Mentionsy Mentionsy
Ks. Piotr Pawlukiewicz
Ks. Piotr Pawlukiewicz

Gdy Bóg nie chce pomóc - Ks. Piotr Pawlukiewicz

03.01.2023 ·30 min 29 s · 6 rozdziałów

Gdy Bóg nie chce pomóc - Ks. Piotr Pawlukiewicz

0:00 · Jan Chrzciciel i Jezus 6

I teraz odpowiedź dzisiaj, czy tak jest, rzeczywiście znajdujemy w pierwszych zdaniach fragmentu Ewangelii Mateusza. Mówią one o śmierci Jana Chrzciciela. Jan Chrzciciel zapowiadał Jezusa. On oddał dla Niego życie. On został po to stworzony, żeby żyć dla przychodzącego Mesjasza od dzieciństwa na pustyni. Jakby się chciało powiedzieć, Jan Chrzciciel to był taki żołnierz, który od poczęcia miał stan wojenny, od poczęcia był na straży, od poczęcia miał alarm. Wszystko oddał dla Jezusa. Jego radykalizm był nieprawdopodobny, pamiętacie? Mieszkał na pustyni, jadł szarańcze i miód opasany jakąś sierścią wielbłąda, a radykalny, a ostry. Wszystko dla Chrystusa, jak żołnierz.

I teraz proszę zwrócić uwagę, że Jezus Jana traktował... Znaczy, raz Jezus powiedział, że Jan jest wielki i większego między narodzonymi z niewiast nie znajdziecie. Ale z drugiej strony Jezus traktował Jana Z wielkim dystansem i bardzo powściągliwie. Oni się w zasadzie tylko raz spotkali. Znaczy, spotkali się, kiedy byli jeszcze w łonach swoich matek, kiedy Maryja przyszła do Elżbiety. Ale nie widzieli się, chociaż już Jan wyczuł obecność Mesjasza, jako nawet kilkumiesięczne dziecko w brzuszku mamy. Natomiast potem się spotkali nad Jodjordanem. Jan powiedział, ja nie jestem godzien Cię chrzcić. Jezus powiedział, ochrzcij mnie, bo tak, żeby się wypełniło Pismo. Jan go chrzci. Żadnej rozmowy. Żadnego Janie, witaj, usiądź, czekaj, napijemy się herbaty, co tam jak, Ty dla mnie żyjesz, Janie.

Nic. Krótka wojskowa rozmowa. Nie jestem godzien Cię chrzcić. Chrzcij, Janie, czy im co masz robić. Jezus powiedział, poszedł. Następnym razem się spotkali, kiedy Jan stał ze swoimi uczniami i Jezus przeszedł obok. Nawet się do Jana nie odezwał i paru uczniów poszło za Jezusem. A potem, kiedy Jan miał pewne wątpliwości, niektórzy mówią, że on nie miał wątpliwości, tylko chciał Jezusa sprowokować do pewnej wypowiedzi, wysłał do niego posłańców. Jezusie, czy Ty jesteś tym, na którego czekaliśmy, czy mamy czekać na innego? Pamiętacie, Jezus powiadał, idźcie, powiedzcie Janowi, umarli są skrzeszeni, niewidomi widzą. Generalnie, popatrzcie, żadnej czułości. Żadnego gestu, żeby Jezus raz tego Jana, tego swojego żołnierza, najwierniejszego żołnierza, żeby go raz przytulił, żeby mu parę słów powiedział, żeby z nim pobył.

Nic. Oschłość. Oschłość Jezusa. Pozabierał mu uczniów, Do grona apostołów go nie przyłączył. Ja to kiedyś wam kochani bracia i siostry mówiłem. Jan byłby świetnym apostołem. Jaki radykalizm, jaka wiara, jaka ufność. Gdzie tam nad Judasza to on był chocho. A Jezus mówi nie, Janie, ciebie nie powołam, powołam Judasza. Ilu z nas by powiedziało, jak tak można Panie Jezu, ja ci tak służę od dzieciństwa na pustyni. Wybrałeś dwunastu innych, a mnie nie. Nie, ja nie. Ciebie nie wybiorę. Mądrość, logika Boża. I teraz można by powiedzieć właśnie to samo. Jan mu oddał życie. Dlaczego, Panie Jezu, żeś tak go oschło traktował? Dlaczego go nie odwiedziłeś?

