Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney - Garcia vs Rolly, Haney vs Ramirez
Ryan Garcia i jego wielki powrót, czyli zaliczenie desek i Rolly Romero pokonujący go. Nie tego się spodziewał King Ry, który nie miał za bardzo argumentów na solidnego Romero.Devin Haney... przysnęło nam się. Nie no, ładnie potańczył, dobre ruchy w ringu, ale jego starcie z Ramirezem nie przejdzie do historii jako jedno z tych lepszych. Ramirez coś tam chciał poboksować, a Haney tylko punktować.Chociaż Teofimo Lopez pokazał swoją dominację - Arnold Barboza Jr. nie nadążał za mistrzem wagi lekkopółśredniej!
Rolando Romero popsuł wielki powrót Ryana Garcia po zawieszeniu za doping. Rolly powalił na deski króla Ryana, aż ten przez resztę walki był wystraszony i na dodatek nie był w stanie trafić swoim firmowym lewym sierpowym. Haney i Jose Ramirez więcej tańczyli w ringu niż walczyli, aż pobili rekord najmniejszej ilości trafionych ciosów w walkach dwunastorundowych. Tylko 110 z ich uderzeń doszło do celu. Teofimo López przejął Nowy Jork. Mistrz WBO i The Ring wagi lekko-półśredniej bez problemu rozprawił się z niepokonanym pretendentem Arnoldem Barbozą Juniorem. Wystarczyło Teofimo, że miał ten luz i pokazał swoje niesamowite umiejętności. I ogólnie to muszę powiedzieć, że gala nazywająca się Fatal Fury miała zbyt mało fury w sobie.
Może ja bym powiedział, że to było to fatal, fatalna, no to to z podkreśleniem na fatalną furię. Chyba, że tak, chyba, że tak. Ale nawet, a był Tyson Fury? Nie, ale był Mike Tyson. Nawet komentował przez chwilę. Tak, właśnie Teofimo komentował z Barbozą. Tak, możliwe. Bardzo był ten, bardzo był nieoceniony wkład Mike'a Tysona w komentowanie tej walki, tak uważam. To prawda. No ale no co, zaczynamy od tej pierwszej chyba najbardziej wyczekiwanej walki, no to czyli ten Ryan Garcia kontra Rolando Rolly Romero, opas WBA Regular wagi półśredniej. No bo stwierdzili, że jednak coś musi być na szali, bo skoro chcą robić Ryan Garcia kontra Devin Haney tam w tym październiku czy jakoś, no to coś muszą im dać, żeby było więcej pikantności.
Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney, Ramirez, Teofimo López Jr.. Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney, Rolly Romero, Ramirez, Teofimo López, Arnold Barboza Jr.. No a tak to to, no nic, no coś tam bili się tak naprawdę, no głównie to walka na te, na lewe były, tak, czyli walka na punkty, a tak coś poza tym, żeby powiedzieć, no to, no poza tym KO oczywiście w drugiej rundzie, które się zdarzyło, no to ciężko będzie powiedzieć, ale wrócę do tych słów, które zadałem ci wcześniej, czyli można powiedzieć, że Garcia swoim występem cię zawiódł, ale Romero po prostu wystąpił tak, jak się tego spodziewałeś, czyli przeciętnie.
Bo jeśli ktoś, tak bym powiedział, nie uszanuje jego siły i po prostu gdzieś czy defensywnie, czy w ogóle jakoś, że tak powiem, połknie te ciosy, no to zaczynają się spore problemy. A gdzieś ten Ryan, jak był młodszy, no to miał takie większe serducho, na przykład jak z Kambelem zaliczył deski, no to się wtedy ruszył i później go znokautował. Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney, Rolly Romero, Ramirez, Teofimo López, Arnold Barboza Jr. No zabrakło tego dostosowania stylu, w ogóle no też Roy się później rozkręcał, nagle próbował nokautu, bo tu pokazał, przypomniał mi czemu jakoś tak technicznie nie uważam go za super, bo zaczął te swoje wiatraki wrzucać, no czasami w eszy wiadomo, ale no tak naprawdę no według mnie Garcia, jeśli no po prostu nie, jeśli ktokolwiek myśli o byciu mistrzem, no to nie powinien się na roli im wywalić, o tak to określę, że to jest dla mnie taki
Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney, Rolly Romero, Ramirez, Teofimo López, Arnold Barboza Jr.. No też tak sądzę, aczkolwiek no może właśnie powinniśmy o tym aspekcie mówić, że może już Ryan nie ma tej mentalności mistrza, a tym bardziej, że no jest to postać kontrowersyjna, dużo tam było słychać jakichś doniesień, a od razu powiem, że nie wiem czy prawdziwych, proszę mnie potem za słowa nie chwytać, że Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney, Rolly Romero, Ramirez, Teofimo López, Arnold Barboza Jr..
