Mentionsy Mentionsy
Jednogłośna Decyzja
Jednogłośna Decyzja

Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney - Garcia vs Rolly, Haney vs Ramirez

05.05.2025 ·48 min 12 s

Ryan Garcia i jego wielki powrót, czyli zaliczenie desek i Rolly Romero pokonujący go. Nie tego się spodziewał King Ry, który nie miał za bardzo argumentów na solidnego Romero.Devin Haney... przysnęło nam się. Nie no, ładnie potańczył, dobre ruchy w ringu, ale jego starcie z Ramirezem nie przejdzie do historii jako jedno z tych lepszych. Ramirez coś tam chciał poboksować, a Haney tylko punktować.Chociaż Teofimo Lopez pokazał swoją dominację - Arnold Barboza Jr. nie nadążał za mistrzem wagi lekkopółśredniej!

Rolando Romero popsuł wielki powrót Ryana Garcia po zawieszeniu za doping. Rolly powalił na deski króla Ryana, aż ten przez resztę walki był wystraszony i na dodatek nie był w stanie trafić swoim firmowym lewym sierpowym. Haney i Jose Ramirez więcej tańczyli w ringu niż walczyli, aż pobili rekord najmniejszej ilości trafionych ciosów w walkach dwunastorundowych. Tylko 110 z ich uderzeń doszło do celu. Teofimo López przejął Nowy Jork. Mistrz WBO i The Ring wagi lekko-półśredniej bez problemu rozprawił się z niepokonanym pretendentem Arnoldem Barbozą Juniorem. Wystarczyło Teofimo, że miał ten luz i pokazał swoje niesamowite umiejętności. I ogólnie to muszę powiedzieć, że gala nazywająca się Fatal Fury miała zbyt mało fury w sobie.

Może ja bym powiedział, że to było to fatal, fatalna, no to to z podkreśleniem na fatalną furię. Chyba, że tak, chyba, że tak. Ale nawet, a był Tyson Fury? Nie, ale był Mike Tyson. Nawet komentował przez chwilę. Tak, właśnie Teofimo komentował z Barbozą. Tak, możliwe. Bardzo był ten, bardzo był nieoceniony wkład Mike'a Tysona w komentowanie tej walki, tak uważam. To prawda. No ale no co, zaczynamy od tej pierwszej chyba najbardziej wyczekiwanej walki, no to czyli ten Ryan Garcia kontra Rolando Rolly Romero, opas WBA Regular wagi półśredniej. No bo stwierdzili, że jednak coś musi być na szali, bo skoro chcą robić Ryan Garcia kontra Devin Haney tam w tym październiku czy jakoś, no to coś muszą im dać, żeby było więcej pikantności.

No tylko ktoś popsuł to trochę. Oczywiście Garcia odsiedział w pace za tej, tak powiem, antydopingowej. No i teraz miał pokazać, że bez tych dopalaczy czy czego tam jest sobie w stanie poradzić. No niestety nie pokazał tego. Powiedziałbym, że pogorszył swoją sprawę szczerze w tym momencie, że ten jego występ był tragiczny po prostu. No był tragiczny, ale nie wiem czy występ Romero tak naprawdę był o wiele lepszy od tego Garciowego. No bo, kurde, ja to tak powiem, ja Rolly'ego jakoś tak, że tak powiem, nie trzymam w wielkim poważaniu, o tak to określiłem, że on... No to jest już chyba prawie trzeci tytuł mistrzowski, jeśli chodzi o wagi.

Mi się wydawało, że Rolly był mega statyczny i Garcia nic jakby, no był wystraszony, tak jak wspomniałeś w intro. No, ogólnie to nie było widać gdzieś tam tej szybkości legendarnej tego Garcia, bo co by nie mówić, jakoś tam przy tych jego poprzednich walkach faktycznie ta szybkość była widoczna, że on jest niby tym najszybszym bokserem. Nie wiem, czy to jest taki tytuł samozwańczy, czy faktycznie ktoś to jakoś mierzył i badał, ale być może faktycznie tak jest, jestem w stanie nawet w to uwierzyć. Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney, Rolly Romero, Ramirez, Teofimo López Jr..

Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney, Ramirez, Teofimo López Jr.. Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney, Rolly Romero, Ramirez, Teofimo López, Arnold Barboza Jr.. No a tak to to, no nic, no coś tam bili się tak naprawdę, no głównie to walka na te, na lewe były, tak, czyli walka na punkty, a tak coś poza tym, żeby powiedzieć, no to, no poza tym KO oczywiście w drugiej rundzie, które się zdarzyło, no to ciężko będzie powiedzieć, ale wrócę do tych słów, które zadałem ci wcześniej, czyli można powiedzieć, że Garcia swoim występem cię zawiódł, ale Romero po prostu wystąpił tak, jak się tego spodziewałeś, czyli przeciętnie.

Powiedziałbym, że Romero trochę lepiej się nawet zaprezentował, tak mi się wydaje, niż się spodziewałem, bo jednak po prostu przewidywałem, że tu Garcia powinien go rozjechać. Właśnie tak jak na przykład Pitbull, no nie stało się to. A co do defensywy, no do Teofili Shell to jest dosyć ciekawe, no bo powiedzmy Rolly miał takie, no po prostu dobre, a Garcia jest naprawdę tak uparty na tą gardę, a on jest taki zły z nią, że jest jednym z jakby najgorszych Teofili Shell na takim poziomie jakie kojarzę, że naprawdę to się wydaje bezużyteczną gardą dla niego. No ale oczywiście jeśli chodzi o Rolly'ego, to trzeba pochwalić w defensywie, to ta prawa ręka przyklejona, no przyklejona dosłownie do policzka.

No i tak naprawdę tym już blokował ciągle te lewy sierpowe. To jest dla mnie podsumowanie walki, że Rolly trzymał wysoko prawą rękę. No i tyle. Tyle z tej walki. Tak. No bo to jest to... No skontrował. Tak, tak, dokładnie. Bo to jest tak naprawdę to, co Tank Davis mówił po zwycięstwie z Garcią, że Garcia jest tym headhunterem, tym, który poluje na głowy. On za bardzo w ciało nie wchodzi. To jest rzadkość w tej walce. Dla mnie to było zgubne, no bo naprawdę Rolly nie miał powodu, czemu miałby zrzucać tą prawą rękę w ogóle. Że jak Garcia nie wchodził w ciało, znaczy może gdzieś prostymi, ale no nie było to z tej strony, gdzie on miał tą po prostu prawą rękę. No i po prostu tak to wyglądało, na przykład no tank unikał tych lewych sierpowych, Rolly blokował.

No i przez to właśnie Garcia nie mógł jakkolwiek żadnych kombinacji wyciągnąć. No bo dla niego zawsze są te przełomowe momenty, jak tym lewym trafi sierpowym, takim no typowo, że to jest na rozpoczęcie i na zakończenie, mógłbym powiedzieć, kombinacji. Bo jak musiał właśnie tym prawym wlatywać, no to to było, no nie dość, że z odległości, to to było widać z kilometra i tylko się opierał na tym dżabie. A Rolly nie miał problemu, żeby walczyć na te proste, więc szybko się okazało, że game plan Rolly'ego się okazał w 100% skuteczny. Jeszcze na dodatek Romero do tych prostych dodawał właśnie to na ciało, więc miałem takie w ogóle na temat Garcia, że ten twój przeciwnik ci pokazuje jak masz walczyć i nie robisz tego.

No, no nie wiem, mam wrażenie, że Garcia jest, nawet jak wspominasz o tym fili szedł, że jest takim upartym bardzo zawodnikiem, że jemu coś tam się uwidzi, wiesz, coś tak, że ma być po jego myśli i już nie ma jakby, nie ma dostosowywania tego po prostu do tego, co się dzieje w ringu. Pojedynki na lewe, bo tak naprawdę cała walka była pojedynkiem na lewe. Nic zbytnio z innych ciosów się nie działo. Oczywiście były jakieś pojedyncze próby, jakieś akcje, ale głównie to była właśnie punktowa walka i faktycznie Romero zwyciężył ją. Mówiąc krótko i tutaj myślę, że nikt żadnych obiekcji mieć nie będzie co do tego werdyktu.

A nie, jakby punktowo zwycięstwo jednogłośne, tam bym powiedział, że chyba mi bliżej było Teo Sędziego, co tam wystrzelił, to chyba 118-109, że jednak to było bardziej zdecydowane zwycięstwo Rolliego. No to możemy tak naprawdę przerzucić się na ten knockdown, no bo jak już wspomniałeś o tej drugiej rundzie, no to tu powiedziałbym, że to było to idealne pokazanie, dlaczego ta prawa dłoń Rolliego była kluczowa, no bo złapał ten lewy sierpowy. No i po prostu sam wleciał ze swoimi lewymi i dla mnie to jest dosyć interesujące, że no chyba, jeśli mnie pamięć nie myli, dla Garcia też ma problem w ogóle z lewymi sierpowymi, że sam jakby ma tą broń, ale sam na nią wpada, bo on jakby tą prawą rękę opuszcza często.

