Mentionsy Mentionsy
LIFE Podcast
LIFE Podcast

Podejdź do stołu (22.03.2026)

25.03.2026 ·38 min 21 s

Stół to miejsce spotkania – przestrzeń, w której Bóg mówi: jesteś mój, jesteś bezpieczna, jesteś kochany. Komunia to dar, który Jezus zostawił nam na ziemi – daje nam siebie, by przypominać, co jest najważniejsze i pomagać nam nie zgubić właściwego kierunku. Zapraszamy do odsłuchania odcinka, w którym inspiracją na ten temat dzieli się pastor Maciek Liziniewicz. Wesprzyj nas: https://patronite.pl/lifepodcast

I przez lata, kochani, w naszym Kościele, w naszym Kościele stół i stoły stały z tyłu. I może też dlatego, i mówię to jako pastor tej wspólnoty, wydawać mi się może, może też dlatego, w wielu kwestiach wydawało nam się, że Bóg być może nie działa z przodu tak, jakbyśmy chcieli. Bo czasami gradacja symboli, ale nie tylko symboli, jak sobie przypomnimy dzisiaj, gradacja tego, co robimy jako wierzący ludzie, to, co robimy fizycznie, to, co eskaluje w naszym życiu do bardzo ważnych elementów, ma znaczenie. I to, że większość środowisk ewangelicznych traktuje Stół Pański jako coś, co jest robione, bo jest naszym wymiarem, w który wszyscy wierzymy, ale tak się do tego przyzwyczailiśmy, że traktujemy to jako normę.

Być może dzisiaj chcemy to zmienić dla naszej wspólnoty i być może nauczyć też wiele innych wspólnot, że Stół Pański jest kluczowy. Jest kluczowy dla każdej wspólnoty i był kluczowy w historii Kościoła. Dziś coś zmieniliśmy. Stół jest z przodu, jak widzicie, i nie jest to tylko zmiana w ustawieniu sali, ale to jest też taki nasz statement. Statement nie tylko teologiczny, ale też pokaz naszego serca w stosunku do Boga i w stosunku do ludzi, którzy są w tym Kościele i którzy przyjdą do tego Kościoła. Bo chcemy zmienić miejsce. Jak zmieniasz miejsce czegoś w swoim życiu, to to wszystko mówi o tym, co jest dla Ciebie priorytetem i co to dla Ciebie znaczy. Wierzymy mocno w to, że przez ostatnie kilka lat Bóg prowadzi naszą wspólnotę w niesamowitych cudach i zmianach.

Od bycia w tym budynku, na który nigdy nie było nas stać przez wiele, wiele lat, prawie dekadę, Bóg zmienił coś w naszej wierze i dał niesamowite błogosławieństwo finansowe w wielu kwestiach. Mało tego, otworzyliśmy nasze serca na misję, kiedy jej nie otworzyliśmy wcześniej przez lata, bo myśleliśmy wielokrotnie jako wspólnota, że nas na to nie stać. Natomiast to się zmieniło. Dzisiaj prowadzimy misję w postaci fundacji, która odpowiada za szkoły, szkołę podstawową i liceum, zatrudniając wielu, wielu nauczycieli i ucząc ponad 200 uczniów uchodźczych z Ukrainy. Mało tego, mamy wiele innych rzeczy i działań. Natomiast misyjność Kościoła tu i teraz, w niedzielę oraz w tygodniu, zmieniła się również. Położyliśmy ogromny nacisk na naszą wspólnotowość, nie tylko tu w niedzielę, ale i w ciągu tygodnia na naszych live-grupach.

Które są naszym rodzinnym małym studium biblijnym, które wierzę, że się rozwija bardzo dobrze. Natomiast zmienił się też aspekt naszej wiary. Położyliśmy ogromny nacisk, co było wstydem dla tego kościoła i wierzę, że jest wstydem dla wielu innych kościołów. Wstydem było to, że nie traktowaliśmy modlitwy, rozmowy i słuchania i odbierania od Boga tak poważnie, jak to chcieliśmy zawsze robić. To się zmieniło, kiedy uruchomiliśmy służbę prayer roomu i modlimy się regularnie raz w niedzielę, raz na miesiąc tutaj o ludzi fizycznie. Natomiast cały czas nasz zespół prayer modlitwy działa regularnie, modląc się o potrzeby ludzi, którzy te potrzeby zostawiają u nas w Kościele. Jednym z kolejnych aspektów, które chcemy zmienić, kochani, jest pozycja.

