Syn czy sługa | Roman Horodycki
Serdecznie zapraszamy na słowo Romana Horodyckiego "Syn czy sługa?"
A więc... Zacznę od Jana, pierwszy rozdział, siedemnasty werset. Dzisiaj nie będzie zbyt dużo miejsc, tylko cztery miejsca. Niektórzy powiedzą, o, chwała Bogu, tym razem nie tak dużo. A więc, Jana 1, 17 jest napisane tak. Prawo bowiem zostało nadane przez Mojżesza, a łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. A więc my widzimy bardzo wyraźnie, że Słowo Boże charakteryzuje przyjścia Jezusa zupełnie z innym objawieniem i innym zrozumieniem, jakie funkcjonowało w Izraelu w tamtych czasach. Ponieważ w tamtych czasach w Izraelu całość ich relacji z Bogiem, ich próby kontaktowania się z Bogiem była oparta na prawie mojżeszowym.
Czyli musiałeś być idealny w przestrzeganiu prawa i jeśli wykonałeś wszystko, to wtedy wymodliłeś sobie pomyślność. Jak Jan Paweł II z serialu 1000... 670, nie wiem, kto oglądał. A jak jego syn, on modlił się o pomyślność dla Polski. Kojarzycie ten moment? Świetny moment, słuchajcie, koniecznie. I on mówi, ja prosiłem o pomyślność dla Polski, ma być pomyślność dla Polski. Tak się modlił. To było bardzo śmieszne. Akurat ktoś wchodzi do pokoju, on mówi, modlę się. Prawie jak w kościele charyzmatycznym. Dobra, w każdym razie. Oni również robili to w ten sposób.
Nie liczyło się, wiecie, serce. Nie miało znaczenia twoja wrażliwość, twoja psychika, że dlaczego ty dajesz lub nie dajesz rady. Nic z tego się nie liczyło. Liczyło się tylko to, czy wykonałeś, czy dotrzymałeś obietnicy, czy dotrzymałeś słowa. Jeśli dotrzymałeś, mogłeś być pewien, będzie pomyślność dla mojego życia, Dla mojej rodziny będzie błogosławieństwo, ja jestem zaakceptowany, jestem kochany przez Boga. Jeśli tego nie zrobię, od razu mam poczucie tego, że jestem w złym miejscu w swoim życiu i że raczej będzie prześladował mnie wstyd i potępienie. A więc w ten sposób my możemy rozumieć, jak ogromna rewolucja odbyła się w umysłach tych ludzi, którzy w Izraelu wtedy przyjęli dobrą nowinę.
Bo tu jest napisane, że prawo ono było nadane przez Mojżesza. Czyli Mojżesz nadał to prawo, tak? ale potem łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Więc zupełnie inna interpretacja Boga. Zupełnie inne zrozumienie, jaki jest Bóg, jakie ma podejście, jakie ma zrozumienie, jak odnosi się do ciebie i kim ty jesteś dla Niego. Zupełnie co innego. I Bogu... W tym przyjściu na ten świat przez swojego syna Jezusa, kiedy on przyniósł łaskę i prawdę, chodziło o to, żeby już teraz uczynić naszą relację jako relację z synów, jako bliska relacja, w której to relacji ty jesteś tak blisko swoim tatą i to w dodatku z tatą totalnie innym niż nasi ziemscy ojcowie bardzo często, tylko tak dobrym,
Tak kochanym, tak ograniającym ciebie swoją dobrocią, że ty po prostu aż prawie nie możesz tego wytrzymać. I Bogu chodziło o to, ja chcę tobie pokazać, jak na nowo żyć. Jak na nowo ze mną funkcjonować. I wcześniej to nie było możliwe. I Bóg, ta relacja wcześniejsza, ona kreowała rzeczywistość takich sług do wykonywania różnych czynności, różnych nakazów, różnych przykazań. Byłeś sługą i nie mogłeś pytać, dlaczego tak, a dlaczego inaczej. Musiałeś po prostu zrobić to, co miałeś do zrobienia. Natomiast w Galacjan 4, 5 jest napisane tak, od 5.
która mnie przyciska. A więc skoro ja czuję tą skazę, która z góry nade mną jest, siedzi nade mną, to ja nie mam jak przyjść do mojego taty z odwagą, w pełni wolny, zaakceptowany, żeby przyjść jak do swojego domu. Wiecznie wtedy przychodzę z jakimś takim poczuciem niedociągnięcia. I Bóg chce, żeby to się zmieniło. Dlatego przyszedł Jezus. I w Galacjan 4, od 5 wersetu, aby wykupił tych, którzy byli pod prawem, abyśmy dostąpili usynowienia. Bo Bóg rozumiał to, że ja muszę wykupić ich spod jarzma prawa, bo jeśli tego nie zrobię, ten brat i siostra, oni nie staną się synami.