Czemu byłeś taki powściągliwy wobec Jana? I my mamy to samo. Dlaczego Pan Bóg jest dla nas taki powściągliwy? Dlaczego jakoś mnie nie pocieszy? Ja chodzę do kościoła, naprawdę się modlę od lat, tyle spowiedzi, żeby mi dał jakąś radość. Czy ja naprawdę jestem Mu obojętny? Popatrzcie, jak Jezus reaguje, kiedy się dowiaduje, że Jan został zamordowany. Jezus oddalił się stamtąd w Łodzi na miejsce pustynne osobno. Wyobrażacie sobie, jesteście w biurze, siedzicie z koleżankami i ktoś pada i mówi, Krzysiek nie żyje, nasz kolega był chory na nowotwór, no spodziewaliśmy się tej śmierci. No wszyscy jesteście smutni, no umarł. A jedna kobieta mówi, szefie proszę mnie zwolnić, ja dzisiaj nie dam rady pracować.

Wszyscy byście powiedzieli, kurczę, ale go kochała, była z nim związana, no taka reakcja, że ona chce odejść, nie może pracować, przerywa misję. On był dla niej kimś bardzo ważnym. Czy ktoś z was, dowiadując się o śmierci przyjaciela, sąsiada, krewnego, brata ciotecznego, siostry ciotecznej, odpowiedział, zostawcie mnie wszyscy. Ja chcę być sam. A Jezus tak powiedział po śmierci Jana. Zostawcie mnie wszyscy. Ja chcę być sam. Zginął mój przyjaciel. I uwierz mi, że Jezus ci chce pokazać, tak jestem dla ciebie osły, tak jak dla Jana. Bo muszę cię prowadzić do góry, rozumiesz? Jezus jest ciągle piętro wyżej, bo nas ciągnie do góry, do życia duchowego i dlatego nie ma tych uczuć nieraz w Kościele, nie ma tych uczuć przy spowiedzi, przy Piśmie Świętym, my jesteśmy tacy wysuszeni.

5:12 · Reakcja Jezusa na śmierć Jana 2

Przepraszam, dialog z taternictwa, chłopak zabrał swoją dziewczynę w góry i wspinają się tam na jakiś szczyt, są na jakiejś ścianie, no raczej są, wiszą, on wisi wyżej, wbija te kołki, a jego dziewczyna trzy metry niżej wisi i się buja. Już tak zmarzła na tej ścianie i on tak patrzy na nią z góry i mówi, co tam? A ona mówi, przytuliłabym się do Ciebie, ale masz wymagania w tym odpowiednim momencie. Jak wejdziemy na szczyt, to się przytulimy. Proszę Państwa, farbą olejną sobie to zapisać na ścianie. Jak wejdziemy na szczyt, to się przytulimy, a teraz wisimy na linie z Jezusem, taternicy Bożej. Nie czujesz Go, no rzeczywiście. Na tym poziomie naszego ani rozumienia, ani uczuć nie czuję tego Jezusa, bo Jezus jest tam.

Kochani, wielu ludzi mi mówi tak. Przestanę się już chyba modlić. Przestanę chodzić do spowiedzi, bo to nie ma sensu. Przestanę już chyba pracować duchowo. Bo tyle się starałem i ten Bóg jest pusty. A ja mówię, po przystawce chcesz odejść? Nie poczekasz na danie główne? Rzeczywiście, zapłaciłeś kolosalne pieniądze. Reksauracja jest luksusowa. Ale to, co dostajemy tutaj, to nasze zrozumienie Boga, te nasze emocje w Kościele, to jest dopiero przystawka. Zdanie główne dopiero przyjdzie. Jezus odszedł na pustkowie z jeszcze jednego powodu. Śmierć Jana przypomniała mu coś, że on też zginie już niedługo.

