Mentionsy Mentionsy
Ks. Piotr Pawlukiewicz
Ks. Piotr Pawlukiewicz

Gdy Bóg nie chce pomóc - Ks. Piotr Pawlukiewicz

03.01.2023 ·30 min 29 s · 6 rozdziałów

Gdy Bóg nie chce pomóc - Ks. Piotr Pawlukiewicz

0:00 · Jan Chrzciciel i Jezus 7

Drodzy bracia i siostry, takim bardzo powszechnym doświadczeniem chyba, jeśli chodzi o życie religijne, z którym się spotykam w rozmowach z ludźmi, jest to, że ludzie nie czują się ważni w oczach Pana Boga. W ogóle z tym mamy problem. Ja mówiłem kiedyś przy okazji duchowości mężczyzn, jeśli mały chłopak nie czuł się, że jest ważny dla taty, to on się potem w ogóle nieważny czuje. I wielu ludzi przenosi to, że ja nie byłem ważny dla taty, przenoszę to na Boga. Ja nie jestem ważny dla Boga. Wszystko mi się w życiu plącze. Nie idzie tak, jak chcę. Nie spełniam moich modlitw. Ja go w ogóle nie czuję i nie doświadczam. Ja nie jestem po prostu dla niego ważny.

I teraz odpowiedź dzisiaj, czy tak jest, rzeczywiście znajdujemy w pierwszych zdaniach fragmentu Ewangelii Mateusza. Mówią one o śmierci Jana Chrzciciela. Jan Chrzciciel zapowiadał Jezusa. On oddał dla Niego życie. On został po to stworzony, żeby żyć dla przychodzącego Mesjasza od dzieciństwa na pustyni. Jakby się chciało powiedzieć, Jan Chrzciciel to był taki żołnierz, który od poczęcia miał stan wojenny, od poczęcia był na straży, od poczęcia miał alarm. Wszystko oddał dla Jezusa. Jego radykalizm był nieprawdopodobny, pamiętacie? Mieszkał na pustyni, jadł szarańcze i miód opasany jakąś sierścią wielbłąda, a radykalny, a ostry. Wszystko dla Chrystusa, jak żołnierz.

I teraz proszę zwrócić uwagę, że Jezus Jana traktował... Znaczy, raz Jezus powiedział, że Jan jest wielki i większego między narodzonymi z niewiast nie znajdziecie. Ale z drugiej strony Jezus traktował Jana Z wielkim dystansem i bardzo powściągliwie. Oni się w zasadzie tylko raz spotkali. Znaczy, spotkali się, kiedy byli jeszcze w łonach swoich matek, kiedy Maryja przyszła do Elżbiety. Ale nie widzieli się, chociaż już Jan wyczuł obecność Mesjasza, jako nawet kilkumiesięczne dziecko w brzuszku mamy. Natomiast potem się spotkali nad Jodjordanem. Jan powiedział, ja nie jestem godzien Cię chrzcić. Jezus powiedział, ochrzcij mnie, bo tak, żeby się wypełniło Pismo. Jan go chrzci. Żadnej rozmowy. Żadnego Janie, witaj, usiądź, czekaj, napijemy się herbaty, co tam jak, Ty dla mnie żyjesz, Janie.

Nic. Krótka wojskowa rozmowa. Nie jestem godzien Cię chrzcić. Chrzcij, Janie, czy im co masz robić. Jezus powiedział, poszedł. Następnym razem się spotkali, kiedy Jan stał ze swoimi uczniami i Jezus przeszedł obok. Nawet się do Jana nie odezwał i paru uczniów poszło za Jezusem. A potem, kiedy Jan miał pewne wątpliwości, niektórzy mówią, że on nie miał wątpliwości, tylko chciał Jezusa sprowokować do pewnej wypowiedzi, wysłał do niego posłańców. Jezusie, czy Ty jesteś tym, na którego czekaliśmy, czy mamy czekać na innego? Pamiętacie, Jezus powiadał, idźcie, powiedzcie Janowi, umarli są skrzeszeni, niewidomi widzą. Generalnie, popatrzcie, żadnej czułości. Żadnego gestu, żeby Jezus raz tego Jana, tego swojego żołnierza, najwierniejszego żołnierza, żeby go raz przytulił, żeby mu parę słów powiedział, żeby z nim pobył.

