Mentionsy Mentionsy
LIFE Podcast
LIFE Podcast

Podejdź do stołu (22.03.2026)

25.03.2026 ·38 min 21 s

Stół to miejsce spotkania – przestrzeń, w której Bóg mówi: jesteś mój, jesteś bezpieczna, jesteś kochany. Komunia to dar, który Jezus zostawił nam na ziemi – daje nam siebie, by przypominać, co jest najważniejsze i pomagać nam nie zgubić właściwego kierunku. Zapraszamy do odsłuchania odcinka, w którym inspiracją na ten temat dzieli się pastor Maciek Liziniewicz. Wesprzyj nas: https://patronite.pl/lifepodcast

Każdy, kochani, wielki moment w Biblii, a możecie mi zaufać, przeczytałem Biblię wielokrotnie, studiowałem teologię i znam pismo co nieco. Każdy wielki moment w Biblii mniej więcej dzieje się przy stole. Jest wiele historii w Biblii, które dzieją się przy stole. Bóg najwyraźniej nie uwielbia i nie robi tego inaczej, ale załatwia bardzo ważne sprawy przy stole, a nie w biurze. Jezus nie miał swojego biura, do którego zapraszał wiernych. Mówił, kochani, jestem w Palestynie, albo jestem tutaj w Jerozolimie, albo będę może w Cezarei Filipowej od godziny dziewiątej do dwunastej. Zapraszam. Jeżeli jesteście chodży, potrzebujecie rozmowy, jestem. Jezus tego nie robił. Jezus został zapraszany przez ludzi takich jak my, przez grzeszników, przez ludzi, którzy za Nim chodzili, Jego uczniów, do konwersacji przy stole.

Kochani, Jezus karmi 5 tysięcy ludzi nie przy stołach już, ale przy kocach i przy rozłożonych strefach, gdzie ludzie się karmią rybami i chlebami. Ostatnia wieczerza, którą dzisiaj wspominamy i będziemy dzisiaj celebrować, również działa się przy stole Emmaus. Tam łamali chleb razem z uczniami, kiedy Jezus zmartwychwstał. I te wszystkie wydarzenia kluczowe są przy Dzieje się przy stole. Stół w Biblii kochani to nie jest tylko mebel. Stół w Biblii to jest miejsce przymierza, czyli umowy serca do serca. To jest miejsce relacji, miejsce obecności. Wiele osób dzisiaj jest nieobecnych. Ja się często zmagam sam z tym, jak bardzo mój mózg cofnął się w rozwoju, niestety, przez media społecznościowe.

Jezus Chrystus, który jest obecny dzisiaj w Kościele poprzez swojego Ducha Świętego, jest już z nami i tą obecność zawsze wierzymy. Był obecny podczas uwielbienia, był obecny podczas modlitwy. Obecny podczas naszej hojności, jest obecny podczas słowa. To jest Jezus. I muszę być z wami szczery. Kościoły przez ostatnie... Lata, szczególnie w środowiskach ewangelikalnych, traktowały komunię jako taki trochę historyczna rekonstrukcja symbolu, żeby coś było w Kościele, żeby ludzie mogli wziąć ten chleb, wziąć to wino. Trochę odgrywaliśmy rolę, taki role play był tego, co się działo 2000 lat temu podczas ostatniej wieczerzy. Chleb był symbolem, wino było symbolem, to jest miłe wspominanie. Natomiast ostatnie kilka tygodni rozmawiamy o tym, że tak nie powinno być.

Potem czytamy w jedenastym rozdziale tego samego listu, apostoł Paweł pisać się dalej. Dlatego kto spożywa chleb lub pije kielich Pana niegodnie, będzie winny ciała i krwi Pana. Pomyśl. Pomyślmy. Gdyby chleb był tylko symbolem, bo to jest ważne, gdyby chleb był tylko symbolem, jak można było być winnym tylko symbolu ciała i krwi, o którym mówi Paweł? Paweł traktuje to śmiertelnie poważnie. On mówi o tym stole jako o czymś, co powinno być dla nas ultra ważne jako wierzących ludzi. Bo Chrystus jest tutaj realnie obecny. Nie w jakiś magiczny, symboliczny sposób. Nie jak w horrorach, kiedy po prostu jest jakaś obecność, ale nie wiemy gdzie jest. Nie, Jezus jest tutaj. Jezus jest reprezentowany przez chleb i przez kielich, który tutaj stoi.