No i no Tank na przykład go tak skontrował w ich walce też w drugiej rundzie. Haney chyba też jakieś jego lepsze ciosy albo może jakiś pojedynczy najlepszy to też był lewy sierpowy. No i jakby złapali, wszyscy go łapią na ten sam cios. No a Garcia, no tak jak wspominałem, nie jest bestią jeśli chodzi o defensywę. No i po prostu jest łapany na tę akcję, że trzyma tą prawą rękę, opuszcza ją po ciosach. No i jak dla mnie ten, ten nok nam po prostu przesądził o tej walce, bo potem Garcia już kompletnie jakby nie wszedł w rytm, gdzieś tam się, nie wiem, bał trochę. Jakby ciężko mi powiedzieć, no jak ty byś to widział? Mi też tak naprawdę ciężko jest to opisać, czy to, nie wiem, wiary w siebie zabrakło z powodu tej czystki od sterydów, czy czego tutaj, no bo w ogóle sama kariera tego człowieka jest dla mnie taka bardzo zastanawiająca, bo wiesz, od takiego mega pretendenta i w ogóle gdzie on mega sławę zyskał tak naprawdę, gdzie dzięki temu boksowi gdzieś stał się w pewnym momencie taką twarzą dla tego

Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney, Rolly Romero, Ramirez, Teofimo López Jr.. Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney, Rolly Romero, Ramirez, Teofimo López Jr.. W ogóle wiem, że nie odpowiedziałem na twoje pytanie i zrobiłem to celowo, bo nie mam po prostu pojęcia co temu człowiekowi siedzi w głowie i ciężko mi jest opisać czemu walczył jakoś tak mało agresywnie.

Może faktycznie po tym knockdownie z drugiej rundy się trochę po prostu uspokoił, ogarnął i już się może faktycznie gdzieś zblokował na całą resztę tej walki. Chociaż mówiąc krótko to liczyłem, że na jakiś podryw taki Ryana w ciągu ostatnich rund, że on wtedy właśnie odpali tego swojego flesza, stanie się z powrotem tym superbohaterem i zacznie zadawać jakieś takie szybkie kombinacje, bo co by nie mówić to on z tego był znany i faktycznie robił to, bo on szybkie te kombosy składał, te ciosy faktycznie miał szybkie, ale No nie mógł. Nie mógł się zdobyć na ofensywę w tej walce, a w defensywie, tak jak wspomniałeś, no nie jest zbyt mocny, więc tak to wyszło.

A jakbym miał Ci w ogóle zadać pytanie właśnie, co się teraz z Garcia będzie działo? Gdzie on w tym boksie będzie żył? No tak jak wspomniałeś, że Garcia ma taki hype na siebie i w ogóle popularność. No po tej walce z Haney to to już w ogóle wystrzeliło, no bo rozwalił Devina, chociaż w tych rundach pomiędzy tym rozwalaniem gdzieś tam to troszkę jakby gorzej wyglądało, no ale tu akurat się okazało, że Haney się okazał idealnym przeciwnikiem dla Garcia, jeśli chodzi o tą jego agresywność, że mógł wlatywać bezkarnie, bym powiedział. No ale to jest właśnie, że ta popularność, ale jakoś, no kurde, on nadal nie jest w ogóle mistrzem świata, nie był ani raz takim pełnoprawnym, więc też jakby to jest zastanawiające, że jest ten potencjał, ale gdzieś właśnie takie te małe smaczki, no po prostu nie dolatują, bym powiedział, że jakby może się poprawia, poprawia, no ale jego najlepszy występ, czyli z Haney, no się okazał no contest, no bo przez to, że wpadł na tym dopingu,

No i wiadomo, no tutaj każdy może mówić, że zniszczył Haniego i tak dalej. No oczywiście, no jak tego nie zaprzeczę, no ale to też no nie zmienia, wiesz, tego faktu, że no nie wygrał tej walki, no bo zostało to odwrócone. No nikt na przykład tego Jamesa Tony nie nazywa mistrzem wagi ciężkiej. Byłem, no bo też wpadł na tym, na dopingu, mimo że tam wygrał z Rahmanem, czy tam z Ruizem, już nie pamiętam. Już mnie pamięć zawodzi, ale no. Więc to jest ciężko określić, bo mógłby się na jakichś mistrzów rzucić w tej półsredniej, bo on to akurat już w pełnoprawnej półsredniej, każdy na tego Bariosa wrzuca, że jego powinni pokonać. I to jest właśnie ta zagadka. Jaką wersję tego Ryana dostaniemy?

