Sceny zbrodni: #164. Zabić wiedźmę!
Madame La Voisin. Od paryskiej wróżbitki - po najsłynniejszą trucicielkę na dworze króla Ludwika XIV. Z jej pomocą największe rody arystokracji francuskiej eliminowały niewygodną konkurencję. Krystyna Ceynowa. Mieszkańcy wsi Chałupy uznali ją za winną wszystkich nieszczęść i chorób. Prawdopodobnie ostatni proces o czary, który odbył się na ziemiach polskich.
A także jedna z najbardziej szanowanych dam Francji, uważana za jedną z najpiękniejszych. To Markiza de Montespan, oficjalna kochanka króla Ludwika XIV. Proces ten był wielkim skandalem towarzyskim, dlatego oskarżonej nie wróżono niczego dobrego. I tu wspomnieć trzeba, że wróżeniem to ona się zajmowała, a szczególnie potrafiła przewidzieć śmierć w męczarniach, co niektórych dworzan. Sama do tej śmierci się skutecznie przykładała. Ale jak to u nas po kolei? Catherine Deye urodziła się w Paryżu 1640 roku, tak mniej więcej. W XVII wieku nie szczególnie zaprzątano sobie głowę rokiem urodzin, nie mówiąc już o dniu urodzin czy miesiącu. Przyjmuje się więc, że było to około roku 40.
Akurat w Paryżu powstała luka na rynku. W roku 1676 Została ścięta znana francuska trucicielka Madame de Brunvilliers. Szlachetnie urodzona markiza, margrabina o wielu, wielu tytułach. Posługiwała się trucizną, by eliminować nieprzyjazne jej osoby, w tym dwóch swoich braci.
A że przy okazji cały rodzinny majątek przypadł jej w spadku, no to nie budziło początkowo podejrzeń. W końcu zmarł kochanek markizy. Opisał on w listach mroczne sekrety Madame de Brunvilliers. Wzięto więc ją na tortury, w czasie których przyznała się do tego i wielu innych zbrodni, które pokrywały się z tajemniczymi śmierciami wielu dworzan Króla Słońca. Z tego co wiemy, Madame La Voisin bywała w sądzie i pilnie śledziła losy tej słynnej trucicielki, a później Zabić wiedźmę. Zabić wiedźmę.
Madame La Voisin początkowo sama odprawiała takie msze, naga w przerażającej masce. Z czasem, by uwiarygodnić moc takiej mszy, zatrudniła księdza Etienne Giboura. On odprawiał diabelskie rytuały, a przybywało na nie wielu elitarnych gości. Podkreślamy, na tak zwanych czarnych mszach gościły elity Francji. Było to coś w rodzaju modnej rozrywki z dreszczykiem, coś jak pójście dzisiaj na horror do kina. O tym się opowiadało w sekrecie, szeptało. Także na kolejne msze przybywało coraz więcej i więcej ciekawych, zamaskowanych postaci. Takie msze regularnie zamawiała w swoich intencjach Markiza de Montespan uważana za najpiękniejszą kobietę Paryża.
Była jedną z kochanek króla Ludwika XIV i dla miłości króla zdecydowała się na najbardziej osobistą ofiarę. To może słowo o niej. Marquise de Montespan, czyli Françoise Athénèse de Rochechouart de Mortemart. Zgrabna blondynka o dużych niebieskich oczach. Jej walory zachowały dla potomnych liczne portrety. Tato był księciem, mama wpływową arystokratką. Wysłali więc córkę na dwór królewski. Tam zabłysnęła nie tylko urodą, ale i inteligencją, i dowcipem. W końcu wpadła w oko samemu królowi, który zaprosił ją do Alkowy. Nie była jedyną kochanką władcy, ale chciała być tą najważniejszą. Jak tylko zobaczyła, że król jakiejś innej szlachciance poświęca więcej uwagi, zaczynała niszczyć ją dworskimi intrygami.
Gdy to nie pomagało, zamawiała czarne msze u Madame La Voisin. W trakcie jednej z nich zażądała, by demony sprawiły, by król odkochał się w dworskiej guwernantce. Dziećmi króla zajmowała się wówczas markiza de Matenon, Françoise Dubénière. W intencji odkochania się króla właśnie w tej kobiecie potrzebna była wyjątkowo mocna ofiara, ale gotowa była na wszystko. W trakcie obrzędu Markiza Naga ułożyła się na ołtarzu i w trakcie tej mszy za namową wróżki La Voisin zdecydowała się złożyć w ofierze własne, kilkumiesięczne dziecko. W trakcie rytuału ksiądz Étienne Guibourg przy asyście Madame La Voisin zamordowali niemowlę Markizy. Krwawa ofiara, by król znów się w Markizie zakochał.
