Mentionsy Mentionsy
Kolega Ignacy
Kolega Ignacy

Dlaczego opłaca się być złym

12.12.2025 ·16 min 6 s

Każdego dnia serwisy informacyjne podają nową szokującą informację, o kolejnym polityku, który wyciągnął - mniej czy bardziej subtelnie - dziesiątki tysięcy z publicznej kasy. Albo jawnie przekroczył uprawnienia czy obsadził państwową spółkę rodziną i znajomymi. Praktycznie co tydzień, dostajemy w mediach informacje o bezprecedensowej niekompetencji, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu wyprowadzały ludzi na ulice. Dziś? Największy kryzys wizerunkowy, brak odpowiedniego wykształcenia czy konflikt interesów, a nawet toczące sprawy karne, nie przeszkadzają w tym, by taka osoba ponownie wygrała wybory.🎵 Zapraszam na TikToka: https://www.tiktok.com/@kolega_ignacy🎧 Odsłuchaj jako Podcast: https://podcasters.spotify.com/pod/show/ignacy-ukowski✅ Subskrybuj: http://bit.ly/1AfGxtE📷 Instagram: https://www.instagram.com/kolegaignacy/Wykorzystaj możliwości XTB, klikając w link i wpisując w trakcie rejestracji kod “IGNACY”: https://link-pso.xtb.com/pso/ilhyo Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie. [reklama] Źródła:Materiał współtworzyli:Ignacy ŁukowskiMarceli ŁukowskiJakub SzubaDominika Twardoń - ŁukowskaLaura Mazur

Naukowiec Bruce Bruno de Mesquita nazwał tę grupę selektoratem. Grupa, bez których przywódca przegra. W dyktaturze często to kilka, kilkanaście osób. Parę dowódców armii, szefowie służb i garstka oligarchów kontrolujących zasoby. W państwach demokratycznych jest podobnie, tylko selektorat może liczyć tysiące, a czasami dziesiątki tysięcy ludzi. Mogą być głosujący bloki wyborców, emeryci, rolnicy, przedstawiciele konkretnych branż, ale też ludzie związani z lokalnymi samorządami czy pracownicy aparatu biurokratycznego. By wygrać wybory, musisz mieć poparcie większości z nich, albo przynajmniej mieć więcej popleczników niż kontrkandydaci. Można powiedzieć, że to właśnie te kluczowe grupy trzymają przy władzy najbardziej i jest to pierwszy sekret tych, co czasy się zmieniają, a oni ciągle w komisjach.

25 lat później Bill Clinton kłamał pod przysięgą tuszowania romansu, de facto obstruction of justice. Ale coś się zmieniło. Został. Ponad 60% Amerykanów chciało, by został prezydentem. Jaka była jego kara? Grzywna i pięcioletnie zawieszenie prawa do wykonywania zawodu adwokata. Potem spokojne życie. Granica się przesunęła. Publiczne kłamstwo przestało wykluczać. Potem przyszedł Trump. Przed drugą kadencją został skazany w Nowym Jorku za 34 przestępstwa. Nie wykonano kary, bo został prezydentem. Dodatkowo wiele stoczących się spraw, jak te związane z nielegalnym przetrzymywaniem dokumentów prywatnej posiadłości, zostały umorzone lub wycofane z tego samego powodu. Chyba nie ma innego amerykańskiego polityka, który jest zamieszany w tak wiele skandali.

Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.