Hrabia Monte Christo. 31. Włochy. Sindbad Żeglarz
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!
Franz nawiązał znowu rozmowę. Mój kochany Geteano, mówiłeś mi, że wyspa Monte Christo jest przytułkiem dla przemytników i piratów morskich, a zdaje mi się, że tu zupełnie inny rodzaj zwierzyny niż kozice. To prawda, panie hrabio. Wiedziałem, że przemytnicy istnieją, ale myślałem, że gdy teraz zdobyliśmy i opanowaliśmy Algier i Tunis, piraci grasują już tylko w romansach Coopera i Marriata. No cóż, wielmożny pan się myli. Z piratami jest tak jak z bandytami, z którymi jakoby rozprawił się papież Leo XII. A przecież oni co dnia niemal u samych bram Rzymu napadają na podróżnych. Czy pan nie słyszał, jak pół roku temu napadli na dyplomatę francuskiego przy stolicy apostolskiej i obrabowali go doszczętnie?
Gość pogratulował z tego powodu gospodarzowi. A tak! Odrzekł gospodarz, czyniąc z wielką swobodą honory domu. To biedne stworzenie, całkiem nieoddane, stara się jak może dogadzać mi we wszystkim. Pamięta, że mu ocaliłem życie, a ponieważ zależało mu wtedy na własnej głowie, jest mi, jak się zdaje, wdzięczny, że pomogłem mu ją zachować. Ali podszedł do swego pana i podniósł do ust jego rękę. — Czy okaże się zbyt niedyskretnie, jeżeli zapytam, w jakich okolicznościach dokonałeś pan tak pięknego czynu? — O mój Boże, było to bardzo proste — odpowiedział gospodarz. Podobno niecnota kręcił się koło haremu Bey'a Tunisu, co nie przystoi chłopakowi o takim kolorze skóry.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!