Kto Ty jesteś? v.2.0 (20.09.2026)
Kolejne kazanie z serii Kto Ty jesteś?
Cześć! Słuchasz właśnie podcastu Kościoła LIFE. Wierzymy, że ten odcinek zainspiruje Cię do najlepszego i ekscytującego życia. Więcej informacji o naszym Kościele, wszystkie przydatne linki oraz nasze profile w social mediach znajdziesz w opisie. Jeśli cenisz sobie nasz podcast lub czujesz się częścią naszej wirtualnej kościelnej rodziny, możesz wesprzeć ten projekt przekazując nam darowiznę, do której link znajdziesz w opisie odcinka. Dzięki Twojemu wsparciu będziemy mogli tworzyć ten podcast jeszcze lepiej i docierać do jeszcze szerszej grupy odbiorców. Jesteśmy w serii Kto Ty jesteś? czyli innymi słowy, bardziej po polsku Kim Ty jesteś? albo Kim jestem? Jest to seria, w której omawiamy fundamentalne prawdy na nasz temat. Na temat tego, jak widzi nas Bóg, kim jesteśmy w Bogu, na temat synostwa, czy tego, że jesteśmy dziećmi Bożymi, na temat naszego autorytetu, na temat naszego miejsca w Królestwie Bożym.
Wolność do tego, żebyśmy byli tacy, jacy chcemy być. Wolność do tego, żeby... Wolność, która dla mnie oznacza takie wyzwolenie od wszelkich norm, które Tylko nie przeszkadzają innym. Czyli do momentu, do którego moje działania nikomu innemu nie szkodzą, to znaczy, że są okej. Kultywujemy to po prostu. Mi się nawet na Instagramie wyświetlają ostatnio takie posty coachów zagranicznych, którzy wyzwalają ludzi od duchowego, kościelnego i religijnego wpływu. Czyli jednym słowem po prostu nauczają na ten temat, że Kościół jest tym miejscem, który Cię po prostu próbuje włożyć w jakieś zasady, próbuje Cię włożyć w jakieś oczekiwania, mówi Ci, że tak mówi Bóg albo mówi Ci, że tak mówi Słowo Boże i Ty masz się do tego stosować.
Bycie uczniem wymaga tego, że jest nauczyciel, że jest coś, czego się uczymy, ale także, że są pewne zasady, które musimy przestrzegać i że ten nauczyciel może sprawdzić, czym się tego uczymy, że może wyciągnąć jakieś konsekwencje, że może zapytać. Być może w życiu nie dostajemy, czy w Kościele nie będziemy dostawali piątek i czwórek, ale to, jak żyjemy, ma znaczenie dla Boga. I o tym chciałbym powiedzieć i naprawdę wierzę, szczególnie dla tych osób, które są w Kościele, bo to jest kazanie do osób, które są już w Kościele, które są wierzące i które rozumieją znaczenie Bożej miłości przede wszystkim, bo myślę, że to, o czym będziemy mówili, jeżeli jest wycięte z kontekstu, jeżeli jest wycięte z tego nawiasu, którym jest Boża miłość, to, że Bóg jest Ojcem, to, że Bóg nas kocha i za nas umarł, to może być źle rozumiane, może być rozumiane jako legalizm, czyli jako
Dlatego, że Biblia pokazuje, że są tylko dwie drogi. Przeczytamy to sobie. Czyż nie wiecie, że komu oddajecie siebie jako słudzy w posłuszeństwo, czyli komu jesteście posłuszni, tego jesteście sługami? Bądź grzechu ku śmierci, bądź posłuszeństwa ku sprawiedliwości. Czyli Biblia rozdziela, że są dwie tylko drogi. Jest jedna droga ku sprawiedliwości, która jest związana z posłuszeństwem Bogu. Jest druga, która Wszelkie prawa zastrzeżone.