Bo jeśli ktoś, tak bym powiedział, nie uszanuje jego siły i po prostu gdzieś czy defensywnie, czy w ogóle jakoś, że tak powiem, połknie te ciosy, no to zaczynają się spore problemy. A gdzieś ten Ryan, jak był młodszy, no to miał takie większe serducho, na przykład jak z Kambelem zaliczył deski, no to się wtedy ruszył i później go znokautował. Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney, Rolly Romero, Ramirez, Teofimo López, Arnold Barboza Jr. No zabrakło tego dostosowania stylu, w ogóle no też Roy się później rozkręcał, nagle próbował nokautu, bo tu pokazał, przypomniał mi czemu jakoś tak technicznie nie uważam go za super, bo zaczął te swoje wiatraki wrzucać, no czasami w eszy wiadomo, ale no tak naprawdę no według mnie Garcia, jeśli no po prostu nie, jeśli ktokolwiek myśli o byciu mistrzem, no to nie powinien się na roli im wywalić, o tak to określę, że to jest dla mnie taki

No taki no najłatwiejszy porównanie to taki no typowy gatekeeper, ale ala Derek Chisora, że jak najbardziej z nim można przegrać i tak dalej. No ale jeśli ktoś chce być na szczycie, no to powinien się z nim rozprawić raczej bez większego problemu. No ja o tym mówiłem właśnie, że po prostu był ten hype, hype train na właśnie mistrza Ryana, który mistrzem nigdy nie był, ale miał nim zostać i jakoś to się tak oddala w czasie i mówiąc krótko to już przestaje w ogóle wierzyć w taki scenariusz, żeby faktycznie ten Garcia tym mistrzem został. Ładnie, no jakby miał ten... Jedzie na tej walce z Devinem, nawet że jakby był ten rezultat, jaki był ostateczny.

No i tak, nie da się zaprzeczyć, że tam ładnie, jak miał te swoje momenty, to rozjechał i rozjechał. No ale no, ile można jechać na takiej walce, gdzie jednak to w bilansie ci, że tak powiem, nie świeci na zielono, tylko tam na szaro. Że jednak nie zostało to uznane, więc... No to jest zagadka, no bo półsiedlenia by się wydawało, że w przypadku akurat takiego Garcia to powinno być na plus, no bo on trochę miał problemy z tym zbijaniem wagi, no przecież na walkę z Haney to on wleciał w ogóle powyżej twojej wagi. No może by tracił na tej szybkości, no i tutaj właśnie coś utracił, że... Nie wiem, no ciężko mi powiedzieć, no bo też jeszcze jest ten fakt tej psychiki, no bo to też było gdzieś wspominane w budowie tej walki, że...

Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney, Rolly Romero, Ramirez, Teofimo López, Arnold Barboza Jr.. No też tak sądzę, aczkolwiek no może właśnie powinniśmy o tym aspekcie mówić, że może już Ryan nie ma tej mentalności mistrza, a tym bardziej, że no jest to postać kontrowersyjna, dużo tam było słychać jakichś doniesień, a od razu powiem, że nie wiem czy prawdziwych, proszę mnie potem za słowa nie chwytać, że Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney, Rolly Romero, Ramirez, Teofimo López, Arnold Barboza Jr..

Zanim tym mistrzem został i może po prostu takiej mamy, nie wiem, coś co ja sobie lubię nazywać syndromem McGregora, czyli po prostu legenda została rozdmuchana, balonik aż pękł i może faktycznie u niego też coś pękło. No bo Garcia, no dobra, no wiadomo, tu się nie ma co w jakichś takich psychologów bawić, ale na przykład jak mi się kojarzą tego gorsze momenty w karierze, czy tam jego jakieś te przerwy, czy właśnie po tej walce ten płacz, on tam kończył karierę właśnie tam mówiąc, że o zdrowie psychiczne, że miał... Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney, Rolly Romero, Ramirez, Teofimo López, Arnold Barboza Jr..

