Czy Trump oddaje świat Chinom? | Michał Lubina
Czy Donald Trump swoimi decyzjami wzmacnia dziś Chiny? W nowym odcinku rozmawiamy o rywalizacji USA i Chin, polityce Donalda Trumpa wobec Pekinu oraz o tym, czy światowy układ sił zaczyna przechylać się na korzyść Xi Jinpinga.Gościem Jakuba Bodzionego jest prof. Michał Lubina, politolog i ekspert od Azji. Punktem wyjścia rozmowy są relacje Trumpa z Chinami oraz pytanie o to, czy strategia Waszyngtonu wobec Pekinu nie przynosi skutków odwrotnych do zamierzonych.Rozmawiamy także o Tajwanie, napięciach wokół Iranu i Bliskiego Wschodu oraz o tym, czy świat wchodzi dziś w nową epokę globalnej rywalizacji mocarstw.Polecamy również najnowszą książkę Michała Lubiny - https://wuj.pl/ksiazka/slon-a-sprawa-birmanska#oprawa-miekka-ze-skrzydelkami
Ale idealnie ten cytat, który Ty przywołałeś pasuje do naszego dzisiejszego tematu, a mianowicie spotkania Donalda Trumpa i Xi Jinpinga w Chinach. Czyli spotkania właśnie maniaka władzy i przestępcy, jakby nie było. I dziś kończy się ta wizyta, my rozmawiamy 15 maja o poranku, także nie znamy wszystkich konkluzji jeszcze. Natomiast była to pierwsza od niemal 10 lat wizyta amerykańskiego prezydenta w Chinach. Joe Biden nie był ani razu z taką wizytą. Wizyta odbyła się z ogromną pompą. Mieliśmy wiwatujące dzieci, ogromne takie cesarskie wręcz przyjęcie dla Donalda Trumpa. Mieliśmy ten słynny uścisk trumpowski, a przynajmniej jego próbę, mianowicie Xi Jinping nie odpuścił tutaj tego uścisku Trumpa.
Mieliśmy też wydaje mi się takie dosyć niezręczne momenty wtedy, kiedy dwójka przywódców stała na jednej z konferencji prasowej i była pytana przez dziennikarzy kilkukrotnie o Tajwan. Czy panowie o Tajwanie rozmawialiście? I była tylko cisza, pozdrowienia i dziękuję i panowie się obrócili na pięcie. Powiedz proszę, z jakim nastawieniem Chiny podchodzą do tej wizyty? Z nastawieniem siły, z nastawieniem obawy? Jak one postrzegają też to, co się działo i tę politykę amerykańską, która namieszała bardzo wiele w ostatnich miesiącach? Zanim odpowiem na to pytanie, to mały komentarz. Bardzo bym nie chciał, żeby ten komentarz zabrzmiał arogancko i naprawdę nie ma brzmieć arogancko, natomiast zasadniczo w minionych tygodniach wielokrotnie odmawiałem komentowania szczytu Trump-Xi i szerzej relacji amerykańsko-chińskich, mówiąc całkowicie prawdziwie, że nie zajmuję się tym.
Tu jest wyjątek, no i tak. Także to w drodze wyjątku. Dziękujemy i doceniamy, bo mamy ekskluzywny materiał w takim razie. Bez przesady, natomiast żebym miał tutaj falochron dla tych wszystkich, którym wcześniej odmawiałem. Wracając do wątku, z ciekawych rzeczy takich kulturowych, to tak, może odpowiadając najpierw na te wszystkie tutaj zdania, z tym uściskiem. Mam wrażenie, że Xi jest jednak fizycznie silniejszy od Trumpa, więc to Trumpowi byłoby trudniej. Xi jest chyba też w lepszej kondycji zdrowotnej niż Trump. Na pewno lepszej niż Biden. Z tym by się ewidentnie Trump zgodził.
