Mentionsy Mentionsy
Lesspeach.pl
Lesspeach.pl

#48 Walentynki - kicz czy świadome celebrowanie uczuć?

15.02.2026 ·1 godz 2 min

W tym odcinku poddajemy w dyskusję powszechnie stwierdzenie, że Walentynki to kicz, komercja i niepotrzebna presja.Zastanawiamy się, czy 14 lutego ma jakiekolwiek znaczenie w związku. Czy to wyznacznik miłości? Czy czułyśmy się w Walentynki kochane i dostrzeżone? Czy w ogóle potrzebujemy jednego dnia w roku, żeby okazywać sobie czułość?Dzielimy się naszymi historiami z poprzednich Walentynek i zastanawiamy się, co tak naprawdę oznacza bycie zauważoną w relacji.Bo może nie chodzi o wielkie gesty.Może chodzi o uważność. Zapraszamy do odsłuchu!

A może byś siedziała przed pralką i patrzyła jak ich majtki wspólnie wirują? Jak one toną chyba, to miałbym traumę. Ale słuchaj, trauma jak ten, bo potapia się coś. No ale to taki prosty przykład, nie tylko daję na to, że na mnie nie, odpowiadając na twoje pytanie, bo codzienność to jest sztuka bycia ze sobą, sztuka kompromisu i te właśnie myślę łapanie takich... Krótkich momentów w ciągu dnia, tygodnia, miesiąca, roku, kiedy patrzysz na tą swoją drugą, chociaż nie lubię tego określenia druga połówka, na tą swoją ukochaną osobę, najbliższą Ci w danym czasie i łapie Cię takie ciepło i łapie Cię taka czułość i masz takie Boże, jak ja ją kocham. I to jest dla mnie takie celebrowanie i nawet wtedy właśnie mówienie do mojej dziewczyny.

Ja rozumiem, ale mnie to łapie nie tylko w walentynki. No, więc ja mówię o całym roku. Ja mówię właśnie o całym roku. Mówię o tym, że łapanie takich chwil jest czymś pięknym i to jest dla mnie celebrowanie tej miłości, tego związku. Że w ferworze walki, trudów, znojów, tych wszystkich obowiązków, bieganiny, spędzając ze sobą czasy, budując wspomnienia, spoglądamy na siebie i właśnie czujemy to coś i mamy takie... Boże, jak fajnie, że ona jest. Jak dobrze życie mam. I to są dla mnie najfajniejsze chwile. A walentynki... To tak jak mówię, dla mnie to jest czas zabawy, tego dnia nie kocham jej bardziej, tego dnia nie jestem bardziej romantyczna i nagle nie wyczaruję klimatu nie wiadomo jakiego, nie ruszę i nie płatki rusz na kanapie tworzą nasze emocje, nie?

Jak każde inne święto. Wszystko monetyzujemy w tej naszej gospodarce. Tak jak w okresie świąt Bożego Narodzenia to co drugi post jest o świętach i jak to razem spędzamy albo nie spędzamy. Tak samo w Walentynki te treści się w ten sposób pojawiają. Tak, co gospodarka kraju może zmonetyzować, to to będzie monetyzowała, ale u mnie zasada jest prosta. Jeżeli możesz komuś pokazać czułość, miłość, opiekę, troskę, dać jakiś romantyczny gest, to zrób to po prostu. To jest najważniejsze, a nie czy robisz to w walentynki, czy nie w walentynki, czy jak robisz to w walentynki, to jesteś gorszy. Nie, zasada jest taka, że jeżeli możesz to zrobić, to to zrób. I nikomu nic do tego. Nie uważam, że ktoś powinien oceniać ludzi, którzy w walentynki wychodzą na kolację, bo tak jak mówisz, nie wiadomo czy nie robią tego bardzo często, a też nie znamy powodów, dla których ludzie to w ogóle robią.

Bo na przykład ja, tak jak powiedziałam, ja nie robię tego, że tego dnia obudziłam się, Boże jak ja ją kocham, właśnie dzisiaj jej to pokażę, bo mam furtkę otwartą, bo dzisiaj jest ten dzień, to mogę pokazywać. Nie, ja umiem okazywać emocje i uczucia. To nie jest dla mnie pchnięcie mnie do działania, dzisiaj coś zrób, bo dzisiaj są walentynki. Dla mnie to jest takie, o fajnie, może będą jakieś fajne propozycje na mieście. Specjalnie na tę okazję. Może będzie więcej rozrywek. Może ktoś będzie na tyle kreatywny, że zrobi fajne spotkanie, takie wiesz, społeczna inicjatywa jakaś. Dla na przykład lesbijek. Może, nie wiem... Akurat tu, zmotywuje mnie do poszukania jakiejś fajnej wycieczki, no ale to są moje powody, to są moje decyzje. Ale ktoś może mieć na przykład bardziej nieśmiałe w okazywaniu uczuć, a na przykład dopiero zaczyna randkować.

