MORDOWAŁ PRZEZ 28 GODZIN | Podcast kryminalny
W tym odcinku podcastu kryminalnego przedstawiam Państwu sprawę zabójstwa Maksima Gelmana.Instagram: https://www.instagram.com/kryminaliaFacebook: https://www.facebook.com/kryminalia#polska #podcastkryminalny #historienafaktach #prawdziwesprawykryminalne
Manhattan z drapaczami chmur i Wall Street, artystyczne i wielokulturowe Brooklyn i Queens czy Bronx z silną tożsamością społeczności lokalnych. To miasto to również symbol marzeń i możliwości, od czasów Ellis Island i przybywających tam imigrantów po współczesnych twórców, przedsiębiorców i marzycieli. Nowy Jork to mieszanka kultur, języków i stylów życia. W tym środowisku dorastał Maksim Gelman. Mężczyzna ten urodził się 31 maja 1987 roku w Związku Radzieckim. Jednak w 1994 roku, gdy miał 7 lat, wyemigrował wraz z matką Swietłaną do Stanów Zjednoczonych, a konkretnie właśnie do Nowego Jorku.
Dwa lata wcześniej za ocean wyemigrował jego ojciec, jednak po otrzymaniu amerykańskiego obywatelstwa powrócił do ojczyzny, pozostawiając żonę i syna w Nowym Jorku. Posiadająca wyższe wykształcenie Swietłana, Gelman szybko nauczyła się angielskiego i podjęła pracę, zapewniając synowi byt. W 2005 roku kobieta wraz ze swoim dzieckiem również uzyskali obywatelstwo Stanów Zjednoczonych, stając się tym samym pełnoprawnymi Amerykanami. Niestety życie rodzinne Gelmana naznaczyły trudne doświadczenia. Jego biologiczny ojciec zginął tragicznie na Ukrainie. Jak wspominali sąsiedzi, ta strata była prawdopodobnie traumą dla młodego Maksima.
Rodzinne napięcia pozostawały więc nierozwiązane, a młody Gelman rósł bez silnej dyscypliny ze strony ojczyma. W szkole Maksim nie wyróżniał się w nauce. Chłopak uczęszczał do Lincoln High School, jednak znany był raczej z zamiłowania do deskorolki. Bywał postrzegany jako typowy skejt z sąsiedztwa. Jednak pod powierzchnią jego młodzieńczych pasji narastały problemy. Pierwsze sygnały ostrzegawcze pojawiły się już w wieku nastoletnim. Maksim popadał wtedy często w konflikty z rówieśnikami i sąsiadami. Jeden z mieszkańców okolicy, Filip Banderski, wspominał. Kiedy byłem mały, on mnie prześladował. Zabierał moje pistolety na wodę i nalewał do nich ostrego sosu albo mydła.
To, co początkowo mogło uchodzić za okrutne psoty starszego kolegi, z czasem przerodziło się w coraz bardziej złośliwe i agresywne zachowania. Gelman już jako nastolatek wszedł w konflikt z prawem. Od 2003 roku był aresztowany aż 10 razy, głównie za wandalizm i malowanie graffiti, ale też za posiadanie narkotyków. Był znany w lokalnej subkulturze graficiarzy, choć nie cieszył się tam szacunkiem. Używał ksywki Max, a jego czerwony podpis pojawiał się na ścianach i wiaduktach kolejowych w okolicy Brighton Beach. Swoimi malunkami często zamalowywał prace innych lub prowokował wojny między graficiarzami, przez co dorobił się opinii awanturnika.
On groził, wyrzucisz mnie teraz, ale jeszcze będziesz tego żałować. Te słowa rzucone przez pijanego 23-latka w klubie dziś brzmią jak ponura zapowiedź tragedii. Latem 2010 roku Gelman poznał 20-letnią Jelenę Bulczenko, atrakcyjną i pełną życia dziewczynę z sąsiedztwa. Jelena pracowała jako asystentka dentystyczna. Według relacji Rajana Rosario, ich wspólnego znajomego, Jelena i Maksim początkowo kolegowali się. Dziewczyna bywała nawet na basenie w kompleksie apartamentowców, gdzie Gelman mieszkał z matką i ojczymem. Jednak zachowanie Maksima szybko stało się dla niej nieakceptowalne.