Więc to nie zawsze będzie oznaczało, że wy musicie w zły sposób żyć, że musicie być złymi ludźmi. Absolutnie nie. Natomiast nadal możecie nie dążyć ku sprawiedliwości, możecie nie dążyć ku Bogu. I dalej. Kogo bowiem Pan miłuje, tego karze, a chłoszcze każdego, którego za syna przyjmuje. Jeśli znosicie karanie, Bóg obchodzi się z wami jak z synami. Jaki to bowiem syn, którego ojciec nie karze? A jeśli jesteście bez karania, którego wszyscy są uczestnikami, wtedy jesteście bękartami, a nie synami. Czyli znowu Bóg pokazuje, że są dwie drogi. Jest albo droga tego, że jesteśmy Bożym dzieckiem, synem i córką Boga, albo jest droga tego, że jesteśmy sierotą. I w życiu będziemy to wybierali.
Jeżeli myślimy o tym, że nikt nam nie będzie mówił, jak będziemy żyli, okej, natomiast są tylko dwie drogi. Jest droga synostwa, jest droga bycia córką albo jest droga bycia sierotą. Jako sieroty życiowe mamy skłonności do tego, żeby te rzeczy, które może przynieść tylko Ojciec, tylko Bóg Ojciec, wypełniamy je innymi rzeczami w naszym życiu, próbując po prostu to nasze sieroce serce w jakiś sposób naprawić, w jakiś sposób utulić, żeby przestało być sieroce, ale nadal jest sieroce, dlatego że nie jest tam, gdzie jest źródło. Dlatego jeżeli myślisz, że nikt nie będzie ci mówił, jak masz żyć, to prawda. Natomiast to nie znaczy, że twoje wybory są nieskończenie wielkie. Tak naprawdę są tylko dwa.
Przyjdzie bowiem czas, gdy zdrowej nauki nie zniosą, ale zgromadzą sobie nauczycieli według swoich porządliwości, ponieważ ich uszy świeżbią i odwrócą uszy od prawdy, a zwrócą się ku baśniom. Czyli Biblia mówi o tym, że tak, będzie pewien taki czas i dzisiaj jest taki czas, Kiedy po prostu wielu ludzi nie chce słyszeć prawdy, kiedy wielu ludzi nie chce słyszeć rzeczy, które mówi Słowo Boże, które nie chce słyszeć rzeczy, które np. od lat funkcjonują, czy które są prawdami od lat i szukają i zaczynają się Kierować do nauczycieli, do ludzi, którzy będą potwierdzali im to, co oni chcą usłyszeć. I będą mówili tak, ja się kieruję w życiu autorytetami, ja się kieruję w życiu mądrymi ludźmi, jestem uczniem tego czy tamtego.
Jest o nich mowa, że to, co można wiedzieć o Bogu dla tych ludzi, czyli dla wszystkich ludzi, jest jawne, gdyż Bóg im to objawił. Ale oni podając się za mądrych, czyli za mądrzejszych niż Bóg, zgłupieli. Dlaczego? Dlatego, że zamienili prawdę Bożą w kłamstwo i czcili stworzenie, czyli człowieka. I służyli Jemu raczej niż Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Czyli ostatecznym wynikiem tego, że my odrzucamy Boże prawa, czyli jakby odrzucamy to, że uznajemy, że jakieś prawo jest nadrzędne, że jakieś rzeczy, zasady, że jakieś prawo jest nadrzędne, Będzie to, że zaczniemy czcić sami siebie w najróżniejsze sposoby.
Dzisiaj kult naszego, czy cielesny kult, czy kult intelektu, kult nauki, kult... I nie jestem przeciwko tym wszystkim rzeczom. Dbajmy o siebie, uczmy się, to wszystko jest super. Ale w momencie, kiedy to się przeradza w kult, czyli to, na co patrzymy i co uznajemy za najważniejszą i najwyższą wartość w życiu, stajemy się czcicielami tych rzeczy. I w tym momencie odchodzimy od Boga. I niestety w Kościele wielu z nas, kochani, niestety, wielu z nas jest w rozkroku pewnym. To znaczy, jesteśmy ludźmi, którzy Chodzą do kościoła, chodzą w niedzielę, chodzą czasem nawet na live-grupy, może nawet skończyli kurs alfa, ale nie są uczniami. Są po prostu ludźmi, którzy do pewnego momentu są słuchaczami i wykonawcami, ale tylko do pewnego momentu, czyli pewne rzeczy, pewne prawdy, które przyjmują, pewien styl życia powiedzmy przyjmują, ale wiele rzeczy, które nam nie odpowiada, których nie czujemy w danym momencie, które stwierdzamy, że no nie, no to już jest trochę tłumacz, to jest przesada, odrzucamy.
