweloperów albo się zleca deweloperom robienie gier na twoją platformę. No dobra, to co, były w ogóle upload, VR, showcase. Tak, my go streamowaliśmy i oglądaliśmy i co prawda mówiliśmy, że Jezu, jak słabo, jak ten, że ciągle tylko MR, MR, bo ogólnie Cały pokaz został otwarty przez masę różnych gier, które rozgrywały się w emarze i to często były jakieś takie małe gównogierki, do których w ogóle trzeba mieć przestrzeń przede wszystkim, albo jakieś nawet ciekawiające wyglądające gry logiczne, ale równie dobrze mogłyby one być VRowe, tak jakby ten emar niczemu nie służy, poza tym, żeby hype'ować ten emar, który jest w Questie 3, czyli Mixed Reality, czyli że widzimy nasze otoczenie, no nie?

I do nich strzelać, tak? Możemy do nich strzelać, możemy ich bić pałkami, rzucać kulami różnymi kolczastymi, żeby się przewracali. Oni i tak wstają po jakimś czasie i chodzi o to po prostu, żeby... Jezusie kochany. Tak. Dodali taki tryb. Całkiem... Kilka dni temu, no nie? No bo ja dosłownie przez, nie wiem, tydzień nie grałem. Jest moduł multiplayer, więc... Nie wiem, czy dużo osób to gra. Wiesz, na questie pewnie dużo. Może kiedyś zrobimy jakieś addendum w postaci... Gra ma 18 tysięcy recenzji, no to nawet na questa, wiesz, pewnie część jest od tych darmowych, nie? Ale i tak, mimo wszystko. No dobra, no to taka... Grania polskiej wersji językowej i jej cena nie jest wypolerowana.

Oni po prostu, nawet nie chciało im się w jakikolwiek sposób tego zmienić. Jakby mało było tych fetchquestów, to dodali jeszcze dodatkowe fetchquesty w postaci zleceń przetrwańców. Możemy znaleźć na każdej mapie nocą ludzi, którzy mają skrzynię i oni mówią, przynieś mi trzy te przedmioty, a dam ci inne przedmioty. To jakby ktoś naprawdę był zdesperowany... O Jezu, przepraszam. Jakby ktoś był bardzo zdesperowany i chciał jeszcze więcej czasu spędzić w tej grze, no to ma jeszcze dodatkową zawartość. No ale wiecie, to jest taka leniwa zawartość. No ale wracając do głównej fabuły, mamy tego X-Mena, który zostaje bardzo szybko obdarty z aury tajemniczości, po prostu gra nam wprost mówi jak on się nazywa, kim on jest, jaka jest jego motywacja, więc nawet jeśli chodzi o narrację to trochę skopali tutaj.

Tak, ale to jest taki guilty pleasure, no nie? Rozumiem, rozumiem. Że okej, może i tam się wszystko trzyma kupy, ale to jest tak naciągane, że o Jezu, no nie? Ja naprawdę... Po zakończonym seansie nie wiedziałem, czy mi się podobał, czy mi się nie podobał, ale w sumie jakoś to tam, wiecie, przetrawiłem i uznałem, dobra, w ramach takiej bajeczki odmurzenia potrzebowałem czegoś takiego i było super. Dla samego klimatu, tak? W sensie gość ma tam 50 nabojów w pistolecie i nigdy nie przeładowuje i biega i strzela, także super. Nie wszystkie filmy muszą być jakby idealnie scenariuszowo i tak dalej, ale... Nie, ale kępa mi się cieszyła jak to oglądałem, także potrafiłem, wiecie, wyjąć kias do pyś, po prostu cieszyć się tym i było super, bo czuć, że taki fajny... taka klasyka kina, no nie?

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.