Był nachalny, werbalnie agresywny i najwyraźniej zafascynowany Jeleną w sposób chorobliwy. Co ważne znajomi podkreślali, że ci nigdy nie byli parą. Jelena odrzucała jego zaloty. Gdy tylko dziewczyna zorientowała się, że Gelman ma obsesję na jej punkcie, zaczęła unikać kontaktu. Przestała odbierać jego telefony i nie otwierała drzwi, gdy pojawiał się niezapowiedziany pod jej domem. W pewnym momencie owa obsesja przerodziła się w groźby. Pod koniec lata 2010 roku doszło do incydentu, który z perspektywy czasu mrozi krew w żyłach. Jak opowiadała sąsiadka Bulczenków, Gabriel Kiernan, pewnego dnia Maksim wpadł furiem pod drzwiami Jeleny, walił w nie i krzyczał, że ją zabije, jeśli go nie wpuści.
Jelena nie uległa, nie otworzyła drzwi, a Gelman w końcu odszedł. Choć przyjaciele namawiali ją, by zgłosiła tę sprawę na policję, nie zrobiła tego. Oficjalnie nigdy nie wpłynęła skarga na jego groźby. Być może kobieta uznała, że to tylko czcze gadanie wzburzonego znajomego. Sąsiedzi mówili potem, to były zdecydowanie sygnały alarmowe. Ona się go bała. Mimo to Jelena starała się żyć normalnie. Patrząc na życiorys Gelmana zebrany przez śledczych wyłania się obraz osoby niestabilnej emocjonalnie, być może z zaburzeniami paranoidalnymi. W czasie swojego szału zachowywał się irracjonalnie.
Twierdził na przykład, że jest śledzony przez agentów DIA i że musi uciekać z kraju. W nocy poprzedzającej ataki miał mówić matce, że chce znaleźć paszport i planuje lot do Dominikany, bo oni po niego idą. To mogły być oznaki paranoi narkotykowej spowodowanej kokainą lub krakiem. Jego sąsiad Aleksander Sirotin uważał wręcz, że Gelman mógł działać w stanie odurzenia, nie do końca świadomy swoich czynów. Po zatrzymaniu Maksim mówił policjantom zagadkowe rzeczy, np. że jest kozłem ofiarnym tej sytuacji. Jedno jest pewne, narastające przez lata poczucie krzywdy, złość do świata i obsesję znalazły swój upust w brutalnej przemocy.
W tej historii pojawia się także wątek zwykłego mężczyzny, którego los zetknął się z szaleństwem Gelmana. Był nim Joseph Lozito, 40-letni mieszkaniec przedmieść Filadelfii. Joseph nie znał wcześniej Gelmana. Mierzący ponad 188 cm wzrostu i ważący około 120 kg Lozito pasjonował się MMA, choć sam nie trenował, przez blisko 20 lat oglądał walki i chłonął techniki prezentowane w telewizji. Mieszkał z żoną i synami, dziesięcioletnim Josephem i siedmioletnim Dominikiem, w spokojnej dzielnicy Bustleton w Filadelfii. Mężczyzna ten każdego dnia bladym świtem wyruszał w wielogodzinną podróż, najpierw samochodem lub pociągiem do New Jersey, potem koleją do Manhattanu, by zdążyć na poranną zmianę w pracy.
23-letni Maksim Gelman żąda od matki kluczyków do jej samochodu, szarej limuzyny model Lexus ES 330 z 2004 roku, należącej formalnie do jego ojczyma. Swietlana Gelman jednak odmawia, obawiając się, że jej syn jest pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Dochodzi między nimi do kłótni. Krzyki budzą Aleksandra Kuzniecowa, który o tej porze jeszcze spał. 54-letni Kuzniecow wchodzi do kuchni i stanowczo każe pasierbowi się uspokoić. Padają wyzwiska w języku rosyjskim. Nagle młody mężczyzna wpada w furię. Chwyta duży kuchenny nóż o długości około 20 cm i rzuca się na ojczyma.
