O Władziu, co na pierwsze słowo czeka
O zespole antyfosfolipidowym, Władziu i trudach życia.
No więc, moi drodzy, witam was bardzo, bardzo serdecznie w naszym kolejnym spotkaniu z cyklu Historie Potłuczone. Oczywiście zamierzam was dzisiaj zaprosić do kolejnej historii, ale zanim to zrobimy, to oczywiście będą mini-historie. Kochani, jak zawsze dziękuję Wam, że ciągle słuchacie tych historii, że je komentujecie, że piszecie też swoje, ciągle nowe. To jest dobra rzecz, że tak powiem, dostawać dostęp trochę do Waszego serca, bo na tym to polega. Posłuchajcie proszę kilka tych krótkich najpierw mini historii. Marta pisze tak. Słucham historię ze śpiącym noworodkiem na mojej klatce piersiowej w szpitalu. W piątek urodził się nasz drugi syn.
Poród był całkiem inny, niż sobie wyobrażałam. Nagła i szybka cesarka. Mogło być bardzo niebezpiecznie i mogło się wszystko inaczej zakończyć, ale Pan Jezus wszystkim się zajął. W piątek właśnie skończyłam 30-dniową nowennę do św. Józefa i w piątek urodził się nasz piękny synuś Maksymilian zdrowy i silny. Kochana, bardzo się cieszę, że Maksymilian już na świecie i że wszystko poszło tak jak trzeba.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich słuchaczy i Ciebie, Ojcze Adamie. Kochana, cieszę się bardzo z Waszego nowego lokum. Tak jak mówisz, może i ciasno, ale własno. I tak jak mówisz, więcej niż dotychczas. Oby Wam się powodziło, aby praca się znalazła jak najszybciej. Bardzo się będę o to modlił. I bardzo Wam na to, kochani, błogosławię. A znowu dziękuję Ci za to, że dziękuję, że przede wszystkim dziękuję. Lubię, jak ludzie dziękują, bo to jest najpiękniejsza postawa w sercu. I, kochani, jeszcze jeden komentarz od Joanny. Ojcze, niby jedna HP w tygodniu, a ja tu przy tych historiach jestem już na końcówce trzeciej ciąży. Właśnie jest środek nocy i moją dwupakową bezsenność wypełniła mi historię Jakuba.
To w sumie byłoby niezłe, gdybym był patronem od wywoływania porodu. To by mi się podobało. Zobaczcie, ile kobiet na świecie wzywałoby mojego imienia, nie? Szustak, dawaj mi to dziecko! To byłoby super. Weź mi tutaj je wypchnij jak najszybciej. Podoba mi się. Naprawdę, Asiu, podoba mi się taka rola. Więc może to będzie jakiś powód, żeby świętym zostać. Kochani, tyle komentarzy na początek i teraz oczywiście zapraszam was na właściwą historię. To są historie potłuczone. A to jest odcinek o władziu, co na pierwsze słowo czeka.
Moi drodzy, moi mili, moi kochani, moi ulubieni, witam was bardzo serdecznie we właściwej części oczywiście naszego spotkania dzisiejszego z historiami potłuczonymi. Proszę posłuchajcie historii, którą przesłał mi Paweł. Paweł, który podzielił się historią swojej rodziny, swoich dzieci, różnych rzeczywiście niezwykłych rzeczy, które przeszli. Posłuchajcie. Szczęść Boże! Piszę do ojca i do langusty z naszą rodzinną historią potłuczoną. Ojcze Adasiu, na początku historii krótko się przedstawię. Mam na imię Paweł i wraz z moją żoną Anią mamy łącznie czwórkę dzieci. Pierwsza wspaniała dwójka dzieci nienarodzonych jest już u Pana w najlepszym możliwym miejscu, a pozostała dwójka to dzielni pięcioletni Władziu i trzyletnia Gabrysia.
Na co dzień chodzi na kilka godzin do przedszkola terapeutycznego, gdzie w małej grupce dzieci ma troskliwą opiekę cierpliwych przedszkolanek, no i całą gamę terapii. Trudno jest to wszystko opisać, ale mamy wrażenie, że Pan Bóg dał naszej rodzinie jakiś szczególny rodzaj drogi krzyżowej, a nasz obecny krzyż, czyli władziu, waży 20 kg i ciągle rośnie. Dźwigamy go do wanny i z wanny, do łóżka i z łóżka, do samochodu i z samochodu. Dzięki temu nigdy nie zapominamy, że to jest czasem krzyż. Nie wiemy, jak to wszystko ułożyć sobie w głowie, jednak wszystko oddajemy Bogu, a samego władzia naprawdę bardzo kochamy. Staramy się myśleć pozytywnie i nie poddajemy się w naszej walce.