Taki kolega mnie zaprosił. Właśnie na zasadzie, choć ja nie mam dzisiaj co robić, Ty pewnie też nie masz, to chodźmy razem. To sobie szliśmy na kolację. Ale jako kumple na przykład. Z koleżanką mi się zdarzyło dziś pójść do kina, też o tak po prostu. Mhm. A czy my nie byłyśmy na imprezie w zeszłym roku? A tak? Chyba tak. Ja nie pamiętam tego. Byłyśmy na pewno na imprezie, ale to była walentynkowa? No właśnie teraz nie mogę sobie... Nie chyba. Ale to było w lutym na 100%. Tak? Mhm. Ale ja nie pamiętam, czy to były walentynki. Nie pamiętam tego. Może dzień przed walentynkami, no coś może w okolicy. Ale tak jak byłam singielką, to nie miałam z tym kłopotu, że płakałam na przykład z tego powodu. Może to mnie lekko zakuło, ale ja raczej tak nie myślałam, o Boże, są walentynki, a ja nie mam z kim ich spędzić.

To ja taką sytuację też z facetem właśnie pamiętam, że ja go zabrałam na go-karty i w ogóle zrobiłam taki numer, że zabrałam też, niespodziankę mu zrobiłam i zabrałam jego kuzynów i wszyscy pojechaliśmy w ramach tego na go-karty, a ja właśnie dostałam jakiś tam, wiesz, bombonierkę czy coś tam, nie? I to też było takie, mówię, ja pierdziele, to ja się postarałam i wysiliłam, nie? Chociaż pomyślałam, a tutaj... Jakie miałam poczucie, że to tak było trochę na odwalsie. Ale ja ci powiem, ja nawet nic nie potrzebowałam materialnego tak naprawdę, ja potrzebowałam tego klimatu, tego, że on przyjdzie i tego dnia mnie tak bardziej przytuli, da mi te kwiaty i powie, Boże, jak ja Cię kocham i w ogóle, i sobie dzisiaj poświętujemy. Tego mi zabrakło, że on tak coś musiał. Poświętujemy? Poświętujemy.

No jeżeli jesteś osobą, która nie lubi kupować albo nie wiem, zapraszać, tak? Z jakichś tam powodów. Albo nawet jak po prostu wyleciało ci z głowy, że są walentynki i zapomniałaś. Tak, albo zapomniałaś, nic nie kupiłaś. Boże, dobra, lecę do Żabki, kupuję kinder jajko. No. Cokolwiek po prostu, żeby tak nadać taki, wiesz, taki fajny element codzienności. Zawsze można z tego wybrnąć, chociaż właśnie tak na śmiesznie czy coś po prostu, wiesz. Ale masz rację, to takie celebrowanie tych małych momentów to jest super, super to podsumowałaś już na samym początku, że to jest dodatkowa okazja do tego, żeby świętować. I to nie jest to, żeby się komuś właśnie pokazać, przypodobać i tak dalej, tylko jesteśmy wszyscy tak zabiegani, w takim pędzie. Ten dzień ucieka, każdy jest praktycznie taki sam, że wstajesz, idziesz do pracy, wracasz... I mamy też pełno trosk.

I sama znam takie przypadki, że dziewczyny poznały się na właśnie speed datingu i są razem teraz i są szczęśliwe. Ja bym sobie w głowie to tak ułożyła, gdybym bała się pójść na speed dating, to bym pomyślała sobie tak, nie, koniec tego, nie będzie Tinder na mnie zarabiał i te wszystkie apki, które są właśnie stricte nastawione na zysk, bo może kiedyś one na początku powstały znowu z potrzeby, z potrzeby ludu. Tak. Że chcemy się jakoś jeszcze komunikować, jest internet, no to będzie szybsze. Potem bardzo szybko to się przemieniło w biznes, taki już naprawdę przeciwko człowiekowi. Czyli ta idea zjadła swój własny ogon, no bo w tym momencie nie masz powiedzmy tych metrzy, par. Tak. I myślisz sobie, Boże jestem beznadziejna, ten algorytm, podsuwanie tych ludzi, co ja chcę, o Boże, no dobra, to wykupię te premium czy cokolwiek, bo gdzieś jest na pewno ta osoba.

Ale te eventy są super, bo właśnie potem się okazuje, kurde, to tych eventów na pewno jest więcej. I mi one ominęły. Ja miałam takie FOMO troszeczkę. No, ja tak sobie pomyślałam, boże, dopiero teraz przyszłyśmy do mnie, że takie miałam poczucie, tak, takiej, jakiejś takiej trochę straty, że boże, przez ten cały rok, od kiedy nagrywamy podcasty, w ilu miejscach my mogłyśmy już być i ilu osób poznać. A to naprawdę były inspirujące osoby. Tak. Dlatego już kończąc dzisiejszy odcinek, myślę, że formę takie... Naprawdę tradycyjny, niezbyt może klepany, nie typu kino, restauracja, kwiatki. Ja oceniam. Jak ktoś chce, bardzo proszę i nakłaniam wszystkich, sprawiajmy sobie przyjemność w jakikolwiek sposób.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.