#48 Walentynki - kicz czy świadome celebrowanie uczuć?
W tym odcinku poddajemy w dyskusję powszechnie stwierdzenie, że Walentynki to kicz, komercja i niepotrzebna presja.Zastanawiamy się, czy 14 lutego ma jakiekolwiek znaczenie w związku. Czy to wyznacznik miłości? Czy czułyśmy się w Walentynki kochane i dostrzeżone? Czy w ogóle potrzebujemy jednego dnia w roku, żeby okazywać sobie czułość?Dzielimy się naszymi historiami z poprzednich Walentynek i zastanawiamy się, co tak naprawdę oznacza bycie zauważoną w relacji.Bo może nie chodzi o wielkie gesty.Może chodzi o uważność. Zapraszamy do odsłuchu!
To umówmy się, że od tego zaczyna się... Czyli ty jesteś taki stereotypowy facet, tak? Że jak temperatura podskoczy o 0,2 stopnia, to już umierasz? Tak, ale na swoje wytłumaczenie mam tylko to, że mam traumatyczne wspomnienia szpitalne i różne chorobowe i być może to jest też z tym związane. Ale nie każdy facet przechodził to. Ja wszystko rozumiem, ale dzisiaj nie o chorobach, ja Cię błagam. Właśnie o chorobach, bo serce też boli czasem na Walentynki. Wiecznie o tym bólu, wiecznie o tym bólu. Dzisiaj może też troszkę bardziej pozytywnie. Dobrze? Więc dzisiaj ja powiem tutaj, że cześć, z tej strony Natka. I Patka. I witamy Was w kolejnym odcinku podcastu. Termometr. Ile masz, Pati? I teraz jest osłabienie, kochani.
36,1. Umiera. No dobrze, zaczynajmy. Jest presja walentynkowa o mnie, żeby być zdrową na weekend. Aha, no witajcie w podcaście, tak, Lesspeach. Fajnie, że Patti się w końcu przywitała. Już termometr odstawiam. Widzicie, osłabiona to nawet nie kuma, nie? Jeszcze mózg się nie rozkręcił. Ale tak mówimy, że czas walentynkowy, więc nagrywamy przed walentynkami. Wy usłyszycie odcinek dzień po walentynkach, ale myślę, że to dobry temat. Akurat tak się złożyło, że teraz możemy nagrać, więc może pogadajmy sobie o walentynkach. No, ale to zaskoczyłaś wszystkich słuchaczy teraz. Zaskoczyłam, nie? Poprowadziłaś ten temat. Chciałam po prostu tutaj jakoś... Rzękawa normalnie wyciągnęłaś. Chciałam jakoś tutaj zbudować, wiesz, ładnie zdaniem tutaj polecieć.
Słuchajcie, Natka się bawi w moderację. Dobra, no, no. No i właśnie na zabawie się to kończy. Więc oddaję. Oddaję tutaj berło władzy. A powiedz mi, ty byś chciała bardziej lukrowo, czy bardziej... Jak na to spojrzeć byś chciała na ten temat? Od każdej strony. Od każdej. Od przodu, od tyłu, z boku. Tak jak leci. Ja bym chciała w ogóle się dowiedzieć od ciebie też trochę na temat walentynek. Mhm. To jakie dotychczas spędzałaś? Jak masz zamiar spędzić? Co lubisz w walentynkach? Czy w ogóle coś lubisz? Czy bardziej jest to dla Ciebie takie niepotrzebne, sztampowe? Mi się walentynki kojarzą tak tanio i komercyjnie, ale ja to lubię.
Bo nie wiem, po prostu nie przeszkadza mi to. No ale wyjdźmy od tego, że ja w ogóle jestem osobą, która lubi celebrować przeróżne święta i okazje, więc walentynki są po prostu kolejnym czasem w roku, gdzie można zrobić coś kreatywnego na przykład. I to jest chyba taki główny powód, dla którego ja to lubię, bo... Samo świętowanie walentynek nie poprawia jakości mojego związku, ani nie sprawi, że ktoś przy mnie zostanie, bo fajnie komuś zrobiłam walentynki, tylko to jest... U mnie to jest jakby taki akt tradycji. Okej, ale nie czujesz się w jakiś sposób właśnie zobowiązana, zobligowana do tego, żeby te walentynki w jakiś sposób świętować i obchodzić, jak jesteś w związku?