Nic. Oschłość. Oschłość Jezusa. Pozabierał mu uczniów, Do grona apostołów go nie przyłączył. Ja to kiedyś wam kochani bracia i siostry mówiłem. Jan byłby świetnym apostołem. Jaki radykalizm, jaka wiara, jaka ufność. Gdzie tam nad Judasza to on był chocho. A Jezus mówi nie, Janie, ciebie nie powołam, powołam Judasza. Ilu z nas by powiedziało, jak tak można Panie Jezu, ja ci tak służę od dzieciństwa na pustyni. Wybrałeś dwunastu innych, a mnie nie. Nie, ja nie. Ciebie nie wybiorę. Mądrość, logika Boża. I teraz można by powiedzieć właśnie to samo. Jan mu oddał życie. Dlaczego, Panie Jezu, żeś tak go oschło traktował? Dlaczego go nie odwiedziłeś?

Czemu byłeś taki powściągliwy wobec Jana? I my mamy to samo. Dlaczego Pan Bóg jest dla nas taki powściągliwy? Dlaczego jakoś mnie nie pocieszy? Ja chodzę do kościoła, naprawdę się modlę od lat, tyle spowiedzi, żeby mi dał jakąś radość. Czy ja naprawdę jestem Mu obojętny? Popatrzcie, jak Jezus reaguje, kiedy się dowiaduje, że Jan został zamordowany. Jezus oddalił się stamtąd w Łodzi na miejsce pustynne osobno. Wyobrażacie sobie, jesteście w biurze, siedzicie z koleżankami i ktoś pada i mówi, Krzysiek nie żyje, nasz kolega był chory na nowotwór, no spodziewaliśmy się tej śmierci. No wszyscy jesteście smutni, no umarł. A jedna kobieta mówi, szefie proszę mnie zwolnić, ja dzisiaj nie dam rady pracować.

Wszyscy byście powiedzieli, kurczę, ale go kochała, była z nim związana, no taka reakcja, że ona chce odejść, nie może pracować, przerywa misję. On był dla niej kimś bardzo ważnym. Czy ktoś z was, dowiadując się o śmierci przyjaciela, sąsiada, krewnego, brata ciotecznego, siostry ciotecznej, odpowiedział, zostawcie mnie wszyscy. Ja chcę być sam. A Jezus tak powiedział po śmierci Jana. Zostawcie mnie wszyscy. Ja chcę być sam. Zginął mój przyjaciel. I uwierz mi, że Jezus ci chce pokazać, tak jestem dla ciebie osły, tak jak dla Jana. Bo muszę cię prowadzić do góry, rozumiesz? Jezus jest ciągle piętro wyżej, bo nas ciągnie do góry, do życia duchowego i dlatego nie ma tych uczuć nieraz w Kościele, nie ma tych uczuć przy spowiedzi, przy Piśmie Świętym, my jesteśmy tacy wysuszeni.

5:12 · Reakcja Jezusa na śmierć Jana 4

Przepraszam, dialog z taternictwa, chłopak zabrał swoją dziewczynę w góry i wspinają się tam na jakiś szczyt, są na jakiejś ścianie, no raczej są, wiszą, on wisi wyżej, wbija te kołki, a jego dziewczyna trzy metry niżej wisi i się buja. Już tak zmarzła na tej ścianie i on tak patrzy na nią z góry i mówi, co tam? A ona mówi, przytuliłabym się do Ciebie, ale masz wymagania w tym odpowiednim momencie. Jak wejdziemy na szczyt, to się przytulimy. Proszę Państwa, farbą olejną sobie to zapisać na ścianie. Jak wejdziemy na szczyt, to się przytulimy, a teraz wisimy na linie z Jezusem, taternicy Bożej. Nie czujesz Go, no rzeczywiście. Na tym poziomie naszego ani rozumienia, ani uczuć nie czuję tego Jezusa, bo Jezus jest tam.

