Mentionsy Mentionsy
LIFE Podcast
LIFE Podcast

Kto Ty jesteś? (07.06.2026)

10.06.2026 ·46 min 48 s · 8 rozdziałów

Kiedy nie wiemy, kim jesteśmy w Chrystusie, trudno nam mówić o Jezusie i świadczyć o tym, co zrobił w naszym życiu. Pastor Maciek Liziniewicz pokazuje, że prawdziwa odwaga do dzielenia się Ewangelią wypływa z mocnej tożsamości w Bogu. To przesłanie o odkrywaniu, kim jesteśmy, aby z odwagą pokazywać dalej, kim jest Jezus. Wesprzyj nas: https://patronite.pl/lifepodcast

0:34 · Zakładanie serii kazania 1

Natomiast zaczniemy tą serią, a we wrześniu uzupełnimy ją wszystkimi innymi rzeczami, które sprawiają, że możemy być w swoim życiu błogosławieni, szczęśliwi i produktywni, tak jak Bóg przykazał, a nie tak, jak rzeczywistość często nam to dyktuje. Natomiast dzisiaj chciałem zacząć pierwsze kazanie z tej serii o tytule Kim Jestem? Jeżeli sobie myślisz, że to jest kolejne kazanie na temat tego, że jestem Dzieckiem Bożym, to doskonale zgadłeś. Bo myślę, że nigdy mało prawdziwych treści. Treści, które mają sens. I chciałem, żebyście sobie wyobrazili taką sytuację na początku. To jest bardzo ważne, jeżeli chodzi o nas samych. Wyobraźcie sobie sytuację, że jesteście na weselu kuzyna, załóżmy. Kuzyna, kuzynki. Stoisz przy stoliku.

2:14 · Przykład na weselu 8

Czytamy dalej. A gdy Jezus został ochrzczony i wychodził z wody, otworzyło się nad Nim niebo. To wspaniałe. Wtedy zobaczył, jak Duch Boży, niczym gołębica, wstępuje i na Nim spoczywa. Rozległ się też głos z nieba. Oto mój ukochany Syn, źródło mojej radości. Starszy tekst biblijny, warszawskiej Biblii, mówi oto mój syn ukochany, w którym mam upodobanie. To jest dokładnie to samo słowo. Źródło mojej radości. Jak czytamy ten fragment, to chciałem się zatrzymać tutaj, bo to jest moment, który zmienia wszystko. Patrzymy sobie na Jezusa. 30 lat, kochani, miał Jezus. Według tego, co mówią nam Ewangelie. I przed Nim były trzy lata służby.

Ojciec sobie wybiera swoje dzieci i nie mówi do Jezusa, a to byłoby ciekawe, gdyby to było w Ewangelii, nie mówi do Jezusa, patrz synu, masz przed sobą trzy lata życia jeszcze, zanim ten zły naród razem z Rzymianami cię ukrzyżuje. Daj z siebie wszystko. Performance. Zrób to. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, będę z ciebie dumny. To byłyby słowa Boga sijo. To jest najlepsze, że Bóg by powiedział, słuchaj, Jezu, teraz Cię chrzcimy, Ty stoisz tu przed ludźmi i musisz teraz mieć najlepsze spełnione trzy lata produktywne swojego życia. To nie są słowa Boga do Jezusa. Bóg ogłasza przede wszystkim tożsamość przed służbą.

Zanim Jezus zrobił jeden cud, zanim wygłosił chociażby jedno kazanie, zanim uzdrowił chociaż jedną osobę, Ojciec nadaje Mu tożsamość i mówi o tej tożsamości. I my dzisiaj nie mówimy światu, który ginie, o Jezusie dlatego, że często nie zaczęliśmy od tożsamości, od zrozumienia kim jesteśmy. Bo my się w tym gubimy, my naprawdę gubimy się w rzeczach, które chcemy robić, zamiast tym, kim naprawdę jesteśmy. Wiem, bo mam skłonności do grania i udawania, że coś mi wychodzi w życiu i robię to ze wstydu. I wiem, że nie jestem sam jeden, bo wiem, że to jest rzecz, która jest grana w naszym życiu. Bóg mówi, to jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie. I zatrzymajmy się na tym fragmencie, bo tam są trzy kluczowe rzeczy.