Nie, nie czuję się zobligowana, ale przez to, że lubię różne rzeczy wymyślać i być kreatywna, to to jest po prostu fajny też moment, kiedy mogę się wykazać, ale ja jak czuję bodziec i jakąś wenę, to po prostu to robię. Ale gdybym nie miała ochoty w żaden sposób spędzać tych walentynek, czy tam gdzieś wyjeżdżać, czy dekorować mieszkanie, czy kupować kwiatów, to dla samej siebie bym odpuściła, bo nie muszę tego robić na siłę, ale na pewno dla swojej dziewczyny jakimś symbolicznym gestem bym to Uczciła, nawet mam kwiatuszkiem, tak po prostu, że jestem przy Tobie. Pamiętam, że dzisiaj są walentynki i myślę, że bardziej bym zapytała się mojej dziewczyny, na co ma ochotę, bo mówię, ja siebie do niczego nie chcę zmuszać, ale jak ona by gdzieś chciała pójść czy coś, no to pewnie bym...
Ja to rozumiem, ale bardziej chodzi mi w tym kontekście, bo mówisz, że lubisz wymyślać, lubisz coś robić i tak dalej, ale przecież można to też zrobić w każdy inny dzień. To nie muszą być walentynki specjalnie, żeby to obchodzić. Czyli tak jedziesz tym typowym takim tekstem anty... Tak, właśnie do tego nawiązuję, że często się to słyszy. Tak, to często się słyszy, że się kocha cały rok. No w ogóle miłość to jest sztuka dnia codziennego, a nie wielkie gesty i wielkie słowa. No to wszyscy chyba wiemy, że jak w Titanicu byli rozdzieleni, to wszystko wydało nam się takie dramatyczne i niskazitelna miłość, dopóki oni by nie zamieszkali razem i ona nie musiałaby mu prać skarpetek. Wszystko wygląda pięknie na plegu.
Ja rozumiem, ale mnie to łapie nie tylko w walentynki. No, więc ja mówię o całym roku. Ja mówię właśnie o całym roku. Mówię o tym, że łapanie takich chwil jest czymś pięknym i to jest dla mnie celebrowanie tej miłości, tego związku. Że w ferworze walki, trudów, znojów, tych wszystkich obowiązków, bieganiny, spędzając ze sobą czasy, budując wspomnienia, spoglądamy na siebie i właśnie czujemy to coś i mamy takie... Boże, jak fajnie, że ona jest. Jak dobrze życie mam. I to są dla mnie najfajniejsze chwile. A walentynki... To tak jak mówię, dla mnie to jest czas zabawy, tego dnia nie kocham jej bardziej, tego dnia nie jestem bardziej romantyczna i nagle nie wyczaruję klimatu nie wiadomo jakiego, nie ruszę i nie płatki rusz na kanapie tworzą nasze emocje, nie?
Ale można podkręcić klimat, oczywiście, że tak i dlatego też to czasami robię, bo jest to po prostu miłe, ale... Ja celowo o to zapytałam, bo właśnie często pojawia się taka krytyka też względem walentynek samych, że to jest takie sztuczne, na pokaz i tak dalej, ale myślę, że też podejście takie indywidualne się liczy, bo jeśli, tak jak ty mówisz, a jesteśmy podobne, Jeśli robimy to przez cały rok, to te walentynki są jakby dodatkową okazją do tego, żeby to partnerce pokazać. I nie jest to jakimś sztucznym tworem wyimaginowanym. Nie naszym. W tym kontekście, że jeśli potrafisz robić takie rzeczy dla swojej partnerki w ciągu roku, robiąc to w walentynki, to nie urasta wręcz do czegoś takiego, że to się robi takie sztuczne na pokaz i tak dalej.
Wiesz o co mi chodzi? Wiem, ale... I tu mam też inne, znaczy różne na to spojrzenie. Być może, że ja teraz bredzę, albo czegoś nie kumam, ale ty mówisz o tym, że przez cały rok potrafisz być romantyczna dla swojej dziewczyny. Czyli potrafisz sprawiać jej niespodzianki, kupować kwiaty, jeżeli lubi słodyczy, nie wiem, zabierać ją w fajne miejsca. I kiedy robisz to w walentynki, to nie jest to, to co chcesz powiedzieć, że to nie jest wow wtedy? Nie zrozumiałyśmy się, albo ja może to nieumiejętnie przekazuję. Ty pewnie okej, ale... Bierzmy na mnie poprawkę. Osłabiona jesteś. Nie, chodzi mi o to, jak ludzie krytykują też, że o, walentynki, tak, bo teraz wszyscy w walentynki teraz pokażą, jaką to mają supermiłość, jak się nie kochają i tak dalej, i tak dalej.