Z Bogiem, Paweł. Moi drodzy, moi kochani i drogi Pawle, droga Aniu, drogie wasze dzieciaki, drogi Władziu, droga Gabrysiu i też wasza dwójka, która już czeka, czyli Tadziu i Maju. Bardzo wam dziękuję za tą historię. Moi drodzy, ta historia przyszła już jakiś czas temu, ale sprawdzałem, czy ta zbiórka jest ciągle aktualna, bo nie widziałem wcześniej, że to jest historia ze zbiórką. Jest aktualna. Koń, znajdziecie w opisie pod filmem adres do tej zbiórki. Gdyby ktoś z was miał ochotę wesprzeć tą inicjatywę, żeby w Ładziu mógł odbyć ten turnus dwutygodniowy, to bardzo was zachęcam, żeby...
Żeby tam wejść, żeby zobaczyć, tam jest oczywiście też opisana ta historia, ale tutaj ją słyszycie oczywiście u mnie w historiach potłuczonych. Tutaj widzę, że mamy, zbierają w tej chwili 24 tysiące złotych, czyli rozumiem, że pewnie już udało im się część pewnie zebrać, a zebranych jest 18. Czyli brakuje jeszcze, ile to? Poczekajcie, no jakieś tam 6 tysięcy. Sześć tysięcy niecałe. Tutaj mamy, że do końca osiem dni, kurczę, jak wy to będziecie słuchać, to będzie już niedziela, to zostanie prawdopodobnie jakiś jeden albo dwa dni do końca zbiórki. Kochani, zróbmy takie coś, co? Nawet jeżeli tam został jeden czy dwa dni do końca zbiórki. Co to jest, kochani, dla nas?
Sześć tysięcy. Dla tylu ludzi tutaj. Sześć tysięcy zrobić dla nas to są, kochani, trzy kliki. Jeżeli was mogę prosić, to bardzo was proszę o pomoc Władziowi. Tam są jego zdjęcia. Wesprzyjmy tę zbiórkę. Kochany Pawle, bardzo, bardzo ci dziękuję za tą wiadomość, za tą historię, za Władzia, który póki co, no właśnie, nie mówi, na którego czekacie na mamo i tato. Wiecie, jestem przekonany, że miłość rodzicielska, oczywiście każda, żeby to było jasne, tylko nie każda miłość rodzicielska, to jest jedna z najpiękniejszych miłości na świecie, bo to jest dokładne odwzorowanie tego, jak Pan Bóg nas kocha, ale właśnie szczególnie miłość, która de facto jest trochę drogą krzyżową.
Ja w ogóle jestem przekonany, że każda oczywiście miłość jest drogą krzyżową, też w pewien sposób, jest też oczywiście wielkim szczęściem, ale bywa też czymś bardzo trudnym, ale szczególnie opieka właśnie nad niepełnosprawnym dzieckiem, czy swoim jakimś bliskim, To jest najwyższy wyraz miłości, wiecie. Jestem przekonany, że ludzie, którzy... Ja wiem, że to może być bardzo trudne oczywiście i Bóg nie chce osądzać, wiecie, kogoś, kto odchodzi, kto rezygnuje, ale ktoś, kto trwa, ktoś, kto się nie poddaje, ktoś, kto po prostu całą swoją miłość przelewa, żeby pomóc swojemu dziecku niepełnosprawnemu albo rodzicowi, albo rodzeństwu, albo tak naprawdę komukolwiek, kto potrzebuje pomocy. Jestem przekonany, że takie osoby po prostu sprintem wybiegają do nieba. Wiecie, bardzo kocham to, że to miłość zakrywa wiele grzechów.