Natomiast apostoł Paweł mówi nam nie. To jest nasz fizyczny Jezus Chrystus, obecny tutaj. I mamy za każdym razem, kiedy siadamy wspólnie jako wspólnota, jako Kościół, jako wierzący, jako rodzina do tego stołu, mamy wierzyć i wyznawać. Panie, jesteś tutaj z nami. I wszystko, co idzie z obietnicą obecności Chrystusa, którą nam zostawił, jest z tym związane. Od uzdrowienia. Przez leczenie serca, przez pełne zbawienie. Te wszystkie obietnice są zawarte w komunii. Żyjemy w kulturze, gdzie wszyscy są głodni. Wiem po sobie. Bo ostatnie 20 lat, kochani, to jest moja walka z tyciem. I powiem wam, że nigdy nie miałem problemu z jedzeniem, ponieważ nigdy go nie miałem za dużo w życiu.

Ale powiem wam, że w kulturze, w której żyjemy, jesteśmy błogosławieni, mamy dostęp do jedzenia wszędzie i gdziekolwiek. Jestem jedną z tych osób, która, jakby mi powiedział każdy inny psycholog czy terapeuta, moja neurostymulacja została zaburzona tym, że wiąże wiele rzeczy związanych z moim dobrym samopoczuciem z dobrą ilością jedzenia. Ale nie mówię teraz dzisiaj o sobie, bo naprawdę ćwiczę, staram się i próbuję żyć swoim życiem najlepiej jak potrafię. Ale dzisiaj żyjemy w kulturze, gdzie wszyscy na pewno jesteśmy głodni, ale nikt do końca nie wie czego jesteśmy głodni. Próbujemy nasycać swoje życie wieloma rzeczami. A Jezus mówi od samego początku, podejdź do stołu. Naucz się karmić tym, co dla Ciebie mam. Naucz się karmić mną, relacją ze mną, fizyczną i duchową obecnością w jednym.

Zapisujemy, a potem i tak... Tak nie wracamy do tego, czym chcieliśmy się nakarmić, bo mamy tego tak dużo i ten świat, w którym się próbujemy nakarmić, on cały czas i tak nie nadąża za tym, czego potrzebujemy. Potrzebujemy więcej stymulacji niż konkretów i niestety to jest bardzo zdradliwe. Ale dzisiaj chcę wam powiedzieć, że możemy wrócić do konkretów i możemy jako duchowa rodzina, jako wierzący ludzie zatrzymać się i uczyć się zatrzymywać, ponieważ jak tak dalej pójdzie, zgubimy absolutnie sens. I będziemy chwytali się wszystkiego po trochu w naszym życiu, ale zapomnimy o tym, co jest najważniejsze. Życie jest bardzo krótkie, a my potrzebujemy naprawdę zacząć doceniać to, co Bóg nam dał w czasie, który mamy. I jedną z rzeczy, którą możemy przeżywać, jest to, żeby zatrzymać się przy stole i wiedzieć, Jezus jest tu obecny.

Ja jestem tutaj obecny z wierzącą rodziną, z innymi wierzącymi. Jestem fizycznie i duchowo włączony, tak jak mój Pan jest fizycznie obecny. Mogę się zatrzymać, mogę odebrać wszystko, co Bóg ma dla mnie. Gdyby czekała na Ciebie paczka w InPoście, paczka, na którą czekasz, bezcenna dla Ciebie paczka. Ale nigdy byś się nie kwapiła pójść i stwierdziła, ja jestem tak zajęty, że nawet o paczce nie pamiętam. A to raz przedłużę, dobra, zapłacę 7 zł, to odbiorę 24 godziny później. Ale zapominasz o tym, bo jesteś tak zabiegany, ale tam jest coś, co zmieni twoje życie, coś bezcennego. I tak manewrujemy naszym życiem, zapominamy zatrzymać się przy tym, co powinno zmienić naszą duszę, co powinno dać nam refleksję, kim jesteśmy i co zostało dla nas zrobione przez Jezusa Chrystusa. Kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy.

W Ewangelii Jana, 6 rozdziale, 35 wersecie. Przepraszam, taki amerykaniec. Make the time. Musisz znaleźć czas, żeby przyjść do Chrystusa fizycznie. Musimy jako Kościół znaleźć czas, żeby przychodzić do Niego. Mieć cichy czas z Biblią, otworzyć Słowo, mieć czas na modlitwę. My musimy mieć fizyczny czas, żeby przyjść do Chrystusa. Kto przychodzi do Mnie, nie będzie głodny. Jesteśmy głodni, bo nie znajdujemy czasu, żeby przyjść do Jezusa. Bo to, że jestem w Kościele, nie oznacza, że przyszedłem do Jezusa.