Ale mówię ci, to się zrobił takie, wiesz, miasto dla Europy, to jest taki poziom tego uzdrowiska, Krynica. No i wracałem z Zakopanego, skręciłem przez Nowy Sąd, pojadę na dwa dni do Krynicy Górskiej. No rzeczywiście, chodzę z miną Europejczyka po europejskiej Krynicy Górskiej. Nadszedł czas na obiad. Jak już raz się jest w tej Krynicy, trzeba zaszaleć. Poszedłem do luksusowej restauracji. Luksusowa kelnerka, luksusowe menu. Ja robię luksusowe miny. Znam się na tych daniach wszystkich. Po francusku, po angielsku. Widzę, że gdzieś było napisane jakieś grimm słowo. Mięcho będzie dobre. 40 zł. Raz się żyje, niech Pani daje to danie. Robię eleganckie miny, czekam, czekam, przychodzi kelnerka i podaje mi dość niewielki talerz z jakimś usmażonym mięsem, do tego ładna bułeczka, ogóreczek, smacznego i poszła.

Kochani, wielu ludzi mi mówi tak. Przestanę się już chyba modlić. Przestanę chodzić do spowiedzi, bo to nie ma sensu. Przestanę już chyba pracować duchowo. Bo tyle się starałem i ten Bóg jest pusty. A ja mówię, po przystawce chcesz odejść? Nie poczekasz na danie główne? Rzeczywiście, zapłaciłeś kolosalne pieniądze. Reksauracja jest luksusowa. Ale to, co dostajemy tutaj, to nasze zrozumienie Boga, te nasze emocje w Kościele, to jest dopiero przystawka. Zdanie główne dopiero przyjdzie. Jezus odszedł na pustkowie z jeszcze jednego powodu. Śmierć Jana przypomniała mu coś, że on też zginie już niedługo.

Jan był jego poprzednikiem, jego uczniem. Skoro ucznia zamordowali, czyż mistrza by nie zamordowali? Kochani, są takie sytuacje w życiu, kiedy ktoś wie, absolutnie wie, że czeka go coś niedobrego. Operacja, nowotwór stwierdzony. że jest tą perspektywą, że już w przyszłym tygodniu idzie na bardzo ciężką operację, na przeszczep serca, wątroby. I wiecie, nieraz człowiek o tym myśli 24 godziny na dobę. A nieraz się o tym uda zapomnieć. Jakiś film w telewizji coś i na 15 minut zapominamy o naszej chorobie. Mi jeden pan kiedyś opowiadał, że przyszli do niego goście. On był przed operacją właśnie. I tam wypili po kieliszku, zaczęli się gadać, wykupiać coś i już goście wyszli, on taki zadowolony, zapomniał o tej operacji.

10:24 · Oschłość Boża 4

A żona mówi, znaczy ona nie chciała nic złego. Kochanie, jutro poniedziałek kupię Ci piżamę do szpitala. I nagle ten ból serca, to spięcie całego organizmu, ta ciemność przed oczami, aha, tak, operacja. Jezusowi mówią, Jan Chrzciciel został zamordowany. I on od razu na pewno zobaczył krzyż. Zobaczył krzyż i powiedział, że chce być sam. Wielu ludzi, kiedy ma mieć operację, kiedy przeżywa coś strasznego, kiedy umarł ci ojciec, dziecko, budzisz się następnego dnia rano, w pierwszej chwili, która godzina, jaki dziś dzień? O matko, wczoraj był pogrzeb. Przypomina się ten największy ból. I wtedy chcemy być sami. Zostaw mnie i daj mi teraz spokój. Chcę zostać ze swoim bólem.

Jezus też z tego, mi się wydaje, powodu odjechał na bok. Powiedział, że już niedługo przyjdzie krzyż. I teraz po ludzku ktoś mógłby powiedzieć, że Jezus się przestraszył. On się bał cierpienia, bał się tych gwoździ rozdzierających mu dłonie i stopy, tego bicza, które będzie miażdżył jego ciało. I teraz po ludzku Skoro wrogowie Chrystusa zabili Jana, Herod zabił Jana, chciałoby się powiedzieć, że Panie Jezu, to może teraz na chwilę przestań nauczać, wiesz, niech się troszkę uspokoi, bo po tym morderstwie Jana, wiesz, demony się wściekają i poczuły się takie pewne, że zabiły takiego proroka. Panie Jezu, usuń się na bok. Wiecie, my nieraz, przepraszam za słowo, jak coś narozrabiamy, to usunę się na bok, żeby trochę przycichła sprawa, żeby przeczekać ten szum.

