Syn czy sługa | Roman Horodycki
Serdecznie zapraszamy na słowo Romana Horodyckiego "Syn czy sługa?"
Musisz wyjść spod jarzma prawa, żeby przychodzić jako syn. Nie możesz poddać się prawu i przychodzić jako syn do swojego taty. To jest niemożliwe. Bo wtedy relacja nie styka. Wy jesteście w ogóle na innych falach. Więc to prawo w jakiś sposób zdefiniowało na samym początku, co jest dobre, a co jest złe. A Bogu nie chodziło o to, żeby to prawo zdefiniowało w twoim życiu, co jest dobre, a co jest złe, tylko łaska i prawda. I dlatego przychodzi Jezus, bo definicja łaski i prawdy, kiedy ona próbuje zdefiniować ciebie, ona robi to zupełnie w inny sposób.
A więc... Zacznę od Jana, pierwszy rozdział, siedemnasty werset. Dzisiaj nie będzie zbyt dużo miejsc, tylko cztery miejsca. Niektórzy powiedzą, o, chwała Bogu, tym razem nie tak dużo. A więc, Jana 1, 17 jest napisane tak. Prawo bowiem zostało nadane przez Mojżesza, a łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. A więc my widzimy bardzo wyraźnie, że Słowo Boże charakteryzuje przyjścia Jezusa zupełnie z innym objawieniem i innym zrozumieniem, jakie funkcjonowało w Izraelu w tamtych czasach. Ponieważ w tamtych czasach w Izraelu całość ich relacji z Bogiem, ich próby kontaktowania się z Bogiem była oparta na prawie mojżeszowym.
Nie liczyło się, wiecie, serce. Nie miało znaczenia twoja wrażliwość, twoja psychika, że dlaczego ty dajesz lub nie dajesz rady. Nic z tego się nie liczyło. Liczyło się tylko to, czy wykonałeś, czy dotrzymałeś obietnicy, czy dotrzymałeś słowa. Jeśli dotrzymałeś, mogłeś być pewien, będzie pomyślność dla mojego życia, Dla mojej rodziny będzie błogosławieństwo, ja jestem zaakceptowany, jestem kochany przez Boga. Jeśli tego nie zrobię, od razu mam poczucie tego, że jestem w złym miejscu w swoim życiu i że raczej będzie prześladował mnie wstyd i potępienie. A więc w ten sposób my możemy rozumieć, jak ogromna rewolucja odbyła się w umysłach tych ludzi, którzy w Izraelu wtedy przyjęli dobrą nowinę.
Bo tu jest napisane, że prawo ono było nadane przez Mojżesza. Czyli Mojżesz nadał to prawo, tak? ale potem łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Więc zupełnie inna interpretacja Boga. Zupełnie inne zrozumienie, jaki jest Bóg, jakie ma podejście, jakie ma zrozumienie, jak odnosi się do ciebie i kim ty jesteś dla Niego. Zupełnie co innego. I Bogu... W tym przyjściu na ten świat przez swojego syna Jezusa, kiedy on przyniósł łaskę i prawdę, chodziło o to, żeby już teraz uczynić naszą relację jako relację z synów, jako bliska relacja, w której to relacji ty jesteś tak blisko swoim tatą i to w dodatku z tatą totalnie innym niż nasi ziemscy ojcowie bardzo często, tylko tak dobrym,
Tak kochanym, tak ograniającym ciebie swoją dobrocią, że ty po prostu aż prawie nie możesz tego wytrzymać. I Bogu chodziło o to, ja chcę tobie pokazać, jak na nowo żyć. Jak na nowo ze mną funkcjonować. I wcześniej to nie było możliwe. I Bóg, ta relacja wcześniejsza, ona kreowała rzeczywistość takich sług do wykonywania różnych czynności, różnych nakazów, różnych przykazań. Byłeś sługą i nie mogłeś pytać, dlaczego tak, a dlaczego inaczej. Musiałeś po prostu zrobić to, co miałeś do zrobienia. Natomiast w Galacjan 4, 5 jest napisane tak, od 5.
Do siódmego. Aby wykupił tych, którzy byli pod prawem, abyśmy dostąpili usynowienia. A więc ta przeniesiona przez Jezusa łaska i prawda, czyli śmierć Jezusa na krzyżu, ona spowodowała, że Bóg przez Jezusa wykupuje, wykupił nas spod jarzma prawa po to, żebyśmy się stali synami. Bo jeśli ktoś zostaje pod jarzmem prawa, to on dalej w tym jarzmie prawa, on dalej pozostaje sługą. On dalej pozostaje kimś, kto tak naprawdę w swojej postawie jakby nie ma zbytnio bliskiej relacji z Bogiem Tatą.
