MYŚLAŁA, ŻE PISZE Z NASTOLATKIEM. PRAWDA BYŁA PRZERAŻAJĄCA | NIEBEZPIECZNA SIEĆ #65
Alicia Kozakiewicz zaufała niewłaściwej osobie. Miała tylko 13 lat i nie przeczuwała, że może coś jej grozić. Kiedy ruszyła na spotkanie z przyjacielem z internetu, nie sądziła, że mógłby ją okłamywać. To, co się potem wydarzyło, przeraża do dziś.PRZYPOMNIENIE O LIVE’IE 👉 https://kryminalnehistorie.com/live-premiera-ksiazki/📘Więcej historii, w których wszystko zaczyna się od internetu, opisuję w mojej książce „Niebezpieczna Sieć”. Premiera już 29 października - link do przedsprzedaży znajdziecie tutaj 👉 https://bit.ly/46ia12IZAPROPONUJ SPRAWĘ ➡️ https://forms.gle/tTUPgnEBZGur47ds9 ----------------------------------------------------------------☕Postaw mi kawkę: https://buycoffee.to/kryminalnehistorie📩Newsletter: https://kryminalnehistorie.com/newsletter-zapis✉️Współpraca: kryminalnehistorie@gmail.com----------------------------------------------------------------Dziękuję wszystkim, którzy wspierają mnie na Youtube :) A także za każdą inną formę Waszego wsparcia. Przypominam, że podcast tworzony jest na podstawie ogólnodostępnych źródeł, które znajdziecie poniżej :)☛ Sklep: https://kryminalnehistorie.com/sklep/ ☛ Facebook: https://www.facebook.com/kryminalne0historie☛ Grupa na Facebooku: https://www.facebook.com/groups/kryminalnehistorie☛ Instagram: https://www.instagram.com/kryminalne ☛ Youtube: https://www.youtube.com/kryminalnehistorie☛ Spotify: https://open.spotify.com/show/4MP3dZZu5efb5qvPSXu89k?si=e9c65befc023463d ☛ Mail: [email protected] ✔Animacja w intro została stworzona przez Sławka:www.vimeo.com/smdesigns✔Montaż: Paulina Kulpińska✔Muzyka:Kai Engel - Great ExpectationsSlow HammersŹródła: https://docs.google.com/document/d/1TjNrrKwbia8ESGp6f0QHnh2152nEifR5yTskmXCyn_8/edit?usp=sharing
Link znajdziecie w opisie. Zachęcam też do subskrypcji podcastu, aby być na bieżąco ze wszystkimi odcinkami i dziękuję za całą Waszą aktywność. Udostępnienia odcinków, lajki, łapki w górę, no i podbijanie odcinków na YouTube to nowa funkcja, ale naprawdę pomaga. Dziękuję Wam też za postawione kawki i wsparcie na YouTube. A teraz zapraszam do wysłuchania dzisiejszej historii. Alicia miała 13 lat i właśnie zaczynała odkrywać świat internetu.
Poznała kogoś, kto wydawał się być w jej wieku i szybko stał się przyjacielem. Rozmawiali o wszystkim, o szkole, o znajomych, problemach i marzeniach. Kiedy w końcu zaproponował spotkanie, Alicia nie miała powodów, by mu nie ufać. Czy aby na pewno? Alicia Kozakiewicz dorastała w spokojnej dzielnicy Crafton Heights na wzgórzach Pittsburgha w stanie Pensylwania. Mieszkała z rodziną w domu z ogródkiem, mieli psa, regularnie wsiadali do rodzinnych obiadów, a wokół byli sąsiedzi, którzy znali się od lat. Takie typowe amerykańskie przedmieścia, gdzie wydawało się, że nic złego nie może się wydarzyć. była córką Mary Ann i Charlesa Kozakiewiczów.