A to może zazdrośnicy tak myślą. I z góry jakby szufladkują te osoby, które świętują walentynki, jakby robiły to tylko w walentynki. Aha, okej. Wiesz. Okej, że tylko teraz potraficie? Tak. Nie, my też dodatkowo w ten dzień potrafimy. No. To nie jest dla nas nic nadzwyczajnego, że my to robimy, po prostu jeżeli też możemy to zrobić tego dnia, to czemu nie? Dokładnie i o to mi chodziło, bo to jest znowu takie stereotypowe wrzucanie wszystkich do jednego wora, jakby wiesz, każdy kto świętuje Walentynki... To jest cheesy, to jest w ogóle komersia, to głupio, zakupią Ameryką podąża. Robią to na pokaz i że teraz oczywiście zawsze w Walentynki to... To jest biznes, to wiadomo. Tak.
Jak każde inne święto. Wszystko monetyzujemy w tej naszej gospodarce. Tak jak w okresie świąt Bożego Narodzenia to co drugi post jest o świętach i jak to razem spędzamy albo nie spędzamy. Tak samo w Walentynki te treści się w ten sposób pojawiają. Tak, co gospodarka kraju może zmonetyzować, to to będzie monetyzowała, ale u mnie zasada jest prosta. Jeżeli możesz komuś pokazać czułość, miłość, opiekę, troskę, dać jakiś romantyczny gest, to zrób to po prostu. To jest najważniejsze, a nie czy robisz to w walentynki, czy nie w walentynki, czy jak robisz to w walentynki, to jesteś gorszy. Nie, zasada jest taka, że jeżeli możesz to zrobić, to to zrób. I nikomu nic do tego. Nie uważam, że ktoś powinien oceniać ludzi, którzy w walentynki wychodzą na kolację, bo tak jak mówisz, nie wiadomo czy nie robią tego bardzo często, a też nie znamy powodów, dla których ludzie to w ogóle robią.
Bo na przykład ja, tak jak powiedziałam, ja nie robię tego, że tego dnia obudziłam się, Boże jak ja ją kocham, właśnie dzisiaj jej to pokażę, bo mam furtkę otwartą, bo dzisiaj jest ten dzień, to mogę pokazywać. Nie, ja umiem okazywać emocje i uczucia. To nie jest dla mnie pchnięcie mnie do działania, dzisiaj coś zrób, bo dzisiaj są walentynki. Dla mnie to jest takie, o fajnie, może będą jakieś fajne propozycje na mieście. Specjalnie na tę okazję. Może będzie więcej rozrywek. Może ktoś będzie na tyle kreatywny, że zrobi fajne spotkanie, takie wiesz, społeczna inicjatywa jakaś. Dla na przykład lesbijek. Może, nie wiem... Akurat tu, zmotywuje mnie do poszukania jakiejś fajnej wycieczki, no ale to są moje powody, to są moje decyzje. Ale ktoś może mieć na przykład bardziej nieśmiałe w okazywaniu uczuć, a na przykład dopiero zaczyna randkować.
No i chce zaprosić tą dziewczynę, nie? Jakaś dziewczyna chce zaprosić drugą, ale no nie ma pretekstu, bo tak głupio jej napisać. A walentynki są też fajną okazją, bo ej, słuchaj, co robisz? Siedzisz sama? To chodź, nie będziemy siedzieć same, sobie wyjdziemy. I wtedy na zasadzie takiego kumpelstwa można naprawdę też fajnie spędzić czas, a kto wie, czy właśnie romantyczny nastrój się nie udzieli. Dlatego nie oceniajmy. Uważam, że nie ma co. Ale ja też z drugiej strony rozumiem, skąd w ludzkich głowach pojawia się ta nutka, wiesz, oceniania w tym temacie, no bo myślę, że każdy z nas w swoim otoczeniu miał bądź ma takie osoby, które robią coś tylko jak jest okazja, nie? Aha. Albo no taki, wiesz, głupi przykład, że no bo ten mój to mi kupuje tylko kwiaty jak mam urodziny, nie?