Co nawiasem mówiąc się nie udało. Ludwik XIV poślubił wspomnianą guwernantkę Françoise Dubénière, a marquisa Montespan poszła w zupełne zapomnienie. Ale o tym krwawym obrzędzie w Paryżu zrobiło się bardzo głośno. Ręka sprawiedliwości sięgnęła po księdza, odprawiającego te mroczne rytuały. Ten zeznał, że żadnych dzieci nie mordował. W trakcie mszy składał co prawda ofiary z martwych ciał niemowląt, ale to ta słynna Madame La Voisin miała je mordować. Przeciwko tej paryskiej wróżbitce zeznała także jej własna córka Marguerite. Jej mama zmuszała ją do asystowania przy tych czarnych mszach. Gdy córka zaszła w ciążę, Margarite obawiała się, że mama może pozbawić ją dziecka, może nawet w trakcie któregoś z mrocznych obrzędów, uciekła więc z domu i ukrywała się.
A gdy La Voisin aresztowano i córce groziła śmierć za współudział, zmuszono ją, by zeznawała przeciwko matce. Jako, że z usług La Voisin korzystało wiele osobistości z dworu, zależało im, by proces nie był zbyt głośny. Generalnie wszystko zmierzało do jakiegoś umorzenia czy innego polubownego rozwiązania. Ale wspomniana córka miała opowiedzieć sądowi, że La Voisin któregoś dnia wyznała, że zaoferowano jej 100 tysięcy talarów, ogromny majątek, za zamordowanie króla. I miała się tego podjąć. To była okoliczność, której Ludwik XIV, a i jego zaufani urzędnicy, nie mogli puścić płazem. Sąd usłyszał, że zlecenie zamordowania króla wydała Markisa de Montespan.
Kat jednak zbliżył się z pochodnią i podłożył ogień. Proces w sprawie czarownicy La Voisin trwał jeszcze dwa lata po jej egzekucji. Skazano w nim na śmierć jeszcze 36 innych osób, które pomagały w zbrodniach La Voisin. Podejrzewano, że z ich pomocą zamordowała około 1000 osób, ale z jej trucizn mogło zginąć nawet 2500 osób, w tym wiele dzieci. A w tej liczbie nie są liczone aborcje, których dokonała, bo król osobiście zakazał, by sąd zajmował się tym wątkiem działalności La Voisin. Ale najlepsza klientka skazanej wiedźmy, a także wspólniczka wielu zbrodni, Markiza de Montespont, nie trafiła przed sąd. Gdy król dowiedział się o jej udziale w przestępstwach, nakazał zamknąć śledztwo i skazać wszystkich, którzy mogliby świadczyć przeciwko jego byłej kochance.
W końcu Markiza de Montespont dała siedmioro dzieci Ludwikowi XIV. Król Słońce nie chciałby, cokolwiek groziło ich mamie. Sceny zbrodni w RMF FM. W dzisiejszych Scenach Zbrodni zajmujemy się procesami czarownic. Teraz przenosimy się do chałup. Malownicza miejscowość nad Morzem Bałtyckim jest zapewne majówkowym celem wielu naszych słuchaczy. Jednak historia, o której opowiemy, zdecydowanie odbiega klimatem od radosnej piosenki Zbigniewa Wodeckiego. W 1836 roku miejscowość w wyniku rozmaitych historycznych zawirowań znajdowała się pod zaborem pruskim i nosiła nazwę Ceynowa.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróż biograficzna opity kobiety, która zabiła się w wodzie po oskarżeniu o czarowanie.
Zakłócenie normalnego programu przez opowieść o czarownicach i ich mrocznych czynach.
Opis procesu przeciwko Catherine Monvoisson, która była wróżbitką i akuszerką w Paryżu.
Opis rozwoju Madame Voisin jako wróżki i jej rywalizacji z innymi trucicielami w Paryżu.
Opis czarnej mszy i zbrodni, które Madame Voisin dokonywała, w tym aborcji i czarnej magii.
Opis zbrodni Markizy de Montespan, kochanki króla Ludwika XIV, i jej zbrodni wobec królewskiej rodziny.
Opis procesu Madame La Voisin, w tym jej aresztowania i wykonywania katu.
Opis procesu i morderstwa Krystyny Ceynowej, znanej jako czarownica z Ceynowa.
Opis prześladowań i prześladowania mieszkańców chałup po morderstwie Krystyny Ceynowej.
Opis badań nazistowskich na temat czarownic i ich zbrodni, prowadzonych przez komórkę Hexe Sonderkommando.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.