Kuzniecow próbuje się bronić, jednak ciosy nożem dosięgają go jeden po drugim. Ostrze wygina się i pęka, ale Gelman nie przestaje. Sięga po kolejny ostry przedmiot, tym razem długie widły rzeźnicze, rodzaj szpikulca do mięsa i kontynuuje atak. Zadaje swojej ofierze w sumie aż 55 ciosów. Krew tryska na kuchenne kafelki. W ciągu kilkunastu sekund życie Aleksandra Kuzniecowa gaśnie. Mężczyzna osuwa się martwy na podłogę. Swietlana stoi oszołomiona, Gelman jednak nie robi jej krzywdy. Ociekający krwią pasierb chwyta kluczyki do Lexusa i wychodzi z mieszkania, zostawiając matkę z przerażającym widokiem zamordowanego partnera.
To dopiero początek, Maksim ma w głowie plan ucieczki. Później tłumaczy śledczym, że czuł się śledzony przez agentów DEA i chciał uciec z kraju, dlatego potrzebował samochodu. Godzina 5.30. Gelman pędzi ulicami Brooklynu skradzionym autem ojczyma, ignorując wszystkie przepisy drogowe. W okolicy Ocean Avenue rozpoczyna się poranna zmiana szkolnych strażników przejścia, osób pomagających dzieciom bezpiecznie przekraczać ulice. Jedna z takich pracownic starsza kobieta staje Gelmanowi na drodze, jednak rozpędzony Lexus uderza w nią, zanim ta zdąży odskoczyć. Kobieta upada na jezdnię z poważnym urazem nogi.
Później okaże się, że ma złamaną nogę, ale na szczęście przeżyje ten wypadek. Gelman nie zatrzymuje się, by udzielić pomocy. Świadkowie zdarzenia, w tym rodzice odprowadzający dzieci do szkoły, są w szoku i wzywają pomoc. Maksim znika już jednak z ich pola widzenia, mknąc dalej na północny wschód. W tym momencie nikt nie wiąże potrącenia z wcześniejszym morderstwem. Około godziny 10.30, po kilku godzinach błąkania się autem, prawdopodobnie w stanie wzburzenia i paranoi, Gelman kieruje się na Marine Parkway do domu Jeleny Bulczenko przy East 24th Street. Zamierza skonfrontować się ze swoją obsesją, dziewczyną, która odrzuciła jego zaloty.
Jelena jednak tej nocy nie nocowała w domu, a spontanicznie zatrzymała się u przyjaciółki. W domu Bulczenków zastaje więc tylko jej matkę, 56-letnią Annę Bulczenko. Anna jest zaskoczona wizytą znajomego córki tak wcześnie rano. Według późniejszych relacji Gelman wścieka się, że Jelena go wystawiła i nie zastał jej w domu. Wywiązuje się kłótnia. W pewnym momencie Maksim atakuje Annę Bulczenko nożem i po raz kolejny używa brutalnej siły, by zabić. Zadaje kobiecie śmiertelne ciosy. Około 10.30 Anna Bulczenko leży martwa w swoim domu.
Gelman ucieka z miejsca zbrodni, lecz co znaczące pozostaje w okolicy. Przez kilka następnych godzin Maksim Gelman krąży gdzieś w pobliżu. Prawdopodobnie ukrywa się, być może obserwuje Dąbulczenków z daleka. Według śledczych celowo zwleka i wyczekuje momentu powrotu Jeleny. Wiadomo, że w międzyczasie dzwoni do znajomego z prośbą o pomoc w ucieczce z kraju, ale ten odmawia, myśląc, że to żart lub przesada. Ta informacja pojawiła się w nieoficjalnych relacjach i potwierdza ogólny chaos w głowie sprawcy. Po powiązaniu sprawy morderstwa Kuzniecowa z potrąceniem kobiety, funkcjonariusze rozpoczynają obławę na Gelmana, jednak w wielomilionowym mieście to wciąż szukanie igły w stogu siana.
