Putin będzie nieśmiertelny? Ma czas do 2030 roku #95
Chcesz więcej odcinków? Słuchaj i obserwuj Krzyk Horror Podcast, zostaw ⭐⭐⭐⭐⭐ i wyślij link z tym odcinkiem do tych, którzy lubią takie historie.Mały chłopiec gonił szczury w brudnym zaułku Leningradu. Nikt wtedy nie przypuszczał, że ta brutalna lekcja uczyni go w przyszłości jednym z najpotężniejszych ludzi świata. Jednak dla Władimira Putina sama władza to za mało. Pragnie czegoś więcej. Mają mu w tym pomóc naukowcy.
I nie, nie mam tu na myśli daty w kalendarzu czy wpisu w akcie urodzenia. Chodzi mi o moment, w którym jego dusza przybrała kształt, jaki znamy dzisiaj. Zapomnij na chwilę o złoconych salach Kremla, o długich stołach i kawalkadach opancerzonych limuzyn. Przenieśmy się do Leningradu, do lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku. Miasto wciąż liże rany po 900 dniach blokady w czasie II wojny światowej. To nie jest Petersburg z turystycznych pocztówek, z jego carskim splendorem i mostami zwodzonymi nad Newą. To miasto cieni, miejsce w którym śmierć wciąż czaiła się w murach, a głód jest pamięcią każdego mieszkańca. Zaułek Baskowa, numer 12. Wchodzisz na klatkę schodową. Uderza cię zapach.
Przez dni, które wydają się wiecznością, Kreml milczy, odrzucając pomoc Brytyjczyków i Norwegów, którzy mają sprzęt, aby otworzyć właz. Kłamią o nawiązaniu kontaktu z załogą. Nie mówią także prawdy o stanie morza. W tym czasie... Na dnie lodowatego oceanu, w dziewiątym przedziale, dwudziestu trzech marynarzy wciąż żyje. Piszą listy do żon w ciemnościach. Oddychają resztkami powietrza. Czekają na ratunek, który nigdy nie nadejdzie. Bo ich życie jest mniej ważne niż tajemnice wojskowe i wizerunek wielkiej Rosji. Kiedy Putin w końcu przerywa urlop i spotyka się z rodzinami ofiar w bazie w Widjajewie, dochodzi do dandyjskich scen. Matki krzyczą mu w twarz. Nazywają go mordercą. Co robi władza?
Widział nową zmarszczkę, kolejny siwy włos, drżenie swojej ręki. Widział starość i wtedy, mając u stóp całą Rosję, Władimir Putin zrozumiał, że jego największy wróg... Nie czai się w Waszyngtonie czy Kijowie. Jego największy wróg jest wewnątrz niego. To jego własna biologia. Naturalny termin ważności. I postanowił wypowiedzieć mu wojnę. Wszyscy znamy te zdjęcia, które stały się częścią globalnej popkultury. Władimir Putin z nagim torsem na koniu. Putin z karabinem w tajdze. Władimir Putin nurkujący po starożytne amfory. Przez lata Kreml sprzedawał wizerunek samca alfa, nadczłowieka, lidera, który nie choruje, nie śpi i się nie starzeje.
Maria Worącowa, starsza córka, z wykształcenia endokrynolog. Z powołania nadzorczyni projektu, który ma dać ojcu to, czego nie da mu żaden szaman. Pod jej patronatem Kreml pompuje miliardy rubli w program badań genetycznych. Instytut Kurczatowa, niegdyś serce radzieckiego programu atomowego, teraz staje się centrum badań nad rosyjskim genomem. Oficjalnie chodzi o leczenie chorób rzadkich. Nieoficjalnie o inżynierię genetyczną, o edycję DNA, o znalezienie klucza do spowolnienia starzenia albo odwrócenia tego procesu. To jest wyścig zbrojeń, w którym stawką nie są terytoria, ale komórki. Putin traktuje rosyjską naukę jak swój prywatny warsztat alchemiczny.
Wceleku przeciwko śmierci. I chce go teraz. Wydawało się, że ma wszystko pod kontrolą. Zbudował wokół siebie sanitarny kordon. Miał najlepszych lekarzy, najdroższe laboratoria i najwierniejszych szamanów. Jego ciało było twierdzą, której nikt nie miał prawa naruszyć. Aż do 2019 roku. Wtedy to tysiące kilometrów na wschód, w chińskim mieście Wuhan, coś przeskoczyło ze zwierzęcia na człowieka. Coś niewidzialnego, co nie dbało o ochroniarzy z FSO, czy o walizki z kodami atomowymi oraz miliardy dolarów na kontach. Nadeszło coś, co miało przebić mury Kremla łatwiej niż pocisk manewrujący. I coś, co miało zmienić ostrożnego autokratę w samotnego, przerażonego starca zamkniętego w bunkrze.