Stołu Eucharystii i tego, jak traktujemy nasze spotkanie z Chrystusem, jak traktujemy to, co Chrystus jest w stanie robić w naszym życiu. Ponieważ tak jak tutaj siedzicie, a jest nas około 150 osób, tak każdy z nas ma 150 wersji Chrystusa, bo każdy człowiek próbuje narysować Boga po swojemu. Natomiast naszą rolą jako Kościoła jest to, żebyśmy mogli narysować w swoim sercu i przed sobą obraz Boga taki, jaki zostawia nam Pismo. I wszystko, co mówi Pismo, wszystko, co zostawił nam Bóg w Słowie, w Piśmie Świętym, w Biblii, chcemy, żeby było respektowane i chcemy, żeby było pokazywane w najlepszy sposób. Bóg nie chce, kochani, być ani dekoracją w Twoim życiu, ani nie chce być dekoracją w żadnym kościele. Bóg chce zawsze być w centrum Twojego życia i chce być w centrum tego, co się dzieje na nabożeństwie, każdej niedzieli.

I właśnie o tym była ta seria Podejdź do stołu. I ta seria wprowadza nas pięknie w Wielki Tydzień, ponieważ nadal będziemy podchodzić do stołu i nadal będziemy celebrować i uczyć się o tym, co Chrystus dla nas zrobił. Ale ten dzień, w którym została ustanowiona Wieczerza, to jest ważny dzień dla historii Kościoła i to jest ważny dzień dla Ciebie każdego dnia. Kochani, Bóg po pierwsze zawsze załatwiał sprawy przy stole. Ja dzisiaj robię wprowadzenie. Trudno jest mówić kazanie, które ma nie być wykładem, kiedy mamy tak ważny temat. Ja dzisiaj postaram się zmieścić tyle, ile mogę, żebyśmy mieli zrozumienie, ale nie chodzi o treści, o ilość, bo czasami za dużo ilości i treści, szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy mamy problem z fokusem, jest niepotrzebny. Natomiast dzisiaj chcę podkreślić kilka bardzo ważnych aspektów.

Każdy, kochani, wielki moment w Biblii, a możecie mi zaufać, przeczytałem Biblię wielokrotnie, studiowałem teologię i znam pismo co nieco. Każdy wielki moment w Biblii mniej więcej dzieje się przy stole. Jest wiele historii w Biblii, które dzieją się przy stole. Bóg najwyraźniej nie uwielbia i nie robi tego inaczej, ale załatwia bardzo ważne sprawy przy stole, a nie w biurze. Jezus nie miał swojego biura, do którego zapraszał wiernych. Mówił, kochani, jestem w Palestynie, albo jestem tutaj w Jerozolimie, albo będę może w Cezarei Filipowej od godziny dziewiątej do dwunastej. Zapraszam. Jeżeli jesteście chodży, potrzebujecie rozmowy, jestem. Jezus tego nie robił. Jezus został zapraszany przez ludzi takich jak my, przez grzeszników, przez ludzi, którzy za Nim chodzili, Jego uczniów, do konwersacji przy stole.

Albo to jedli na ziemi, rozkładając koce i dzieląc się chlebem, albo to jedli w tłumie ludzi, albo to jedli przy stole w domach ludzi, celebrując różne ważne elementy i tam dzielili się historiami. Natomiast Biblia pokazuje nam, jeżeli moglibyśmy tak szybko przewinąć Biblię, jak przewijamy często treści na naszych mediach społecznościowych paluszkiem, to ja tak zrobię dokładnie z Biblią. Kochani, Abraham, zaczynając od Starego Testamentu, wiele takich spotkań, ale Abraham przyjmuje gości przy stole i tam spotyka się z Bogiem, ponieważ przyjął samych aniołów. Pascha, czyli największe święto żydowskie, o którym dzisiaj sobie trochę jeszcze więcej powiemy, również działa się przy stole. Dawid i Jonatan, dwóch przyjaciół. Dawid przyszły król Izraela. To oni siedzą i rozmawiają o konkretnych rzeczach na temat swojej przyjaźni i Bożego powołania przy stole.

I myślę, że uczę się leczyć z tego, bo nie chcę zostawić swoim dzieciom dziedzictwa nieobecności mentalnej, duchowej, emocjonalnej. Myślę, że dzieci są takim triggerem w moim życiu, ale każdy człowiek jest coraz więcej zdrowszych ludzi, nawet w młodym pokoleniu, którzy nie chcą iść w social media i dzięki Bogu za to. Natomiast przez ostatnie 20 lat żyliśmy jakoś nieświadomie w tej pułapce. Natomiast stół dzisiaj jest miejscem obecności. Mamy w psalmie 23 taki fragment w piątym wersecie. Nakrywasz dla mnie stół wobec moich wrogów. Namaszczasz oliwą moją głowę. Mój kielich, który stoi tutaj na stole, jest pełen po brzegi, pełny po brzegi. I Dawid, który pisał ten psalm, psalmista Dawid, potem król Dawid, nie pisze o obiedzie, żeby nie było.