I stąd się myślę, że to ludziom też w głowach może brać, że przez cały rok właśnie są osoby, które no nie za bardzo okazują, tylko jak są jakieś takie duże okazje. Boję się tych stereotypów, ale chcę to jednak powiedzieć. Tego stygmatyzowania się obawiam, ale jednak będąc w związku lesbijskim ja otrzymuję kwiaty bez powodu. Nawet teraz, piękny bukiet złożony z różnych kwiatów. Potwierdzam, widzę go. Tak jest, on stoi sobie. On był bez powodu kupiony i właśnie, jak byłam zawsze z dziewczynami, to te kwiaty zawsze były w domu. I ja kocham kwiaty i że wycięte, także często, często są u mnie. Jak byłam z mężczyznami, to właśnie dostawałam na urodziny, na imieniny i na walentynki.
Nie dopytuję, nie dopytuję. Zobaczymy, czy to będzie. Ja ze swojej strony też zaplanowałam akurat w sam dzień walentynek. I to też będzie w sumie coś takiego, że będziemy bardziej ze sobą. Nie gdzieś właśnie w tłumie między ludźmi i tak dalej, tylko właśnie spokojnie, na chillu i tak dalej. Nie wiem, może to jest kwestia już wieku czy coś, ale czy może też kwestia mojego właśnie trybu życia, że jestem też może przeciążona, przebodźcowana, wszędzie gdzieś jeżdżę, cały czas z kimś rozmawiam, jestem między ludźmi i potrzebuję po prostu takiego wartościowego czasu sam na sam. Tak, bo każdy może... Właśnie to, co mówię. Zróbcie to, na co macie po prostu ochotę, czego potrzebujecie w jednej chwili.
I ja nawet lubię takie tandetne rzeczy kupować. Ja nawet mogę kupić tandetną kartkę. Wiesz o co chodzi? To będzie fajne, śmieszne. Walentynkę? Tak, na przykład. Dobra. Zrób sama. W zasadzie mogę już powiedzieć, bo dopiero będzie w niedzielę, ale nie powiem, nie. Niech to zostanie jeszcze. Bo mam taki pomysł, ale to ci po odcinku pokażę. Dobrze, dobrze. A powiedz, tak jakbyśmy zrobiły podróż do przeszłości, to jak zazwyczaj spędzałaś walentynki? Czy to zawsze... Był dla Ciebie taki czas spędzony właśnie jak chciałaś? Czy były jakieś takie walentynki, które wspominasz jakoś tak, wiesz, totalnie nietrafione, nie w Twoim stylu, nie w Twoim guście? Albo może ten dzień spędzałaś kiedyś sama? Na pewno spędzałam sama, ale jak nie byłam w związku, to pamiętam, że jakieś zaproszenie miałam.
Taki kolega mnie zaprosił. Właśnie na zasadzie, choć ja nie mam dzisiaj co robić, Ty pewnie też nie masz, to chodźmy razem. To sobie szliśmy na kolację. Ale jako kumple na przykład. Z koleżanką mi się zdarzyło dziś pójść do kina, też o tak po prostu. Mhm. A czy my nie byłyśmy na imprezie w zeszłym roku? A tak? Chyba tak. Ja nie pamiętam tego. Byłyśmy na pewno na imprezie, ale to była walentynkowa? No właśnie teraz nie mogę sobie... Nie chyba. Ale to było w lutym na 100%. Tak? Mhm. Ale ja nie pamiętam, czy to były walentynki. Nie pamiętam tego. Może dzień przed walentynkami, no coś może w okolicy. Ale tak jak byłam singielką, to nie miałam z tym kłopotu, że płakałam na przykład z tego powodu. Może to mnie lekko zakuło, ale ja raczej tak nie myślałam, o Boże, są walentynki, a ja nie mam z kim ich spędzić.
