Oblekoń - zwęglone ciało
Na drodze przy cmentarzu, niedaleko do Wisły znaleziono ciało. Policaj ustaliła, że zamordowany mężczyzna, po śmierci został przewieziony prawie 100 kilometrów do, gdzie jego ciało podpalono.Ciało odkrył przypadkowy przechodzień. Już na pierwszy rzut oka widać było poważne obrażenia. Zmarł, bo ktoś zadał mu wiele uderzeń tępym, twardym narzędziem. Nie było wątpliwości, że doszło do zabójstwa. Co więcej: sprawca lub sprawcy zrobili wszystko aby zniszczyć ciało. Ułożono na nim kilka znajdujących się obok gałęzi i wykorzystując jakiś łatwopalny środek podpalili. Widok nie należał do przyjemnych.
Odkrył je przypadkowy przechodzień. Już na pierwszy rzut oka widać było poważne obrażenia. Zmarł, bo ktoś zadał mu wiele uderzeń tępym, twardym narzędziem. Nie było wątpliwości, że doszło do zabójstwa. Co więcej, sprawca lub sprawcy zrobili wszystko, aby zniszczyć ciało. Ułożyli na nim kilka znajdujących się obok gałęzi i wykorzystując jakiś łatwopalny środek podpalili. Widok nie należał do przyjemnych. Policjanci od początku nabrali przekonania, że nie doszło tam do wypadku drogowego, a mężczyzna został brutalnie zamordowany.
Idę drogą wzdłuż cmentarnego muru. Dochodzę do wału wiślanego. Wszędzie płasko. Widać wszystko daleko, ale miejsce sprawia wrażenie odludnego. Do najbliższego gospodarstwa jest pewnie 200 metrów. To miejsce zostało wybrane z premedytacją. Tu nieczęsto ktoś się pojawia. A co sprowadziło tu nieszczęśliwca, którego ciało znaleziono? Policjanci nie mieli żadnego punktu zaczepienia. Nikt nie znał zmarłego. Nie miał przy sobie żadnych dokumentów. Działania policji skupiły się na południu Polski. Oblekoń położony jest na południu województwa świętokrzyskiego, ale jest stąd bardzo blisko do Małopolski i Podkarpacia.
W tym czasie specjaliści z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji przygotowali kolejne warianty wizerunku twarzy z uwzględnieniem różnego wieku oraz koloru tęczówki. Zostały one zaprezentowane w ostatnich dniach lipca, a kilka dni później policja ogłosiła, że doszło do przełomu. Ale ostatecznie to nie dzięki publikacji wizerunku natrafiono na trop. Potwierdził to Kamil Tokarski, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach, który nie chciał jednak zdradzić tajemnicy pracy operacyjnej. Ustalenie tożsamości było punktem zaczepienia, który pozwolił poznać nam historię zamordowanego i relacje z innymi ludźmi, przyznaje Tokarski.
Miało to uniemożliwić ustalenie jego personaliów. A motyw? Jak to często bywa, powodem były pieniądze. Ciężka praca policjantów z Wydziału Kryminalnego i Dochodzeniowo-Śledczego przyczyniła się do tego, że na wiele pytań udało się znaleźć odpowiedzi, mówił rzecznik kieleckiej policji. Na podstawie zebranego materiału policjanci ustalili, że za zbrodnią stoi żona mężczyzny. Zarabiała ona na życie jako sprzątaczka, ale chciała poprawić swój status społeczny. Kobieta miała dostęp do pieniędzy poślubionego kilka lat wcześniej mężczyzny, ale chciała nimi dysponować samodzielnie.
Idealną dla niej miała być sytuacja, gdy ma pieniądze, ale nie ma męża. 7 sierpnia 2024 roku, w środę, świętokrzyscy policjanci udali się do Krakowa. W stolicy Małopolski zatrzymali trzy osoby. Martę O., 52-letnią partnerkę ofiary, Sandrę O., 19-letnią córkę kobiety oraz Artura Z., ich 48-letniego znajomego. Policjanci dokładnie przeszukali mieszkanie, w którym doszło do zatrzymania. Całą trójkę podejrzanych przewieziono do prokuratury rejonowej w Busku Zdroju, która nadzorowała sprawę.
Grozi jej do pięciu lat więzienia. Sandra O. jest pasierbicą zamordowanego 67-latka. Na co dzień pracowała w jednej z krakowskich kawiarni. Ona przyjęła inną drogę obrony i postanowiła nie przyznawać się do winy. Zarzut utrudnienia śledztwa i zacierania śladów postawiono też trzeciemu z zatrzymanych. Artur A. jest 48-letnim motorniczym z Krakowa, a jednocześnie znajomym rodziny. Jest on dodatkowo podejrzany o niepowiadomienie organów ścigania o zbrodni, o której wiedział. Zatrzymany przyznaje się do stawianych mu zarzutów. Cała trójka na wniosek prokuratury i decyzją sądu została tymczasowo aresztowana na trzy miesiące.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Ciało odkrył przypadkowy przechodzień. Już na pierwszy rzut oka widać było poważne obrażenia. Zmarł, bo ktoś zadał mu wiele uderzeń tępym, twardym narzędziem. Nie było wątpliwości, że doszło do zabójstwa. Co więcej: sprawca lub sprawcy zrobili wszystko aby zniszczyć ciało. Ułożono na nim kilka znajdujących się obok gałęzi i wykorzystując jakiś łatwopalny środek podpalili. Widok nie należał do przyjemnych.