I tak czasem jest w naszym życiu. Przynajmniej mówię o sobie. Że czasem ta relacja tak się układa, jakbym ja nie był z nim kimś bliskim. Już mało z tego, że go prawie nie słyszę. To jeszcze w dodatku chodzi o to, że jakiś mam taki dystans z nim w życiu. Tak jakby mam poczucie, dawno się nie kontaktowałem z nim, nie mogę tak po prostu przyjść takiej totalnej wolności, bo zawsze mam to odczucie tej przeszkody, skazy, którą gdzieś tam noszę. I w ten sposób, jeśli jest skaza, która jakoś mnie definiuje, że ja nie mogę stanąć przed moim tatą w pełni odwagi, z takim przyjęciem, akceptacją, że ja czuję się zaakceptowany, to znaczy, że jakieś prawo definiuje tą skazę w moim życiu, nazywa ją i dlatego ja mam to poczucie, że nie mogę taki być przed Bogiem teraz.
Nie ma takiego prawa. A więc wszyscy to robią, wszyscy piją. Więc to prawo w jakiś sposób zdefiniowało na samym początku, co jest dobre, a co jest złe. A Bogu nie chodziło o to, żeby to prawo zdefiniowało w Twoim życiu, co jest dobre, a co jest złe, tylko łaska i prawda. I dlatego przychodzi Jezus, bo definicja łaski i prawdy, kiedy ona próbuje zdefiniować ciebie, ona robi to zupełnie w inny sposób. Ona robi to w skuteczny sposób dla twojej przemiany, dla twojej dobrej drogi. Natomiast kiedy prawo cię definiuje, ono jedynie nazywa ciebie złym, jeśli nie wykonałeś go i ono powoduje, że w tym, że ty masz to poczucie, że jestem zły, ja czuję tą skazę.
która mnie przyciska. A więc skoro ja czuję tą skazę, która z góry nade mną jest, siedzi nade mną, to ja nie mam jak przyjść do mojego taty z odwagą, w pełni wolny, zaakceptowany, żeby przyjść jak do swojego domu. Wiecznie wtedy przychodzę z jakimś takim poczuciem niedociągnięcia. I Bóg chce, żeby to się zmieniło. Dlatego przyszedł Jezus. I w Galacjan 4, od 5 wersetu, aby wykupił tych, którzy byli pod prawem, abyśmy dostąpili usynowienia. Bo Bóg rozumiał to, że ja muszę wykupić ich spod jarzma prawa, bo jeśli tego nie zrobię, ten brat i siostra, oni nie staną się synami.
Oni nie staną się dla mnie kimś bliskim. Ponieważ, brawo, dalej będzie ich definiowało, dalej oni będą mieli to poczucie, że nie mogą być synami, mogą być tylko, mieć relacje sług, a nie o to Bogu chodziło. I dalej. A ponieważ jesteście synami, Bóg posłał do waszych serc ducha swego syna, wołającego Abba Ojcze. Czyli to jest duch, który co robi? On odmienia relacje. On każe ci mówić do tata, tatusiu. On przedefiniowuje, on nadaje tej relacji bliskości. On zmienia, wiecie, kurczę, no, to tak jak ja, będąc mały, przyszedłem do swojego domu, coś tam narozrabiałem w domu i widziałem, że jak dzisiaj wrócę, będę miał przerąbane w domu.
I ty możesz do niego, mimo tego, jaki ty jesteś, powiedzieć tatusiu. Dlaczego? Bo Bóg przestał ciebie definiować na podstawie prawa. Całkowicie to zmieniając. Tak więc już nie jesteś sługą, ale synem. A jeśli synem, to i dziedzicem Bożym przez Chrystusa. Bóg ma cel. On już tego dokonał, że ty nie masz mieć z Nim relacji sługa i Pan. On już tego dokonał. A teraz ty wykorzystaj tą mądrość Ewangelii, aby przemieniać swój umysł w tym temacie. Żeby w tych miejscach, ja mówię wam jakby tak, jak jest w moim życiu.
W niektórych kwestiach w moim życiu ciągle prawo próbuje robić różne rzeczy. W niektórych kwestiach w moim życiu ciągle ja przechodząc do Boga próbuję wykorzystać prawo i sobie tłumaczę, no, ostatnie trzy dni ja modliłem się. Ostatnie trzy dni ja trwałem w Słowie, więc ten czwarty dzień ja przychodzę do mojego taty z czystym sercem. To jest prawo. Bo co? Bo jeśli ty byś ostatnie trzy dni... nie modlił się, to twój tata w niebie zacząłby mieć jakiś inny stosunek do ciebie? Nie. On w ten sposób nie postępuje.