Jego rodzina miała polskie korzenie, a dziadek Alicji, Charles Senior, był strażnikiem więziennym. Nie znalazłam informacji o tym, czy to właśnie dziadek Alicji przyjechał z Polski do Ameryki, ale pewne jest, że właśnie jej przodkowie pochodzili z Polski. Alicja urodziła się 23 marca 1988 roku. Mimo, że miała 13 lat, często mówiono jej, że wygląda na starszą. Mierzyła około 165 cm wzrostu. Była szczupła, miała zielono-niewieskie oczy i długie włosy, które były określane jako piaskowe. Było w niej coś takiego, że od razu przyciągała uwagę. Wszyscy powtarzali jej, że powinna zostać modelką.
I faktycznie, przez kilka miesięcy uczęszczała nawet na taki specjalny kurs, który mógłby ją przygotować do takiego zawodu. I to pomogło jej trochę nabrać pewności siebie, ale potem stwierdziła, że w zasadzie modeling nigdy nie był jej największym marzeniem. Alicia pisała wiersze i marzyła o tym, by zostać psychologiem. W szkole miała bardzo dobre wyniki. Regularnie trafiała na listę uczniów z wyróżnieniem. Do tego była bardzo bystra, wrażliwa i pełna życia. Wydawało się, że osiągnie wszystko to, czego tylko sobie zamarze. Rodzina Kozakiewiczów była bardzo zżyta. Mama spędzała z dziećmi dużo czasu w domu, a tata, który był sprzedawcą samochodów, mimo długich godzin pracy zawsze znajdował czas na wspólne chwile.
Alicia uważała, że jej dzieciństwo było cudowne, pełne śmiechu, zabawy i poczucia bezpieczeństwa. Uważała, że była szczęśliwym dzieckiem. Często też śpiewała różne piosenki i wyobrażała sobie, że jest jedną z postaci z filmów Disneya. A to wyraża to, że jest szczęśliwa, no bo takie miała właśnie podejście, że wierzyła, że ludzie po prostu śpiewają, kiedy są szczęśliwi. Alicia miała też starszego brata i w pewnym momencie pokazał jej internet. Wtedy, na początku lat 2000, sieć dopiero zaczynała wchodzić do domów. Rodzice Alicji uważali, że to cudowny prezent, narzędzie do nauki i do rozrywki. Nastolatka też tak do tego podchodziła.
Na samym początku brat pokazał jej gry online, ale dziewczyna szybko odkryła, że bardziej niż gry interesują ją rozmowy, czaty, fora, poznawanie ludzi z innych miast. Rodzice oczywiście ostrzegali ją przed nieznajomymi, ale jak sama twierdziła, to nie było dla niej to samo, co spotkać kogoś obcego na ulicy. W internecie ludzie nie wydawali się obcy. Z czasem stawali się znajomymi, a potem przyjaciółmi. Szybko jednak okazało się, że Alicia lubiła spędzać czas siedząc przy komputerze. Aż w pewnym momencie rodzice nawet zaczęli sugerować, że może jednak wyszłaby na dwór. Spotkała się z jakimiś znajomymi i spędziła z nimi czas.
A w takim razie z kim Alicja spędzała czas w internecie? Wszystko zaczęło się od Christine, którą poznała na jednym z czatów. Jak sądziła, była to dziewczyna w jej wieku, miała podobne zainteresowania i ten sam sposób myślenia. Z dnia na dzień ich relacja stawała się coraz bliższa. Wydawało się, że Christine rozumie Alicia jak nikt inny. Obie lubiły te same filmy, te same zespoły, a kiedy dziewczyna miała gorszy dzień, to nowa przyjaciółka potrafiła ją albo rozśmieszyć, albo po prostu cierpliwie wysłuchać. Oczywiście w cudzysłowie, bo wszystko odbywało się za pomocą czatu. Z czasem zaczęły pisać do siebie coraz częściej i było to i rano i po szkole, potem wieczorami, liż się czuła, że znalazła prawdziwą przyjaciółkę.
