Smutek to największa broń szatana?!
https://www.youtube.com/watch?v=_BXH50OjIs4
Drodzy bracia i siostry, nie stójmy w miejscu. Nie stójmy w miejscu. Fałszywe ja jest sprytne. Ktoś z państwa zdaje na prawo jazdy. To może troszeczkę bardziej do pań, taka mała złośliwość. Nie zdam. No nie zdam. No idę w czwartek, ale nie zdam. Na pewno nie zdam. Nic dla mnie nie będzie. Nagle w środę zdam. A zdam. Bo się przygotowałam, bo mi kumpel poduczył, bo mi podpowiedział. Zdam. I mówimy, nareszcie wyzwoliłem się z tego pesymizmu, teraz już jestem optymistyczny, mam pozytywne myślenie. Lipa, to zdam, to też jest fałszywe ja. Jak ktoś powie, to jakie jest prawdziwe ja? Prawdziwe ja nie jest ani, że nie zdam, ani że zdam, tylko że jak nie zdam, to się nic nie stanie.
Całkiem spokojnie wypiję trzecią kawę, jak śpiewała Banaszak czy tam inna jakaś. Całkiem spokojnie wypiję trzecią kawę i rozpocznę przygotowanie do następnego egzaminu. A jak nie znam 15 raz, to się spytam instruktora, a może ja nie mam prawa jazdy mieć w życiu? Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu, posłuchajcie innej przypowieści. Był pewien gospodarz, który założył winnicę, otoczył ją murem, wykopał w niej prasę, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi, jednego obili, drugiego zabili, trzeciego kamieniami obrzucili.
Trzeba to podkreślać, Chrystus mówił, Że ja wam to powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest może nieporozumienie, które ma Kościół ze światem, że świat mówi, no chrześcijanie, ludźmi radości, a przecież to tak jak się pójdzie do Kościoła, tacy smutni stoją i tacy ponuży i Kościół to ciągle tylko przypomina o godności, wielkości. Jeszcze ten Jan Paweł II potrafił w czasie kazania kichnąć i podziękować na zdrowie. Drodzy bracie i siostry, przypomnę, Jezus mówi, powiedziałem to, aby radość wasza była pełna. To jest ciekawe, że nigdy nie jest napisane w Piśmie Świętym ani razu, że Jezus się śmiał.
Mój syn pod muchą, pod krawatem, taki dżentelmen z taką damą, poloneza, moja córka na obcasie, kwiat we włosach, czarna suknia. Ale ci rodzice nie uśmiechali się. To był uśmiech skrzyżowany z płakaniem, oni byli jak zahipnotyzowani, oni byli dotknięci szczęściem do końca dna swojego serca, gdyż tak jak wam mówiłem, domyślam się, że gdzieś może w głębi serca stawało im przed oczami tysiące pieluch, które trzeba było zmienić, żeby ta dziewczyna dzisiaj tańczyła tego poloneza, odrabianie wspólne lekcji, karmienie, chodzenie do lekarza i teraz jest ten owoc jej życia. O taką radość chodzi. Drodzy bracia i siostry, można pozostawać człowiekiem pełnym goryczy i siedzieć w amfiteatrze, w koszalinie czy gdzieś tam i zaśmiewać się z kabaretu jakiegoś, a cały czas być smutnym człowiekiem?
A można mieć łzy w oczach i być przeszczęśliwym człowiekiem? Kiedy szczęście dotyka dna serca i o to Panu Bogu chodzi, ja chcę Wam dać nie wesołość, Ja chcę dawać, dać wam szczęście, które będzie ogarniało całe wasze życie. Powtarzam, podkreślam to mocno, gdyż wielu ludziom się wydaje, że chrześcijanin Jest to człowiek smutku, powagi. Też już to kiedyś mówiłem, jak na rekolekcje zamknięte przyjechał pewien pan prosto ze szpitala psychiatrycznego w głębokiej depresji, ale lekarz prowadzący pozwolił mu jechać na rekolekcje. No on był jednym wielkim smutkiem na tych rekolekcjach. Chodził przybity, zgarbiony, ta choroba go po prostu miażdżyła w tej kaplicy i klęczniku.
