Pieśni z Północy: Sprawy rodzinne
Keadwen, góry Pustulskie. Daleka rodzina Violi prosi o pomoc, a bardka w asyście Wróbelka, Prochora i Sorshy ruszają na ratunek zaginionym osobom. Jaki sekret kryją te góry?Jest to część serii "Wiedźmin: Pieśni z Północy", jednak każdą z sesji w tej serii można oglądać osobno!Gramy na autorskiej nakładce na mechanikę systemu Mroczny Graal.🧙Kto gra?🧙Kiwi jako ViolaPatison jako ProchorMaku jako RudolfMizu jako SorshaNojka jako Tinuviel Szwagier jako Mistrz GryChcesz nas wesprzeć? Wejdź na www.patronite.pl/imaginariumrpg i zapoznaj się z naszą ofertą dla Patronów!Będziemy wdzięczni za każdą łapkę, subskrypcję i komentarz!Zajrzyj na nasze media społecznościowe!Twitch: https://www.twitch.tv/imaginariumrpgFB: https://www.facebook.com/imaginariumPLInstagram: https://www.instagram.com/imaginariumpl/Discord: https://discord.gg/3HAmecGFF2
Chociaż Zgoła, prochorze, nie jest to kowirska pogoda. Dla ciebie to prawdopodobnie jest to coś w rodzaju wakacyjnego kurortu, bo wszyscy wiedzą, że... Tam, skąd przybywasz, są cztery pory roku. Jest bardzo długa, mroźna zima, paskudne i zimne wiosna i jesień, a lato wypada przeważnie w drugi wtorek sierpnia. No i właśnie, od Ciebie zaczniemy, mój drogi. Bo kiedy prochorze spojrzymy na Ciebie, Jesteś w dzielnicy nieludzin.
Myślę, że jest to zajęcie, którym zajmuję się obecnie tylko po to, żeby spędzić trochę czasu tutaj i nadstawić ucha. Nie odzywam się, ale spoglądam co jakiś czas na sprzedawców. Myślę, że uśmiecham się delikatnie. Jedna część mojej twarzy jest przysłonięta włosami w taki sposób, by ukryć bliznę, która mimo wszystko co jakiś czas pojawia się pomiędzy kosmykami. Tak, w sumie tak wygląda Tinville. Nie jest zbyt wysoka. Łatwo gubi się w tłumie. Zgubiłaś się w nim jakiś czas temu już, ale nie masz żadnych informacji dla Prochora. Nic na temat organizowania się tutejszych nieludzi w celu destabilizowania sytuacji.
oczywiście wspieranego odpowiednio przez obce monety, nie wpadło ci w uszy. Teraz natomiast, Prochorze, ty widzisz jak do Tinuwiel podchodzi, do tego stoiska, przy którym ona stoi, udając, że przegląda towar, podchodzi wysoki, dość kaczkowato chodzący mężczyzna z ogoloną na gładko głową. Ja zbliżę się tam, ale to jest tak, że moje ruchy zrobiły się trochę bardziej sprężyste. Mało kto to zauważy, bo mało kto się przygląda świadkowi Lebiody, natomiast pod tym habitem napięły się mięśnie.
Widzisz to, Prochor, ty już tam zmierzałeś sprężystym krokiem na ratunek. Widzisz w tym momencie nienaganny techniczny prosty. Widzisz jak krasnolud stojący przy tym stoisku z uznaniem i fachowością kiwa brodą. Kruszynka, ale pierdolność potrafi. Spoglądam na mężczyznę, który zakładam albo się cofnął, albo upadł. Upadł. Fukam tylko na niego z góry, wydając mniej więcej dźwięk podobny do fukającej fretki. Prochor, ty jesteś zupełnie blisko, więc będziesz chciał jakkolwiek nawiązać relacje, skorzystać z tego, że masz pretekst do komunikacji z Tinuwiel?
A miałam nadzieję, że ostatnia pieśń przy ognisku, którą wspólnie śpiewałyśmy, nie poszła mi tak zupełnie najgorzej. Wspaniale. Ale dużo lepiej robisz mieczem. Potwory nas nie zaatakowały, to prawda. Chodź, nie dajemy mu czekać. I ruszacie przez ten zatłoczony dalej plac. Przenieśmy się do gospody zapoległych, gdzie Prochor już wszedł po wymianie poglądów na temat swojej religii z przechodniem. Gdzie się skierowałeś wewnątrz tej gospody? Wiesz co, ja myślę, że to jest taka gospoda, w której ja bywam, kiedy jestem w Mariborze.