Kogoś, kto jej nigdy nie oceniał, nie krytykował i nie próbował wszystkiego naprawiać. Dla niej było to dużo, miała w końcu osobę, której mogła się zwierzyć. Pewnego dnia Christine wspomniała o swoim znajomym, pewnym chłopaku, który także często bywał na czacie i był w ich wieku. Napisała, że jest miły, zabawny i że pewnie też świetnie by się dogadali. I tak Alicia poznała nową osobę, nowego znajomego, który od tej pory zaczął odgrywać w jej życiu coraz większą rolę. Na początku ich rozmowy były zupełnie niewinne. Trochę o szkole, trochę o tym, co lubią robić po lekcjach. Potem zaczęły się pojawiać dłuższe wiadomości i coraz bardziej osobiste.
Alicia czuła, że może mu zaufać. Miała poczucie, że poświęca jej dużo czasu, jest uważny na to, co ona pisze, np. pamięta o szczegóły z ich poprzednich rozmów. Dopytywał też o drobiazgi i po prostu sprawiał, że czuła się ważna. Nigdy też jej nie oceniał, stawał po jej stronie. Kiedy mówiła, że jest zmęczona, na przykład szkołą, to odpowiadał, że absolutnie to rozumie. Nastolatka była przekonana, że znalazła w nim prawdziwego przyjaciela. Kogoś, kto zawsze ma dla niej czas i nigdy jej nie zbywa. Dzięki niemu nie czuła się już sama. Rozmawiali o wszystkim. O szkole, nauczycielach, rodzicach, o kłótniach z bratem.
Jednocześnie też coraz bardziej ją od siebie uzależniał. Sprawiał, że nastolatka poświęcała mu każdą wolną chwilę. Z perspektywy Alicia była to wyjątkowa przyjaźń. Była wdzięczna, że spotkała taką osobę. To doprowadziło do tego, że czasem Alicia siedziała przy komputerze jeszcze długo po tym, jak rodzice poszli spać. Czuła, że wreszcie ktoś ją naprawdę widzi i rozumie. Daje jej to, czego jej brakowało. Mijały kolejne miesiące i z czasem jej internetowy przyjaciel zaczął mówić o tym, że chciałby ją zobaczyć. Nie naciskał, to oczywiście była tylko możliwość. Wspomniał o tym mimochodem, że fajnie kiedyś byłoby pogadać na żywo.
Zwłaszcza, że okazało się, że wcale nie mieszkali od siebie tak daleko. Raptem kilka godzin. Mimo, że Alicia czuła się w jego towarzystwie bardzo komfortowo, miała jednak obawy przed takim spotkaniem. To byłoby jej w ogóle pierwsze spotkanie z internetu. Nie była też gotowa powiedzieć o tym rodzicom. Jakoś tak przeczuwała, że mogliby się na to nie zgodzić, ale jej nowe znajome nie rezygnował. Co jakiś czas wracał do tego tematu, przekonując ją, że nie ma czego się bać. Powtarzał, że przecież jest jej przyjacielem, że nigdy by jej nie skrzywdził. Że to tylko spotkanie, nic wielkiego. W końcu, po tygodniach rozmów, udało mu się ją przekonać.
Alicia zgodziła się, że spotkają się niedaleko jej domu, w miejscu, które dobrze znała. Miało być szybko, dyskretnie i tylko na chwilę. I dosłownie nastolatka chciała zrobić w ten sposób, że niepostrzeżenie wymknie się z domu, przywita się z nim tylko i zaraz wróci. Na to spotkanie wybrali dość symboliczną datę, bo nowy rok, 2002 roku. W domu Kozakiewiczów panowała wtedy ciepła, rodzinna atmosfera. Mama przygotowywała tradycyjny obiad, który zawsze podawała w Nowy Rok. Wieprzowinę z kiszoną kapustą. A przy stole siedzieli tata, brat z dziewczyną oraz babcia. Dzień był bardzo spokojny, zwyczajny.