I kiedy się rekolekcje skończyły, to ludzie do niego podchodzili z gratulacjami, ale pan jest chrześcijanin. Jaki Pan jest głęboki. No tak Pan te rekolekcje przeżywał. A on był jeden wielki ból. Ale takie często, niekiedy mamy skojarzenia. Ja chciałem się nad tym smutkiem przy okazji winnicy paradoksalnie przejść na drugą stronę barykady i powiedzieć, i przypomnieć, co jest napisane w drugim liście do Koryntian. Jest smutek, który jest z Boga. Jezus też się smucił. Jest smutek, który jest z Boga i on dokonuje nawrócenia. Jest zaś smutek tego świata, który sprawia śmierć. Mówię o tym, gdyż może niektórzy mówią, proszę księdza, ja jestem taki smutny, bo w życiu mi nie wychodzi, w małżeństwie się nie układa i w ogóle rozrabiam, no jak rozrabiam, to powinienem być smutny, mieć wyrzuty sumienia.
Otóż może tak, może nie. Jest smutek, który sprawia śmierć. Księga Syracha mówi w XXX rozdziale, smutek zgubił wielu. Smutek zgubił wielu. Jak jesteś smutny, to uważaj, być może cię szatan rozkręca na części pierwsze. Jeszcze parę cytatów, bo św. Teresa powiedziała o złym smutku. Proszę posłuchać. Ten wynalazek diabelski jest jednym z najsubtelniejszych i najskrytszych podstępów, jakich kiedykolwiek od złego ducha doznałam. Smutek jest najsubtelniejszym i najskrytszym podstępem demona.
Módl się. Ależ stary jak Jan Paweł II i Matka Teresa z Kalkuty razem wzięci. Módl się idealnie, módl się głęboko. Czytaj Jana od krzyża i wschodź w stany mistyczne. Oczywiście nam to nie wyjdzie. Może niektórym. I szatan przychodzi, ooo ja Cię zachęcałem do modlitwy, a Tobie nie idzie. I smutek. Perfekcjoniści bardzo często wpadają w smutek. Szatan nam może coś podkręcać. Drodzy bracia i siostry, zmierzam tutaj do sedna sprawy. Każdy człowiek jest skonstruowany przez Pana Boga, żeby przeżywał swoją wartość, ale każdy człowiek już wcześniej, w dzieciństwie, dostaje od świata informacje, chyba wszyscy,
Tych dzieciaków, kto to wykarmi? Przecież no nie ma co jeść, bida w kraju, a Pani czwartego Bachora urodziła. To jest świat, w którym my wszyscy przychodzimy, żeśmy się narodzili i dostajemy te sygnały. I drodzy bracia i siostry, zaczynamy budować fałszywe ja, kiedy się dowiemy, kiedy wujek, ciocia... To są, proszę Państwa, sytuacje niekoniecznie jakieś... Ja Państwu powiem, jak zostałem zaatakowany. Ja się kiedyś zapisałem do harcerstwa. Chciałem być harcerzem, mieć finkę, sprawności, mundur i w ogóle, no jak tylko chłopa. I druh tego zastępu, do którego należałem, wymyślał nam różne zadania i wymyślił jakieś takie zadanie, żeby każdy z nas przyniósł na zbiórkę jakiś domek, który sam zbuduje, obojętnie czy to domek Indianina, Eskimosa, trzeba było zbudować domek.
I zaczęło się budowanie fałszywego ja. Wiecie, w co się zacząłem bawić? W domek. Z kolegą żeśmy się pod stołem chowali, zastawialiśmy się krzesłami, kocami. Mama nam dawała marcheweczkę, żeśmy sobie ją kroili i bawiliśmy się w domek. Ja się zacząłem bawić z kolegą w domki. Zamykać się. Pan Marcin Gajda, z którego tutaj myśli czerpie obficie, opowiada, że jak go kumple prali w szkole, czekali nieraz tam po szkole, żeby mu łom odprawić, to on se zaczął wymyślać, że jak idzie ulicą, to ma taki guzik, że jest w takiej kuli i jest niewidzialny. Takie fałszywe ja budują dzieci, a dorośli budują już fałszywe ja o wiele bardziej inteligentne. To, co Państwu często mówię, wyobraźnia, kobiety oglądają romantyczne komedie, czy o romantycznej miłości czytają artykuły, ktoś jest grzeczny, miły, religia.
Drodzy bracia i siostry, to jest ciekawe, spotkałem się właśnie ze stwierdzeniem Pana Marcina, który mówi, że dziecko, żeby sobie nie zbudowało fałszywego ja, to ono by umarło. Jak ono usłyszy od ojca, nienawidzę cię, wynocha z domu, to ono musi sobie coś skłamać nieraz. Tylko, że to jest potem bardzo niebezpieczne. Kiedy rodzice zobaczą, że dziecko kręci i zaczyna grać, niekoniecznie powinni natychmiast to demaskować. Powolutku. Dlaczego on to robi? Wejść w jego świat. Oczywiście trzeba go z tego kłamstwa wyzwolić, bo jest złem. Ale nieraz to jest ostatnia szansa obrony. Budujemy sobie fałszywe ja. Budujemy sobie fałszywe ja.