To nie jest pierwszy raz, kiedy jestem w Mariborze. Ja tutaj mam z góry opłaconą alkowę, w której można spokojnie rozmawiać albo załatwiać sprawy, albo czytać święte pisma tak, by mi nie przeszkadzano. Kiedy wszedłeś, karczmarka spojrzała na ciebie i kiwnęła tylko głową na zasadzie, że cię widzi. Pokazałem jej dwa palce. Tinuwiel, ty wchodzisz za Prochorem? Myślę, że to będzie niedługo później, ale tak, myślę, że zrównam już w środku.
I stawia przed tobą prochorze dwa kufle, takie drewniane, porządne kufle, po czym po chwili namysłu Kopnie się jeszcze na jednej nodze i wróci z antałkiem, który zostawił. Na zdrowie. A nasmażyłam cebuli przynieść? Zawsze. Szkwarek? Jesteśmy głodni. A, tu wiesz, jak mówisz liczbę nogi, to ogląda się widząc za sobą tę nuwiel, która się zatrzymała. Tu jeszcze bułkę chleba przyniosę.
Znasz go? Znam go. Nie. To nietypowe. Ale nie jest tak, że znam wszystkich. Z każdym razem. Znam wiele osób. Znam wiele imion. Tinoviel, jak Prohor to mówi, to ty sobie przypominasz, że znasz przynajmniej trzy osoby, które zna Prohor. Faktycznie. Ale pewnie zna ich więcej. Myślę, że to nawet nie jest tak, bo ja pomijając te trzy osoby, nigdy nie widziałam, żeby on z kimś tak naprawdę rozmawiał na serio, ale myślę, że to nie ma znaczenia, bo on przeważnie osiąga to, co chce, więc sumarycznie musi znać jakichś ludzi.
Tonem który ty znasz. Bo to jest kompletnie niewyróżniający się ton. Taki, który w bardzo wystudiowany sposób jest niewyróżniający i płomienny zarazem. Bo tylko Prochor przecież umie wygłaszać kazanie, które będzie zarazem... głośne, płomienne i czasami gniewne, czasami dobrotliwe, pełne emocji, ale zarazem zupełnie niezapamiętywalne, takie, które mógłby powiedzieć każdy, kogo za moment po prostu wyrzucisz z pamięci. O czym karzesz, Prochor? I pamiętajcie, że każda jedna miska, którą...
Może to nie najprzyjemniejsze miejsce, żeby spędzać życie wieczne, ale tego w kazaniu już nie ma. Czy ktoś go słucha? Jest grupka ludzi, ale oni raczej, wiesz, raczej dogadują tak na zasadzie, żeby zabawnie skomentować i powisać się przed znajomymi, więc Sorsza, w momencie, kiedy ty wychwyciłaś obecność Prochora, rozpoznałaś go, to akurat jeden z mężczyzn, którego po stórze, ale też po skórzanym fartuchu rozpoznaje się jako kowala, mówi... No i gdzie tu jest konkurencja? Melitele daje cycki, a ten kurwa miski łamie. I tutaj Sorsza, w tym momencie ty, ty wiesz, ty docierasz.
Myślę, że będę przez chwilę słuchać, zakładając ręce na piersi i spoglądając prosto w stronę właśnie Prochora. Na mojej twarzy błąka się lekki uśmiech. Myślę, że wiesz, że już wygłaszałem to kazanie Prochor. Myślę, że z automatu trochę to mówisz, że to znaczna pamięć po prostu, a myślami może być zupełnie gdzie indziej. Ale gdzieś tam błądząc po tłumie wyłapiesz znajomą twarz. Ja jestem myślami w ich twarzach i myślę, że właśnie dlatego wyłapuję twarz Wiedźminki. Natomiast ja bardzo potrafię nie dać po sobie poznać, że zobaczyłem kogoś znajomego. Ale znajoma wiedźminka to nie jest byle znajomy kto.
