KOSZMAR NA KOH TAO: CO SPOTKAŁO BRYTYJSKICH TURYSTÓW? | ZABÓJCZE WAKACJE #3
W 2014 roku David i Hannah wybrali się na wakacje do Tajlandii. Na rajską wyspę Koh Tao przybyli osobno, ale na miejscu ich ścieżki się skrzyżowały. Pewnego wieczoru wybrali się razem na spacer… a potem zniknęli. Co wydarzyło się na Koh Tao?ZAPROPONUJ SPRAWĘ ➡️ https://forms.gle/tTUPgnEBZGur47ds9 ----------------------------------------------------------------☕Postaw mi kawkę: https://buycoffee.to/kryminalnehistorie📩Newsletter: https://kryminalnehistorie.com/newsletter-zapis✉️Współpraca: kryminalnehistorie@gmail.com----------------------------------------------------------------Dziękuję wszystkim, którzy wspierają mnie na Youtube :) A także za każdą inną formę Waszego wsparcia. Przypominam, że podcast tworzony jest na podstawie ogólnodostępnych źródeł, które znajdziecie poniżej :)☛ Sklep: https://kryminalnehistorie.com/sklep/ ☛ Facebook: https://www.facebook.com/kryminalne0historie☛ Grupa na Facebooku: https://www.facebook.com/groups/kryminalnehistorie☛ Instagram: https://www.instagram.com/kryminalne ☛ Youtube: https://www.youtube.com/kryminalnehistorie☛ Spotify: https://open.spotify.com/show/4MP3dZZu5efb5qvPSXu89k?si=e9c65befc023463d ☛ Mail: [email protected] ✔Animacja w intro została stworzona przez Sławka:www.vimeo.com/smdesigns✔Muzyka:Kai Engel - Great ExpectationsSlow Hammers✔Źródła: https://docs.google.com/document/d/1GEf2hFjpCb7ysRRFb5x4Y5PqW_AIqJ_iGTTp9d4yvRQ/edit?usp=sharing
a później dołączył do Hany. I wtedy też Hanna rozdzieliła się z przyjaciółkami i wybrała właśnie z Davidem na krótką przechadzkę. Z baru wyszli razem około 2.15. Ruszyli wzdłuż plaży w stronę swoich pokoi. Mieli tam jakieś kilka minut drogi, ale tej nocy nigdy do nich nie wrócili. Z miejsca, w którym mieszkali, rozciągał się jeden z najpiękniejszych widoków na Kotao. Z tego miejsca widać było długą, pieszczystą plażę, spokojną zatokę i charakterystyczne tajskie łodzie. Zdłuż brzegu porozrzucane były granitowe głazy. Wyglądały tak, jakby ktoś celowo je tam ułożył, jakby dla efektu. Masywne i gładkie, z czasem obtarte przez fale i wiatr.
Obie ofiary zostały uderzone tępym narzędziem w głowę i w twarz. W przypadku Hany właśnie to określono za bezpośrednią przyczynę jej śmierci. W przypadku Davida potwierdzono, że poza ranami głowy miał również wodę w płucach i zadrapania na plecach, co mogło oznaczać, że po pobiciu został wrzucony do wody i utonął. Sekcja ujawniła również ślady napaści seksualnej na Hanie. Miała siniaki w okolicach intymnych, a na jej ciele znajdował się też ślad ugryzienia, zlokalizowany w pobliżu prawego sutka. Policja pobrała materiał biologiczny z trzech różnych miejsc i wysłała próbki do analizy DNA. I to był w końcu jakiś przełom, bo okazało się, że na ciele Hany wykryto dwa różne zestawy DNA, co oznaczało, że w napaści brało udział przynajmniej dwóch sprawców.
Następnie rozpoczęły się masowe przeszukania hoteli, barów i domów należących do birmańskich pracowników. Przesłuchano dziesiątki osób. Po tym niektóre z nich oskarżyły policjantów o przemoc, w tym o polewanie wrzątkiem podczas przesłuchań. Oficjalnie jednak te zarzuty zostały przez władzę odrzucone. Cały czas też pobierano kolejne próbki DNA i sprawdzano z tymi, które zostały zabezpieczone na ciele Hany. Łącznie pobrano już około 200 próbek, w tym od lokalnych piłkarzy, którzy podobno bawili się w nocnym klubie w tym samym czasie co ofiary. Ale znów nie było trafienia w żadnej z przebadanych próbek. Kolejne dni śledztwa wyglądały podobnie. Co dwa, trzy dni pojawiali się nowi podejrzani oraz nowe tropy.
I właśnie w tym klimacie próbowano prowadzić śledztwo, więc też daje nam to pewien obraz, dlaczego potem wydarzy się to, co się wydarzy. I można by pomyśleć, że władze będą postępować ostrożnie, ale tak się wcale nie stało. Zamiast uspokoić nastroje i przewrócić poczucie bezpieczeństwa, dolały oliwy do ognia. Generalnie generał, który po przewrocie wojskowym w maju 2014 roku został samozwańczym premierem kraju, zamiast skupić się na kwestiach bezpieczeństwa, postanowił winić... W jednej z wypowiedzi zasugerował, że trzeba się przyjrzeć zachowaniu drugiej strony, czyli w domyśle Hany i Davida. A potem było już tylko gorzej.