Pamiętasz marzec 2020 roku? Moment, kiedy świat się zatrzymał? Ulice opustoszały. Niebo oczyściło się z samolotów. A my wszyscy zamknęliśmy się w domach, patrząc z niedowierzaniem na rosnące słupki zachorowań. Dla ciebie, dla mnie, dla większości ludzi to był czas strachu o bliskich. Moment niepewności o pracę i jutro. Ale dla Władimira Putina to nie był po prostu kryzys związany z pandemią. To był sygnał alarmowy, który zagłuszył wszystko. Moment, w którym jego paranoja, dotychczas skrywana za murami Kremla, wylała się na zewnątrz i przejęła całkowitą kontrolę nad jego życiem. Wirus SARS-CoV-2 był dla niego czymś więcej niż patogenem. Był ucieleśnieniem tego, czego nienawidził najbardziej.
Nieprzewidywalności. Niewidzialny wróg, którego nie da się zastraszyć, Nie da się przekupić posadą w Gazpromie, a także nie można go zlikwidować precyzyjnym strzałem snajpera. Wiosną 2020 roku prezydent Rosji zniknął. Oficjalnie wciąż rządził z Kremla, ale w rzeczywistości wycofał się do swojej rezydencji w Nowoogariowie. i zamienił ją w coś, co przypominało skrzyżowanie luksusowego więzienia ze sterylnym laboratorium. Wyobraź sobie, że chcesz się spotkać z prezydentem. Jesteś ministrem, generałem albo zaufanym oligarchą. Kiedyś wystarczyła przepustka i kontrola bezpieczeństwa. Teraz musisz przejść przez czyściec. Media obiegły zdjęcia dziwnych konstrukcji zainstalowanych w rezydencji.
Jego umysł jest ostry, wspomagany implantami neuronowymi. Jego ciało to hybryda biologii i technologii. To nie jest już człowiek. To cyborg na tronie z kości słoniowej. Taki władca nie musi martwić się o sukcesję. Nie musi szukać następcy, który może go zdradzić. Nie musi też się bać Trybunału w Hadze, bo planuje przeżyć sędziów. Może rządzić przez kolejne dekady i czekać, aż Zachód się zmęczy. Europa się rozpadnie, a Ameryka pogrąży w chaosie. On ma czas. Nieskończoność czasu. Ta wizja jest przerażająca. Technologia, która miała wyzwolić ludzkość, pokonać Raka i Alzheimera w rękach Kremla, staje się narzędziem ostatecznego zniewolenia. Bo jeśli dyktator nie umiera, to czy nadzieja na zmianę w ogóle istnieje?
Wojna na Ukrainie, bombardowane miasta, tysiące ofiar. W tej perspektywie to nie jest cel sam w sobie. To jedynie zasłona dymna. Krwawa ofiara złożona na ołtarzu czasu. Putin kupuje sobie spokój. Stabilizuje wewnątrz Rosji. Kupuje lata niezbędne, aby nauka dogoniła jego ambicje. Tylko wyobraź sobie świat, w którym to mu się udaje. Wyobraź sobie 2035 albo 2040 rok. Na Kremlu wciąż siedzi ten sam człowiek. Jego twarz się nie zmienia. Może jest tylko nieco bardziej gładka i bardziej sztuczna. Jego głos jest ten sam, a uścisk dłoni, wzmocniony farmakologią, wciąż jest żelazny. To świat, w którym zmiana warty przestaje istnieć. Świat, w którym władcy Chin czy Korei Północnej, a także Władimir Putin, nie są już przywódcami politycznymi, ale wiecznymi bóstwami.
Widzi projekt do ukończenia. Wierzy w maszynę, która wymaga serwisu. Walczy z czasem. naturą, samym Bogiem. Patrzymy na wojnę za wschodnią granicą i liczymy dni, miesiące, lata. Czekamy na koniec, który może nigdy w pełni nie nadejdzie, bo w świecie, który buduje Putin zegary nie mają wskazówek, a cień rzucany przez Kreml nie skraca się wraz z zachodem słońca. On po prostu trwa. Czy technologia nas ocali, a może stanie się gwoździem do trumny naszej wolności? Na to pytanie nie ma jeszcze odpowiedzi, ale patrząc na to, co się dzieje w tajnych laboratoriach Moskwy i na polach bitew Ukrainy, jedno jest pewne. Wyścig trwa i stawką w tym wyścigu nie jest tylko życie jednego dyktatora. Stawką jest dusza nas wszystkich.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Chcesz więcej odcinków? Słuchaj i obserwuj Krzyk Horror Podcast, zostaw ⭐⭐⭐⭐⭐ i wyślij link z tym odcinkiem do tych, którzy lubią takie historie.
Mały chłopiec gonił szczury w brudnym zaułku Leningradu. Nikt wtedy nie przypuszczał, że ta brutalna lekcja uczyni go w przyszłości jednym z najpotężniejszych ludzi świata. Jednak dla Władimira Putina sama władza to za mało. Pragnie czegoś więcej.
Mają mu w tym pomóc naukowcy.