Pamiętam kiedyś taką historię małżeńską, że jeden pan, no, bardzo mocno na jednym przyjęciu przesadził z alkoholem. Jeszcze tam, jak zaczął obtańcowywać swoje kuzynki, to żona się po prostu mało nie wściekła. Rano w niedzielę się obudził. Doskonale zdawał sobie sprawę, co się stało, że jego wina jest wielka. Ale się wykąpał, umył. Poszedł do spowiedzi w niedzielę rano. Wrócił, żona się oczywiście nie odzywa, zacięta. On do niej powiedział mniej więcej takie słowa. Wiem, że szykują się ciche dni za to, co wczoraj zrobiłem. Zasłużyłem na karę. Byłem u spowiedzi. Bóg mi przebaczył. Nałożyłem sobie pokutę. Przez rok nie będę pił alkoholu. Przepraszam Ciebie. Uklęknę i pocałuję Cię w ręce.

Zwrócić, przeprosić, wyspowiadać, podjąć pokutę, ucałować ręce tego, który... I powiedzieć, żadnych mi tu donsów. Niejeden mąż jak narozrabia, kochanie, już śmiecie idę wyrzucić. Już tak, durny jesteś, durny jestem, tak. Nie, właśnie niech cię grzech nie zgasi, niech cię nie zgasi. Bo to, że ktoś popełnił błąd, nawet straszny, nawet się spił, nawet na noc nie wrócił, to jest wielka rzecz. Ale głowa do góry. Awanturę diabłu trzeba zrobić. Nie, że teraz miesiąc będę dostawał po głowie za to, że coś kiedyś zrobiłem. Popatrzcie dzisiejsze na drugie czytanie. Ach, to drugie czytanie. Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej?

15:36 · Przykłady oschłych reakcji Bożego 4

Nie mam pojęcia, ale idę zrobić awanturę. Piękne. Kochani, i dalej. Jestem pewien, Że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszły, ani potęgi, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, który jest w Jezusie Chrystusie. Ani teściowa, ani 5 kilo nadwagi, ani pypeć na nosie, którym się przejmujesz i jest twoją tragedią, ani nauk masturbacji, nic mnie nie odłączy od Boga, nic mnie nie odłączy od Boga. Drogie Pani, która z Was powiedziała w życiu, jak tam dziecko było niegrzeczne, to Cię oddam, wynoś się? Nie, choćby to dziecko, nie wiem co robiło, ja z nim będę do końca życia.

Nie dajmy się odłączyć od Boga. Ktoś powie, to jest szaleństwo. W Rosji jest takie powiedzenie, Bóg kocha pijaków, szaleńców i kochanków. Bóg kocha szaleńców, pijaków i kochanków. Proszę sobie tego nie brać na usprawiedliwienie. Piotr Pawlukiewicz. Ale życie to jest jak pas startowy na okęciu. Wiecie, jakby ktoś wjechał samochodem na pas startowy na okęciu. No świetna droga, rewelacja. Rozprędzić się 100, 150, 200 na godzinę. Tylko idiota się rozpędza na pasie startowym, bo wężą się nagle kończy ogrodzeniem.

Nigdzie nie polecisz. Ja tu mówię o tym, że pamiętacie niedawno mieliśmy przypowieść o chwaście i o zbożu. Nie da się wyciąć chwastu, on będzie. Nieraz nasze grzechy nas doprowadzą do Pana Boga. Rozrabiałem i przez to się spowiadałem. Przecież nie cnoty nas doprowadzają do Boga, tylko grzechy często. Św. Piotr został wielki, ale ile on narozrabiał. Augustyn, którego wyznania czytałem Wam, został wielkim świętym, ale ile on przedtem narozrabiał. Jak on po tym pasie szalał, aż w końcu rozwalał się o to ogrodzenie, aż w końcu kiedyś poderwał maszynę. Kochani, nie zaśnijcie, bo katolicy często sprawiają ludzi śpiących. Przyznam wam, jak sam wchodziłem w tą lekcję, żeby nie zniszczyć w sobie życia, nie zdusić go przed tym lękiem, przed szatanem, przed grzechem, przed pomyłką.

