Mentionsy Mentionsy
Kripszoł
Kripszoł

Jeffrey Dahmer – Kanibal z Milwaukee

23.09.2026 ·35 min 32 s · 7 rozdziałów

Siedemnaście ofiar. Jedno mieszkanie. I człowiek, którego przez lata nikt nie podejrzewał.Jeffrey Dahmer zapraszał swoje ofiary do mieszkania numer 213 w Milwaukee. Za zamkniętymi drzwiami dokonywał zbrodni, które przez lata pozostawały poza zasięgiem policji i jego sąsiadów. Mordował, ukrywał ciała, a z czasem rozwinął obsesje, które uczyniły jego sprawę jedną z najbardziej wstrząsających w historii amerykańskiego true crime.Ale ta historia nie kończy się na Dahmerze.To również historia sygnałów ostrzegawczych, błędów policji i czternastoletniego Koneraka Sinthasomphone, którego można było uratować.W tym odcinku Kripszoł – Z Archiwum Mroku wracamy do historii Jeffreya Dahmera: od jego dzieciństwa, przez pierwsze zabójstwo, lata zbrodni w Milwaukee, aż po noc, kiedy policja odkryła, co naprawdę znajdowało się w mieszkaniu 213.17 ofiar. Lata bezkarności. Jedno mieszkanie, które stało się miejscem zbrodni.To nie jest legenda. To wydarzenia, które naprawdę miały miejsce.

20:00 · Interwencja policji i skandal 1

Sąsiedzi byli zastraszeni lub ignorowani. A kolejne ofiary same, zwabione tanimi obietnicami, wręcz wchodziły w jego sidła, nieświadome, że przekraczają próg piekła. 22 lipca 1991 roku, późnym wieczorem, Dahmer spotkał w jednym z lokalnych barów Tracey'ego Edwardsa, 32-letniego mężczyzny o silnej budowie ciała. Edwards dał się namówić na piwo, a potem na propozycję zarobienia 100 dolarów za pozowanie do artystycznych zdjęć w mieszkaniu Dahmera. Nie podejrzewając podstępu, wsiadł z nim do taksówki i pojechali do budynku Oxford Apartments. Kiedy wyszli do środka, w nozdrza Edwardsa uderzył gęsty, mdły odór stęchlizny i chemii, który natychmiast wzbudził w nim czujność, ale było już za późno na ucieczkę.

24:10 · Rozprawa sądowa 2

Dahmer poczęstował go piwem, w którym ukryty był proszek nasenny, a w tle grał telewizor. Edwards wypił łyk, ale od razu poczuł dziwny, gorzkawy posmak. Zaniepokojony, zaczął się rozglądać po pokoju, zauważając dziwne plamy na ścianach i wszechobecny brud. W tym momencie Dahmer zmienił się nie do poznania. Jego twarz zastygła w lodowatym grymasie. Podszedł do gościa od tyłu i błyskawicznie zapiął mu na jednym nadgarstku ciężką stalową kajdankę. Edwards zerwał się z kanapy, a Dahmer przycisnął go do ściany, przykładając mu do klatki piersiowej wielki, lśniący w świetne lampy nóż rzeźnicki, mamrocząc pod nosem coś o wycięciu serca i zjedzeniu go. W tej sekundzie w Tracey Edwardsie odezwał się tak potężny, pierwotny instynkt przetrwania, że stłumił wszelki lęk.

Zamiast panikować i szarpać się, co mogłoby przyspieszyć atak, Edwards zaczął grać aktora życia. Uspokoił głos, zaczął mówić Dahmerowi, że go doskonale rozumie, że nigdzie nie ucieknie, że mogą robić co chcą, tylko niech zdejmie te kajdanki, bo robi się za gorąco. Dahmer zdezorientowany tym niezwykłym spokojem i opanowaniem ofiary, na chwilę stracił czujność i cofnął się o krok, zdejmując ostrze z jego klatki piersiowej. To była ta jedyna, niepowtarzalna sekunda. Edwards z pełną siłą odepchnął mordercę. Rzucił się do ucieczki. Potem wypadł na korytarz, potykając się o własne nogi, z jedną ręką wciąż skutą, wiszącą połową metalowych kajdanek. Wybiegł na nocną ulicę Milwaukee machając rękami i krzycząc ze wszystkich sił, aż zauważył przejeżdżający w pobliżu radiowóz policyjny.

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.