Ja jestem osobą, nawróciłem się, czyli uwierzyłem w Boga w sposób świadomy w 2004 roku w Gliwicach. To były kościoły, Gliwice są na Śląsku, były to kościoły domowe, czyli które się spotykały w domu i było bardzo dużo. Raz na trzy miesiące spotykały się wszystkie naraz i tych osób było myślę, że około tysiąca, więc to był naprawdę spory kościół, natomiast złożony z małych grup domowych. I tam trafiłem pod bardzo dobre skrzydła, bo trafiłem akurat do grupy domowej pastorat z całego tego kościoła, więc uważam, że dosyć dobrze mnie wyedukował w tych początkowych fazach życia. Bardzo szybko przeszedłem przez chrzest w Duchu Świętym. Dostałem naprawdę dogłębne nauczanie na temat walki duchowej, na temat zrozumienia błogosławstw i przekleństw, na temat właśnie Ducha Świętego, proroctw, różnych darów, więc przeszedłem naprawdę, myślę, że miałem dosyć dobry start pod tym względem.
Ja miałem wtedy 21, 22 lata może, w związku z czym wiele z tych rzeczy po prostu były dla mnie trudne do przełknięcia. I w 2010 roku Marta napisała mi dwie rzeczy. Oczywiście te maile były dłuższe, mam tylko fragment i wyciszę. Chciałem Ci powiedzieć kilka rzeczy stąd ten mail. Po pierwsze uważam, że wyjazd, to jest akurat co innego, wyjazd na Szkołę Serca Ojca bardzo by Ci pomógł w Twojej relacji z Bogiem. Myślę, że w Twym życiu są zranienia, które sięgają jeszcze z czasów dzieciństwa, z którymi Bóg chce się rozprawić, uleczyć je i zamknąć pewne sprawy raz na zawsze. Szkoła Serca Ojca, wielu z Was już dzisiaj o niej wie, dlatego że miałem akurat tą przyjemność przyjść do tego kościoła i o tej szkole powiedzieć, ale pierwszą osobą, która o tym mi powiedziała, była Marta. 15 czy 17 lat temu, kiedy ja dzięki temu pierwszy raz pojechałem na Szkołę Serca Ojca i doświadczyłem Bożej miłości.
I od tego czasu byłem tam trzy razy jeszcze, dlatego że czułem, że po prostu są tematy, które Bóg musi przeprowadzić na moim sercu. Natomiast potrzebowałem kogoś, kto po prostu by mi powiedział, hej, to jest ważne, żebyś tam pojechał. Ja, wielu z was, którzy byli tam, byliście tam trochę dlatego, że ja was do tego zachęcałem. I zobaczcie, jaka to jest droga, że czasem to, czego my się uczymy, później po latach przekazujemy innym, a wy przekażecie to dalej. Natomiast drugą rzecz, którą... Bo to bardzo miłe to mi napisała. Drugą rzecz napisała tak. Krzyś, z tego, co wiem, mimo mojej wielokrotnej zachęty, nie jesteś w żadnym kościele. To bardzo źle. Uważam, że znowu marnujesz czas i cofasz się. Mam takie pytanko. Ile tak zamierzasz zataczać kółek?
I co do zasady, Marta była praktycznie jedyną osobą, która w tym czasie była taką solą, która sypała się na mnie i która mnie piekła, że to jak prowadzę swoje życie nie jest okej, że to nie jest to, do czego Bóg mnie powołał, że to nie jestem ja w ogóle. I prawda jest taka, że w pewnym momencie ja sobie zdałem z tego sprawę, kiedy pamiętam, Może nie, nie będę tego świadectwa mówił, bo to jest straszne, ale generalnie po prostu popełniałem dużo błędów, okej? Naprawdę. I w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że to, jakim jestem człowiekiem, mi się nie podoba. Po prostu podobało mi się to, jakim byłem człowiekiem, ale to, jakim się staję, mi się bardzo nie podoba. I wróciłem do kościoła. Wróciłem do kościoła. Nasz związek z moją... Wyprowadziłem się z tego domu, by the way.