Raczej jeżeli już, to przywołało to myśl o tym, że szkoda, że nikogo nie mam. O, tak ogólnie w życiu, że mogłabym mieć tą swoją bliską osobę. Ale nigdy, że konkretnie na ten dzień nie mam z kim pójść, a chciałabym, żeby to było romantyczne, to takich nie miałam, myśli. I zawsze sobie coś fajnego robiłam, czy to ze znajomymi, czy to tam z jakimiś koleżankami, z kolegami. A jeżeli chodzi o związki, to miałam kilka tam i takie fajne wyjazdy i właśnie pamiętam... No a jak właśnie, jak myślisz walentynki? Jest coś takiego, co Ci od razu przychodzi do głowy z przeszłości? Coś, co tak zapamiętałaś, skojarzyłaś z tym dniem? Ja zawsze pamiętam, że to jest taki czas dla nas bardziej. Okej. Albo jakiś wyjazd, albo jakieś takie skupienie się na nas. Mhm. I jakieś romantyczne takie rzeczy naokoło, że na przykład są świeczki, albo są kwiaty, albo jakieś jacuzzi, takie o, nie?
To mówię, to nie są jakieś super pomysłowe rzeczy, to tak mi się kojarzy. Czyli w sumie z tego, co mówisz, to zazwyczaj to było tak, że byłaś tak bardziej na osobności, przy sobie, nie, że wychodziłaś w jakiś tłum. Raczej tak, raczej by dwie, no. A szczerze, że cię pewnie pamiętam tych wszystkich już tak rok po roku. Ja też nie. Nie mogę sobie tego przypomnieć. Ja tobie zadaję teraz pytania, pytam cię o to, a sama mam taką pustkę w głowie, że ja pierdzielę. Ja tam jeden raz czy dwa to tak pamiętam mocniej, nie? Ale tak przez tyle lat, co nie powiem ci, a, bo dwa lata temu to to, a trzy lata to to. Nie pamiętam po prostu. Mhm. Może dlatego, że aż nie jest to takie ważne święto? Nie wiem. A może też kwestia tego, że po prostu tak dużo z siebie dajesz w ciągu roku, że to się zaciera też. Może. Bo gdyby to było faktycznie traktowane przez Ciebie jako celebracja, ten jeden konkretny dzień w roku, to może bardziej by się to pamiętało, a tak to się w sumie zaciera, bo ja jestem w stanie sobie przypomnieć dużo sytuacji, jakich spędzałam wspólnie z kimś, ale ja nie jestem w stanie Ci powiedzieć, czy to były walentynki, czy to był po prostu jakiś zwykły dzień.
Więc ciężko mi to określić. Ja bym nawet nie powiedziała, że to ja byłam jakaś taka przez te lata wybitna, że to ja takie nie wiadomo co organizowałam. Ja byłam też bardzo dobrze traktowana pod tym kątem. Ja byłam rozpieszczana bardzo często. Ja dostawałam mnóstwo takich, wiesz, ktoś dla mnie coś robił. No były różne, a to ty masz to, a to pójdziemy tam, a takie wiesz, takie drobne gesty, pamiętam, tego było akurat sporo w moim życiu. I właśnie mocno zapamiętałam Walentynki, jak byłam z moim pierwszym poważnym chłopakiem. I wtedy bardzo mi zależało, bo to było takie, wiesz jeszcze... Pierwsze. Tak, takie licealne, łamane na studenckie czasy. Wiesz, szło się z dziewczynami i się mówiło, a ja byłam tu, a ja robiłam to. I trochę może taka presja otoczenia też, że ja też chciałam coś takiego super, chociaż w głębi duszy na pewno po prostu chciałam, żeby ten chłopak dał mi, pokazał mi uczucie.
Tego mi zabrakło wtedy, ale to mówię, to też ja nie byłam też dojrzałą dziewczyną, więc ciężko to powiedzieć. Stare młodzieńcze czasy. No, o co tam mi tak naprawdę chodziło, ale zapamiętałam to sobie, że się taka poczułam, nie, odrzucona, niekochana, taka byle jak potraktowana tego dnia. A właśnie gdybym była traktowana pewnie cały czas dobrze, to by mnie tak nie za bardzo zwróciłam do uwagi. A zbierało się przez cały rok, to chociaż tego dnia chciałam się czuć wyjątkowo. A nic bardziej mylnego, tego dnia też dostaniesz w dupę. To może tak było. W sumie teraz myślę, to analizuję. A kiedy jest ci dobrze, już teraz wracamy do teraźniejszości i widzisz, że ta druga osoba o ciebie dba, troszczy się i jest tak naprawdę cały czas romantyczna. To czy ona kupi ci te kwiaty, te walentynki, czy nie kupi?