Oni nie staną się dla mnie kimś bliskim. Ponieważ, brawo, dalej będzie ich definiowało, dalej oni będą mieli to poczucie, że nie mogą być synami, mogą być tylko, mieć relacje sług, a nie o to Bogu chodziło. I dalej. A ponieważ jesteście synami, Bóg posłał do waszych serc ducha swego syna, wołającego Abba Ojcze. Czyli to jest duch, który co robi? On odmienia relacje. On każe ci mówić do tata, tatusiu. On przedefiniowuje, on nadaje tej relacji bliskości. On zmienia, wiecie, kurczę, no, to tak jak ja, będąc mały, przyszedłem do swojego domu, coś tam narozrabiałem w domu i widziałem, że jak dzisiaj wrócę, będę miał przerąbane w domu.
I ty możesz do niego, mimo tego, jaki ty jesteś, powiedzieć tatusiu. Dlaczego? Bo Bóg przestał ciebie definiować na podstawie prawa. Całkowicie to zmieniając. Tak więc już nie jesteś sługą, ale synem. A jeśli synem, to i dziedzicem Bożym przez Chrystusa. Bóg ma cel. On już tego dokonał, że ty nie masz mieć z Nim relacji sługa i Pan. On już tego dokonał. A teraz ty wykorzystaj tą mądrość Ewangelii, aby przemieniać swój umysł w tym temacie. Żeby w tych miejscach, ja mówię wam jakby tak, jak jest w moim życiu.
On chce, żebyśmy rozumieli, że jesteśmy synami. I teraz Jana 15, 15. Już więcej, nie będę nazywał was sługami. bo sługa nie wie, co robi jego Pan, lecz nazwałem was przyjaciółmi, bo oznajmiłem wam wszystko, co słyszałem od mojego Ojca. Jezus tutaj bardzo wyraźnie pokazuje, że jaka jest wola Ojca, jakie jest podejście Boga, o co Mu chodziło. On chciał z tych wszystkich ludzi poddanych... zrobić sobie, uczynić ich swoimi bliskimi, ukochanymi dziećmi. I teraz chciałbym, żebyśmy ostatnie miejsce poruszyli, o które chciałbym przywołać. Z Łukasza... Piętnasty rozdział, dwunasty werset.
To jest przypowieść o synach marnotrawnych albo to jest, jak niektórzy mówią, przypowieść o synu marnotrawnym. Niektórzy nazywają tą przypowieść miłością marnotrawną. Niektórzy mówią, że to jest ojciec marnotrawny, który marnotrawił swoją miłość na prawo i na lewo. Jakkolwiek na to nie popatrzysz, wszystko jest prawdą. I teraz... Ta przypowieść ma w swoim zanadrzu ogromne głębokości, w których można nurkować na różne sposoby. I stąd można wyciągać bardzo, bardzo dużo różnych elementów funkcjonowania naszej relacji z Bogiem. I to jest oczywiste, że wszystkiego my dzisiaj tutaj nie ugryziemy.
Natomiast chciałbym skupić się na tej relacji, na tym zjawisku sługa kontra syn. Żebyśmy popatrzyli w tej przypowieści, jak Bóg interpretuje tą zależność, jak to w ogóle jest, jak ci bohaterowie tej przypowieści... jak oni interpretują swoją rzeczywistość, bo ciągle tu przywija się poczucie tego, czy jesteś synem, czy jesteś najemnikiem, czy jesteś synem, czy jesteś sługą. A więc, to jest Łukasza, 15 rozdział od 12. I powiedział młodszy z nich do ojca, młodszy syn. Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada. Najwyraźniej ten syn już rozumiał, jaką ma wolność u swojego taty.
stronki jakby, które i tak cię nie pozwalają jeść, to znaczy, że twoje poczucie braku wartości jest tak niskie. Ty jesteś nikim. Ty właśnie uzyskałeś tożsamość człowiek-nikt. Ciebie praktycznie nie ma. Ty nawet nie jesteś jak świnia, bo świniom pozwalają, a tobie nie pozwalają jeść. Do tego może prowadzić wolność, która jest źle ukierunkowana. Ale nie chcę, żeby to... Ja stwierdzam fakt. To nie jest próba straszenia. To jest po prostu fakt. Wtedy opamiętał się i powiedział. Uff, chwała Bogu, że się opamiętał i powiedział.