W tym momencie usłyszała, jak ktoś woła jej imię. Odwróciła się i w półmroku dostrzegła postać mężczyznę. Wtedy zrozumiała, że to nie był nastolatek. To nie był chłopak z internetu, z którym miała się spotkać. Jednak w pierwszej sekundzie nie zrozumiała, co się dzieje. A potem, gdy do niej dotarło, zanim zdążyła zareagować, był już przy niej. Mężczyzna chwycił ją za rękę tak mocno, że miała wrażenie, że ją złamał. Wtedy powiedział jej, żeby było cicho i się nie ruszała. Zagroził, że jeśli zacznie krzyczeć, to zamknie ją w bagażniku. Alicia była sparaliżowana strachem.
Alicia siedziała skulona na siedzeniu pasażera. Miała mokre policzki od łez. Była przerażona i nie wiedziała, co robić. Jedyne, o czym teraz marzyła, to wrócić do domu. Po jakimś czasie samochód zatrzymał się przy punkcie poboru opłat. Wtedy nastolatka poczuła nadzieję, że to jej szansa, że może ten człowiek w budce ją zobaczy, że płacze, że coś jest nie tak. Zadzwoni na policję i wszystko się skończy. Ale nic takiego się nie stało. Pracownik nawet na nią nie spojrzał. Samochód ruszył dalej, jechał coraz szybciej, a wraz z pokonywanymi kilometrami odpływała cała jej nadzieja. Alicia wpatrywała się w okno, w znaki przy drodze i próbowała zapamiętać cokolwiek, co mogłoby pomóc jej rodzinie ją odnaleźć.
Mężczyzna wysiadł z samochodu, otworzył drzwi i brutalnie wyciągnął ją na zewnątrz. Następnie wciągnął do domu. Nie patrząc na to, że się opiera, ciągnął ją po schodach. Wtedy Alicia zrozumiała, że może nie przeżyć tej nocy. Wprowadził ją do piwnicy. Drzwi były zamykane na kłódkę. W środku panował chłód, a na ścianach wisiały rzeczy, które ją przerażały. Jakieś metalowe przedmioty, narzędzia, paski. Wyglądało to jak miejsce, w którym dzieją się rzeczy, o jakich nie chciała myśleć. Rzeczy, o jakich właściwie w ogóle nastolatka nie powinna wiedzieć. Wtedy ten człowiek spojrzał na nią i powiedział tylko jedno zdanie.
Chciała wrócić do rodziców, dlatego była gotowa na wszystko. Czuła, że ten przerażający mężczyzna bez wahania mógłby ją zabić. Bała się, że każda minuta może być jej ostatnią. Wiedziała tylko jedno, jeśli chce przeżyć, musi udawać spokój i być mu posłuszna. Cały czas trzymała się też nadziei. Wierzyła, że rodzice ją szukają. A co się w tym czasie działo w domu Kozakiewiczów? Cofnijmy się o te parę dni. W tym samym czasie, kiedy Alicia zniknęła w zimną styczniową noc, Na początku wszystko toczyło się swoim rytmem. Mary Ann sprzątała ze stołu po noworocznym obiedzie, zadowolona, że udało się spędzić miły czas z bliskimi.
Myślała też o córce, którą rozbolał brzuch i która poszła się położyć. Skinała jej wtedy głową i wróciła do zmywania. Nikt wtedy jeszcze nie panikował. Kiedy Alicia nie schodziła, myśleli, że zasnęła. W pewnym momencie jednak zaczęli ją wołać. Ale kiedy po kilku minutach nie odezwała się, poszli do jej pokoju. Wtedy zorientowali się, że córki nie ma w domu. Nigdzie nie było żadnej wiadomości ani śladów włamania. Płaszcz Alicia wciąż wisiał w szafie, a na jej komodzie leżała gotówka. 200 dolarów, które otrzymała w świątecznych prezentach. Niczego nie zabrała.
Nie wyglądało to tak, jakby uciekła. Rodzice zrobili więc to, co w pierwszej kolejności przyszło im do głowy, czyli zaczęli dzwonić po znajomych córki, a także szukać jej w okolicy. Kiedy nie trafili na żaden ślad, wezwali policję. Funkcjonariusze pojawili się dosyć szybko, ale ich reakcja była chłodna, rutynowa. Zapytali, czy Alicia wcześniej już uciekała, czy miała problemy w szkole, może brała narkotyki. Marian i Charles odpowiadali nie, nie, nie, nie, nigdy. Policjant kiwał głową, coś zapisywał, a potem powiedział, że pewnie ich córka wróci za kilka godzin. Ale rodzice nastolatki wiedzieli, że to nie to, że ona się nie pojawi, że jeśli zniknęła, to coś się stało.