Tam był taki fajny moment, jak oni wchodzili po schodach do Wielkiej Sali Ludowej i Trump miał wyraźnie zadyszkę. i Xi Jinping się zatrzymał i niby mu pokazywał Plac Tiananmen i mu objaśniał. Ale wydaje mi się, że to było takie bardzo azjatyckie danie twarzy, czy ratowanie twarzy, żeby ten mógł złapać ten oddech i żeby mógł wejść dalej. Zasadniczo to wszystko, o czym tutaj mówiłeś, czyli te dzieci wymachujące flagami, ten splendor i tak dalej, To jest zasadniczo abecadło chińskiej polityki. Tak się zasadniczo wygrywa przyjaciół i wrogów, albo jednych i drugich. To jest tanie, tak samo jak w życiu codziennym komplementowanie innych, po chińsku dawanie twarzy innym,
jest bardzo tanim, a skutecznym sposobem. Dlatego, że nic nas tak naprawdę nie kosztuje, a daje dobre efekty, bo każdy lubi być komplementowany, a nikt nie lubi być krytykowany. Więc zasadniczo ten element takiego nadmiernego komplementowania przywódcy, czy w ogóle każdego przez Chińczyków, jest absolutnie typową rzeczą. Ja tu się bym odwołał do... do świętej już pamięci, chociaż prawdopodobnie pewnie jest w piekle, ale świętej pamięci, czyli Henryka Kissingera, który kiedyś został zapytany właśnie o to, jak on traktuje to, że Trumpa tak właśnie tutaj z honorami przyjmuje, bo przypomnę, że w 2017 roku, kiedy była ostatnia wizyta Trumpa w Chinach, czy w ogóle ostatnia przywódca amerykańskiego w Chinach, tak jak słusznie powiedziałeś, no to Trump miał jeszcze wtedy bardziej spektakularny,
spektakularne entrée, dlatego że on wtedy był przyjęty bezprecedensowo, bo Xi Jinping z żoną witał Trumpa z Melanią w zakazanym mieście. I to jest o tyle ciekawe, że to zakazane miasto opróżniono z ludzi, no i oni sobie tam chodzili tak po cesarsku, tak? I to było niezwykłe. Kilka lat później, jak premier Wielkiej Brytanii był w Chinach, to go oprowadzał przewodnik po zakazanym mieście z wszystkimi turystami dookoła. To było takie, no widać było, że jednak Wielka Brytania to już jest upadłe imperium. Ja kiedyś sam osobiście patrzyłem jak w Sijanie, gdzie jest terakotowa armia, tam jest taka galeria i w tej galerii pokazują przywódców, którzy oglądali te terakotowe żołnierzyki.
taką niejednoznaczność w relacjach amerykańsko chińskich czyli współpraca i rywalizacja. Od 2018 roku ta wajcha jest wyraźnie przedstawiona na rywalizację. No i więc dzisiaj to nawet nie chodziło o to żeby tą rywalizację jakoś zmniejszyć bo ona jest systemowa. Natomiast Chińczycy generalnie chcieli kupić czas sobie tą wizytą. Chcieli przedłużyć zawieszenie broni w cudzysłowiu w wojnie handlowej, które było w zeszłym roku. Po co? Ano po to, że Trump swoją destrukcyjną polityką jest bardzo korzystny dla Chin. Dlatego, że Trump niszczy wizerunek Stanów Zjednoczonych.
Trump zasadniczo osłabia potencjał Stanów Zjednoczonych. I przede wszystkim to jest chyba najważniejsze z punktu widzenia chińskiego. Trump niszczy sojusz zachodni i to są wspaniałe rzeczy z punktu widzenia chińskiego. Dlatego jest to powiedzenie, które ostatnio robi ogromną furorę, które jest przypisywane Napoleonowi. Nie sprawdzałem, czy ona na pewno jest Napoleona, na pewno nie jest Sun Tzu, ale że jakby zawsze daj swojemu wrogowi zrobić błąd. Więc generalnie Chińczycy, żeby była jasność z Trumpem, to już jest cała masa różnych memów przedstawiających na przykład go w tym stroju terakotowych żołnierzy z napisem, jeśli sam nie wiesz, co zrobić, to twój wróg też nie wie.
To jest moja ulubiona na przykład, ale to ona. Dlatego, że to oczywiście jest zabawne, bo wiadomo, ale to jest też głębszy poziom. Otóż w środowisku zajmującym się Chinami, generalnie cytowanie Sun Tzu i tak dalej, to jest trochę żenada. Zasadniczo to jest poziom absolutnie podstawowy. Jak ktoś tu cytuje Sun Tzu, albo jeszcze daje zdjęcia z terakotowymi żołnierzykami, to jest taki poziom komiksowo studencko-licealny. No więc jeszcze ten Trump tutaj jest w tych memach właśnie z Sundze i terakotowymi żołnierzykami. Jest jeszcze tutaj kilka poziomów tych aluzji i śmiechu. Jest ten taki ogólnodostępny, ale jest też taki bardziej insajderski.