Nakrywasz dla mnie stół. Ale ten fajny psalmista, taki różne tematy porusza, nawet obiadu. Dawid nie pisze o obiedzie, pisze o Bożej obecności w środku bardzo trudnych okoliczności. Stół to miejsce, kochani, gdzie Bóg mówi, jesteś mój. Jesteś mój, jesteś bezpieczny, jesteś kochany, zapraszam Cię do stołu. Kiedy ja sadzam się razem z moją cudowną żoną i moimi wspaniałymi dziećmi, chociaż czasami się tak nie czujemy na temat swojej rodziny, bo różne są dni, ale wyznajemy to nad swoim życiem. Siadamy przy stole i czasami jesteśmy zmęczeni, skonfliktowani, sfrustrowani sobą nawzajem, czasami dziećmi, czasami współmałżonkiem, ale siadamy przy stole i myślimy sobie, jesteśmy przynajmniej obecni i możemy porozmawiać o tym, co się dzieje.

Jakoś ten stół w przedziwny, potężny sposób potrafi otworzyć szczerość, otworzyć serca i powiedzieć, dobra, powiem ci, co się stało. Ponieważ czujemy się bezpiecznie przy stole, przy posiłku, który razem spożywamy, z bliskimi nam ludźmi. Stół ma to do siebie, że otwiera wszystko tak, jak trzeba. I właśnie dlatego psalmista Dawid o tym pisze. Żebyśmy nie zapomnieli, stół powinien być centrum wszystkiego, co się dzieje w naszym życiu, ale żyjemy w pośpiechu i często zapamiętamy, jak przyjemnie, jak wspaniale jest usiąść z rodziną, z przyjaciółmi, z bliskimi, z kościołem przy stole. Stół, kochani, to nie jest pamiątka kogoś nieobecnego, bo często myślimy sobie, no wiemy, że mamy niewidzialnego Boga.

Bardzo się cieszę z trendów, które są ostatnio na TikToczkach i Reelsach, gdzie młodzi influencerzy odpowiadają na zagadki w stylu skoro wierzysz w Boga, to jak możesz wierzyć w coś niewidzialnego? Młody TikToker wrzuca kliszę, która jest powtarzana w kościołach od 40 czy 50 lat. Słońca też nie widzisz, bo cię razi, ale czujesz jego ciepło na twarzy. Myślę sobie, wszystko jest super. Myślę sobie, że trochę bieda, ale bieda content, ale ważne, Ważne, że jest. Natomiast myślę sobie, że dzisiaj nie obchodzimy właśnie pamiątki kogoś nieobecnego i absolutnie nie stymulujemy rozmów i filozofii w stylu Paulo Coelho na temat słońca i jego ciepła na twarzy. Patrzymy się do Słowa Bożego, bo wiemy, że dzisiaj ten stół to jest spotkanie z kimś żywym.

Zapisujemy, a potem i tak... Tak nie wracamy do tego, czym chcieliśmy się nakarmić, bo mamy tego tak dużo i ten świat, w którym się próbujemy nakarmić, on cały czas i tak nie nadąża za tym, czego potrzebujemy. Potrzebujemy więcej stymulacji niż konkretów i niestety to jest bardzo zdradliwe. Ale dzisiaj chcę wam powiedzieć, że możemy wrócić do konkretów i możemy jako duchowa rodzina, jako wierzący ludzie zatrzymać się i uczyć się zatrzymywać, ponieważ jak tak dalej pójdzie, zgubimy absolutnie sens. I będziemy chwytali się wszystkiego po trochu w naszym życiu, ale zapomnimy o tym, co jest najważniejsze. Życie jest bardzo krótkie, a my potrzebujemy naprawdę zacząć doceniać to, co Bóg nam dał w czasie, który mamy. I jedną z rzeczy, którą możemy przeżywać, jest to, żeby zatrzymać się przy stole i wiedzieć, Jezus jest tu obecny.

