Mieszko Minkiewicz: serial 1670 uświadamia z czym wciąż mierzą się Polacy. MELLINA - Meller
Gościem najnowszej Melliny jest popularny komik Mieszko Minkiewicz. Zakochany w Białymstoku Mieszko zaczynał w kabarecie. W rozmowie z Marcinem Mellerem przyznał, że był fanatykiem występów Marcina Dańca i Jerzego Kryszaka. W przeszłości robił nawet notatki z występów tego ostatniego. Minkiewicz zaznacza, że Polscy standuperzy stworzyli dla siebie rynek pracy. Kiedy na zachodzie stand up zjada własny ogon, doceniamy mikroklimat, który sobie tutaj stworzyliśmy - mówił.Minkiewicz wraca na scenę z nowym programem. Będzie dużo Podlasia ale i będzie nawiązywać do traum, które jak Polacy, dziedziczymy z pokolenia na pokolenie.
Ja teraz byłem na festiwalu Fringe w Szkocji. Pojechaliśmy sobie z żoną i córką na wakacje. Ile ma? Słucham? Ile ma córka? Cztery lata niedługo. Nie wiem, czy słyszałeś, Najwyższe święto komedii w Europie Zachodniej. Już z tego, co jeździłem i gadałem z innymi komikami za granicą, tam YouTube na przykład nie ma takiego znaczenia, tylko właśnie fringe. Pojechać, pokazać się na fringiu. Ale ten festiwal to jest pułapka. To jest piramida finansowa. 95% komików, którzy występują na fringe'u, tracą potężne ilości pieniędzy, bo tam trzeba przenocować w tym Edynburgu, a noclegi na czas trwania festiwalu są czterokrotnie droższe. Populacja edynburga się dubluje na czas trwania festiwalu.
Trzeba płacić za jedzenie, trzeba sobie opłacić plakaty, ulotki, no i trzeba przyciągnąć widzów, a to jest najtrudniejsze. Jedyny sposób zarobku na tym festiwalu, to na koniec komik przychodzi z kapeluszem i wrzućcie mu tam jakieś pieniądze, jak się podobało. No ciężko jest wyżyć z czegoś takiego, nie? Tym bardziej, że dosłownie na każdym rogu jest konkurencja. W czasie trwania fringe'u W Edynburgu jest 1000 spektakli dziennie i ludzie mogą sobie wybierać. I każdy gra tego samego dnia o tej samej porze. Więc na początku nie wiesz, kto jest dobry, ale potem jakby pocztą pantoflową się rozchodzi, na które spektakle warto pójść. Pojawiają się pierwsze recenzje i ludzie już wtedy walą na te spektakle z potencjałem. Natomiast 90% tych spektakli jest po prostu słaba. Jezu, to, co ja tam zobaczyłem, no niektóre wydarzenia były... Było wydarzenie, na którym byłem jedynym widzem.
Przyszedłem... Co to było? Było dwóch Amerykanów. No i właśnie, to Ameryka, stand-up. A tymczasem dużym problemem w Ameryce jest to, że jest więcej komików niż widzów. Przecież jak się przychodzi na Open Mic'a w Stanach, to musisz albo kupić dwa drinki na barze, żeby móc wystąpić, albo przyprowadzić dwóch ludzi, którzy kupią te drinki. I teraz na przykład Tomek Kołecki jest w Stanach i sobie chodzi po open micach i bez przerwy wrzuca storiesy na Instagrama, że na open micu jedyną widownią są komicy, którzy czekają na swój występ. Więc ten zachód wcale nie jest taki fajny, jak nam się wydawało. U nas ludzie dalej chodzą na open mici, bo są zaciekawieni i nie ma tych komików aż tak dużo. Wracając do tego fringe'u.
Więc ja tam trochę im dopowiadam, trochę się śmieję. Trochę się śmieję w przerysowany sposób, no bo też trochę mi ich żal. Chcę, żeby dobrze im się występowało, nie? Ale też nie byli zbyt dobrzy, nie? Bo jeżeli się cały czas występuje na takich małych widowniach, to trudno wykrzesać z tego coś fajnego. No ale jakby zagrali cały spektakl. Ja się całkiem nieźle bawiłem, pomimo wszystko. Na pewno było to niezapomniane przeżycie. Wymieniliśmy się Instagramami i zaprosiłem ich do Polski. Ale powiem Ci, że najlepszą rzeczą, jak wróciłem z tego Fringe'a, to było docenienie tego, jak fajną mamy scenę w Polsce. Że jest dużo ludzi, jest dużo zainteresowanych ludzi. Nie ma też za dużej konkurencji, jakby ten próg wejścia na pewno się zwiększył, ale jest naprawdę okej.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.