Więc ja myślę, że... że tymi słowami kończę swoje kazanie. Nie zbieram tej miski, którą połamałem i rozrzuciłem. Schodzę ze swojej skrzynki. I... W zasadzie to nawet nie jest tak, że ja podejdę do Shorshy, bo to by było bardzo podejrzane. Ja zacznę iść w takim kierunku, w którym ona wcześniej szła, ale bardzo powoli, także bardzo łatwo się do mnie przyłączyć. Ja szybko tego nie zrobię, widząc w jaki sposób on tutaj gra, ale po chwili zrównam swój krok. Prochorze? Co cię sprowadza tutaj do Mariboru?
Okej, czyli nic więcej. Jeżeli pytasz o jakiś ślad wyraźny, to nie, nie ma czegoś więcej. A w międzyczasie przynieśmy się prochorze do ciebie, bo bardzo dawno cię nie było. Ja zaraz wracam. A w międzyczasie na pewno zdążyłeś coś robić. No, ja myślę, że ja się kręciłem, ale Shorsha dała mi bardzo właściwy trop, bo ja już wiem, czego słuchać i wiem, o co podpytywać. Natomiast przeważnie słucham, bo to jest to, w czym ja tak naprawdę jestem dobry. W zapuszczaniu ucha, kiedy wyglądam niepozornie, albo w zadawaniu pytań tak, żeby...
W porządku. Więc... Dobrze. Więc w takim razie potowarzyszę mu jeszcze przez chwilę i potem faktycznie będę chciała, jak już może będą wychodzić z getta, może ich jeszcze znajdę w getcie. Dziewczyny może dojdą mi jakieś inne plotki. Szczególnie, że Wiola jest tutaj. To może być interesujące. W porządku. Wyobrażam sobie wobec tego, że spotkasz też znowu Prochora, który kręci się po tej części miasta właśnie tu, gdzie jest pałac, więc zdecydowanie gdzieś tam śledząc tego żebraka, przetniecie się. Mhm.
Odrobinę pytająco, ale czy ja w ogóle chcę znać odpowiedź? Zanim chcesz, to robię bardzo podobny gest, nieważne klonując Prohora z gestem unoszonego kielicha lub butelki. Zresztą ja myślę, że ona coś mi chce powiedzieć, ale nie wiem co. Na pewno to było zaproszenie do tego, żebyś się z nią napiła. Przydałoby się wam. Mówię już doskonale wiedząc, że i Prochor jest tutaj w Mariborze.
O, to zabrzmiało jak rozpoznanie. Ty też? Prochor? Poczekajcie, nie mogę się oprzeć. Bo Wiala zrozumiała, co mówisz, więc ten dźwięk musiał wywrzeć się. Dziękuję, dziękuję. No nieźle, a teraz co robi? Knuje. Poszedł łamać ludziom palce. Czy coś. Nie chcę chyba wiedzieć. Tak jest najlepiej.
Czy to jest żółty? Czy to jest zielony? Niebieski? Czerwony? Masz ulubiony kolor? Masz. Biały? Ja myślę, że to jest bardzo dużo kolorów i potem one wchodzą w jakieś palone umbry i inne akwamaryny. Mamy bardzo dużo czasu. Ja myślę, że jeżeli tam padnie jakiś kolor, którego nawet ja nie kojarzę, to jest... Wymyśliłam go. Zapomnij. Prochor. Bo ty w międzyczasie po spotkaniu z Tinuviel węszysz dalej.
Tak, ja węszę już... No mów, mów, mów. Znaczy ja węszę w okolicy Reinfarna, ale wydaje mi się, że moim tropem jest jednak prozglądanie się za elfickim żebrakiem. Nie ma wielu elfickich żebraków. To nieprawda, ale tego gościa znajdziesz bez większego problemu, bo on siedzi w strategicznym punkcie, nie? Tak. Właśnie. Natomiast jeżeli chodzi o Reinfarna, to... Czekaj, jak ci to powiedzieć, żebyś zrozumiał, co chcę ci powiedzieć? To ty go nie znajdujesz, Prochor, i to jest bardzo dobrze zrobione nieznalezienie. On się ukrywał.
Czy to jest rzut na wojownika? Nie wiem, to jest rzut na wojownika? Myślę, że tak. Czujesz się wojowniczy, jak to robisz? Tak, czuję się wojowniczy. Czuję się brutalny, jak to robię i to jest chyba najważniejsze. Trzy. Masz przerzut, przypominam, jak coś. Mam przerzut i wykorzystam go. Kurwa. Prochor. Sprawa wygląda tak, że mężczyzna nie tylko spodziewa się twojego ataku, co ty go diabelnie nie doceniasz. I to nie ty wciągasz go w pół łapkę w tej ulicy, ale on ciebie. I w momencie, kiedy chcesz mu przystawić to ostrze, on kręci głową.