Marian nie mogła spać, nie mogła jeść. Siedziała w salonie i wpatrywała się w drzwi, nasłuchując każdego dźwięku. Wiedziała, że jej córka co wieczór spała z zapaloną lampką nocną. Bała się ciemności. Nie mogła więc sobie wyobrazić, że wyszłaby dobrowolnie w taką noc, bez płaszcza, bez żadnych rzeczy, w sam środek zimy. Charles wielokrotnie wychodził z latarką na zewnątrz, szukając jakiegokolwiek śladu na śniegu. Przemierzał własne podwórko. Krzyczał imię Alicia. Zaglądał nawet w miejsca, gdzie, myśląc racjonalnie, nawet nie mogła się zmieścić. Później mówił, że człowiek wpada wtedy w coś w rodzaju mgłę, jakby był właśnie za taką mgłą.
Czas przestaje istnieć. Nie wie się, czy to noc, czy to dzień. A w głowie jest wtedy tylko jedna myśl, że twojego dziecka nie ma. Rodzice Alicia w myślach odtwarzali też ten dzień, w którym zniknęła. Minuta po minucie. Przypominali sobie każdy tropiask. Pamiętali, że oglądali wtedy w telewizji Cirque du Soleil. Rozmawiali, śmiali się. W kuchni unosił się zapach wieprzowiny i kiszonej kapusty, ich noworocznej tradycji. Alicja wydawała się być w świetnym humorze. Nawet zażartowała, że może zjedzą z papierowych talerzy, żeby nikt nie musiał zmywać. Mary Ann wciąż próbowała zrozumieć, co się stało.
Nie była specjalistką od komputerów. Spędzała większość czasu w domu wychowując dzieci. To jej mąż Charles pracował w biurze, gdzie nieraz słyszało się historie o internetowych oszustach i podejrzanych czatach. I to właśnie on jako pierwszy połączył fakty. W końcu postanowił się podzielić z policjantami swoimi przypuszczeniami. Powiedział, że Alicia często korzystała z komputera i że może poznała kogoś w sieci. Wtedy funkcjonariusze zebrali komputer do analizy, ale początkowo nie znaleźli tam niczego niepokojącego. Drugiego dnia po zaginięciu śledczy powiedzieli rodzinie, że szanse na odnalezienie nastolatki są minimalne.
Wkrótce agenci FBI pojawili się także w domu Kazakiewiczów razem z biegłym sądowem. Przesłuchali rodziców, prosząc ich, by przypomnieli sobie każdą drobnostkę z ostatnich dni. Wtedy też rodzice nastolatki jeszcze raz opowiedzieli o swoich przemyśleniach, że faktycznie Alicia spędzała mnóstwo czasu przy komputerze, że miała skaner, kamerę internetową i że uwielbiała czaty. Biegu sądowy, który specjalizował się właśnie w komputerach, wtedy włączył urządzenie znajdujące się w pokoju rodzinnym, czyli po prostu w salonie i zaczął kopiować pliki. Agenci wtedy też już czuli, że odpowiedź musi znajdować się na tym komputerze, że dzięki temu odnajdą Alicję.
Sąsiedzi także bardzo przejęli się zaginięciem nastolatki. Starali się wesprzeć jej rodziców, przechodząc z jedzeniem, które zostawało nietchnięte. Wszyscy chcieli pomóc, ale nikt nie wiedział jak. W międzyczasie przeszukiwano też pobliskie lasy i wąwozy, ale nie natrafiono na ślad nastolatki. Marianne po czasie opowiedziała, że wtedy w głębi duszy wiedziała, jakie są statystyki i że to jedna szansa na milion, żeby odnaleźć Alicia. Ale trzymała się tej nadziei. Modliła się o cud. Agenci FBI postanowili podążyć śladem internetu. Wiedzieli, że dzieci często mówią znajomym o rzeczach, których nigdy nie powiedziałyby rodzicom.