10:24 · Oschłość Boża 4

A żona mówi, znaczy ona nie chciała nic złego. Kochanie, jutro poniedziałek kupię Ci piżamę do szpitala. I nagle ten ból serca, to spięcie całego organizmu, ta ciemność przed oczami, aha, tak, operacja. Jezusowi mówią, Jan Chrzciciel został zamordowany. I on od razu na pewno zobaczył krzyż. Zobaczył krzyż i powiedział, że chce być sam. Wielu ludzi, kiedy ma mieć operację, kiedy przeżywa coś strasznego, kiedy umarł ci ojciec, dziecko, budzisz się następnego dnia rano, w pierwszej chwili, która godzina, jaki dziś dzień? O matko, wczoraj był pogrzeb. Przypomina się ten największy ból. I wtedy chcemy być sami. Zostaw mnie i daj mi teraz spokój. Chcę zostać ze swoim bólem.

Jezus też z tego, mi się wydaje, powodu odjechał na bok. Powiedział, że już niedługo przyjdzie krzyż. I teraz po ludzku ktoś mógłby powiedzieć, że Jezus się przestraszył. On się bał cierpienia, bał się tych gwoździ rozdzierających mu dłonie i stopy, tego bicza, które będzie miażdżył jego ciało. I teraz po ludzku Skoro wrogowie Chrystusa zabili Jana, Herod zabił Jana, chciałoby się powiedzieć, że Panie Jezu, to może teraz na chwilę przestań nauczać, wiesz, niech się troszkę uspokoi, bo po tym morderstwie Jana, wiesz, demony się wściekają i poczuły się takie pewne, że zabiły takiego proroka. Panie Jezu, usuń się na bok. Wiecie, my nieraz, przepraszam za słowo, jak coś narozrabiamy, to usunę się na bok, żeby trochę przycichła sprawa, żeby przeczekać ten szum.

Co robi Jezus? Wraca z pustyni, patrzy na pięć tysięcy ludzi głodnych i robi taki cud. Robi taki cud. Wie, że się to rozejdzie po całej okolicy. Dojdzie do faryzeuszów, połaców Heroda, że On nakarmił pięć tysięcy ludzi. Ten odważny, ten męski Jezus. Nie, że to teraz z miesiąc przycupne gdzieś tam na Pustkowiu idzie i karmi pięć tysięcy ludzi. Ma fantazję. Niech wszyscy widzą moją moc. Niech wszyscy mówią o mnie. Kochani, to jest wielkość. Szatan też nas nieraz dotyka grzechem i my mówimy, oj to przycupnę teraz, ale narozrabiałem, ojej. Już lepiej się teraz nie będę odzywał, będę cichutko siedział.

Utrapienie, ucisk, czy prześladowanie, głód, czy nagość, niebezpieczeństwo, czy miedź? Czy cała sterta pornografii mnie odłączy od Boga? Czy upicie jedno, coś mi się zdarzyło, mnie odłączy od Boga? Czy to, że się pokłóciłem, że dałem plamę, że się skompilowałem, co mam teraz? Z Boga zrezygnować? Mam się wycofać? I co mówi Pismo Święte? Ale w tym wszystkim odnosimy pełne zwycięstwo dzięki temu, który nas umiłował. Ja będę zwyciężał. Szatan chciał Jezusa zastraszyć, żeby się schował, gdzieś przycupnął, bo śmierć mu grozi. A on idzie i robi taki numer. Wszystkich nas szatan chce uciszyć, i księży szatan chce uciszyć, i katolików, i chrześcijan. Nie, ja właśnie zrobię awanturę. W Brave Hercie bohater główny mówi, co teraz zrobić?

15:36 · Przykłady oschłych reakcji Bożego 2

Nie mam pojęcia, ale idę zrobić awanturę. Piękne. Kochani, i dalej. Jestem pewien, Że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszły, ani potęgi, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, który jest w Jezusie Chrystusie. Ani teściowa, ani 5 kilo nadwagi, ani pypeć na nosie, którym się przejmujesz i jest twoją tragedią, ani nauk masturbacji, nic mnie nie odłączy od Boga, nic mnie nie odłączy od Boga. Drogie Pani, która z Was powiedziała w życiu, jak tam dziecko było niegrzeczne, to Cię oddam, wynoś się? Nie, choćby to dziecko, nie wiem co robiło, ja z nim będę do końca życia.