To, że poszedłem na Live Group, albo to, że przeglądnąłem i sobie zobaczyłam kilkanaście inspirujących komentarii od jakichś wspaniałych chrześcijańskich influencerów, nie znaczy, że przyszłem i przyszłam, przyszedłam, poszedłam, poszłem do Jezusa, język polski. Jana 6.53. Jeśli nie będziecie spożywać ciała Syna Człowieczego, I nie będziecie pić Jego krwi, nie będziecie mieli w sobie życia. Jezus to powiedział o sobie samym. To brzmi ostro, tylko że to ostro jest zaproszeniem, nie groźbą. Jak tak Pan Jezus zaprasza, to ja nie wiem. Jezus mówi, jest jedzenie.

Jest prawdziwe jedzenie i stół jest nakryty. Podejdź do stołu nie dlatego, że masz wszystko poukładane. Podejdź, bo jesteś głodny. Jezus to powiedział również do Samarytanki. Nie wiesz, dlaczego pragniesz. Nie wiesz, dlaczego jesteś głodny. Ale jeżeli spróbujesz mnie zjeść, spróbujesz się mnie napić, to przestaniesz być głodny. Jezus nam zostawia siebie i mówi, to jest coś, o czym chcę, żebyście pamiętali, bo inaczej wasze życie będzie się wykolejać. Musimy mieć rutynę, musimy pamiętać fizycznie o Chrystusie. Musimy wiedzieć, że On jest w naszym życiu obecny. On się troszczy, On jest dla ciebie. My próbujemy karmić się różnymi rzeczami. Władza, pieniądze, przyjemności. Trzy największe dylematy człowieka. Jezus był nimi kuszony i my nie jesteśmy kuszeni.

Wolny od martwienia się o przyszłość małżeństwa. Wolny od martwienia się o to, czy znajdę kogoś dla siebie, czy nie. Wolny od martwienia się o to, czy będzie dobrze, czy źle. Wolny od martwienia się na temat tego, czy ja naprawdę jestem godna i godny tego, żeby po prostu Pan Jezus i Bóg mnie prowadził. Marzy mi się wolność w Kościele. I myślę sobie, że zawsze mi się marzyła, ale czasami człowiek musi dojść i dojrzeć do tego, co jest prawdziwą wolnością. Pamiętacie taki film z lat 90-tych, Skazani na Szołszenk? Okej. Klasyk. Ci, którzy nie wiedzą, wytłumaczę. On nie mógł uciec od razu. Spalę tutaj spoilerem. Ponieważ dziura za plakatem nie była wystarczająco szeroka. Lata minęły zanim ten otwór za plakatem sprawił, że oni mogli się przez niego przecisnąć.

To nie był, kochani, jeden wieczór. Od tamtej pory, każdego roku, ten stół, przez pokolenia, każda żydowska rodzina zasiadała przy tak zwanym stole sederowym, piękne słowo, i przeżywała tę historię od nowa. Nie jako wspomnienie, ale jako uobecnienie krwi baranka. Każdy Żyd miał się czuć, że to on wychodzi z Egiptu, ponieważ każdy człowiek jest zniewolony. Tak jak my jesteśmy zniewoleni przez grzech, przez swoją przeszłość, przez traumy, przez rzeczy, które kłamią nam w oczy na temat Boga i na temat naszego życia i potencjału, tak i dzisiaj Chrystus nas uwalnia. I to jest historia. Jego krew jest również po to, żeby nas uwolnić. Ostatnia wieczerza dokładnie była tym... Czyli celebracją Paschy. Jezus i uczniowie siedzą w Jerozolimie.

I musicie zrozumieć, to była Pascha, więc do Jerozolimy przyjechało, jak mówią historycy, około dwóch lub trzech milionów Żydów ze wszystkich terenów geograficznych. Miasto było przepełnione ludźmi, pielgrzymami. Wszyscy chcieli celebrować Paschę, pójść do świątyni. Atmosfera jest gęsta, jak dzisiaj w Kościele. Napięta. Co się stanie? Czy podejdziemy w końcu do tego stołu? Kiedy on skończy gadać? Ja już chcę uczestniczyć. Tak było. Ludzie się przepychali. Chcę do świątyni. Chcę zjeść ze swoimi bliskimi. Przyjechałem z całą rodziną do Jerozolimy. Chcę usiąść, mieć wieczerze. Kuzyni nas zaprosili. Jezus wie, że za kilka godzin jedząc to, ale za kilka godzin po zjedzeniu tego będzie aresztowany. Judasz zje razem z nim.