I teraz to, co Marta napisała, jest mega. Przypominam, było to lat temu 15. Czy jeśli Bóg ustanowi Cię kiedyś liderem Kościoła, czy będziesz parą narzeczonych doradzał jechać i nocować razem w jednym pokoju z okazji świętowania ich narzeczeństwa? Musisz odpowiedzieć sobie na to pytanie i od tej odpowiedzi zależy, jak będziesz prowadził ludzi, jak będziesz im doradzał. A jeśli myślisz, że ludziom byś jednak doradzał inaczej, to może oznaczać, że przykładasz do siebie inną miarę. I kochani, jakby nie było to dla mnie przyjemne ani łatwe, natomiast zmieniłem hotel. W innym dystrykcie, bo było taniej. Ale bezpiecznie dotarliśmy. W nocy.
Prawie. I... I wiecie, dla wielu ludzi naprawdę, jak sobie myślicie, typ miał 22 czy 23 lata. I w ogóle... To jest dla mnie cringe'owe, jak tego słucham. Wiele osób sobie tak może pomyśleć. A dla mnie wolę być cringe'owy i wolę być dla świata żenujący, ale być jakby tym, który trzyma prawa Boże. Dlatego, że wiem, co Bóg o tym myśli, dlatego, że wiem, jak Bóg w związku z tym na mnie patrzy i wiem, że moje serce wtedy jest OK. I to było dla mnie najważniejsze. I moja żona nie miała z tym też problemu. Jakby zgodziła się, przyjęła się.
Było to bardzo dokładne proroctwo. W ogóle zaczęło się od tego, że były dwie proroki nie. I ja chciałem iść, jakby prorokinie, czyli osoby dla tych, którzy są pierwszy raz być mężczyźnie, tak, to generalnie osoby, które odbierają od Boga słowo bardzo konkretnie, często w sposób słyszalny i przekazują je po prostu. Tak, słowo do twojego życia, ono może dotyczyć przyszłości, może dotyczyć przeszłości, może to być słowo wiedzy dotyczące tego, że wiesz, czy one wiedzą kim jesteś, co robisz i tak dalej. Tak, były to faktycznie osoby, które widzieliśmy, ja widziałem drugi raz w życiu, moja żona pierwszy raz w życiu, Ja miałem jakby konkretną prorokinię, do której chciałem iść. Tą po prawej, załóżmy. I ludzie szli, wiecie, tak jak kolejka była, ktoś kończył, no to następny szedł do tej, do której było. No i akurat zwolniła się kolejka do tej, do której nie chciałem iść, więc mówię, Basia, idź.
No i mówię, dobra, Basia, to jest pierwsze słowo prorocze, nie musi mieć, ja chcę mieć tę lepszą jakość, dobra. Ona jeszcze nie wszystko rozumie. Więc wysłałem Basię. I tak czekam, czekam i nagle dosłownie słuchajcie, minęło 30 sekund i Basia do mnie wraca. Ja mówię, co się stało, co odesłała ją? Mówi, chodź ze mną, pani cię woła. No więc usiedliśmy razem i ona mówi, kochani, chcę mieć was razem, bo Bóg mi pokazał, że to, co będę mówić, będę mówić do waszego życia. Czy jesteście małżeństwem? Ja mówię, że nie, dopiero co jesteśmy po oświadczynach. Ona mówi, okej, w Bożych oczach jesteście już małżeństwem. I zaczyna mówić, i zaczęła nam prowokować. I puszczę wam tylko fragment króciutki, dlatego że on nawiązuje do tego, co dzisiaj robię w Kościele, ale też nawiązuje do tego, o czym dzisiaj w ogóle mówię, kazanie.