Jałmużna zakrywa wiele grzechów. A to jest też swego rodzaju jałmużna. Ja wierzę, że nam się to może źle kojarzy, takie słowo jałmużna, tak jakbyśmy coś komuś tam dawali z łaski, a to nie o to chodzi. Czyli danie czegoś z siebie komuś, a na tym polega każda miłość, to jest najpiękniejsza rzecz na świecie, kochani. I tak jak wam zawsze mówię na różnych rekolekcjach, które gdzieś tam prowadzę, ja w kółko to powtarzam, że to tylko o to nas Bóg będzie pytał. Bóg nas będzie pytał nie o doktrynę, i to nie chodzi o to, że ona nie jest ważna. Nie będzie nas pytał o nabożeństwa i pobożność. I nie chodzi o to, że one nie są ważne. Ale będzie nas pytał o miłość. O miłość. Bardzo mi się podoba, wiecie, w tej historii po pierwsze całe to dziękczynienie, o którym Paweł pisze, że oni dziękują Bogu nieustannie. Tak, łatwo jest w takiej sytuacji narzekać i jestem przekonany oczywiście, że oni też mają swoje miejsca, gdzie bardzo narzekają.
Wiem, że masz taką wielką miłość. Wiecie, ja zawsze te historie czytam z taką ogromną pokorą i wręcz trochę zawstydzeniem. Wiecie, jak sobie myślę, jak wygodne jest moje życie. Ja nie mogę znieść, tylko oczywiście dobrze to czytajcie, jak właśnie słyszę takie słowa, jak Paweł na końcu mówił, nie? Dziękujemy Ojcu za trud i tak. Jaki trud w ogóle? Ludzie, mój trud to jest żaden trud. I oczywiście, że ja mam swoje trudne chwile w życiu, jak każdy, to jasne, nie chcę powiedzieć, że nie. Ale nie, no kochani, większość mojego życia to jest czysta radość, nie? I kiedy, wiecie, czytam albo spotykam tych wszystkich ludzi, którzy heroicznie razem walczą po prostu o miłość, o dobroć, o cierpliwość, o wytrwałość, Ja mam nadzieję, że oni mnie wciągną do nieba. Mam nadzieję, że oni mnie tam poprowadzą, że oni mnie wezmą za fraki i jak ja już nie będę miał, co Panu Bogu powiedzieć, to ten ktoś przyjdzie i powie, Panie Boże, ja go tu wniosę.
Bo ja jestem od tego, żeby wnosić te łamagi. No a ja ojciec Adam to jestem łamaga. Więc może ktoś z tych rodziców mnie wniesie tam pełnych miłości, bo oni już mają taką miłość, że oni każdego zahaczą. Też Pani dziękuję Wam wszystkim. Dziękuję wszystkim, którzy się podejmujecie tej miłości. Boże, jakie to jest piękne. Bardzo, bardzo Pawle i cała rodzina dziękuję za waszą historię. Mam nadzieję, że ona też poruszy nasze serce, że nasz czas może jakoś zobliguje, może nie zobliguje, to niedobre słowo, ale zachęci. Tak wiecie, zainspiruje. Może tam, gdzie nam się nie chce kochać, to żeby do tego ruszać. I jeżeli mogę Was prosić, to zajrzyjcie proszę do tej zbiórki, do tego linku w opisie i dokończmy to.
Dokończmy tą zbiórkę. Tak raz, dwa, trzy. Bo co to dla nas, dla langustowych ludzi, nie? Przecież ja wiem, że Wy zawsze robicie niesamowite rzeczy. Byłoby super, żebyśmy to zrobili. Dobra, słuchajcie, ja tu źle policzyłem, bo tutaj ja widzę nie tak, to nie tak, że zostało 6 tysięcy. Brakuje 24 tysięcy. A co, nie zrobimy tego? Bo jest 18 tysięcy, a brakuje jeszcze 24. Kochani, zrobimy to, co? Co to dla nas 24 tysiące? Przecież bierzeszcie już tyle to milionów na te różne zbiórki, które wam dawałem. Zapraszam was, tak jak kochani, adwentowa, adwentowa ją można, adwentowa pomoc pełna miłości dla władzia, dla giganta, który czeka na swoje pierwsze słowo.
Moi drodzy, bądźcie dobrze dla siebie, bądźcie dobrze dla innych. Kochajcie siebie, kochajcie innych, a nade wszystko kochajcie Boga. Bardzo Was ściskam, bardzo Was pozdrawiam, bardzo Was błogosławię. No i do zobaczenia, do usłyszenia w następnym naszym spotkaniu za tydzień. Wszystkiego dobrego, ściskam Was z Bogiem. Pa, pa.
Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.