Fałszywe ja nie utrzymało. Drodzy bracia i siostry, jedna z najtragiczniejszych historii, która zdarzyła się w otoczeniu moich znajomych. Znałem osobiście to małżeństwo. Ci ludzie już nie żyją, więc mogę o tym powiedzieć. Arcykulturalne małżeństwo, nauczycieli, no w ogóle katolicka rodzina, córka, no tylko obrazek wstawić. Jak byłem klerykiem przychodziła do mnie, proszę księdza Piotra, czy ksiądz ma jakieś piosenki religijne, no w ogóle żeśmy rozmawiali o oazji, o Matce Bożej. I któregoś dnia ta piętnasto, szesnastoletnia dziewczyna wychodzi do szkoły. I nie wraca przez godzinę, dwie, cztery, jeden dzień, drugi tydzień, policja, ogłoszenia w gazetach, w dzienniku telewizyjnym, miesiąc, drugi, pół roku, rok.
Jej tata co parę dni jeździ identyfikować złogi na komendę kolejnej dziewczyny. Nie ma jej dwa lata, nie ma jej trzy lata i nie ma jej cztery lata, aż w końcu się znalazła. Już się sama zdemaskowała. Tak nawiała z domu, drodzy Państwo. Arcyreligijna dziewczyna. Wszystko było sztuczne i robione. I pękło. I zadała swoim pozornie ukochanym rodzicom cios. Wielu z Państwa powie, jakbym się godzinę miał mamie spóźnić, to bym przeżywał, że ona się martwi. Ona się w ogóle nie martwi, jak jej parę lat nie było. To jest fałszywe ja. I z tego fałszywego ja pochodzą depresje. Pochodzą nerwice. A świat je wzmacnia. Jesteś cool, jesteś super.
Jak to pan Galida powiedział, jak włączymy telewizor, to jedno fałszywe ja rozmawia z drugim fałszywym ja, a ogląda to trzecie fałszywe ja. I wstawiamy jedną wielką lipę. Drodzy bracie i siostry, że tak powiem na rozpoczęcie roku akademickiego, droga chrześcijańska jest to droga do Boga i do siebie i do ludzi. To jest jedna droga. Ta w tej konferencji, którą słyszałem było powiedziane, jeśli siebie kochasz na 10%, to i ludzi z otoczenia kochasz 10% i Boga kochasz na 10%. To jest jedno i to samo. To jest jedno i to samo. Proszę zwrócić uwagę jeszcze w biblijny przykład o tej kobiecie, która miała pięciu mężów.
Chciała zbudować swoje ja na relacji z facetem. To zresztą dzisiaj świat mówi. Nie masz faceta? Ile masz lat? 30? Jesteś panną? Uuu, uuu, uuu. Nic już z ciebie nie będzie. Albo masz faceta, ona miała pięciu facetów i się zawiodła. I Chrystus mówi, teraz już masz szóstego, nawet z nim ślubu nie bierzesz, bo już wiesz, że z tego nic nie wyjdzie i to nic nie da. A ja Ci dam takie źródło, że się uspokoisz. Przestaniesz budować się na relacji z facetem. Ile kobiet, jak, proszę księdza, byłam z jednym, potem z nim zerwałem, byłam z drugim, z drugim się nie układał, byłam z trzecim, zakochałem się w czwartym, ale czwarty był żonaty, więc przerzuciłam się jeszcze na takiego starszego rozwodnika. I cały jej świat jest to, jak jestem w relacji z facetami, jak, ilu mam tych facetów, czy mnie kocha, czy on mnie zabiega, czy się o mnie stara.
Jezus chce nas z tego wszystkiego wyzwolić, żebyśmy się napili wina. Musimy wrócić do siebie, a co to znaczy wrócić do siebie, żeby to nie było jasne? Drodzy bracia i siostry, wracamy do siebie, do prawdziwego ja, kiedy zaczyna w nas żyć Chrystus i zaczynam myśleć jak Chrystus, kochać jak Chrystus, płakać jak Chrystus, pragnąć jak Chrystus. Oczywiście nie tracę swojej tożsamości i nie staję się w takim stopniu jak Chrystus Święty, bo to jest nie do osiągnięcia. Ale wtedy, oczywiście nasze fałszywe ja mówi, co Ty chcesz być jak Chrystus? To tak jakby komuś, kto się nie mył 20 lat, powiedzieć Ci się wyszoruj. Ojej, ale to boli, te szczotka, to mydło z szczypie, woda, to tak mokro się robi, można wilgotności dostać. Idź się umyj, będziesz się super czuł.