Około 4 po południu Jelena Bulczenko wraca wreszcie do domu na East 24th Street, nieświadoma czającego się niebezpieczeństwa. Gdy otwiera drzwi, zastaje przerażający widok – swoją matkę Annę leżącą w kałuży krwi. Wstrząśnięta, natychmiast wybiega przed dom z telefonem, by wezwać pomoc. Dzwoni pod 911, krzycząc do słuchawki o zabójstwie matki. W tym momencie Gelman nadjeżdża z powrotem pod dom Bulczenków i dostrzega Jelenę stojącą na zewnątrz z telefonem przy uchu. Dziewczyna także go zauważa, wpada w panikę i zaczyna uciekać ulicą, wołając o pomoc.
Gelman zatrzymuje auto, wyskakuje z niego z nożem w ręku i rzuca się w pościg. Dwudziestolatka biegnie ile sił, ale Maksim dogania ją po kilkudziesięciu metrach. Mężczyzna powala jelenę na ziemię i zadaje jej 11 ciosów nożem. Dziewczyna nie ma szans. Umiera na chodniku od ran kłutych, praktycznie pod swoim domem. Sprawca spełnia więc swoją ponurą groźbę sprzed miesięcy. Chowa nóż do rękawa kurtki i spokojnie wraca do samochodu. W tym czasie pobliscy mieszkańcy zaczynają wychylać się z okien. Gelman wskakuje do Lexusa i odjeżdża z piskiem opon, zanim na miejscu zjawią się pierwsze radiowozy.
O godzinie 16.20 Maksim pędzi skradzionym autem przez dzielnicę Midwood Gravesend w południowym Brooklynie. Z pewnością jest pobudzony adrenaliną po dokonaniu trzech morderstw w ciągu dwunastu godzin. Na skrzyżowaniu Ocean Avenue i Avenue R jego jazda kończy się z tłuczką. Lexus Gelmana uderza w tył zielonego Pontiaka Bonneville prowadzonego przez sześćdziesięcioletniego Artura Di Crescenzo. Zdezorientowany Artur wysiada z samochodu, by zobaczyć szkody. Zakłada zapewne, że to typowa kolizja i chce wymienić się danymi z kierowcą Lexusa. Nie ma pojęcia, że ma do czynienia z uzbrojonym mordercą.
Gelman również wysiada, z zakrwawioną kurtką i szalonym wzrokiem. Zanim Dick Reskenzo zdąży zareagować, Maksim dźga go nożem. Zadaje mężczyźnie trzy pchnięcia, poważnie go raniąc. Ranny Artur osuwa się na jezdnię, ale żyje. Ostrze mija bowiem kluczowe organy. Gelman nie traci czasu. Mężczyzna odpycha Artura i wskakuje do jego samochodu. Wrzuca bieg i odjeżdża. Artur di Crescenzo krwawiąc zostaje na ulicy. Przechodnie wzywają karetkę, która niebawem zabiera go do szpitala. O godzinie 16.30 ma miejsce śmiertelne potrącenie pieszego. Gelman dysponujący Potiakiem Bonneville, ciężkim i mocnym autem, dalej szaleńczo ucieka przez Brooklyn.
Kieruje się na północ Ocean Avenue. W okolicy skrzyżowania z Avenue J jego jazda znów przynosi tragiczne skutki. Na przejściu dla pieszych znajduje się 62-letni Steven Tannenbaum, mieszkaniec dzielnicy. Zanim Tannenbaum zdąży zareagować, rozpędzony pont jak uderza w niego z pełną siłą. Gelman nawet nie hamuje. Sprawca kontynuuje jazdę, podczas gdy świadkowie z przerażeniem patrzą na ciężko rannego pieszego. Steven Tannenbaum w krytycznym stanie zostaje przewieziony do szpitala, jednak jego obrażenia, liczne złamania i urazy wewnętrzne okazują się śmiertelne. 62-latek umiera wskutek potrącenia, stając się czwartą ofiarą szału Gelmana.