On chce, żebyśmy rozumieli, że jesteśmy synami. I teraz Jana 15, 15. Już więcej, nie będę nazywał was sługami. bo sługa nie wie, co robi jego Pan, lecz nazwałem was przyjaciółmi, bo oznajmiłem wam wszystko, co słyszałem od mojego Ojca. Jezus tutaj bardzo wyraźnie pokazuje, że jaka jest wola Ojca, jakie jest podejście Boga, o co Mu chodziło. On chciał z tych wszystkich ludzi poddanych... zrobić sobie, uczynić ich swoimi bliskimi, ukochanymi dziećmi. I teraz chciałbym, żebyśmy ostatnie miejsce poruszyli, o które chciałbym przywołać. Z Łukasza... Piętnasty rozdział, dwunasty werset.
To jest przypowieść o synach marnotrawnych albo to jest, jak niektórzy mówią, przypowieść o synu marnotrawnym. Niektórzy nazywają tą przypowieść miłością marnotrawną. Niektórzy mówią, że to jest ojciec marnotrawny, który marnotrawił swoją miłość na prawo i na lewo. Jakkolwiek na to nie popatrzysz, wszystko jest prawdą. I teraz... Ta przypowieść ma w swoim zanadrzu ogromne głębokości, w których można nurkować na różne sposoby. I stąd można wyciągać bardzo, bardzo dużo różnych elementów funkcjonowania naszej relacji z Bogiem. I to jest oczywiste, że wszystkiego my dzisiaj tutaj nie ugryziemy.
Natomiast chciałbym skupić się na tej relacji, na tym zjawisku sługa kontra syn. Żebyśmy popatrzyli w tej przypowieści, jak Bóg interpretuje tą zależność, jak to w ogóle jest, jak ci bohaterowie tej przypowieści... jak oni interpretują swoją rzeczywistość, bo ciągle tu przywija się poczucie tego, czy jesteś synem, czy jesteś najemnikiem, czy jesteś synem, czy jesteś sługą. A więc, to jest Łukasza, 15 rozdział od 12. I powiedział młodszy z nich do ojca, młodszy syn. Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada. Najwyraźniej ten syn już rozumiał, jaką ma wolność u swojego taty.
Ale tatat w ogóle taki nie był. To ciekawe, nie? A więc to, co zrobił ten syn swoją wolnością później, to już zupełnie inna kwestia. Ale sam fakt, że Bóg ojciec albo ten ojciec tutaj dawał tę wolność synowi, to jest faktem tutaj. My to widzimy. A więc podzielił więc majątek między nich. Po kilku dniach młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekiej strony i roztrwonił tam swój majątek, żyjąc rozpustnie. A więc my widzimy tutaj, że wszystko nam wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne.
My widzimy to, że wolność tego syna była źle ukierunkowana, że koleżka chciał dogodzić ciału i nie zrozumiał do końca, że wolność, którą otrzymał od swojego taty, miała spowodować inne rzeczy w jego życiu. Niemniej jednak Bóg tata nie miał z tym problemu. To jest szok. Przecież Bóg ojciec doskonale wie, co będzie w twoim życiu. Przecież Bóg Ojciec rozumie jakby, że twój charakter jeszcze jest niezmieniony, że ty jeszcze do końca taki nie jesteś twardy w swoich postanowieniach, że twoja dyscyplina dość mocno szwankuje, że raczej nie wytrzymasz tej próby, kiedy na ciebie zwali się na przykład 3 miliony wygrane w Totolotka.
stronki jakby, które i tak cię nie pozwalają jeść, to znaczy, że twoje poczucie braku wartości jest tak niskie. Ty jesteś nikim. Ty właśnie uzyskałeś tożsamość człowiek-nikt. Ciebie praktycznie nie ma. Ty nawet nie jesteś jak świnia, bo świniom pozwalają, a tobie nie pozwalają jeść. Do tego może prowadzić wolność, która jest źle ukierunkowana. Ale nie chcę, żeby to... Ja stwierdzam fakt. To nie jest próba straszenia. To jest po prostu fakt. Wtedy opamiętał się i powiedział. Uff, chwała Bogu, że się opamiętał i powiedział.