My się tak boimy pomyłki, że nieraz wolę nic nie robić, niż się pomylić. Jak coś robić, to się zawsze pomylić. Jak zorganizujesz bal, to tam coś nie wyjdzie na tym balu. Jak zorganizujesz pielgrzymkę, to coś nie wyjdzie na niej. Zawsze, kiedy się będziesz starał aktywnie coś robić, to coś nie wyjdzie. Pamiętam, kiedy byłem w seminarium chyba na drugim roku. No i oczywiście te wszystkie wątpliwości, czy zostać księdzem, czy nie zostać księdzem, jaka droga powołania, a świadkusi, a tu... I ktoś mi powiedział, wiesz, idź do księdza Bozowskiego, znane państwo nazwisko, on już nie żyje. To jest taki charyzmatyk, on z tobą pogada. No, ja też słyszałem o Bozowskim, matko, taki wielki ksiądz, mądry, taki mistrz duchowy. Poszedłem do Bozowskiego, przyjął mnie elegancko. Może to już kiedyś mówiłem. Ja mówię, ojcze, no nie wiem, czy iść do tego kapłaństwa, bo świat kusi.

20:48 · Znaczenie Kościoła dla chrześcijan 3

Nie opuszczę cię aż do śmierci. Przecież to głupota. Nie opuszczę cię do pierwszej próby. A potem zobaczymy. Czytamy książkę. Ja proszę Państwa czytam tą książkę w kółko. Przychodzicie i czytamy jedną książkę w kółko od 30 lat. Ja ją jeszcze całuję. Przecież to jest wariactwo. A ja kiedy Was zapytam jak będzie w niebie to odpowiedź jest nie wiemy. No totalność głupota. Psychiatryk po prostu. Warto bym przezaczynać Pan z Wami z wariatami i z duchem Twoim idiotem. Dobry chrześcijanin jest dla świata głupi. Co mówił świat papieżowi? Janie Pawle, zmień tą naukance koncepcji. Kościół jest zaściankowy, kościół jest idiotyczny, kościół jest bezsensowny.

Słyszycie tak? Powiedzcie w pracy, jak chcecie żyć po chrześcijańsku. Gośka, czyś Ty zwariowała, różaniec, odmawiasz. No co Ty, jesteś chora, chcesz mieć pięcioro dzieci? Jesteś nienormalna, no wylatasz do kościoła. Naprawdę? Jestem nienormalna? Boże, dzięki. Chrześcijaństwo jest religią. Jaki pierwszy zarzut postawiono Jezusowi? Drugi rozdział Ewangelii Marka postradał zmysły. Zwariował. Przyszli krewni i mówili, ty uspokój się, do was krewni nie przychodzili? Ciotka taka, Gosiu, nie chodź na pielgrzymkę, znajdź sobie jakiegoś mężczyznę poważnego, bo przy tym kościele to się kręcą takie wiatraki tylko. Zajmij się swoim życiem, bo zmarnujesz życie na tych rekolekcjach. Jeździsz po tych kościołach i jeździsz. Tak samo przyszli krewni do Jezusa.

Co ty robisz? Czego ty nauczasz? Błogosławieni co płaczą? Błogosławieni słabi? To jest nauka? Chodzimy drogi krzyżowe w Wielki Piątek, kolejka tak jak w Warszawie nie ma, żeby stópki Panu Jezusowi ucałować. To jest wariactwo, proszę Państwa. Tylko żebyśmy to robili z serca. Bo możemy wariatami nie być. Święty Franciszek, jeden z największych świętych kościoła, na początek misji się rozebrał. Co tu dużo gadać? Rozebrał się, zgorszenie publiczne zrobił, aż biskup go musiał swoim płaszczem odbić. Boży szaleńcy zawsze jakoś kontestują ogół. Szaleństwo jest darem Ducha Świętego i wiecie pod jaką nazwą się skrywa ten dar szaleństwa?

26:00 · Szaleństwo Boże 1

Kościół i religia stały się synonimem porządności, sensu, ładu. Kochani, na niektórych obrazach starożytnych Bóg jest malowany jako tańcząca Trójca Święta. Bóg tańczy. I święci są malowani w tańcu. Bo prawdziwy chrześcijanie jest to człowiek tańca. Wprawdzie nasza liturgia nie przewiduje, nie wiadomo co będzie kiedyś, tańca. Jeszcze u św. Anny nie potańczymy na mszy świętej. Ale ja widziałem, proszę Państwa, kiedyś Wam to mówiłem u sióstr Franciszkanek za Zamościem, tańczącą zakonnicę, która tak rozkręciła setkę młodzieży, że ja nie wierzyłem własnym oczom. Jak ona na początku powiedziała, droga młodzieży, będziemy tańczyć. Ja mówię, sister, co ty wymyślasz, gdzie ci młodzież będzie tańczyć?

Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.