Dobrze. Po drodze Wiola chce zgarnąć wróbelka. Ja widząc wróbelka, robię wróbelek Telemann. Jak idą interesy? Dziękuję, nie narzekam. Pan Prochor. Jak zwykle w formie, jak widzę. No, tacy jak ja podobno powoli się starzeją. Opuszczam jej oko. Słyszałam, że niektórzy w ogóle się nie starzeją. Niektórzy tak. Umierają dość młodo. Ja patrzę na ten twój taki bok zawinięty. Słabo.
Widzicie, że tutaj on zdecydowanie postanowił się zabezpieczyć. Prochor, ty wśród tych strażników rozpoznasz tego, który ci uciekł. Tym razem w mundurze, pięknie wiesz, stojącego z halabardo. A jest Borna? Nie, Borny tu nie ma. Cenie patriotów. Myślę, że nawet się do niego uśmiechnę. Mówiłam po zapłatę. Mówię absolutnie ignorując fakt, że są tutaj jeszcze inni.
Myślę, że stać nas na to. Dziękuję. Panie Prochorze. Mówi, zwraca się do Ciebie imieniem, chociaż się nie przedstawiałeś. Radca Anzelmie. Ja myślę, że ja patrzę na Ciebie z pewnym... na Ciebie, Prochorze. Tam jest dużo... czegoś żalu, niezrozumienia przez chwilę. Bezpieczny festyn się nie opadzie bez muzyki. Prawda?
Prochor też dostajesz przez umyślnego oczywiście, nie bezpośrednio, ale dostajesz monetę. Dostaje do ciebie dostarczona moneta i to jest temerski oren. Bardzo dobrze, że nie cintryjska. I kiedy kładziecie się na spoczynek w różnych miejscach, to macie poczucie, że było groźnie. Że to był dzień, kiedy mogło skończyć się naprawdę różnie. Ale przecież żyjecie.
Czyli mam przy sobie broń? Każda z was widzi siebie jako siebie, ale tą drugą osobę jako zabawkę. Nie macie broni. Będę polegała w takim razie na moich wiedźmińskich mocach. Cokolwiek to jest. No ja myślę, że może dużo wiedźmiskich mocy w takim razie, Króliku. Wróbelek, ja chcę iść w kierunku tego głosu, który słyszę. Otwierasz drzwi, za którymi słyszysz głos swej córki. Widzisz tam ołowianego rycerzyka na koniu. Gorgono, czy to ty? Prochor, słyszysz jak zabawkowy bażant pyta się, czy jesteś gorgoną.
Głos wróbelka, to że to mnie z powrotem. Szorsza, czy to jest pierwszy raz, kiedy widzimy twoje wnętrze? Miszczę przez dłuższą chwilę, starając się nie przekonąć po raz kolejny. Moje wnętrze jest poruszowym królikiem. U Prochora by się zgadzało, że jest gorgonom, ale ostrożnie, bo ja jestem bardzo pięknym bażantem. Bardzo pięknym bażantem. Tinuwiel, czujesz jak budzi cię szarpanie i momentalnie orientujesz się, że ktoś cię dusi.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Keadwen, góry Pustulskie. Daleka rodzina Violi prosi o pomoc, a bardka w asyście Wróbelka, Prochora i Sorshy ruszają na ratunek zaginionym osobom. Jaki sekret kryją te góry?Jest to część serii "Wiedźmin: Pieśni z Północy", jednak każdą z sesji w tej serii można oglądać osobno!Gramy na autorskiej nakładce na mechanikę systemu Mroczny Graal.
🧙Kto gra?🧙
Kiwi jako ViolaPatison jako ProchorMaku jako RudolfMizu jako SorshaNojka jako Tinuviel Szwagier jako Mistrz Gry
Chcesz nas wesprzeć? Wejdź na www.patronite.pl/imaginariumrpg i zapoznaj się z naszą ofertą dla Patronów!
Będziemy wdzięczni za każdą łapkę, subskrypcję i komentarz!Zajrzyj na nasze media społecznościowe!Twitch: https://www.twitch.tv/imaginariumrpgFB: https://www.facebook.com/imaginariumPLInstagram: https://www.instagram.com/imaginariumpl/Discord: https://discord.gg/3HAmecGFF2