Mentionsy Mentionsy
Kryminatorium w RMF FM
Kryminatorium w RMF FM

Misja specjalna: Zimna Wojna 2.0

07.03.2023 ·13 min 25 s · 6 rozdziałów · 1 sponsor
3:11 · Fałszywy alarm 2

Kryzys nuklearny jest uważany za wysoce nieprawdopodobny. W październiku 2022 roku Jeremy Fleming, dyrektor Government Communications Headquarters, twierdził, że jego agencja wywiadowcza nie widzi żadnych oznak rosyjskich przygotowań do użycia taktycznej broni nuklearnej na Ukrainie. A tymczasem anonimowy urzędnik powiedział dla dziennika The Guardian, Każde użycie broni nuklearnej złamałoby tabu, które obowiązuje od 1945 roku, a to doprowadziłoby do poważnych konsekwencji dla Rosji, ale również i dla innych krajów. Oczywiście nikt rozsądny nie zdradzi prasie, co zrobią kraje natowskie w przypadku ewentualnego wykorzystania przez Rosję taktycznej broni jądrowej. Mimo to The Guardian otrzymał informację, że priorytetem Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii będzie uniknięcie gwałtownej eskalacji konfliktu.

Zatem wykluczono jest uderzenie odwetowe jako natychmiastowa i bezpośrednia reakcja. Natomiast prezydent Francji Emmanuel Macron mówi wprost, że w przypadku użycia przez Putina broni atomowej na Ukrainie nie postawiłby francuskich sił jądrowych w stan podwyższonej gotowości bojowej. Dlaczego? Ponieważ nie zostałyby bezpośrednio naruszone fundamentalne interesy kraju. Ten konkretny przykład reakcji prezydenta Macrona na rosyjskie zagrożenie jądrowe tłumaczy powód, dla którego Putin straszy świat atomowym guzikiem. Putin blefuje dlatego, że chce podzielić koalicję. Za wszelką cenę zmierza do wykluczenia udziału Stanów Zjednoczonych i NATO w wojnie po stronie Ukrainy. A Stany Zjednoczone jak na złość Putinowi czują się zobowiązane do wspierania Ukrainy. Przed 25 laty Kaspar Weinberger pisał, że to Stany Zjednoczone są jedynym supermocarstwem, które może utrzymać względny spokój na świecie.

4:41 · Rywalizacja supermocarstw 6

Te niektóre kraje to oczywiście Stany Zjednoczone, mocno zaangażowane w przesyłanie na Ukrainę broni. Na co Chińczycy odpowiadają. My broni do Rosji nie wysyłamy i nie doprowadzamy do eskalacji konfliktu. Ale czy na pewno? Amerykanie twierdzą, że Pekin już dostarcza Rosji technologie, które mogą być wykorzystywane zarówno do celów cywilnych, jak i wojskowych. Na przykład do naprawy myśliwców. A co więcej, według tych samych źródeł w otoczeniu prezydenta Xi już pojawiło się pytanie. Czy warto wspierać Rosję bronią śmiercionośną? Dyplomaci chińscy oczywiście temu zaprzeczają. Natomiast dyrektor Biura Centralnej Komisji Spraw Zagranicznych Wang Yi w rozmowie z Josepem Borelem powiedział otwarcie, że Chiny nie dostarczą broni Rosji. Po czym zapytał, dlaczego Amerykanie broń wysyłają Ukrainie. Chiński dyplomata wyraził tym pytaniem oficjalne stanowisko rządu Chin.

Wysyłanie broni do jakiejkolwiek strony konfliktu uważane jest za jego eskalację. Czyżby więc Pekin nadal naprawdę wierzył w to, że Zachód ponosi winę za podsycanie wojny na Ukrainie? Według obserwatorów stosunków międzynarodowych tak właśnie jest. A jednocześnie ci sami eksperci stwierdzają, że dostarczanie broni Rosji jest sprzeczne z chińskimi interesami. Jak to tłumaczą? Otóż takie decyzje doprowadziłyby do nałożenia na Chiny sankcji oraz zakłóciłyby handel z Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi. W takim wypadku straty dla gospodarki Chin byłyby wysokie. Mogłyby nawet zakłócić marsz ku potędze. Ponadto nastąpiłoby zaostrzenie odradzające się na naszych oczach zimnej wojny. To z kolei spowodowałoby zacieśnienie relacji Waszyngtonu z sojusznikami, nie tylko tymi z NATO. A to przecież nie jest w interesie Pekinu, o czym świadczy chociażby ostatnia wizyta dyrektora Wang Yi w Europie.