Ten fragment tragedii ma nieco inny charakter niż wcześniejsze. Tannenbaum był bowiem całkowicie przypadkową ofiarą, nawet nieświadomą zagrożenia. Nadchodzi noc, godzina 1 w sobotę. Brooklyn jest rozświetlony światłami radiowozów. Policja ma już pełną świadomość, że po dzielnicy grasuje groźny zabójca. Rozesłano komunikaty o poszukiwaniu Maksima Gelmana, znanego funkcjonariuszom z wcześniejszych zatargów z prawem. Jego zdjęcie, młodego mężczyzny o krótko ostrzeżonych czarnych włosach i śniadej cerze, trafia do porannych wydań gazet oraz do nocnych serwisów informacyjnych.
Tymczasem Gelman zdołał wymknąć się obławie w labiryncie bruklińskich ulic. Około godziny 1 w nocy porzuca skradzionego Pontiaka Boneville. Znajduje się wówczas w okolicach południowego Brooklynu. Mimo intensywnego pościgu udaje mu się ukrywać przez kolejnych kilka godzin. Późniejsze relacje sugerują, że mógł na moment wrócić do swojej kryjówki przy torach Long Island Railroad, miejsca gdzie trzymał farby i gdzie stworzył coś w rodzaju ołtarzyka dla Jeleny. Znaleziono tam bowiem jej zdjęcia i napis Jelena na murze. Kilka minut po pierwszej w nocy Gelman znów rusza w drogę.
Tym razem postanawia skorzystać z cudzego transportu. Na jednej z ulic zatrzymuje tak zwany livery cab, rodzaj nieoficjalnej taksówki działającej na zlecenie telefoniczne popularnej w Nowym Jorku. Kierowcą jest 26-letni Fitz Fallerton, imigrant, dla którego nocne kursy są sposobem na zarobek. Gelman macha ręką, jakby potrzebował podwózki. Gdy tylko Fallerton się zatrzymuje i uchyla szybę, Maksim atakuje kierowcem nożem. Zadaje mu kilka ciosów w okolice szyi, poważnie go raniąc, wskutek czego Gelman przejmuje kontrolę nad taksówką. Falerton odnosi poważne obrażenia.
Jedno z pchnięć uszkadza mu tchawicę i struny głosowe, przez co mężczyzna traci możliwość normalnego mówienia. Maksim przemieszcza się samochodem należącym do kierowcy Livery Cup, jednak nie zajeżdża daleko taksówką Falertona. Już kilka ulic dalej dostrzega bowiem upatrzony cel. Kolejny samochód, tym razem osobowy Nissan. W środku tego auta siedzi para młodych ludzi. 25-letni Sheldon Pottinger, właściciel auta, zatrzymuje się na czerwonym świetle na Eastern Parkway. Obok siedzi jego dziewczyna. Nagle drzwi ich pojazdu zostają gwałtownie otwarte przez Gelmana. Mężczyzna rani Pottingera nożem, zadając mu kilka cięć i pchnięć w dłonie oraz przedramiona, gdy ten instynktownie zasłania się przed ostrzem.
Kobiecie udaje się wyskoczyć z auta i uciec, wołając o pomoc. Maksim zajmuje miejsce kierowcy, odpychając krwawiącego Sheldena i po raz trzeci tej doby kradnie samochód przy użyciu siły. Pottinger również cudem uchodzi z życiem. Choć ma poranione ręce, udaje mu się uciec na bok jezdni. Gelman odjeżdża jego Nissanem, znikając w mroku bruklińskich ulic. Co charakterystyczne, zabiera ze sobą także kurtkę Sheldena, którą później będzie mieć na sobie podczas finału tej historii. Być może Gelman okrył się nią, bo jego własne ubranie było całe we krwi. Po serii nocnych napaści Maksim przemieszcza się skradzionym Nissanem z Brooklynu na Manhattan.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W tym odcinku podcastu kryminalnego przedstawiam Państwu sprawę zabójstwa Maksima Gelmana.Instagram: https://www.instagram.com/kryminaliaFacebook: https://www.facebook.com/kryminalia#polska #podcastkryminalny #historienafaktach #prawdziwesprawykryminalne