Oto mój Syn. Ta pierwsza myśl oznacza przynależność. Bóg mówi dokładnie do Jezusa to, co chce, żebyśmy my usłyszeli, bo to są słowa dla nas i wytłumaczę Wam to zaraz innym fragmentem. My mamy wartość, ponieważ przynależymy do naszego Ojca. Należysz do rodziny Boga. Bóg Cię wybrał, należysz do Niego. To jest pierwsza rzecz, to jest Twoja tożsamość. Druga rzecz, to używa słowa, oto mój ukochany Syn, ono oznacza miłość. Nie dość, że należymy, nie dość, że po prostu należymy do rodziny, Bóg jest z nami, Bóg jest dla nas, to jeszcze co robi Bóg Tusia? Mówi, że jesteśmy kochani, dziękuję Ci bardzo.

To, kto nas nazywa, oznacza naszą tożsamość. Ja jestem Liziniewicz. Tak mam na nazwisku. Bo mój tata był Liziniewicz. W sensie nie mogę z tym dyskutować. Mogę sobie zmienić nazwisko, jak mi się podoba w dzisiejszych czasach. Zawsze chciałem sobie zmienić nazwisko na Baran. To jest takie potężne polskie nazwisko. Albo Nowak. Żeby po prostu być zapamiętanym, bo nikt tak się nie nazywa. Ale moje nazwisko wynika z mojego dziedzictwa. To, że Bóg mówi, to jest mój Syn, to mówi do nas, mówi do Ciebie. To jest moja córka, to jest mój Syn, to jest nasza tożsamość. Druga rzecz. Kocham Cię. Umiłowałem Cię. Poświęcę się dla Ciebie. Możesz prosić o wszystko. A trzecia rzecz.

Ona mówi, no grzeczny, nie ruszał się, całe leżakowanie. Ja mówię, nasza definicja bierze się z performensu. Musimy coś zrobić, żeby ktoś nas mógł nazwać. Ewangelia mówi dokładnie odwrotnie. Najpierw jesteśmy przyjęci. To jest mój Syn. Najpierw jesteś przyjęty. Potem żyjesz. Żyjesz, żeby być przyjętym. Ludzie mają ten problem, żyją, żeby być przyjęci, żyją po to, żeby muszę coś zrobić, żeby ktoś mnie zaakceptował, żeby ktoś mnie wciągnął. Bycie w klice w Kościele, posiadanie swoich przyjaciół, ale brak otwartości na innych, to jest dokładnie definicja tego, co Biblia atakuje za każdym razem. My nie żyjemy po to, żeby zamknąć się w swoim szczęśliwym gronie.

My żyjemy po to, żeby powiedzieć, moje grono się odnalazło, może ktoś inny powinien się odnaleźć i kogoś innego możemy zauważyć. Nie wiem, czy zauważyliście, ale w naszym Kościele przestaliśmy Was specjalnie witać na zewnątrz. Dlatego, że częścią tego witania na zewnątrz było to, że zrzucaliśmy odpowiedzialność witania na małą grupę ludzi. Kiedy to my wszyscy powinniśmy witać ludzi i dbać o ludzi i troszczyć się i przybijać im piątki. I zapytać się, hej, siema, jesteś nowy? Wiem, że wielu z nas tego nie robi i ludzie przychodzą do nas do kościoła pierwszy raz i nie czują się przywitani. Można byłoby powiedzieć, pójdźmy dalej w tej myśli, można byłoby powiedzieć, no tak, ale Maciek, teraz dałeś nam fragment o Jezusie, pastorze, a to jest Jezus, on był Synem Bożym, ewidentnie był Synem Bożym i to jest logiczne, że Bóg tak do niego mówi, ale ja, ja nie jestem Jezusem.