A potem razem z Rzymianami przyjdzie i pocałuje Chrystusa w policzek, żeby go wydać. I to właśnie w tym momencie, z tym wszystkim na głowie, Jezus mówi, muszę pamiętać o tym, co najważniejsze. Jestem tym, który przynosi zbawienie. To musiało przechodzić przez głowę Chrystusa. Musiał myśleć jak człowiek. I w tym momencie patrzy się na chleb, na kielich. I bierze chleb. I mówi tak. To jest moje ciało. Wydane za was. Za waszą wolność, za wasze życie, za waszą ochronę, za waszą przyszłość. To czyńcie na moją pamiątkę, pamiętajcie o tym. To nie jest, kochani, przypadkowy chleb, to jest maca, którą się dzisiaj będziemy dzielić. Chleb bez zakwasu, symbol pośpiechu wyjścia z Egiptu. Musimy jak najszybciej opuścić niewolę.

Wiecie, ludzie są zniewoleni i się nie cieszą, że są z czasami zniewoleni, bo jest im dobrze w tej niewoli. Jestem zniewolony od tego, od tamtego, to jest przyjemne, chcę być w tej niewoli. Jestem zniewolony od rzeczy. Czasami chcemy po prostu uciec od czegoś jak najszybciej. Żydzi chcieli jak najszybciej wyjść z Egiptu. Jezus mówi, to jest moje ciało, nowa maca, nowy chleb, nowe wyjście, nowe przymierze, nowa umowa, nowe serce. Potem bierze kielich i mówi, to jest kielich, to jest nowe przymierze, nowy układ w mojej krwi dla was, wolność. Tak jak malowaliśmy od drzwia. To jest krew, którą chcę, żebyście wzięli i pamiętali. W tej krwi jest wolność. To czyńcie, ilekroć pić będziecie na moją pamiątkę. Jest wiele pokus, żeby tak nie myśleć.

Jedną z tych pokus jest to, był taki teolog, który się kłócił z wieloma teologami, między innymi z Marcinem Lutrem. I on zawsze mówił, nie, Jezus mówił metaforycznie. Jezus zawsze mówił metaforycznie. Tu nie ma żadnej obecności fizycznej ani duchowej, to jest tylko pamiątka dla Kościoła, żeby wiedzieli. To jest sceptyzm, który dzisiaj się powiela w wielu kościołach, dlatego nie traktowaliśmy być może przez lata tego na poważnie. I Zwingli, bardzo skomplikowane nazwisko, on przecież mówił, taki argument dawał, ale Jezus jak mówił, że jest z drzwiami, to nie traktował tego na poważnie, przecież był człowiekiem, a nie drzwiami. Jezus jak mówił, że jest winoroślą, to nie był winoroślą, tylko człowiekiem. Zwingli cały czas próbował zaniżać, jak mówił, że jest chlebem, to nie jest chlebem.

Jak winem, to nie winem. Znam takich, lubią się kłócić. I myślałbym w ten sposób, ale myślę sobie, że mamy za dużo faktów, które mówią przeciwko takiej symbolice. I dzisiaj chcę, żebyście to wzięli do serca. Jest bardzo ważna różnica między tym, co powiedziałem, a między tym, co mówi Pismo. Kiedy Jezus mówi, ja jestem drzwiami, nie dał nikomu kawałka drzwi. Jezus nie mówi, słuchajcie, ja jestem drzwiami. I tutaj mam dla was drzwi, Kościele. Proszę. Uczestniczcie w tych drzwiach. Stawiajcie je w swoje drzwi. W swoje domy. Róbcie miejsce na drzwi. Nie, nie mówił tego. To była faktycznie symbolika. Natomiast kiedy Jezus mówił o chlebie i o winie, miał to fizycznie w rękach. Ten symbol był dla Niego ważniejszy. Powiedział, ja będę w tym, co tutaj macie. I jeżeli będziecie w tym uczestniczyć, przyjdzie wolność.

Przyjdzie świętość, przyjdzie zmiana waszego serca, przyjdzie uwolnienie, przyjdzie uzdrowienie, ponieważ to wszystko, co jest obiecane przez Boga w uwolnieniu dla każdego człowieka, będzie częścią tego stołu, w którym uczestniczycie. Jezus, kochani, absolutnie nie zniwelował niczego, co było mówione przez setki lat w kulturze, w święcie Paschy. On wypełnia to, co było niewypełnione. Jezus daje nam klucz do zrozumienia tego stołu. Wypełnia ten stół. On już w kazaniu na górze mówi Nie sądzicie, że przyszedłem znieść prawo? Myślę, że tak myślicie, ale ja tak naprawdę przyszedłem wypełnić to, co było niedoskonałe. Te wszystkie umowy, zasady. Ja przyszedłem powiedzieć, że to jest coś, w czym możemy uczestniczyć.