W każdym razie, no ale wracając, biorąc w nawias tą długą dygresję, o to chodzi. Chiny dają Trumpowi robić błędy. Dają Trumpowi robić błędy, no a Trump spektakularnie te błędy robi, z charakterystycznym dla siebie taktem, umiarem, kulturą osobistą i co tam jeszcze. Trump osłabia pozycję stanu na świecie. Trump przede wszystkim jest chyba już o krok, albo już to się dokonało, do zniszczenia Zachodu jako koncepcji. No bo jeżeli ktoś grozi atakiem na Kanadę, a na Grenlandię to już naprawdę, no to o czym my tu mówimy. Wplątuje się w bezsensowne wojny, wywołuje i wplątuje się w bezsensowne wojny jak z Iranem, których nie może wygrać, czyli ma ten imperial overstretch w tym momencie.
Tak, ale to scenarzysta hollywoodzki jest autorem tego tutaj głębokiego, znaczy jest bardzo dobre przepowiedzenie, żeby była jasność, i bardzo takie azjatyckie z ducha, natomiast wypowiada je Sean Connery w filmie jako pierwszy, a w Polsce przypisano je Chinom, ale generalnie ono dobrze oddaje to myślenie. Zasadniczo ktoś szaleje, tutaj robi błędy, No to dajmy mu, dajmy mu i jeszcze go poklepmy po ramionach, pokażmy, że jest wielki, on to lubi, wszyscy wiemy, że pycha tutaj Donalda Trumpa jest nieograniczona, niemalże szatańska, więc w tym momencie tylko, że tak powiem, trzeba go tu podpompować, powiedzieć, że jesteś pan wielki, wspaniały, najlepsze i tak dalej.
No i to jest takie abecadło, to jest zrozumiałe, teraz większość przywódców świata stara się jakoś z tym ego Donalda Trumpa ogarnąć, Chińczycy mają tutaj swoje sposoby, no więc to jest jedna rzecz, czyli Chińczycy chcą kupić czas, Dlatego, że Trump robi mnóstwo błędów, no i czekają aż on zrobi, no nic nie muszą robić, bo zasadniczo to jest zresztą dłuższy wątek, że siła Chin na świecie w wielu miejscach bierze się ze słabości Zachodu. Chiny generalnie jakby Zachód albo narobił dużo złych rzeczy, albo zasadniczo już odchodzi, no to trzeba jakiś punkt odniesienia, no to są Chiny i Chiny nic nie muszą robić w tym, tylko i wyłącznie sam fakt, że są.
A Trump tą dynamikę, która już była wcześniej oczywiście, on ją w spektakularny sposób przyspieszył, bo on sam narobił dużo błędów. To zasadniczo jest jak w piłce nożnej, oddajemy przeciwnikowi piłkę, a ten przeciwnik strzela do własnej bramki myśląc, że to jest bramka przeciwnika. No to przecież i jeszcze obraża sędziego, nie wiem, grozi kibicom, no i co tam jeszcze, tak? Cała masa. Ja mam taką książkę tutaj, musiałbym ją wyciągnąć, jedna z moich ulubionych. To jest książka Kazimierza Dziewanowskiego, Brzemię Białego Człowieka, jak zbudowano Imperium Brytyjskie. I w tym absolutnie doskonałej książce, jednej z najlepszych w ogóle książek po polsku o Azji, nie tylko oczywiście o Azji, tam jest opis jak Brytyjczycy zdobywają Indie i on jest absolutnie super.