Zanim tym mistrzem został i może po prostu takiej mamy, nie wiem, coś co ja sobie lubię nazywać syndromem McGregora, czyli po prostu legenda została rozdmuchana, balonik aż pękł i może faktycznie u niego też coś pękło. No bo Garcia, no dobra, no wiadomo, tu się nie ma co w jakichś takich psychologów bawić, ale na przykład jak mi się kojarzą tego gorsze momenty w karierze, czy tam jego jakieś te przerwy, czy właśnie po tej walce ten płacz, on tam kończył karierę właśnie tam mówiąc, że o zdrowie psychiczne, że miał... Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney, Rolly Romero, Ramirez, Teofimo López, Arnold Barboza Jr..
No i tutaj jakby po prostu no potrzebuję takiej wielkiej, wielkiej wygranej, która doda tej pewności siebie. No miała być ta walka z Devinem, no ale tutaj wiadomo, no dodało to na pewno pewności siebie, ale to chyba na krótką metę, no bo widać było, że tutaj naprawdę od początku walki tutaj już był lekko zgaszony, już był spokojny, więc no szkoda po prostu. Jakby nie jestem wielkim fanem jego postaci, no ale nie mogę, że tak powiem Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney, Rolly Romero, Ramirez, Teofimo López, Arnold Barboza Jr. Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney, Rolly Romero, Ramirez, Teofimo López, Arnold Barboza Jr.
No ten Haney kontra Ramirez, no to był catchweight akurat, to nie była pełnoprawna półśrednia, bo gdzieś tam się w pół drogi spotkali. Haney też odsiedział rok z jakiegoś powodu, nie musiał, przecież on nie był zawieszony, ale stwierdził, że no poczeka sobie na Ryana, czemu nie, są bardzo dobrymi kumplami, więc żeby były po prostu. No wesoły też, dali mu no contest, czyli nadal ma zero z tyłu. No a tutaj Jose Ramirez, który po unifikacji z Joshem Taylorem w 2021 roku w lekko-półśredniej, no jakoś zaczyna przygasać po prostu. Niedawno przegrał z Arnoldem Barbozą, czyli ta walka, którą Ty tam omówiłeś przy okazji z Urdo kontra Bilam Smith. No i gdzieś ten spadek formy Ramireza się kontynuował, czyli można powiedzieć, że idealny rywal dla Devina, czyli osoba, która nie jest w stanie mu jakoś przesadnie zagrozić.
Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney, Ramirez, Teofimo López, Arnold Barboza Jr.. Filozofia Floyda w tym boksie jest kontynuowana, tylko możemy mieć może jakieś takie pewne wątpliwości do tego, w jaki sposób to wygląda. Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Haney, Rolly Romero, Ramirez, Teofimo López, Arnold Barboza Jr..
Ale no... Chyba możemy przejść do tej najciekawszej z tej trójki, wielkiej trójcy, która miała walczyć. Czyli Teofimo López kontra Arnold Barboza Jr. O pasy WBO i D-ring wagi super lekkiej, lekko półśredniej. No właśnie dwa lata temu Teofimo odebrał pasy Joshowi Taylorowi, zakończył karierę, ale już ją wznowił. No i tam pokonał w tamtym roku Jemaina Ortiza i Steve'a Claggetta. A Barboza przed tą walką niepokonany. W lutym tego roku pokonał Jacka Caterola w wyrównanej walce o pas tymczasowy WBO i teraz wykorzystał swój status głównego pretendenta. I jak się można było spodziewać po walce tych dwóch panów? No była to walka na dżaby, że Barboza czarujący pięściami, kręcący bączki i wysoka taka szeroka garda i podwójna też wymiennie, a Teofimo niżej ustawiony, ale kusiło go wlatywanie w tej walce.
