Mentionsy Mentionsy
Jak Pracować z Ludźmi
Jak Pracować z Ludźmi

#24 Czy promujemy narcystycznych liderów? - Ten z Adamem i Yvonem

11.03.2026 ·38 min 5 s

„Stworzyliśmy system, w którym pokora i skromność wyglądają jak słabość, a narcyzi wyglądają jak liderzy i wizjonerzy”. To zdanie towarzyszyło mi przez ostatnie miesiące i stało się punktem wyjścia do dzisiejszej rozmowy. W tym odcinku pojawi się historia pewnego startupu, który miał podbić świat, a okazał się pustą wydmuszką zbudowaną na fundamentach niezachwianej i nieosadzonej w realiach pewności siebie. To opowieść o tym, jak daleko można zajść, karmiąc rynek tym, co chce usłyszeć, zamiast budować realną wartośćPorozmawiamy o tym dlaczego świat wielkiego biznesu zdaje się nagradzać brawure a nie faktyczną kompetencje, skąd to się bierze oraz jak przekłada się to na skale mikro i czy coś można z tym zrobić. Zapraszam do słuchania,MichałP.S. Masz jakieś sugestie co do podcastu, albo chcesz żebym poruszył jakiś konkretny temat? Napisz do mnie na [email protected] Wszystkie maile czytam i na wszystkie odpowiadam :)P.P.S. Materiały wspomniane w odcinku: Reportaż o tym jak koncept samooceny zmieniał się przez lata  - TUTAJ Książka Cult of We - TUTAJ

Natomiast wracając do centralnego pytania. WeWork obnażył pewne słabości, jeżeli chodzi o to, jak podejmujemy decyzje bardziej w oparciu o pozory, niż o faktyczne dane i jak dajemy się zwieść historiom i charakterom, które są w stanie pięknie mówić o tym, co wymyśliły, nawet jeżeli to się w ogóle nie pokrywa z rzeczywistością. Natomiast ciężko oprzeć się wrażeniu, że świat wielkiego biznesu, czy nawet trochę poza nim, został zdominowany przez liderów, którzy prezentują dość mocno narcystyczne zachowania. Pozwólcie, że opowiem wam inną historię, której bohaterem jest Yvon.

Yvon założył firmę, ponieważ był zapalonym wspinaczem. Uprawiał wspinaczkę dość często i zauważył, że sprzęt wspinaczkowy, jaki wówczas był dostępny, Był taki bardzo inwazyjny dla skał i je po prostu niszczył. A Yvon ma głęboki szacunek do planety i stwierdził, że jeśli nie ma alternatywy, to on taką stworzy. I stworzy sprzęt, który pozwoli wspinaczom bezpiecznie się wspinać, jednocześnie nie niszcząc przy tym skały. I to było takim centralnym założeniem firmy, żeby właśnie robić rzeczy, które są w zgodzie z naturą i jej nie eksploatują.

I to była misja i wizja, która Stały się takim absolutnym trzonem działalności firmy i z czasem firma zaczęła produkować również inne produkty jak np. odzież czy inne akcesoria outdoorowe i używali do tego materiałów z recyklingu na długo zanim to było modne. I w czasach kiedy rzeczy stawały się coraz gorszej jakości, no bo jeśli rzeczy są coraz gorszej jakości to szybciej się będzie kupować nowe. Yvon i jego firma oferowali dożywotnią gwarancję na produkty jakie robią. Podczas gdy Black Friday dla ogólnie branży retail jest po prostu takim najbardziej dojnym okresem, gdzie są w stanie robić gigantyczne utargi, dlatego sprzedawcy tak eksperymentują z różnego rodzaju zniżkami.

Yvon i jego firma nie dawali absolutnie żadnych zniżek tłumacząc, że Black Friday to jest zachęta do nadmiernego konsumpcjonizmu, na którym najbardziej cierpi nasza planeta i dlatego nie chcą w tym brać udziału. Od 1985 roku Yvon wraz z firmą przekazują 1% ze sprzedaży, to jest ważne, ze sprzedaży, nie z zysku, czyli nie to, co już mamy na czysto, tylko z tego wszystkiego, co sprzedaliśmy. Nazywają to 1% dla planety i to po prostu pieniądze, które przekazują różnym lokalnym organizacjom ekologicznym. Natomiast w 2022 roku, kiedy Yvon miał 86 lat, przekazał całość swoich udziałów organizacjom, które dbają o to, by cały zysk firmy szedł na pomaganie planecie.

A zysk to jest niemały, bo mówimy tu o kwocie rzędu 100 milionów dolarów rocznie. Mowa tutaj oczywiście o firmie, którą Yvon Chownerd założył w 1973 roku i dzisiaj znamy ją pod nazwą Patagonia. Ja rozumiem, że Patagonia nie jest firmą doskonałą, ale pokazuje, że można podążać za czymś innym niż właśnie próżne metryki. Nawet jeżeli chce się zrobić bardzo duży biznes, a może właśnie dzięki temu. Tylko myk polega na tym, że tacy ludzie jak Adam Newman, Czy inni głośno zachowujący się liderzy, w sensie, wiecie, tacy, co wykupują Twittera, a potem zwalniają 50% ludzi, a potem się okazuje, że jednak niektórych to trochę za szybko zwolnili i powiedzieli, ej, wracaj.

I tyle. Nic innego się nie zmieniło. Ale wierzy, że jeżeli będzie zarabiać jeszcze więcej, to wtedy na pewno to się zmieni. I jest to taka gra, która nie ma końca i której nie można wygrać. Podczas gdy Yvon robił po prostu to, co uważał za znaczące, w sposób, który był spójny z jego osobistą misją, której konsekwentnie trzymał się przez dekady. I Yvon przede wszystkim mógł realizować swoją misję niezależnie od tego jaka była wycena spółki, jaka była sprzedaż w danym kwartale, czy jakie obecnie były nastroje polityczne. Podczas gdy wycena spółki była w dużej mierze poza kontrolą i bezpośrednim wpływem Adama.

A każde, nawet najdrobniejsze wahnięcie tej wyceny zdawało się bardzo osobiście uderzać Adama w jego poczucie własnej wartości, w jego obraz samego siebie. I może to Adamy tego świata przyciągają większą uwagę, ale Yvony zdają się mieć znacznie większą satysfakcję z życia. I chyba o to w tym wszystkim chodzi, żeby nie podążać za tym, co w społeczeństwie uznajemy za, w cudzysłowie, wygrane życie. Tylko żeby mieć klarowność co do tego, co jest dla mnie ważne, jak chcę to życie spędzić i co warto robić, a co nie.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.