Co takiego mieli? Po pierwsze materiał DNA, który zdaniem policjantów miał pasować do próbek zabezpieczonych na ciele Hany. Po drugie telefon Davida, który znajdował się w miejscu powiązanym z jednym z birmańczaków. Winsentanu tłumaczył, że znalazł go na plaży, ale nikt nie brał pod uwagę jego wyjaśnień. Zdaniem śledczych wyjaśnienie było jedno. Po prostu zabrał go mężczyźnie podczas ataku. I ogólnie z tym telefonem było sporo zamieszania, bo na początku śledczy twierdzili, że został znaleziony bezpośrednio w domu Salina. Dopiero później, już w trakcie procesu, okazało się, że urządzenie było rozbite i znajdowało się w domu jego znajomego.
W międzyczasie bliscy Hany i Davida również próbowali na własną rękę uzyskać jakieś informacje. Do dosyć istotnych dotarł ojciec Hany, któremu udało się ustalić, że był pewien mężczyzna, który widział jego córkę rano. Miał także jego tożsamość i przekazał ją policji, która jak się okazała doskonale ją znała. Wiedziała też, że opuścił wyspę 6 godzin po tym, jak doszło do zabójstwa. Mimo tego nie skontaktowano się z nim. Ojciec Hany zaczął więc działać sam. Oczywiście tak jak potrafił, więc wpisał to nazwisko w wyszukiwarkę i trafił na Facebooka mężczyznę. Potem uzyskał jego numer telefonu, a następnie zdecydował się do niego zadzwonić.
Niczego takiego się nie dowiedział, ale był zły na tajskich policjantów, że nie sprawdzili każdego ważnego wątku. Jak się na to tłumaczyła tajska policja? Oczywiście brakiem zasobów. Proces w sprawie zabójstwa Hanny i Davida rozpoczął się 8 lipca 2015 roku. Trwał 18 dni i podzielono go na trzy części, rozłożone na kilka tygodni. Posiedzenia były wyczerpujące. Według jednego z obserwatorów codziennie odbywały się rozprawy trwające nawet po 10 godzin. Dołowi oskarżonych zasiedli dwaj migranci z Birmy. Nie przyznawali się do żadnego z zarzutów. Ich obrona była prowadzona pro bono przez dwóch prawników z Rady Prawników Tajlandii.
Problem polegał jednak na tym, że nie było żadnych świadków zbrodni. Zatem jedynym tak naprawdę kluczowym dowodem było to DNA. Tylko, że sposób w jaki przedstawiono te wyniki, tych wszystkich analiz, także budził ogromne wątpliwości. Prokuratura twierdziła, że próbki pobrane z ciała Hany w 100% pasują do oskarżonych. Ale właśnie to hasło w 100% było kwestionowane przez biegłych. O co chodzi? Że po prostu nie ma możliwości uzyskać tak dokładnego wyniku. Eksperci z okresu medycyny sądowej, w tym znana tajska patolog, zwracali uwagę, że nie istnieje coś takiego jak stuprocentowa pewność w analizie DNA.
A przecież miał to być jeden z najważniejszych dowodów. Obrona twierdziła, że na miejscu zbrodni popełniono wiele błędów. Między innymi to, że na początku śledztwa całą sprawą zajmowało się jedynie sześciu policjantów z wyspy. To doprowadziło do tego, że miejsce zbrodni nie zostało zabezpieczone i niemal natychmiast weszli tam dziennikarze i turyści, zadeptując ślady. Przypomnę też, że zdjęcia ciał ofiar trafiły do mediów społecznościowych. Obrońcy wskazywali też na to, że krew na kamieniach i piasku oraz ubrania Hany nie zostały odpowiednio zabezpieczone ani przeanalizowane. Wiele niejasności dotyczyło także telefonu Davida. Tak jak mówiłam, policja twierdziła, że znalazła go na początku w domu jednego z oskarżonych, a później, że w domu przyjaciela.
Według niej Hannah i David wcześniej kąpali się w morzu, a po wyjściu z wody zauważyli, że ich ubrania zniknęły. Zaczęli więc wracać do swoich pokoi. W tym samym czasie oskarżeni i ich kolega wracali ze sklepu skrótem, co właśnie uchwyciły kamery monitoringu i właśnie wtedy mieli znaleźć porzucony telefon na plaży i zabrać ze sobą. Czyli nie spotkali Hany i Davida, tylko po prostu natrafili na ten telefon i go zabrali. Jednak choć brzmiało to dobrze, był jeden poważny problem, przeszkoda. Mianowicie, że większość świadków odmawiała zeznań, bo obawiali się później zemsty. A to nie wyglądało dobrze w oczach sądu. W trakcie procesu zeznawał także jeden z oskarżonych mężczyzn i opowiedział, że podczas przesłuchań policjanci robili mu zdjęcia na go, bili go, kopali, grozili porażeniem prądem i mówili, że odrąbią mu kończyny, a potem wrzucą ciało do morza, by zjadły je ryby.