No i potem pod koniec López sobie też tam, nie wiem czy pamiętasz, że sobie trochę w ringu potańczył przed tymi ciosami Barbozy. No było coś takiego, więc... Ja bym powiedział, że po prostu Teofimo miał tak w pintrze, było przewagę luzu. Naprawdę było widać ogromną różnicę, bo jednak można powiedzieć lekko podobne style boksowania, ale tak lekko. Ale jednak po prostu Teofimo widać było, że on już jest taneczny od razu, że on, jak to powiedzieć, może nie do końca potrzebuje wejść w rytm. O, on już ten rytm ma od razu. Że jakby cokolwiek się stanie, tak jak wspominałeś w tej szóstej rundzie, gdzie dla mnie to chyba był najlepszy cios ten prawy właśnie Barbozy z kontry. No to chyba był najlepszy cios, ale reszta to po prostu było do jednej bramki dosyć.
Barboza dla mnie tak zbyt może jednowymiarowo, albo może za bardzo miał... Za mało sztuczek miał, o to tak może będzie lepsze określenie, że miał tą swą gardę, dżaby, kontry prawym i tyle. A Teofimo miał ciosy, haki na ciało, tutaj tańczenie, tutaj ten fili shell, tutaj jakieś uniki. Ta szybkość, ta szybkość to naprawdę no jeśli Garcia jest najszybszym ocenianym, jak to powiedziałeś, gdzieś tam w kuluarach, no to tutaj Teofimo zdecydowanie ten tytuł przejmuje, ale no naprawdę to był świetny występ ze strony Teofimo, że w końcu ktoś, kto na tej gali pokazał naprawdę jak się powinno boksować tak ekscytująco.
No bo, no co, mógł się popopisywać, właśnie rzucał te lewe haki z dołu jako kontry i no naprawdę, według mnie te uderzenia w ciało to zrobiło akurat robotę u Teofimo, że właśnie gdzieś cały czas wchodziły, gdzieś to Barbozę Wyrzucały z rytmu, bo akurat Barboza potrzebował tego, żeby właśnie gdzieś się wbić w to wszystko, żeby wyczuć Teofimo, a że Teofimo schodził na boki, gdzieś tu właśnie potańczył, popodnosił nóżkę i tak dalej. I gdzieś Barboza, można powiedzieć, że oczopląsu chyba dostawał, bo po prostu nie nadążał za ciosami Teofimo. No nie, López był, zdecydowanie był tak, był luźny, co się przekłada też właśnie na bycie takim szybkim, też był taki, nie mogę znaleźć odpowiedniego słowa, ale nie był taki szablonowy po prostu w tych swoich atakach.
Po prostu nie szablonowy. Tak, nie szablonowy, dokładnie, że po prostu tutaj sobie wyskoczył, Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney, Rolly Romero, Ramirez, Teofimo López, Arnold Barboza Jr., Ramirez, Teofimo López, Arnold Barboza Jr. No a właśnie Barboza walczył tak bardzo ortodoksyjnie, może tak to określę, po prostu tak książkowo, podręcznikowo, co oczywiście nie jest złe, bo są bokserzy, którzy tak właśnie walczą i zazwyczaj są to ci najlepsi bokserzy z najlepszych, ale czegoś tutaj brakło po prostu Barbozie i ja mogę się tylko domyślać czego, ale López wygrał to po swojemu.