Aby wykupić żyjących pod prawem i umożliwić nam usynowienie. I czytamy dalej. A ponieważ jesteście wszyscy synami i córkami, to jest w domyśle, Bóg posłał do waszych serc ducha swego Syna, który woła Abba, nie zespół, tylko Ojcze. Nie, że Abba Dancing Queen, tylko Abba Ojcze. Tak więc już nie jesteś niewolnikiem, lecz synem, a jeśli jesteś synem, to za sprawą Boga również dziedzicem. Ten fragment właśnie tłumaczy to, co ludzie odrzucają i myślą sobie, nie, to dotyczy tylko Jezusa. Nie, to dotyczy nas wszystkich. Apostoł nam to wytłumaczył. Jesteśmy synami Jezusa, nas usynowił razem z Nim. Kiedy wierzysz w Jezusa, jesteś córką i synem Boga, więc tak naprawdę, a co się dzieje?

38:42 · Analiza tożsamości 2

A kto nie rozumie, płaci. Być może to jest fejk z internetu, ale wykorzystuję go dzisiaj. Tożsamość buduje się dokładnie w ten sam sposób. Codziennie jedno małe stwierdzenie, które jest zakorzenione w Słowie Bożym. Jestem dzieckiem Boga. Jestem dzieckiem Boga, jestem córką Boga. Jestem przyjęty, jestem przyjęta. Ty mnie zaakceptowałeś. Jestem kochany i cieszysz się mną, masz radość ze mnie. Wiecie, to są małe rzeczy, trzy zdania, 30 sekund być może każdego dnia i być może to jest niewiele. Ale jeżeli po roku powtarzania sobie 365 dni, to jest ponad 1000 razy, Jak sobie powtórzysz to, te trzy rzeczy i one się skumulują razy trzy, twoje serce usłyszało tysiąc razy prawdę zamiast kłamstwa.

Ja nie mówię tutaj o medytacji, nie mówię tutaj o manifestowaniu, ja mówię tutaj o prostym mechanizmie wyznawania czegoś, co jest Słowem Bożym, co wiemy, że działa, ale my nie dopuszczamy Słowa Bożego, pozwalamy, żeby coś innego nas kształtowało. Nasze własne kłamstwa, które są w nas osadzone bardzo mocno. I powiem Ci tak, co się stanie. Powiem Ci tak, co się stanie. To jest moje też doświadczenie dwudziestu paru lat bycia wierzącą osobą. Po pięciu latach... A, może cofnijmy się. Po roku usłyszysz to sam dla siebie, sama dla siebie tysiąc razy. Usłyszysz to w kościele, powtórzysz to znajomym teraz. Będziecie sobie powtarzać to w trudnych momentach. Załóżmy, że po roku lub po dwóch latach ktoś Cię wyzywa w pracy. Zwymyśla Cię.

42:00 · Procent składany tożsamości 1

Bo ja zrozumiałem, że ja cały czas czerpałem z tej wody, która jest ludzka, która każe mi się porównywać, która każe mi tyrać, która każe mi robić trudne rzeczy. I zrozumiałem, że Jezus tak nas nie traktuje. Jezus nas traktuje tak, jak Bóg potraktował Jego. On nas usynowił. Dzisiaj możemy czerpać z innej wody. Nowej tożsamości, kochani, nie zbudujesz w jeden dzień. Ale wbudujesz ją w siebie i pozwolisz Bogu codziennie, żeby do ciebie mówił. I te trzy zdania, które wam powiedziałem, to nie jest jakaś magiczna formuła w żaden sposób. I to jest akt wiary. My musimy nad swoim życiem wypowiadać akty wiary zbudowane na Słowie Bożym. To jest powiedzenie Bogu, tato, wierzę Ci.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.