O Wiktorii, co u szamanki mieszkała
O starszym bracie, zagranicznej wymianie i czakrach.
No więc, moi drodzy, witam was bardzo, bardzo serdecznie w naszym kolejnym spotkaniu z cyklu Historie potłuczone. Witam was w kolejną niedzielę. Moi drodzy, wróciliśmy po wakacjach w zeszłym tygodniu, tak jak wam też mówiłem, chciałbym wrócić na pewno na jakiś czas do też waszych komentarzy, bo też pod ostatnim odcinkiem No nie ukrywam, dużo ich mnie bardzo ucieszyło, bo tak wielu z was się cieszy, że historie wróciły. Dlatego zacznijmy od pierwszego, od Anny, która pisze bardzo prosto. Szustaczku, cieszę się, że jesteś z powrotem. Tęskniłam. Kochani, ja też mam takie różne serie, których słucham, różne podcasty albo różne inne formy internetowe, które zazwyczaj na wakacje znikają.
I wiecie, na początku zawsze jestem obrażony, że jak to teraz przez miesiąc albo dwa, bo niektóre znikają na całe dwa miesiące, jak to ja nie będę tego słuchał. Jasne, że mi tego brakuje, kiedy są wakacje. Ale nie ukrywam, że właśnie kiedy przychodzi wrzesień i potem wyczekuje, żeby był kolejny nowy odcinek, na przykład wczoraj pojawił się nowy odcinek Zero Pressi, a ja strasznie lubię ten format, no to jakaś jest taka dziwna radość, w sensie wybuchowa, że wróciło. Więc wróciliśmy i póki co tydzień w tydzień będziemy słuchać kolejnych historii. Kochani, oczywiście nie wszystkie komentarze super hiper optymistyczne, bo jak zawsze to są też wasze historie, często potłuczone. Między bliznami, tak pisze. Ja słucham tej historii z tyrana po całym dniu z dziećmi.
W tej historii, którą słyszeliśmy tydzień temu, była Niedziela Bożego Miłosierdzia, doszło tam do wielkiego poruszenia, a mnie tego dnia, w Niedzielę Miłosierdzia, opuścił mąż. Zostałam sama z piątką dzieci, a najmłodsze miało trzy miesiące. Mąż zdradzał mnie w ciąży i mimo obietnic nie przerwał tej znajomości i postanowił odejść do kochanki. Mierzę się od tego czasu z ogromnym bólem pytaniami dzieci i ich prośbami na modlitwie, żeby tata z nami zamieszkał. Ojcze, proszę i was, langustowicze, pomódlcie się za mnie, za naszą rodzinę oraz męża. Kochana, bardzo cię ściskam. Nie wyobrażam sobie tych sytuacji, nie wyobrażam sobie, co trzeba mieć w głowie, żeby opuścić swoją żonę, nawet jeżeli tam nie jest łatwo z trzymiesięcznym dzieckiem, żeby piątkę dzieci zostawić.
Ja wiem, to nie są wszystko takie proste historie, ale kochana, bardzo Cię śliskam, bardzo Cię wspieram, bardzo Cię błogosławię. I Was, langustowicze, bardzo proszę, pamiętajmy o między bliznami, bo bardzo ładny nick też masz. Po prostu kot. To mnie dosyć rozbawiło. Szczęść Boże, ojcze Adamie. Mam na imię Samuel, mam 11 lat, słucham regularnie w moim małym sandomierzu. Proszę o błogosławieństwo. PS. Piąta klasa. Nie jest tak bardzo trudna, jak myślałem. Pozdrawiam, Samuel. Samuelu, bardzo serdecznie Cię pozdrawiam. Mam nadzieję, że słuchasz z jakąś mamą albo tatą. Joszek.
Ojcze Adasiu, słucham tego podcastu od początku, o proszę. Wzruszam się przy wielu historiach, mimo że dotyczą ludzi młodych. Ja w tej chwili mam 60 plus i takich słuchaczy masz wielu. Kochana, wiem, wiem. Może piszą historie też do Ciebie ludzie z naszej fali, tej starszej. Wróć taką od czasu do czasu. Z Panem Bogiem. No kochana, muszę poszukać, bo rzeczywiście, no ja zazwyczaj po prostu natykam się na te historie, no tak jak ja się natykam. Ale może to jest jakiś pomysł, żeby przejrzeć ten mój ogromny, niestety ciągle wielki folder. Mówię niestety, no bo tyle historii czeka. I są tam też właśnie historie bardziej wiekowe, jeśli tak mogę powiedzieć. Kochana, serdecznie Cię pozdrawiam. I jeszcze Agnieszka.