Świetliste miasto, tak, na wzgórzu, dokładnie. No i tak, bym powiedział, że ponieważ chyba w ostatnich wiekach to historycznie się więcej zdarzało tego typu władców w Azji, a Chiny mają długą pamięć instytucjonalną, to oni mają więcej argumentów i umiejętności radzenia sobie z tego typu przywódcami. No więc podsumowując, kupić sobie czas, dać mu robić błędy, jednocześnie łechtać jego ego, pokazywać mu, że jest wielki, wspaniały, co akurat teraz mu się też przydaje, bo on jest osłabiony niewygraniem z Iranem i konsekwencjami, plus, ale jednocześnie, no i to są takie rzeczy oczywiste. ale jednocześnie Xi Jinping mu otwartym tekstem powiedział jedną rzecz, która chyba nawet dotarła do Trumpa, znaczy zapewne mu to wytłumaczyli później, co mu Xi powiedział, dlatego że Xi mu powiedział, znaczy sparafrazował sam siebie, to już jest wyższy poziom ten, bo jakby Xi trzeba cytować, tak, ale Xi cytujący Xi to już jest symulakra normalnie.
Ale co mu teraz powiedział Xi? To mu powiedział, że ten proces teraz przyspiesza. Widziałeś odpowiedź Trumpa na to? No tego tweeta, że to wszystko wina Joe Bidena. To było wspaniałe, bo rzeczywiście właśnie tak jak powiedziałeś Xi Jinping odniósł się do tego, że de facto zachód upada i że ten proces jest przyspieszony, co można było odebrać jako po prostu szpilę w związku z tym, że to Trump ten proces przyspiesza. Na co Donald Trump w takim sążnistym wpisie, nie w swoim stylu, widać, że troszeczkę takim zredagowanym, powiedział, że oczywiście przewodniczący Xi miał rację, ale on odniósł się do tych fatalnych lat prezydentury Joe Bidena i wtedy byliśmy krajem upadającym, a teraz jesteśmy wielkim imperium i jesteśmy w takim partnerstwie z Chinami, w jakim nigdy nie byliśmy i nigdy nie będziemy, będzie tylko lepiej.
Także rzeczywiście zostało to zrozumiane. Ale chciałem zauważyć uwagę, że Trump przy wszystkich jego wadach, których już tu dużo powiedziałem, bez wątpienia jest człowiekiem inteligentnym. Chociaż może jego język nie nadąża za tym i tak dalej, no ale jednak, no jednak, no ten tweet jednak wyraźnie świadczy, że... Piękne jest to tak naprawdę, dla politologów może mniej, ale dla kulturoznawców chyba bardziej, bo tak na dobrą sprawę możemy tutaj pięknie dekonstruować narrację też. W tym sensie, że z jednej strony mamy tego Trumpa, który jest taki barokowy w takim amerykańskim stylu, takiego bym powiedział amerykańskim w stylu Midwestu, albo nawet jeszcze głębiej tam. To jest taka estetyka wodewilowa i bardzo barokowa jednocześnie.
ale to jest estetyka, natomiast treść jest bardzo ładnym odbiciem tego, co musi powiedział, ale defensywnym trochę, dlatego że tak na dobrą sprawę ona też pokazuje zupełnie inną kulturę polityczną tych krajów, bo z punktu widzenia chińskiego mamy tutaj poziom pewien makro, czyli mamy państwo i państwo, świat i tak dalej, a Trump to przenosi na poziom krajowy, Był ten tutaj Biden śpiący, on wszystko zepsuł, a proszę bardzo, ja wszystko naprawiłem. Ja mnie chwaląc się to sprawił, tak za głowę. Więc wersja amerykańska, więc to jest przeciekawy jest ten wątek. W ogóle to też dłuższy oczywiście wątek, on się często, zwłaszcza w studiach nad Chinami pojawia, różnic kulturowych,
Byliśmy przekonani, że wygra, no bo po prostu ujął wszystkich tym, zajął ostatnie miejsce. Tak i to jest i to i to oczywiście tych różnic jest cała masa i cała literatura gruba na ten temat. Natomiast tu mamy kolejny przyczynek do tego, czyli że zupełnie inny style komunikacji, zupełnie inne inne podejście. No i tak, no ciekawie tam się bawią panowie zamknący światem. Ja troszeczkę może odwrócę tę kwestię albo wcielę się w adwokata diabła, czy może też Donalda Trumpa, bo ty mówiłeś i przedstawiałeś tę perspektywę chińską na to, że trzeba po prostu dalej pozwolić Trumpowi robić błędy, ponieważ to służy
No i kwestie też związaną z Iranem, o której nie wspomniałem, czyli to, że Chiny są w dużej mierze uzależnione od importu ropy irańskiej. Więc można byłoby powiedzieć z kolei kolejny wielki gambit Trumpa. Troszeczkę przez przypadek słoń w składzie porcelany, ale może to my... Z tymi słabymi zdolnościami analitycznymi znów nie widzimy szachów 5D i tego geniuszu. Więc może to Chiny znów są tutaj w takiej pozycji na zasadzie, jesteśmy w trudnej sytuacji, okiełznajmy go, oczarujmy go, tak żeby on dalej nam nie szkodził. Bardzo dobre pytanie. Na nie odpowiedzieć muszę. Po pierwsze to z tą ropą, bo później zapomnę. Chiny mają rezerwy na jakieś dwa lata ropy i to jest najwięcej w Azji. Największym problemem, jeśli chodzi o ropę, największy problem ma Japonia, a chwilę dalej później Korea Południowa.