Będziesz się super czuł. Chrystus jest naszą tożsamością. Jak wracasz do Chrystusa, coś powiedział święty Paweł, żyję już nie ja. W nawiasie fałszywe. Żyje już nie ja fałszywe. O ja prawdziwym mówią twoje emocje. To jest nieprawdopodobne. Nawet ludzie, którzy byli na rekolekcjach i o tym słuchali, ja potem pytam w rozmowie, co pan teraz czuje? No czuję wobec księdza trochę nieśmielenie, ale trochę też radości. A co panu ja chcę przez to powiedzieć? Nie wiem. Matko Najświętsza, no. Wybłapał pan swoje mechanizmy obronne, swoje fałszywe jazdy? Nie. Ja starałem się w życiu nie kłamać.
Drodzy bracia i siostry, nie stójmy w miejscu. Nie stójmy w miejscu. Fałszywe ja jest sprytne. Ktoś z Państwa zdaje na prawo jazdy. To może troszeczkę bardziej do Pań taka mała złośliwość. Nie zdam. No nie zdam. Idę w czwartek, ale nie zdam. Na pewno nie zdam. Nic ze mnie nie będzie. Nagle w środę zdam, a zdam. Bo się przygotowałam, bo mnie kumpel poduczył, bo mi podpowiedział, zdam. I mówimy, nareszcie wyzwoliłem się z tego pesymizmu, teraz już jestem optymistyczny, mam pozytywne myślenie. Lipa, to zdam, to też jest fałszywe ja. Jak ktoś powie, to jakie jest prawdziwe ja? Prawdziwe ja nie jest ani że nie zdam, ani że zdam, tylko że jak nie zdam, to się nic nie stanie.
Całkiem spokojnie wypiję trzecią kawę, jak śpiewała Banaszak czy tam inna jakaś. Całkiem spokojnie wypiję trzecią kawę i rozpocznę przygotowanie do następnego egzamina. A jak nie znam 15 raz, to się spytam instruktora, a może ja nie mam prawa jazdy mieć w życiu? Może to nie dla mnie ten pojazd? Drodzy bracie i siostry, jest to sprytne i my musimy być sprytni. I będę próbował w naszych tutaj spotkaniach Pokazać Wam, niestety nie mogę Wam opowiedzieć, bo tajemnica spowiedzi, ale jak Pan Jezus, księży nas też, jak fałszywe ja nas atakuje, to jest proszę Państwa, my jesteśmy na świeczniku, musimy zawsze starać się ładnie prezentować i szatan to wykorzystuje nieprawdopodobnie nieraz.
Niepokalane serce to według św. Mateusza serce, które dzięki oparciu w Bogu osiągnęło doskonałą jedność wewnętrzną. My mamy kłopoty, że tak, do matki jestem taki, do Boga taki, do kumpla taki. Jesteśmy strasznie rozdarci. Pamiętam, że też kiedyś mówiłem, jak mi jedna pani mówiła, proszę księdza, to ja jestem zszokowana. To nie to, że ja mam pokusy przeciwko czystości. Ja mam pokusy strasznie wulgarne. Ja bym chciała być ladacznicą, ja bym chciała stanąć na ulicy. Mówię to księdzu na spowiedzi, ale ja nie wiem, kim ja jestem. To, że ja bym chciała być blisko mężczyzny, ale ja bym chciała być ostatnią. Chciałbym, żeby ktoś mnie wulgarnie wziął.
Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Ksiądz przedstawia temat o fałszywym ja i jego wpływie na życie chrześcijanina.
Ksiądz podaje przykład z prawem jazdy, ilustrujący fałszywe ja.
Ksiądz omawia przypowieść Chrystusa o winnicie i rolnikach, podkreślając znaczenie Kościoła.
Ksiądz rozmawia o radości w Kościele i jej kontrastie z obecnością smutku w życiu chrześcijanina.
Ksiądz omawia różnice między smutkiem z Boga a smutkiem tego świata, podkreślając korzyści od szczęścia z Boga.
Ksiądz omawia smutek jako podstęp szatana i podkreśla potrzebę opierania się na Boga.
Ksiądz omawia antykoncepcję jako przykład fałszywego ja i jego wpływu na życie chrześcijanina.
Ksiądz przedstawia kult Niepokalanego Serca Maryi jako sposób na pozbycie się fałszywego ja i powrót do prawdziwego ja.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
https://www.youtube.com/watch?v=_BXH50OjIs4