Masz rację, oni są podobni w tym stylu, w którym boksują, ale właśnie wydaje mi się, że różni ich tylko ta kwestia, że jeden jakby jest taki mocno podręcznikowy, a drugi szuka rozwiązań spoza utartych schematów. Że właśnie jakby Barboza... Nawet nie wiem, czy to coś dostosowanie by dało do tej walki, no bo Teofimo nie był za bardzo do przewidzenia. No i tu jest ten typ starcia, w którym tak naprawdę nie wiem co mógłbym powiedzieć, że Barboza mógłby lepiej robić, poza byciem szybszym, ale to jest takie jakby... No właśnie. To średnio da się wyćwiczyć, ale no. No właśnie, jakby odpowiedzi na to Teofimo, no bo jednak Teofimo jest w takim szczycie formy, kiedy doceni przeciwnika, bo właśnie na przykład gdzie pokonał Łomę i tak dalej, Łomaczenkę,
No to naprawdę jest osoba, która świetnie boksuje i gdzieś tam jest na tym szczycie najlepszych na świecie. No ale no ma ten problem, że on sobie psuje tymi walkami z gorszymi zawodnikami, gdzie on ich bardzo lekceważy. No to jest ten typ boksera, który boksuje jak jego przeciwnik. Boksuje w sensie poziomem. O, tak to określę. Akurat Barboza jest dobrym bokserem. No to Lopez też na swoje, że tak powiem, warunki zaboksował dobrze. Jak na takie warunki innych bokserów, no to to jest o wiele lepsze niż dobre. No. Nie mam nic do dodania tutaj. Ogólnie to ta walka, muszę powiedzieć, odnosząc się do całej karty, była moją zdecydowanie ulubioną, chociaż to też głównie był to występ jednej postaci, czyli Lopeza w tym wypadku, bo to dla niego tę walkę się faktycznie oglądało, ale mimo wszystko to był main event mojego Fatal Fury.
Teofimo popsuł w tej walce i tyle jakby. Mnie to wielka skaza, no bo zlekceważył rywala. Więc no chyba tyle. Nie wiem, czy jakiś jeszcze przemyśla na tej gali. Jakbym miał tego określić, no to była lepsza niż Ben kontra Eubank poza Main Eventem, bo Main Event to tu bije, że tak powiem, wszystkie walki z tej karty. Ale no tak no właśnie... No i tak i tak było słabo. Teofimo Barboza oczywiście dobra walka, nie mogę zaprzeczyć i Garcia kontra Romero. Nudna, ale do zdzierżenia można powiedzieć, tak trzy czwarte do zdzierżenia, że po tym już dopiero miałem takie, chcę to wyłączyć, no a Devin kontra Ramirez, no to tak naprawdę od razu się już mi odechciało tej walki.
No ja powiem ci szczerze, że musiałbym się nie zgodzić z tobą, bo dla mnie najgorszą walką była faktycznie walka Garcia. Można uznać, że okej, że w drugiej rundzie tam się faktycznie ten knockdown pojawił, no to że trochę tam się podziało, tak, ludzie się troszkę wystraszyli, podnieśli, jakieś chwilowe emocje były w tym wszystkim. Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney, Ramirez, Teofimo López, Arnold Barboza Jr.
No Barboza, no to już jednak został po prostu praktycznie do jednego, może dwie rundy wygrał, więc no też nie można powiedzieć, że to był jakiś wybitny, ale był to akurat okej występ, tylko rywal był zdecydowanie za dobry. No przyćmiony został po prostu, ale to nie oznacza wcale, że źle się zaprezentował. No a Devin, no to jeśli spojrzymy przez samą, właśnie tak chyba ty to spojrzałeś, przez pryzmat samego Devina, jakbyś nie patrzył na walkę, tylko miał, że tak powiem, kwadracik na niego, no to już się na pewno trochę lepiej to ogląda. Tak, myślę, że właśnie tak gdzieś mniej więcej tę walkę oglądałem. Bo po prostu patrzyłem cały czas na movement tego Haniego i miałem takie no... że wiesz, starałem się coś podpatrzeć po prostu, a...
No ale no sama walka no okej, no nudna była bardzo. Ogólnie no cała ta, całe to Fatal Fury było nudne, w sensie no bo wiesz, okej, walka Lopeza z Barbozą była fajna, spoko, mi też się podobała, ale no też była taka po prostu do jednej bramki, nie, że tam nie mogło jakby zadziać się dużo. Tragiczny Ryan Garcia, usypiający Devin Haney, Rolly Romero, Ramirez, Teofimo López, Arnold Barboza Jr..
Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Ryan Garcia i jego wielki powrót, czyli zaliczenie desek i Rolly Romero pokonujący go. Nie tego się spodziewał King Ry, który nie miał za bardzo argumentów na solidnego Romero.
Devin Haney... przysnęło nam się. Nie no, ładnie potańczył, dobre ruchy w ringu, ale jego starcie z Ramirezem nie przejdzie do historii jako jedno z tych lepszych. Ramirez coś tam chciał poboksować, a Haney tylko punktować.
Chociaż Teofimo Lopez pokazał swoją dominację - Arnold Barboza Jr. nie nadążał za mistrzem wagi lekkopółśredniej!