W każdym razie wracając do pozostałych wątków. Prawda jest tak trzeba hamować. Dyscyplina intelektualna i analityczna wymusza na człowieku hamowanie niechęci do niego. Trudno lubić czy darzyć sympatią człowieka tak odrażającego estetycznie i moralnie, że się tak wyrażę, ale dyscyplina analityczna wymusza na komentatorze wzięcie tego jednak w nawias. Ja mam wrażenie, że Trump do Iranu miał szczęście, a to jest bardzo ważne, to już też Napoleon o tym mówił. że jemu dobrze szła karta.
Zagrał gambitem wenezuelskim, wygrał na nim, bez dwóch zdań. To było błyskotliwe zagranie, to po prostu mu się udało. Natomiast problem z bazowaniem na szczęściem polega na tym, że bardzo łatwo nas może opanować pycha, która akurat w przypadku Donalda Trumpa jest widoczna gołym okiem, ale nie mówię tylko o takiej pysze związanej z nadmierną miłością własną i tak dalej, ale o takim przekonaniu, że zawsze będę miał rację, moje działania będą skuteczne i tak dalej. Czyli jakby bazowanie na tym, że się raz udało, drugi, trzeci, i przekonanie o tym, że się uda po raz czwarty, piąty jest niebezpieczne.
I dlaczego o tym mówię? Dlatego, że pamiętam, że komuś mówiłem o tym zaraz po Wenezueli, że dobrze mu idzie, naprawdę dobrze mu idzie, ale niebezpiecznie jest tutaj właśnie hubris, popaść w pychę, że zawsze tak będzie. No i to się tak wydarzyło, więc rzeczywiście Mam wrażenie, że tu jest ten problem ważny z Trumpem, że żarło, żarło i zdechło. W sensie, ile można. I to jest pytanie, czy ten Iran... go pogrzebie czy tylko osłabił. Na razie go osłabił. Pamiętajmy, że różnica z Wietnamem w sensie amerykańskim oczywiście jest taka, że wtedy media były przeciwko Nixonowi i wcześniej Johnsonowi itd. A teraz mamy media społecznościowe, które nam tak wszystkie szufladkują, że nie pamiętam teraz, ale znaczna część zwolenników Trumpa uważa, że on wygrywa i w ogóle nic się nie stało.
Amerykanie nic się nie stało. Ale dlaczego z punktu widzenia Chin, bo to było główne pytanie. Otóż to nie jest zero-jedynkowe. Generalnie Trump ma swoje zalety i wady z punktu widzenia chińskiego i zalety przeważają, ale to nie znaczy, że nie ma wad. Generalnie Trump... w czasie swojej pierwszej kadencji, to on rozpoczął tak naprawdę rywalizację z Chinami. Wcześniej jednak było to takie na dwoje, czyli rywalizacja i współpraca. No a to za niego tą wajchę przestawiono na rywalizację. Trump zasadniczo uderzał cłami w te Chiny. Co prawda one wytrzymały to uderzenie, ale on to jednak zrobił.