Ważne, żeby jej się nie zmieniło w głowie do mnie podejście, nie? Ja Ci powiem, że jak już tak gdzieś ta myśl o walentynkach się pierwsza pojawiła, nie wiem, powiedzmy miesiąc temu, to ja nawet nie miałam w głowie jakichś takich myśli, że o, ciekawe jak to spędzimy, albo czy ona coś dla mnie wymyśli, albo czy ja coś tam specjalnie wymyślę, tylko dla mnie istotnym było to, żeby tak poukładać sobie grafik, żeby ten dzień po prostu spędzić razem. Nieważne jak, ważne, że razem. Już jak nie masz zasobów i nie masz czasu, żeby myśleć i robić coś kreatywnego, a ja to robię tylko wtedy, kiedy mam siłę, czas i wenę, bo na siłę też nie będę, tak jak już mówiłam na początku, czegoś robić. To ma przyjść lekko, to ma być przyjemność dla obu stron, a nie jakieś takie, wiesz, na siłę kupowanie czegokolwiek, żeby kogoś zadowolić.
Nie, nie. To się potem później też to przekłada na ten konkretny wieczór. Podchodzę do tego lekko z takim czymś, że fajnie będzie jeżeli pojedziemy i fajnie jeżeli zbudujemy sobie jakieś wspomnienia. Ale żadne jakieś nie wiadomo co to nie musi być. Tak to kojarzę z tym, że to tak powinno wyglądać w moim życiu przynajmniej. No ale wiesz, jakby na przykład ktoś mi powiedział za rok, słuchaj, a na Walentynki lecimy do Mediolanu. No to bym się ucieszyła, czemu nie? Wiesz, taki gesty też spoko, nie? Bo wiesz, ja też nie chcę wyjść na taką, co to tylko kontakt z naturą i może tylko siedzieć w domku w lesie i w zasadzie nic jej więcej nie potrzeba i tak dalej. To jest super, ale też mogę polecieć. No oczywiście, że tak.
Jak ktoś cię rozpieszcza na takie sposoby, też wiesz, to czemu nie? Też pomaga być księżniczką. No oczywiście, a jak przy okazji jeszcze można coś zobaczyć, pozwiedzać i tak dalej, to... Także, no mówię, ktoś się zmotywuje do jakiejś takiej... Bardziej, jak to powiedzieć, nie drogocennej, tylko... A jeśli chodzi właśnie o same walentynki, to masz takie poczucie, częściej ty byłaś inicjatorką, żeby coś zrobić, czy bardziej ta druga strona? Czy to raczej z obu stron wychodziło u ciebie? Raczej z obu. Nie, bo ja wiem, o co chcesz zapytać, czy byłam taką osobą, że co rok się stara, a na przykład nigdy nic nie dostaje. To tak nie miałam, nie. Ja byłam raczej rozpiszczaną osobą. Cholera, zazdro, bo raczej ja miałam do tej pory takie doświadczenia, że to raczej po mojej stronie zawsze była organizacja czegokolwiek, jakieś wiesz, w ogóle wspólnego spędzania czasu, jakiś takich inicjatyw, wyjazdów i tak dalej.
I te walentynki to też zazwyczaj takie miałam poczucie, że jak ja czegoś nie ogarnę i nie wymyślę, to po prostu nic nie będzie. Teraz też jest dla mnie miłą odmianą to, że usłyszałam, że też są jakieś plany z drugiej strony. No to się cieszę dla ciebie, że w końcu tak... Dzięki. Nawet chyba nie tak, że trafiłaś, tylko że otworzyłaś się na to, że pozwolić też innym. Wielkie dzięki i do zobaczenia!
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W tym odcinku poddajemy w dyskusję powszechnie stwierdzenie, że Walentynki to kicz, komercja i niepotrzebna presja.
Zastanawiamy się, czy 14 lutego ma jakiekolwiek znaczenie w związku.
Czy to wyznacznik miłości?
Czy czułyśmy się w Walentynki kochane i dostrzeżone?
Czy w ogóle potrzebujemy jednego dnia w roku, żeby okazywać sobie czułość?
Dzielimy się naszymi historiami z poprzednich Walentynek i zastanawiamy się, co tak naprawdę oznacza bycie zauważoną w relacji.
Bo może nie chodzi o wielkie gesty.
Może chodzi o uważność.
Zapraszamy do odsłuchu!