Jedna dziewczyna, spotkałem ją kiedyś na ulicy, moja koleżanka, a tak wszystko, wróciły te różne myśli. A w tym momencie nam siostra zakonna podawała herbatę, bo on mieszkał u sióstr zakonnych. On mówi do mnie, pokazując na tą siostrę zakonną, podoba ci się? Ja mówię, no tak. No to klin klinem, brachu, klin klinem. Ja mówię, Jezus Maria, gdzie ja trafiłem? Do kogo ja trafiłem? A on mi chciał pokazać, nie rób z tego tragedii. Będzie ci się to podobać i tamto, będziesz pragnął, tylko żeby cię to rozpędziło i do góry samolot, do Chrystusa, nie rozbij się na pasie startowym, bo to fatalnie wyglądałby taki samolot zanurzony dziobem w ogrodzenie. Zapomniał pilot pociągnąć tej wajchy do siebie.

20:48 · Znaczenie Kościoła dla chrześcijan 2

Słyszycie tak? Powiedzcie w pracy, jak chcecie żyć po chrześcijańsku. Gośka, czyś Ty zwariowała, różaniec, odmawiasz. No co Ty, jesteś chora, chcesz mieć pięcioro dzieci? Jesteś nienormalna, no wylatasz do kościoła. Naprawdę? Jestem nienormalna? Boże, dzięki. Chrześcijaństwo jest religią. Jaki pierwszy zarzut postawiono Jezusowi? Drugi rozdział Ewangelii Marka postradał zmysły. Zwariował. Przyszli krewni i mówili, ty uspokój się, do was krewni nie przychodzili? Ciotka taka, Gosiu, nie chodź na pielgrzymkę, znajdź sobie jakiegoś mężczyznę poważnego, bo przy tym kościele to się kręcą takie wiatraki tylko. Zajmij się swoim życiem, bo zmarnujesz życie na tych rekolekcjach. Jeździsz po tych kościołach i jeździsz. Tak samo przyszli krewni do Jezusa.

Co ty robisz? Czego ty nauczasz? Błogosławieni co płaczą? Błogosławieni słabi? To jest nauka? Chodzimy drogi krzyżowe w Wielki Piątek, kolejka tak jak w Warszawie nie ma, żeby stópki Panu Jezusowi ucałować. To jest wariactwo, proszę Państwa. Tylko żebyśmy to robili z serca. Bo możemy wariatami nie być. Święty Franciszek, jeden z największych świętych kościoła, na początek misji się rozebrał. Co tu dużo gadać? Rozebrał się, zgorszenie publiczne zrobił, aż biskup go musiał swoim płaszczem odbić. Boży szaleńcy zawsze jakoś kontestują ogół. Szaleństwo jest darem Ducha Świętego i wiecie pod jaką nazwą się skrywa ten dar szaleństwa?

26:00 · Szaleństwo Boże 2

Ale to nie to. To nie jest szaleniec na wzór Jezusa Chrystusa. W XVI wieku w Rosji Żył w Bazylii błogosławiony. Chodził nago, żeby zachować resztki przyzwoitości, miał długą brodę do ziemi, więc się ukrywał tą brodą. Całował domy, w których odbywały się pijackie orgie, ponieważ widział wokół nich krążące, płaczące anioły. Zapalał świece i śpiewał hymny na zgliszczach domów prostytutek spalonych przez carską policję, a prostytutki okadzał kadzidłem, ogłaszając, że wyprzedzą nas w drodze do Królestwa Niebieskiego.

Za pół godziny ja stałem z taką buzią rozdziawioną. Tańce irlandzkie, tańce żydowskie, tańce polskie. Taniec. Pamiętacie, Dawid zaczął tańczyć przed Arką i jego inteligentna żona powiedziała, ale jesteś śmieszny, wiesz. Choćbym się miał ośmieszyć przed całym Izraelem, będę tańczył przed Panem Bogiem. Chrześcijanin jest szaleńcem i dzisiejsza Ewangelia mówi o szaleństwie Pana Jezusa. Śmierć mu grozi, a ten sześć tysięcy karmi. Pięć tysięcy mężczyzn. Nikt nas nie odłączy od miłości Chrystusowej. Możecie się śmiać, możecie mi zazdrościć, możecie mnie niszczyć. Szatanie, możesz mnie atakować, a ja będę wracał do Chrystusa, wracał. Szalony jesteś, tak jestem szalony. Pamiętajcie, bo nieraz ktoś przychodzi do Kościoła po to, żeby właśnie zostać zauważony, żeby być mądry, żeby być wielki.

Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.