Powiem wam, jakie jest namaszczenie na temat, jakie jest główne powołanie nad wami. Bóg to będzie rozwijać, to przejawiało w różnych momentach waszego życia. Ale macie namaszczenie rodziców. Rodzicami i czy nie tylko rodzicami dla swoich dzieci, ale rodzicami też w Bożym Królestwie. To jest wyjątkowe namaszczenie przywódców, bycie ojcem, bycie matką, bycie rodzicami duchowymi. Jest tylko uwalnianie ludzi do tego, żeby się nawracali. To jest tak naprawdę zachowywanie ludzi. Boże Słowo mówi w liście do Efezjan o służbie pięciorakiej. Mówi o tym, że ta służba pięcioraka jest powołana do tego, żeby zachowywać Kościół.
Tak naprawdę mówi o duchowych rodzicach. Ta służba pięcioraka to jest służba po prostu rodziców duchowych, którzy wychowują Kościół. Nad wami jest namaszczenie, takie rodzicielstwo. Rodzicielstwo do tego, żeby stworzyć ludzine małżeństwo, ale też do tego, żeby być rodzicami w Kościele. Żeby być rodzicami też dla wielu ludzi na zewnątrz. Bo ci ludzie, oni nie znają Kościoła, ale oni potrzebują poznać ludzi, którzy mają serce rodziców prawdziwe. Tych, którzy objawiają serce Boga. To słowo, dlaczego wam je upuściłem? Dlatego, że w tamtym czasie ja tak na siebie nie patrzyłem. Miałem 22 lata, dopiero miałem narzeczoną.
W kościele nie usługiwałem, dopiero to wróciłem po tym, jak prowadziłem hulaszcze życie. Natomiast Bóg coś zasiał w nasze życia i jakby Bóg Było to dla mnie tak istotne i było to dla mnie tak przemieniające i tak fundamentalne, że to jest coś, czego ja się trzymałem przez wiele lat później i słuchałem tego proroctwa kilkadziesiąt jak nie więcej razy. W momentach, w których było mi niełatwo i w których jakby nie zawsze chciałem podejmować decyzje takie, które Bóg wiedziałem, że chce dla mnie. Dlaczego? Dlatego, że po prostu wiedziałem, że jeżeli ja kiedyś mam być ojcem duchowym dla ludzi, to muszę być najpierw synem, to muszę być najpierw tym, który będzie uczniem, to muszę być najpierw tym, który będzie komuś poddany.
Tak, że pośle do was Tymoteusza, który jest moim umiłowanym synem i wiernym w Panu. I kiedy będziecie widzieli Jego, będziecie widzieli mnie. I teraz, jeżeli macie kogoś, kto jest takim przykładem, to kiedy patrzycie na niego, to widzicie Chrystusa. I oczywiście my mamy stawiać się jak Bóg, mamy stawiać się jak Chrystus, tak? O tym Biblia mówi. Natomiast w jaki sposób to się między innymi będzie działo? Właśnie przez to, że będziemy mieli rodziców duchowych, że będziemy mieli autorytety, którym będziemy posłuszni. Nie w sposób ślepy, idiotyczny, tak? W sposób mądry, w którym będziemy zadawali pytania, w którym będziemy pozwalali, będziemy się otwierali, będziemy mówili o rzeczach trudnych, z którymi się zmagamy, w których będziemy pozwalali, żeby te osoby się z nami modliły. W którym będziemy transparentni w tym na przykład, że lecimy w kulki w jakimś temacie i będziemy chcieli usłyszeć to, że ta osoba nam powie, lecisz w kulki.
Mnie już nie dotyczy dzisiaj współczesny kościół. Łaska! Okej, dalej. Uczeń nie przewyższa swego mistrza, lecz doskonały będzie każdy, kto będzie jak jego mistrz. Czyli jednym słowem Wszystkie osoby, które mi w życiu usługiwały, które były dla mnie takimi autorytetami, miałem to szczęście, że być może dobrze dobierałem, ale też po prostu dobrze trafiałem, czy dobrze Bóg mnie kierował, że te osoby zawsze ich celem było to, żebym ja wzrastał i nie stał się uzależniony od nich, tylko stawał się jak najlepszy. Czyli żebym kiedyś mógł stanąć w ich miejscu. Rozumiecie? I to też, jak będziecie kiedyś oceniali ludzi, którzy na przykład wam doradzają, to zobaczcie, czy oni was prowadzą do tego, żeby was uzależnić od siebie, czy prowadzą was do tego, żebyście doszli do pewnego momentu i mogli pójść dalej i czynić innych uczniami.