Na jakiej podstawie on to stwierdza? Na podstawie prawa. Bo prawo charakteryzowało to, kim on jest. On go przyjął, on nim żył. Dlatego on w swoim myśleniu nie mógł pomyśleć zaraz, ale ja jestem synem. Jak wrócę, będę dalej synem. Nie pomyślał. On postawił siebie pod to jarzmo prawa i ponieważ postawił siebie w to miejsce, że to prawo go definiowało, on nie miał szans, aby pomyśleć, ja jestem synem. On pomyślał, ja chcę być przynajmniej niewolnikiem, bo oni mają lepiej. Zauważmy, że nim nie kierowała szczera pokuta wcale.
Dalej będę dawał się definiować przez prawo i on tutaj właśnie w ten sposób pomyślał. Ile to najemniku mego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja z głodu ginę. Wstanę więc i pójdę do mego ojca i powiem mu, ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i względem ciebie i nie jestem już godny nazywać się twoim synem. Syn, prawdziwy syn z krwi i kości mówi takie rzeczy. Jak mocno on musiał być zmiażdżony tym jarzmem prawa, żeby dać się tak definiować, żeby stwierdzić, ja nie jestem godny. Ja nie jestem godny. On to stwierdza.
Nie możesz poddać się prawu i przychodzić jako syn do swojego taty. To jest niemożliwe. Bo wtedy relacja nie styka. Wy jesteście w ogóle na innych falach. To tak jakbyś miał telefon w orange... A sieć jest tylko tutaj... Jaka jeszcze jest sieć? Jaka? Play. A próbujesz złapać play. Bez sensu. Nie ma jak. Nie ma jak. To musi być stwierdzenie. Ja nie mogę już opierać się na prawie. Ja muszę oprzeć się na miłości taty. Ja muszę w ten sposób do tego podejść, bo inaczej się nie uda.
A więc zrób ze mnie jednego ze swoich najemników, czyli motywy były... Motywy były... Takie, którymi charakteryzuje się niewolnik u tego syna. Wtedy wstał i poszedł do swego ojca, a gdy był jeszcze daleko, zobaczył go jego ojciec. Zobaczcie, jak Jezus w niesamowity sposób opowiada historię, która przedefiniowuje całość relacji z Bogiem. To tak jakby... przywrócił się, nie wiem, cały kosmos do góry nogami. To tak jakby zmieniła się cała rzeczywistość. Bo do tej pory cała narracja o Bogu była zupełnie inna.
Aż tu nagle okazuje się, że tata stoi daleko i wypatruje. I patrzy. I tu jest napisane, że ojciec zauważył go, jak ten był jeszcze daleko. I użalił się nad nim, czyli poczuł, jego serce zadrżało, on zrozumiał, że ta postać na horyzoncie, która zbliża się, która idzie, że to jest mój syn. Ojciec dobrze znał swojego syna, wiedział, jak on chodzi. Ja na przykład wiem, jak mój syn chodzi. W sensie ja z daleka mogę nie widzieć twarzy, ale z daleka wiem, że to mój syn idzie. Wiecie, o co chodzi. Każdy wie, jak ktoś z jego bliskich chodzi albo nawet z przyjaciół, że ma taki sposób chodzenia. Ja na przykład na osiedlu miałem gościa, który nie robił tego w ogóle specjalnie, tylko po prostu tak chodził, ale chodził tak.
I to wyglądało, jakby on był jakimś, nie wiem, kozakiem numer jeden na osiedlu. I wszyscy, stary, weź wyluzuj, co ty taki jesteś, hasla, hasla jakby taki. A on, ale o co chodzi? On po prostu tak chodził. I ojciec, patrząc z daleka, on zrozumiał, to jest syn. I on wybiegł mu na spotkanie, tu jest napisane... Rzucił mu się na szyję. Nie zrobił to syn. Zauważ, to syn nie zrobił, że zauważył ojca. Tata, biegnę i rzucam mu się na szyję. Tak jak na ogół synowie robią. Ten był tak przygnieciony i był w takim wstydzie żył, w takim braku godności i w tak niskim poczucie wartości, że on prawdopodobnie nawet...
Co robi tata? On ubiera ciebie w szatę sprawiedliwości, żeby zakryć twoją skazę jak najszybciej się tylko da. Żeby żaden obcy nie zobaczył twojej skazy. Żeby żaden człowiek po drodze nie mógł stwierdzić, o, z nim jest coś nie tak. Tatę sercu jest to, żeby od razu ciebie ubrać w sprawiedliwość. I on ubiera ciebie w sprawiedliwość przez ofiarę Jezusa. To jest łaska i prawda. I teraz najlepszą szatę i ubierzcie go. Dajcie mu też pierścień na rękę. On dał mu władzę, on z powrotem go i obuwie na nogi.