Ja jestem tutaj obecny z wierzącą rodziną, z innymi wierzącymi. Jestem fizycznie i duchowo włączony, tak jak mój Pan jest fizycznie obecny. Mogę się zatrzymać, mogę odebrać wszystko, co Bóg ma dla mnie. Gdyby czekała na Ciebie paczka w InPoście, paczka, na którą czekasz, bezcenna dla Ciebie paczka. Ale nigdy byś się nie kwapiła pójść i stwierdziła, ja jestem tak zajęty, że nawet o paczce nie pamiętam. A to raz przedłużę, dobra, zapłacę 7 zł, to odbiorę 24 godziny później. Ale zapominasz o tym, bo jesteś tak zabiegany, ale tam jest coś, co zmieni twoje życie, coś bezcennego. I tak manewrujemy naszym życiem, zapominamy zatrzymać się przy tym, co powinno zmienić naszą duszę, co powinno dać nam refleksję, kim jesteśmy i co zostało dla nas zrobione przez Jezusa Chrystusa. Kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy.

Wolny od martwienia się o przyszłość małżeństwa. Wolny od martwienia się o to, czy znajdę kogoś dla siebie, czy nie. Wolny od martwienia się o to, czy będzie dobrze, czy źle. Wolny od martwienia się na temat tego, czy ja naprawdę jestem godna i godny tego, żeby po prostu Pan Jezus i Bóg mnie prowadził. Marzy mi się wolność w Kościele. I myślę sobie, że zawsze mi się marzyła, ale czasami człowiek musi dojść i dojrzeć do tego, co jest prawdziwą wolnością. Pamiętacie taki film z lat 90-tych, Skazani na Szołszenk? Okej. Klasyk. Ci, którzy nie wiedzą, wytłumaczę. On nie mógł uciec od razu. Spalę tutaj spoilerem. Ponieważ dziura za plakatem nie była wystarczająco szeroka. Lata minęły zanim ten otwór za plakatem sprawił, że oni mogli się przez niego przecisnąć.

On mógł się przez niego przecisnąć. I myślę sobie, że czasami drążymy coś, drążymy i Pan Bóg jest cierpliwy, aż w końcu dziura jest wystarczająco duża, żebyśmy mogli uciec z jakiegoś fałszywego przekonania. Bo dzisiaj wolność przy tym stole jest wolnością dla każdego z nas. I naprawdę to, co się dzieje, o czym jeszcze nie zdążyliśmy wam powiedzieć, ale dzieją się wspaniałe rzeczy. Ludzie trafiają do naszego prayer roomu. Modlimy się o indywidualne osoby w naszym kościele, o gości. Modlimy się o nich offline'owo, kiedy są poza kościołem i nasze zespoły się modlą. I ludzie przysyłają nam i wracają do nas ze świadectwami uzdrowień, z historiami, które zmieniają ich życie, z uwolnieniami. To, co zaczyna się dziać, to to, że Bóg nas kieruje w miejsce niezwyciężonego Kościoła, który mówi, Chrystus zwyciężył i ja mogę uczestniczyć w tym zwycięstwie, ponieważ zostawił mi stół, który zawsze jest zastawiony.

I celebrujemy niepodległość. 400 lat niewoli dla całego narodu. Cztery razy więcej niż Polska. Zero powstań. Ani listopadowego, ani styczniowego. Nie było też podziałów na takie miesiące, więc myślę sobie, że nie mogli tego nazwać w ten sposób. To byłoby śmieszne powstanie listopadowe w Egipcie, kiedy jest ciepło. Faraon nie chce puścić ludu Izraela. I Bóg, wysyłając Mojżesza, również z Mojżeszem daje znaki, zsyła 10 plag. Ostatnia plaga jest najstraszniejsza. Jest to śmierć pierworodnych synów w całym Egipcie. Wszyscy chłopcy, którzy się urodzili jako pierwsi w rodzinie, zostają dotknięci przez anioła śmierci. I tutaj wchodzi istota baranka.

To nie był, kochani, jeden wieczór. Od tamtej pory, każdego roku, ten stół, przez pokolenia, każda żydowska rodzina zasiadała przy tak zwanym stole sederowym, piękne słowo, i przeżywała tę historię od nowa. Nie jako wspomnienie, ale jako uobecnienie krwi baranka. Każdy Żyd miał się czuć, że to on wychodzi z Egiptu, ponieważ każdy człowiek jest zniewolony. Tak jak my jesteśmy zniewoleni przez grzech, przez swoją przeszłość, przez traumy, przez rzeczy, które kłamią nam w oczy na temat Boga i na temat naszego życia i potencjału, tak i dzisiaj Chrystus nas uwalnia. I to jest historia. Jego krew jest również po to, żeby nas uwolnić. Ostatnia wieczerza dokładnie była tym... Czyli celebracją Paschy. Jezus i uczniowie siedzą w Jerozolimie.