Wolność nie polega w związku z tym na robieniu tego, co mi się podoba, tylko na byciu bliżej Boga. Pan zaś jest tym duchem. A gdzie jest duch Pana, tam i wolność. I co? Lecz my wszyscy, którzy z odsłoniętą twarzą patrzymy na chwałę Pana, jakby w zwierciadle, wtedy zostajemy przemienieni w ten sam obraz. Z chwały chwałę za sprawą ducha Pana. Czyli jakby Duch Boży Jeżeli jesteśmy ochrzczeni Duchem Świętym, Duch Święty prowadzi nas, ale prowadzi nas do tego, żebyśmy patrzyli w Boży obraz, to jaki jest Bóg. Im dłużej będziemy na to patrzyli, tym bardziej będziemy się stawali jakby tacy jak On. I pytanie jest takie, czy my w wielu aspektach naszego życia faktycznie patrzymy w ten obraz, czy po prostu są takie elementy w naszym życiu, w których po prostu nie chcemy na to patrzeć, bo wiemy jaka jest prawda i nie chcemy jej po prostu usłyszeć, bo może jak wtedy jej nie usłyszę, to powiem, że jej nie ma.
Czy umiem być osobą, która milczy i słucha? Czy umiem, jak ktoś do mnie przychodzi i zaczyna mówić, wysłuchać tego, co ma do powiedzenia? Czy od razu muszę się bronić? Idźmy dalej, kochani. Finanse. Czy daję z pierwszych owoców, czy z tego, co zostanie? Czy w ogóle myślę o tym, że finanse należą do Boga? Czy żyję ponad stan i zadłużam się na rzeczy, na które mnie nie stać? Są osoby, które po prostu muszą się pokazać, że mają nowego iPhona albo że były na jakimś koncercie X czy Y i po prostu zadłużą się na to, wezmą chwilówkę na przykład na to. Rozumiecie? Dlaczego? Dlaczego tak żyję? Czy to jest życie, które jest upodobnione do Chrystusa? I teraz, kiedy to robimy, to podejmujemy decyzję, że w tych aspektach życia nie chcemy się upodobniać do Chrystusa. Nie chcemy być licznym uczniem.
No tak, ale każdy tak robi. Ja mówię, no ale ja tak nie chcę robić. No i oni tak, aha, zdziwieni. Przecież każdy tak robi. I wolałem zapłacić wyższy podatek. Dlaczego? Dlatego, że nie dlatego, że jestem po prostu jakiś walnięty na tym punkcie, tylko po prostu myślę sobie, że to, co cesarskie się należy cesarzowi, że chcę być czysty w swoim sercu w takich rzeczach. Trudno, jeżeli dla świata będę idiotą, będę idiotą. Dla Boga mogę być idiotą. Takie mam podejście, bo chcę być fair. Dlaczego? Dlatego, że kiedy stanę tutaj albo spotkam się z kimś z was, to nie mogę wam powiedzieć czegoś, czego sam nie robię. Bo będę po prostu oszukiwał. Dlatego czy jesteśmy w tym uczciwi? Naprawdę wielu z nas z finansami robi takie fikołki. I to dla mnie pokazuje po prostu tak naprawdę, gdzie jest nasze serce.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podajemy temat serii podcastu i jej celem.
Komentarz na temat wolności finansowej w kontekście Kościoła.
Definicja i znaczenie posłuszeństwa dla wiernych.
Analiza dwóch kłamstw na temat posłuszeństwa i autorytetów.
Podanie przykładów z życia autora pokazujących posłuszeństwo.
Podsumowanie i zapowiedzi przyszłych tematów.
Autor opisuje znaczenie jarzma i rodziców duchowych w życiu chrześcijanina, podkreślając konieczność posłuszeń i nauki od innych.
Autor podaje przykłady z własnego życia, pokazując, jak postępuje w różnych sytuacjach, takie jak finanse, relacje i modlitwa.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Kolejne kazanie z serii Kto Ty jesteś?