Zawahania w tej swojej karierze, no tutaj na pewno też miał, bo jednak Rolly nie jest jakąś straszną postacią, mogę tak to określić, ma siłę uderzenia, tego się nie da zaprzeczyć, że Rolly potrafi uderzyć i może to właśnie przestraszyło Garcia, że poczuł tą pięść i stwierdził, no nie mogę tego jeszcze raz zaryzykować, szczególnie, że Romero jakiś nie musiał się namęczyć, żeby właśnie go powalić, że to było proste złapanie ciosu i kontra i tyle. Więc zobaczymy jak to będzie, żeby po prostu się trzymał ten Ryan dobrze, żeby właśnie układał to wszystko w głowie, no bo potencjał jest wiadomo, że jak włączy ten tryb swój niszczyciela, no to potrafi wiele i ciężko go zatrzymać, jeśli się nie ma, że tak powiem, szybkich reakcji, no ale jak na razie, no ciągle się gdzieś, że tak powiem łasi na te mistrzostwa, na ten poziom mistrzowski, no a nie może go osiągnąć jeszcze.

No i tutaj jakby po prostu no potrzebuję takiej wielkiej, wielkiej wygranej, która doda tej pewności siebie. No miała być ta walka z Devinem, no ale tutaj wiadomo, no dodało to na pewno pewności siebie, ale to chyba na krótką metę, no bo widać było, że tutaj naprawdę od początku walki tutaj już był lekko zgaszony, już był spokojny, więc no szkoda po prostu. Jakby nie jestem wielkim fanem jego postaci, no ale nie mogę, że tak powiem Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney, Rolly Romero, Ramirez, Teofimo López, Arnold Barboza Jr. Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney, Rolly Romero, Ramirez, Teofimo López, Arnold Barboza Jr.

No ten Haney kontra Ramirez, no to był catchweight akurat, to nie była pełnoprawna półśrednia, bo gdzieś tam się w pół drogi spotkali. Haney też odsiedział rok z jakiegoś powodu, nie musiał, przecież on nie był zawieszony, ale stwierdził, że no poczeka sobie na Ryana, czemu nie, są bardzo dobrymi kumplami, więc żeby były po prostu. No wesoły też, dali mu no contest, czyli nadal ma zero z tyłu. No a tutaj Jose Ramirez, który po unifikacji z Joshem Taylorem w 2021 roku w lekko-półśredniej, no jakoś zaczyna przygasać po prostu. Niedawno przegrał z Arnoldem Barbozą, czyli ta walka, którą Ty tam omówiłeś przy okazji z Urdo kontra Bilam Smith. No i gdzieś ten spadek formy Ramireza się kontynuował, czyli można powiedzieć, że idealny rywal dla Devina, czyli osoba, która nie jest w stanie mu jakoś przesadnie zagrozić.

Ładnie się ruszał, głównie w dwóch płaszczyznach, tak jak mówiłeś, bo tak naprawdę tylko w lewą i na lewo i na prawo. Cały czas gdzieś dociskany był do tych lin i praktycznie cały czas krążył przy tych linach, ale Właśnie tak jak wspomniałeś, że Ramirez może przeciąć ring umiał, ale nie umiał złapać właśnie tego Davina, który po prostu, mówiąc krótko, ładnie pracował na nogach, zadawał bardzo bezpieczne ciosy, bo w momencie, w którym udało mu się właśnie zmylić tego Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney, Rolly Romero, Ramirez.

Haney może gdzieś tam odpalił się trochę w tych ostatnich rundach tak już po prostu bo mógł sobie pozwolić na to bo bo wiedział że wygrywa tak naprawdę do tej pory i że jak to się tak w boksie opisuje żeby zaznaczyć swoje zwycięstwo że tak po prostu na koniec gdzieś tam faktycznie parę kombinacji udało mu się poskładać tylko po to żeby tam sędziowie wiedzieli kto ma na pewno tą walkę wygrać No i tyle, no. I jeszcze jeden jest wspólny mianownik z poprzednią walką, czyli z walką Garcia, to jest taki, że ta walka również była nunna. No niestety. I ja bym jeszcze dał kolejny czynnik, że Haney też nie dojechał psychicznie do niej tak samo jak Ryan.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.