Bo dusza potrafi boleć tak, jak ciało boli. A więc... Ojciec dokonał rewolucji. To jest jak w Galacjan bodajże Paweł używa sformułowania, to był skandal łaski. To był skandal. Dla Żyda, którego słuchał wtedy tą historię, to był skandal. Bo jak to? Wbrew prawu? Jak to? Nie ma prawa? A gdzie prawo? Pierwsze pytanie pobożnego Żyta, nawet nie pobożnego, każdego było, a gdzie prawo? Jak to? Na jakiej podstawie? A Jezus co robi? On tej przypowieści pokazuje. Ja przechodzę obok prawa, ignorując go. Tak naprawdę płacąc za niego...
Po jakiego grzyba ty tam się zaprowadziłeś? Jak to powiedzieć? Jakimi wiatrami cię tam zaniosło? Ten ojciec również nie był, ten syn również, ten drugi syn również nie był z ojcem. Tak jak i pierwszy. Tylko jeden zajmował się wolnością źle ukierunkowaną, drugi wolność trochę lepiej ukierunkował, ale zupełnie jej nie rozumiał, tej wolności. Jeden zrobił źle i drugi zrobił źle. Który zrobił gorzej, nie mam pojęcia. Ale wiem, że jego miejsce nie było w polu. On nie był sługą. W mentalu Izraela wtedy tylko sługa, jeśli był Pan w domu i miał synu, synowie nie mogli pracować.
Tylko słudzy mogli pracować. Więc będąc w polu, kiedy Jezus opowiada tą historię, On chce nam przekazać, On również miał złe zrozumienie Ojca. On nie rozumiał, co znaczy być naprawdę synem. Gdy wracał i był blisko, usłyszał muzykę i tańce. Zawołał więc jednego ze sług i pytał, co to wszystko znaczy. A on mu odpowiedział, twój brat powrócił, a twój ojciec zabił tłuste ciele, ponieważ odzyskał go zdrowego. I teraz, dlaczego syn był zdrowy, jak myślicie? No bo co, no bo chodził, bo miał ręce i nogi, bo, nie wiem, pęcherz go nie bolał, czy dlaczego był zdrowy.
No tylko w taki sposób. że wykorzystuje do tego prawo. Bo jak nie ma prawa, on nie może tego wykorzystać, bo on nie ma wtedy podstaw. Ale ten drugi syn doskonale wie, że tamten naruszył to przykazanie, tamto przykazanie, zrobił to, nie szanował ojca, robił te wszystkie złe rzeczy i on powiedział, prawo tak mówi. Skoro prawo tak mówi, ono mówi, okej, to ten, kto dopuszcza się tych rzeczy, jest zły. Więc on jest zły. I co, dla tego złego teraz jest zrobiona impreza? Na jego cześć? Przecież on nie jest godzin. A więc ten drugi syn również zachowywał się jak sługa.
Jednak nigdy nie dałeś mi koźlęcia. kurde, aż mi się bym złapał za habety tego gościa i bym nim potrząsł. Jak nie dałeś koźlęcia, jeśli bratu on dał pół majątku, bo on go poprosił. To gdybyś ty poprosił o co... to by tata ci dał, tylko że ty zajmowałeś się bycia sługą, definiując siebie pod prawem i nie miałeś tej odwagi rozmawiać, to tamten syn pierwszy to przynajmniej miał odwagę, przynajmniej cokolwiek tam zrozumiał w tej relacji. A ten mu zarzuca, nie dałeś mi koźlęcia, abym się weselił z moimi przyjaciółmi. On chce robić dokładnie to samo, co robił ten pierwszy syn.
On mógł przynajmniej jakoś inaczej to zdefiniować, a on jest jak na dłoni tutaj ze swoją psychiką, z tym wszystkim, jak on w ogóle widzi tą rzeczywistość. Nie mu chodziło o zabawę z przyjaciółmi. Wydało się, tylko że on to ubierał pięknie w papier choinkowy, no, świąteczny. I również tak naprawdę miał ukrytą wolność, która miała być źle ukierunkowana. Chciał z niej korzystać, tylko bał się z niej skorzystać w taki sposób, dlatego siedział w polu non-stop każdego dnia. Ale ukrycie... Słuchajcie, każdy legalista... ma poukrywane miliony swoich potajemnych, chętnych grzechów i grzeszków. Skąd ja o tym wiem?
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.