Przyjdzie świętość, przyjdzie zmiana waszego serca, przyjdzie uwolnienie, przyjdzie uzdrowienie, ponieważ to wszystko, co jest obiecane przez Boga w uwolnieniu dla każdego człowieka, będzie częścią tego stołu, w którym uczestniczycie. Jezus, kochani, absolutnie nie zniwelował niczego, co było mówione przez setki lat w kulturze, w święcie Paschy. On wypełnia to, co było niewypełnione. Jezus daje nam klucz do zrozumienia tego stołu. Wypełnia ten stół. On już w kazaniu na górze mówi Nie sądzicie, że przyszedłem znieść prawo? Myślę, że tak myślicie, ale ja tak naprawdę przyszedłem wypełnić to, co było niedoskonałe. Te wszystkie umowy, zasady. Ja przyszedłem powiedzieć, że to jest coś, w czym możemy uczestniczyć.

To jest przymierze, umowa, która daje nam wolność i obecność. Mamy jej pilnować i pielęgnować ją z przyjemnością. Dzisiaj, kiedy jesteś tutaj, chcę Ci przypomnieć, że komunia, eucharystia, która oznacza dziękczynienie, komunia, która oznacza wspólnotę, wieczerza, która oznacza wspólne jedzenie, to nie jest nagroda dla sprawiedliwych. Ona jest lekarstwem dla chorych. Gdyby Jezus uważał, że to jest tylko nagroda dla najświętszych, a On wiedział wszystko, nie pozwoliłby Judaszowi siedzieć przy tym stole. Może się dzisiaj czujesz, że złamałeś obietnicę w stosunku do Boga albo w stosunku do ludzi, w stosunku do swojego współmałżonka, w stosunku do bliskich, do dzieci. Może się dzisiaj czujesz fatalnie jako człowiek, ale chcę Cię zachęcić, OK, masz prawo się tak czuć, wydarzyły się rzeczy, które nosisz, tylko nigdy nie pozwólmy sobie na to, żeby nie powiedzieć, Boże, przepraszam, oddaję Ci moje życie na nowo każdego dnia i chcę uczestniczyć w tym stole, bo chcę, żebyś mnie uzdrowił, chcę, żebyś mnie uwolnił na nowo.

Bo wyszedłem z niewoli, coś zrobiłem i wchodzę do niewoli. Wyszedłem z niewoli, mimo że mi dałeś wolność i znowu wchodzę do niewoli. I ten stół ma nam pomóc powiedzieć, Panie Jezu, naprawdę chcę nauczyć się wolności, którą mi dałeś. Chcę ją uzyskać przez fizyczny akt jedzenia i picia Ciebie. Jezus jadł przy stole z celnikami, czyli nieuczciwymi ludźmi z urzędu skarbowego, grzesznikami, prostytutkami, najgorszym sortem społecznym i moralnym. Tylko Jezus zawsze podkreślał, że stół jest zawsze dla głodnych, a nie dla sytych. Więc jeżeli dzisiaj jesteś głodny sprawiedliwości, głodny miłości, głodny łaski, głodny przemienienia, głodny wolności, głodny działania Boga, dzisiaj zaczniemy od stołu.

A jeżeli dzisiaj weźmiesz ten chleb i ten sok, który reprezentuje Bożą obecność, To proszę Cię też o to, żebyś pamiętał, że możesz pójść dalej. Mamy dzisiaj prayer room. Nasz zespół w prayer roomie będzie się chciał modlić. Jeżeli jesteś z nami pierwszy raz, jeżeli przyszłeś, przyszedłeś do nas i myślisz sobie, nie spodziewałem się tak wejść w głęboko w wielki tydzień, zanim wielki tydzień się zaczął, to chcecie tylko... Przekonać do tego, że dzisiaj możesz spróbować uzyskać wolność w Chrystusie, który Cię zbawia i ratuje, a mało tego, możesz pójść do naszego pokoju modlitwy razem z naszymi zespołami modlitewnymi, powiedzieć Bogu, że potrzebujesz modlitwy w tej lub w tej kwestii lub nawet nie wiesz w czym, ale Bóg wie, bo wiemy, jak działa Duch Święty. Zachęcam Cię do tego, nie bierz udziału tylko w tym, ale jeżeli potrzebujesz, przyjmij dzisiaj to, co Jezus zrobił, a potem pójdź i oddaj to Bogu w modlitwie.

Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.