Wyruszyli więc do szkoły, do której uczęszczała Alicia i postanowili porozmawiać z jej znajomymi. W końcu pojawił się pewien przełom. Jedna z koleżanek Alicia powiedziała śledczym, że dziewczyna zwierzyła jej się niedawno z pewnej znajomości. Według jej słów miała poznać kogoś przez internet, kolegę, z którym rozmawiała godzinami, często do późnej nocy. Dziewczynka nie znała jego imienia, ale wiedziała, że Alicia potrafiła siedzieć przy komputerze nawet do trzeciej nad ranem, a potem przechodziła do szkoły zmęczona. Agenci postanowili podzielić się tym z rodzicami nastolatki. Charles i Mary Ann byli wstrząśnięci. Do tej pory wierzyli, że znają swoją córkę, że niczego przed nimi nie ukrywała.
Ale nie mieli pojęcia, że Alicia miała internetowego przyjaciela. Wtedy też przyszło im do głowy, że mogła być w niebezpieczeństwie, że to wcale nie musiał być jej rówieśnik. Śledztwo przyspieszyło. FBI było już przekonane o tym, że trop prowadzi do internetu. Ale nadal nie mieli nazwiska, adresu, żadnego konkretu. Specjalista od komputerów dalej analizował urządzenie, z którego korzystała Alicia. Przeszukiwał pliki, logi, archiwa. Wszystko, co mogłoby zdradzić, z kim pisała. Ale wyglądało to tak, jakby ktoś celowo zatarł ślady. Potrzeba było jakiegoś przełomu.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Alicia Kozakiewicz zaufała niewłaściwej osobie. Miała tylko 13 lat i nie przeczuwała, że może coś jej grozić. Kiedy ruszyła na spotkanie z przyjacielem z internetu, nie sądziła, że mógłby ją okłamywać. To, co się potem wydarzyło, przeraża do dziś.PRZYPOMNIENIE O LIVE’IE 👉 https://kryminalnehistorie.com/live-premiera-ksiazki/📘Więcej historii, w których wszystko zaczyna się od internetu, opisuję w mojej książce „Niebezpieczna Sieć”. Premiera już 29 października - link do przedsprzedaży znajdziecie tutaj 👉 https://bit.ly/46ia12I
ZAPROPONUJ SPRAWĘ ➡️ https://forms.gle/tTUPgnEBZGur47ds9 ----------------------------------------------------------------
☕Postaw mi kawkę: https://buycoffee.to/kryminalnehistorie
📩Newsletter: https://kryminalnehistorie.com/newsletter-zapis
✉️Współpraca: [email protected]
----------------------------------------------------------------
Dziękuję wszystkim, którzy wspierają mnie na Youtube :) A także za każdą inną formę Waszego wsparcia. Przypominam, że podcast tworzony jest na podstawie ogólnodostępnych źródeł, które znajdziecie poniżej :)
☛ Sklep: https://kryminalnehistorie.com/sklep/
☛ Facebook: https://www.facebook.com/kryminalne0historie
☛ Grupa na Facebooku: https://www.facebook.com/groups/kryminalnehistorie
☛ Instagram: https://www.instagram.com/kryminalne
☛ Youtube: https://www.youtube.com/kryminalnehistorie
☛ Spotify: https://open.spotify.com/show/4MP3dZZu5efb5qvPSXu89k?si=e9c65befc023463d
☛ Mail: [email protected]
✔Animacja w intro została stworzona przez Sławka:www.vimeo.com/smdesigns
✔Montaż: Paulina Kulpińska
✔Muzyka:
Kai Engel - Great Expectations
Slow Hammers
Źródła: https://docs.google.com/document/d/1TjNrrKwbia8ESGp6f0QHnh2152nEifR5yTskmXCyn_8/edit?usp=sharing