Trump zasadniczo jest człowiekiem, który przez różne swoje działania Chinom szkodzi pośrednio, więc to nie jest tak jednoznacznie, że on jest tutaj jakimś ukrytym śpiochem chińskim czy rosyjskim, tylko zasadniczo jest tak, że jakby w tym całym bilansie zysków i strat. Oczywiście straty też są z punktu widzenia chińskiego, ale zyski są większe. Żeby to dać na przykładzie, strata Wenezueli jest stratą, ale jest stratą małą. Nawet strata Iranu nie byłaby aż taka duża, dlatego że relacje chińsko-irańskie nie są wcale takie intensywne i wspaniałe, jak to się stara tutaj wiele osób przedstawić.
I oczywiście zasadniczo to są wady z punktu widzenia chińskiego. ale Trump rozwalający spektakularnie pozycję Stanów Zjednoczonych, podkręcający polaryzację w Stanach. Trump, który jak ta polaryzacja dalej dojdzie w Stanach, to będą mieli wojnę secesyjną 2-0, tak? Czy może nie tyle secesyjną, co wojnę domową, tak? Przecież po angielsku to się nazywa civil war. Więc to byłby idealny scenariusz z punktu widzenia chińskiego, jakby tam była wojna domowa 2.0, wojna 2.0 w Stanach. Generalnie Stany w tym odruchu izolacjonistycznym są doskonałe dla Chin, dlatego że jeżeli Stany mają być skupione na sobie albo na zachodniej hemisferze, to w takim razie Azja jest już zdominowana przez Chińczyków.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Jakub Bodziony witae gościa programu - profesora Michala Lubinę. Przedstawienie jego nowej książki o podróży Gustawa Herlinga-Grudzińskiego do Birmy.
Analiza opowieści Herlinga-Grudzińskiego o spotkaniu z emerytowanym politykiem Tunseinem, który opowiada o swoim dystansie od polityki.
Przedstawienie pierwszej wizyty amerykańskiego prezydenta w Chinach od 10 lat, z uwzględnieniem symbolicznych momentów i kontekstu.
Profesor Lubina wyjaśnia, dlaczego komentuje relacje amerykańsko-chińskie, mimo że nie jest specjalistą w tej dziedzinie.
Analiza symboliki uścisku między Xi Jinpingem a Trumpem, oraz roli splendoru i dawania twarzy w chińskiej polityce.
Profesor Lubina omawia, jak Trump zaszkodził pozycji Stanów Zjednoczonych na świecie, a Chinę to zaszczytuje.
Podsumowanie rozmowy i omówienie odpowiedzi Trumpa na komentarz Xi Jinpinga o przyspieszonym upadku zachodu.
Analiza sytuacji politycznej z punktu widzenia Chin, w tym wpływ Trumpa na globalną sytuację, jego strategie i błędy, oraz perspektywy dalszego rozwoju stosunków międzynarodowych.
Analiza strategii Chin wobec Tajwana i jej wpływ na politykę Trumpa, w tym jego relacje z Chinami i Tajwanem.
Analiza roli Tajwana w geopolityce i wpływ jego sytuacji na stosunki między Ameryką a Chinami.
Podsumowanie sytuacji Tajwana i przyszłości jego stosunków z Chinami i Ameryką, z uwzględnieniem wpływów polityki Trumpa.
Analiza nastrojów i sytuacji w Tajwanie oraz przyszłych perspektyw, w tym wpływ na geopolitykę regionu.
Podsumowanie rozmowy i podziękowania za udział w programie.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Czy Donald Trump swoimi decyzjami wzmacnia dziś Chiny? W nowym odcinku rozmawiamy o rywalizacji USA i Chin, polityce Donalda Trumpa wobec Pekinu oraz o tym, czy światowy układ sił zaczyna przechylać się na korzyść Xi Jinpinga.
Gościem Jakuba Bodzionego jest prof. Michał Lubina, politolog i ekspert od Azji. Punktem wyjścia rozmowy są relacje Trumpa z Chinami oraz pytanie o to, czy strategia Waszyngtonu wobec Pekinu nie przynosi skutków odwrotnych do zamierzonych.
Rozmawiamy także o Tajwanie, napięciach wokół Iranu i Bliskiego Wschodu oraz o tym, czy świat wchodzi dziś w nową epokę globalnej rywalizacji mocarstw.
Polecamy również najnowszą książkę Michała Lubiny - https://wuj.pl/ksiazka/slon-a-sprawa-birmanska#oprawa-miekka-ze-skrzydelkami