Do tego w trakcie nie był dostępny tłumacz taki urzędowy, bo tych birmańskich pracowników raczej byśmy do tego nie zaliczyli jako profesjonalnych tłumaczy. I jeszcze się okazało, że generalnie jeśli chodzi o birmańczyków, to między nimi są też różne grupy i te grupy także mają ze sobą konflikt i akurat ten, który tłumaczył był w tej grupie opozycyjnej. Więc mogło być tak, że po prostu tłumaczył na ich niekorzyść, ale tajscy policjanci nie byli w stanie tego stwierdzić, ponieważ nie znali ich języka. Druga kwestia, no to to DNA. Te trzy próbki, które pobrano, przypomnę, dwie na niedopałkach papierosów i jedną z ciała Hany. Zdaniem śledczych pasowały do oskarżonych, ale nikt nie potrafił wyjaśnić, jak zabezpieczono materiał dowodowy, w jakich warunkach go przechowywano i dlaczego analizę wykonano tak szybko.
A ten zapadł 24 grudnia 2015 roku. Zdaniem sądu obaj mężczyźni byli winni zabójstwa Hany i Davida, a w związku z tym usłyszeli wyrok kary śmierci. Sąd uznał, że dowody Dena były wystarczające. Z kolei zeznania mężczyzn, które zostały wymuszone, miały nie mieć wpływu na treść wyroku. Do tego jeden z mężczyzn został skazany także za kradzież. Jeśli chodzi o nielegalny pobyt w Tajlandii, tu było różnie. Bo Salin nie został skazany, ponieważ dwa lata przed morderstwem posiadał ważne pozwolenie na pracę. Drugi oskarżony usłyszał wyrok i za to.
Wręcz przeciwnie. Rodzice Hany oraz jej brat i siostry przylecieli na miejsce, gdzie toczyła się sprawa. Nie mieli na to środków, ale założyli zbiórkę i udało im się uzbierać pieniądze, aby właśnie się tam wybrać. Pokryło to koszty podróży oraz tłumacza. Udział w procesie był dla nich ogromnym wyzwaniem. W pewnym momencie musieli opuścić salę sądową, bo nie byli w stanie patrzeć na zdjęcia ciała Hany, ani słuchać szczegółów jej obrażeń. W oficjalnym oświadczeniu napisali Była bezinteresowna, troskliwa i sprawiała, że każdy dzień był odrobinę lepszy. Nasza rodzina jest druzgotana. To, w jaki sposób ją straciliśmy, jest niewyobrażalne.
Był oddany rodzinie i przyjaciołom. Na początku to rodzice Hanny byli bardziej nieufni co do działań policji. Millerowie raczej wspierali ich działania, ale też mieli pewną rezerwę. Zwłaszcza w tym momencie, kiedy wyciekły zdjęcia ciała ofiar. Z czasem jednak ich stanowisko się zmieniło i uznali, że po trudnym początku tajska policja przeprowadziła dokładne dochodzenie. W swoim oświadczeniu podkreślili, że wierzą w wyniki śledztwa i decyzję sądu. Z kolei rodzina Witteridge nie zabrała głosu w dniu ogłoszenia wyroku, ale kilka miesięcy później, we wrześniu 2016 roku przeżyła kolejną tragedię.
Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W 2014 roku David i Hannah wybrali się na wakacje do Tajlandii. Na rajską wyspę Koh Tao przybyli osobno, ale na miejscu ich ścieżki się skrzyżowały. Pewnego wieczoru wybrali się razem na spacer… a potem zniknęli. Co wydarzyło się na Koh Tao?
ZAPROPONUJ SPRAWĘ ➡️ https://forms.gle/tTUPgnEBZGur47ds9 ----------------------------------------------------------------☕Postaw mi kawkę: https://buycoffee.to/kryminalnehistorie📩Newsletter: https://kryminalnehistorie.com/newsletter-zapis✉️Współpraca: kryminalnehistorie@gmail.com----------------------------------------------------------------Dziękuję wszystkim, którzy wspierają mnie na Youtube :) A także za każdą inną formę Waszego wsparcia. Przypominam, że podcast tworzony jest na podstawie ogólnodostępnych źródeł, które znajdziecie poniżej :)☛ Sklep: https://kryminalnehistorie.com/sklep/ ☛ Facebook: https://www.facebook.com/kryminalne0historie☛ Grupa na Facebooku: https://www.facebook.com/groups/kryminalnehistorie☛ Instagram: https://www.instagram.com/kryminalne ☛ Youtube: https://www.youtube.com/kryminalnehistorie☛ Spotify: https://open.spotify.com/show/4MP3dZZu5efb5qvPSXu89k?si=e9c65befc023463d ☛ Mail: [email protected] ✔Animacja w intro została stworzona przez Sławka:www.vimeo.com/smdesigns✔Muzyka:Kai Engel - Great ExpectationsSlow Hammers✔Źródła: https://docs.google.com/document/d/1GEf2hFjpCb7ysRRFb5x4Y5PqW_AIqJ_iGTTp9d4yvRQ/edit?usp=sharing