Chiny od kilku lat walczą o wpływy i sojuszników już nie tylko w Azji czy w Afryce, ale również w Europie. To nie przypadek, że dyrektor Wang Yi odwiedził dwa najsilniejsze państwa Unii. Francję i Niemcy oraz Włochy i Węgry. Co chciał osiągnąć? Zamierzał osłabić poparcie dla Stanów Zjednoczonych na Starym Kontynencie i postawić zrąb nowej polityki Chin. A przy tym, co nie jest bez znaczenia, poróżnić sojuszników z NATO. Czy to się udało? Analitycy twierdzą, że nie. I zastanawiają się, co zrobią Chiny, kiedy Putinowi zaświeci widmo upokarzającej porażki na Ukrainie. Czy wtedy do Rosji pojadą transporty chińskiej broni, a wojna rozpali się na nowo? Niekoniecznie. John Sullivan, były ambasador Stanów Zjednoczonych w Moskwie, który bezowocnie rozmawiał z Ławrowem o zakończeniu wojny w Ukrainie, widzi to tak.

W pewnym sensie Kreml wykonuje za Chiny brudną robotę. Wyczerpuje zachodnie zasoby wojskowe i wywiera presję na NATO. Jeśli z tego powodu rosyjska gospodarka się zawali, to tym lepiej dla Pekinu. Objęta sankcjami Rosja będzie potrzebowała więcej chińskich produktów i technologii. Ambasador problem widzi gdzie indziej. Używając szachowych określeń jego zdaniem sytuacja zmierza do momentu, kiedy żadna ze stron nie może wygrać. Wtedy ogłasza się pad. Jednak w polityce niestety zdarza się, że w takich przypadkach emocje podpowiadają tragiczne w skutkach decyzje. W V wieku p.n.e. Perykles w Atenach i Archidamos II Wsparcie chcieli rozwiązać konflikt Peloponeski dyplomatycznie. Ale nie pozwoliła im na to wola ludu. Ateńczycy i Spartanie ruszyli na wojnę. Jak będzie tym razem?

Tym razem mówi Sullivan. I tak naprawdę to Chiny, a nie Rosja, są głównym przeciwnikiem Stanów Zjednoczonych. Gra między tymi przeciwnikami jest twarda, a zarazem ostrożna. Zachód musi uważać, aby azjatycki gigant nie został wciągnięty w tę wojnę w większym stopniu niż jest. Chiny natomiast muszą uważać, aby Rosja nie straciła wszystkich atutów jako gracz na szachownicy dyplomatycznej świata. Przecież potrzebują Rosji do zaszachowania USA. Będą więc robić wiele, by uchronić Putina przed zupełną klęską. Ale czy zrobią wszystko? Czy zaryzykują i pozwolą sobie na wysyłanie broni? Z kolei Stany Zjednoczone zamierzają wykreślić Rosję z grona graczy pierwszego formatu.

I nie chodzi tu o głosy zahaczające omrzonki. Zniszczenie Rosji czy nawet jej rozpad. Chodzi o to, aby sprowadzić Rosję do roli państwa pośredniego, z którym poradzi sobie mówiąca wieloma językami Unia Europejska. A kiedy do tego dojdzie, Stany Zjednoczone będą mogły odwrócić uwagę na Pacyfik i zająć się tylko jedynym przeciwnikiem – Chinami. A co z Rosją? Wydaje się, że od lutego 2022 roku cała uwaga Putina i jego dyplomatów koncentruje się na Ukrainie. Rosjanie domagali się gwarancji bezpieczeństwa. Mówił dla BBC Sullivan. Ale nie rozmawiali konstruktywnie o bezpieczeństwie Ukrainy. Nigdy nie wyszli poza swoje tematy rozmów. To była farsa. W końcu Sullivan dowiedział się, że prezydent Putin nie jest zainteresowany kontynuowaniem negocjacji. W przemówieniu wygłoszonym 21 lutego 2023 roku Putin powtórzył po raz kolejny, że to Zachód rozpoczął wojnę, a NATO wykorzystuje Ukrainę, aby zadać Moskwie strategiczną klęskę.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.