Stary Testament uczył nas, że krew baranka na drzwiach daje nam ocalenie od śmierci fizycznej. Ale to, co Jezus powiedział, to to, że Jego krew daje nam ocalenie od śmierci duchowej. Nie tylko fizyczna śmierć, ale duchowa jest cenna. Stary Testament mówi o wyjściu z Egiptu. To była wolność, która była fizycznie kontrolowana. Ale Nowy Testament mówi nam o zmartwychwstaniu, wolności od grzechu i śmierci i tego, co nas zniewala, lęku przed śmiercią, przed przyszłością. Stary Testament mówi nam, że to jest pośpiech wyjścia, ta maca bez zakwasu, chleb na szybko. A Nowy Testament mówi, to jest ciało Chrystusa, którym się możemy karmić wiecznie. Więc przy stole, przy którym siedział Jezus, Za postołami. On bierze 3,5 tysiąca lat zbawienia Żydów i mówi tak.

To jest przymierze, umowa, która daje nam wolność i obecność. Mamy jej pilnować i pielęgnować ją z przyjemnością. Dzisiaj, kiedy jesteś tutaj, chcę Ci przypomnieć, że komunia, eucharystia, która oznacza dziękczynienie, komunia, która oznacza wspólnotę, wieczerza, która oznacza wspólne jedzenie, to nie jest nagroda dla sprawiedliwych. Ona jest lekarstwem dla chorych. Gdyby Jezus uważał, że to jest tylko nagroda dla najświętszych, a On wiedział wszystko, nie pozwoliłby Judaszowi siedzieć przy tym stole. Może się dzisiaj czujesz, że złamałeś obietnicę w stosunku do Boga albo w stosunku do ludzi, w stosunku do swojego współmałżonka, w stosunku do bliskich, do dzieci. Może się dzisiaj czujesz fatalnie jako człowiek, ale chcę Cię zachęcić, OK, masz prawo się tak czuć, wydarzyły się rzeczy, które nosisz, tylko nigdy nie pozwólmy sobie na to, żeby nie powiedzieć, Boże, przepraszam, oddaję Ci moje życie na nowo każdego dnia i chcę uczestniczyć w tym stole, bo chcę, żebyś mnie uzdrowił, chcę, żebyś mnie uwolnił na nowo.

Bo wyszedłem z niewoli, coś zrobiłem i wchodzę do niewoli. Wyszedłem z niewoli, mimo że mi dałeś wolność i znowu wchodzę do niewoli. I ten stół ma nam pomóc powiedzieć, Panie Jezu, naprawdę chcę nauczyć się wolności, którą mi dałeś. Chcę ją uzyskać przez fizyczny akt jedzenia i picia Ciebie. Jezus jadł przy stole z celnikami, czyli nieuczciwymi ludźmi z urzędu skarbowego, grzesznikami, prostytutkami, najgorszym sortem społecznym i moralnym. Tylko Jezus zawsze podkreślał, że stół jest zawsze dla głodnych, a nie dla sytych. Więc jeżeli dzisiaj jesteś głodny sprawiedliwości, głodny miłości, głodny łaski, głodny przemienienia, głodny wolności, głodny działania Boga, dzisiaj zaczniemy od stołu.

A jeżeli dzisiaj weźmiesz ten chleb i ten sok, który reprezentuje Bożą obecność, To proszę Cię też o to, żebyś pamiętał, że możesz pójść dalej. Mamy dzisiaj prayer room. Nasz zespół w prayer roomie będzie się chciał modlić. Jeżeli jesteś z nami pierwszy raz, jeżeli przyszłeś, przyszedłeś do nas i myślisz sobie, nie spodziewałem się tak wejść w głęboko w wielki tydzień, zanim wielki tydzień się zaczął, to chcecie tylko... Przekonać do tego, że dzisiaj możesz spróbować uzyskać wolność w Chrystusie, który Cię zbawia i ratuje, a mało tego, możesz pójść do naszego pokoju modlitwy razem z naszymi zespołami modlitewnymi, powiedzieć Bogu, że potrzebujesz modlitwy w tej lub w tej kwestii lub nawet nie wiesz w czym, ale Bóg wie, bo wiemy, jak działa Duch Święty. Zachęcam Cię do tego, nie bierz udziału tylko w tym, ale jeżeli potrzebujesz, przyjmij dzisiaj to, co Jezus zrobił, a potem pójdź i oddaj to Bogu w modlitwie.

Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.