Okej, u nich tam był inny mental, oni mieli wtedy niewolników, sługi i tak dalej, którzy... Okej, to jest jasne. Natomiast syn pozostaje synem, ale temu synowi przyszło do głowy Ja chcę być przynajmniej niewolnikiem Twoim. Czyli prawo, ono w taki sposób każe nam myśleć. I często w naszym życiu my wybieramy taką drogę przychodzenia do Boga. My mówimy, ja chcę wrócić do Boga, ale chcę wrócić jako sługa. Ja chcę wrócić do Boga, ale jako niewolnik. Teraz już wracam do Ciebie i będę Ci służył. Teraz już wracam do ciebie i będę robił to drugie dziesiąte. Obiecuję, będę czytał Biblię. Postanawiam, będę czytał Biblię każdego rana. Będę wstawał, czytał Biblię.
A więc zrób ze mnie jednego ze swoich najemników, czyli motywy były... Motywy były... Takie, którymi charakteryzuje się niewolnik u tego syna. Wtedy wstał i poszedł do swego ojca, a gdy był jeszcze daleko, zobaczył go jego ojciec. Zobaczcie, jak Jezus w niesamowity sposób opowiada historię, która przedefiniowuje całość relacji z Bogiem. To tak jakby... przywrócił się, nie wiem, cały kosmos do góry nogami. To tak jakby zmieniła się cała rzeczywistość. Bo do tej pory cała narracja o Bogu była zupełnie inna.
Jemu nie przeszkadzało. On rzucił mu się na szyję i jest napisane, I zaczął go całować. Wow, zaczął go całować. Kochani, Jezus przewraca cały nasz świat. W Izraelu oni słuchając wtedy, to był szok nawet nietermiczny, to był kulturowo, nie wiem jaki jeszcze może być szok, to było totalne przewrócenie do góry nogami obraz Boga. Bóg, który za dobro wynagradza, za zło każe. Bóg, który ocenia ciebie, który jeśli nie zrobiłeś czegoś, każe innym ludziom ciebie kamienować. A tu nagle, przecież on tam jest napisany, że jest prostytutkami.
Tak? Tu było cudzołóstwo. Tam było wszystko, co najgorsze. I tata... Rzuca się na szyję i zaczyna całować zupełnie inny obraz Boga. Dlaczego tak? Bo dla taty syn zawsze będzie synem. Łaska i prawda. Jezus przyniósł łaskę i prawdę. I teraz dalej. I powiedział do niego syn. Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i przed tobą. Nie jestem już godny nazywać się twoim synem. Mental oszukanego sługi, który definiuje siebie na podstawie prawa.
On przyprowadził go w to miejsce, w którym tak naprawdę syn cały czas powinien być. I on nie zadawał pytań. Zauważcie, tu nie padło słowo przepraszam. Widzicie tu gdzieś słowo przepraszam? Nie ma tu słowa przepraszam. Nie padło słowo przepraszam. bo Jezus chce nam pokazać, jaki jest naprawdę Bóg. Bogu nie chodzi o to, że ty musisz wypowiedzieć przepraszam, bo On już tobie przebaczył, bo Jezus już umarł na krzyżu. Nie ma nigdzie takiej informacji w Słowie Bożym, gdzie Bóg mówi najpierw spokutuj, a potem przyjmij moją ofiarę.
a potem ja za ciebie umrę. Jest napisane, kto uwierzy w moją ofiarę, ten będzie zbawiony. On ma zupełnie inne podejście, bo jeśli miłość miałaby oczekiwać na przepraszam, żeby wybaczyć, to miłość nie mogłaby być miłością. bo ona byłaby obłudną miłością, bo dalej to by było zbudowane na zależności. Jeśli Ty coś zrobisz, to i ja coś zrobię. Ale Bóg nie chce takiej relacji. On na dzień dobry mówi, wybaczam Ci, wierzę w Ciebie. On nie pyta się, On nie zadaje Tobie pytań. Potem ten gest ma spowodować, że w tobie rodzi się pokuta, czyli przymiana twojego myślenia, metanoja, przymiana umysłu.
A co, gdyby ten syn nie doszedł do ojca? A co, gdyby mu po drodze zabrakło sił? A co, gdyby jego zawiodła psychika i on stwierdził, idę się utopić? To jest możliwe, bo wiele ludzi tak właśnie robi. Wiele ludzi ma taką sytuację w życiu, że tak naprawdę po tej drodze do swojego taty, po drodze załamuje się. I chwała Bogu, że ten gość, on się nie załamał po drodze. I ta wolność źle ukierunkowana nie posłużyła mu, spowodowała jego cierpienie, jego ból, jego poczucie braku wartości, jego wstyd i te najgorsze duszewne przeżycia, które czasem są bardziej mocniejsze nawet, aniż ból fizyczny.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.