Oj, ojcze, zdecydowanie mi spasowała ta przerwa, bo przy moim sezonie weselnym nadrobiłam zaległości w historiach potłuczonych. Lewiłam figurki na torty i inne weselne akcenty i często myślałam, jaka będzie historia tych ludzi, którzy za chwilę staną w obecności taty i powiedzą sobie tak. Powierzam te, w cudzysłowie, moje pary młode właśnie jemu z całego serca. A tak w ogóle, to mój drogi ojcze, nawet nie wiesz, I nie masz pojęcia, jaki ścisk radości jest we mnie. Słuchaj, ostatnio się dowiedziałem, że będziesz u nas 16 i 17 października w Myślenicach. Szczerze, nie możesz nawet przypuszczać, jak bardzo się cieszę. Oj, bardzo przytulam z radości w sercu. Kochane, nikomu o tym nie mów, bo kalendarza na październik jeszcze nie ma.
Ale to prawda, 16 i 17 października jestem w Myślenicach. Tam jest jakaś gruba impreza w ogóle, jakaś taka duża, na jakiejś hali, gdzie mnie zaprosili, więc no, może być fajnie. A propos, skoro tego słuchacie, czekajcie dzisiaj w niedzielę, to gdzie ja jestem? Tak, dzisiaj rozpocząłem rekolekcje w Rybniku, w Wielopolu chyba jakoś tak, więc jestem tam dzisiaj, jestem tam jutro, w poniedziałek i we wtorek, a w tym tygodniu jeszcze można mnie złapać w Lęborku na przykład, w piątek i w sobotę w Gdyni na Polsat Arena. No a potem to kolejny tygodniu, a to się już zobaczymy, w sensie usłyszymy się w następnych historiach. Kochani, tyle naszego przydługiego wstępu, który, jak rozumiem, przynajmniej część z was lubi i zaraz będziemy szli do właściwej historii.
A historia właściwa będzie oczywiście po czołówce, więc zapraszam na czołówkę. To są Historie potłuczone. A to jest odcinek o Wiktorii, co u szamanki mieszkała. Moi drodzy, moi mili, moi kochani, moi ulubieni, witam was bardzo serdecznie we właściwej części naszej historii i zapraszam do jej wysłuchania. Będzie dzisiaj długo, historia jest spora, ma też kilka wątków, dwa główne one są rzeczywiście ważne.
Oj kochane, jak zaraz tutaj pogadamy. Wierzę, że Izabela i jej znajomi odkryli część prawdy, której my jako katolicy nie znamy, bo przecież nikt nie ma monopolu na prawdę. To akurat prawda, że nie ma nikt monopolu na prawdę. Ojcze, wiem, że to, co piszę, nie jest za bardzo katolickie i pewnie w oczach wielu ludzi jestem heretykiem. Niemniej nie mogę przecież udawać, że nie wierzę w istnienie czakr i energii. Uważam, że czakry to po prostu opis naszej duszy, przecież nigdzie z tego, co się orientuję w Biblii, nie jest napisane, jak ona wygląda. No właśnie, kochany, nie zadaje ci to jakiegoś pytania, że nie jest napisane? A co jeśli jest dokładnie tak, jak wierzy Izabela i buddyści? No bo dlaczego by nie? Szczególnie, gdy w moim przypadku takie spojrzenie na duchowość przyniosło mi jedynie rozwój i akceptację. Co do samej energii, ciężko jest zamknąć coś takiego w jedno pojęcie.
Jak to określił, mogłam o nim napisać, żeby wszyscy wiedzieli, że to ma być happy end. Nie wiem, skąd to wymyślił, ale z tego miejsca oznajmiam wszem i wobec, że mam cudownego i bardzo skromnego męża. Do tych bogobojnych chrześcijan, którzy po przeczytaniu mojej historii najchętniej chcieliby wysłać mnie do egzorcysty, Jakoś po powrocie nic mi absolutnie nie było. Mogłam wrócić do kościoła i robić wszystko to, co w kościele się robi. No to chyba tyle. Pozdrawiam, Wiktoria. Oj, kochana, kochana. Po pierwsze, Wiktoria, droga, w sensie wiem, że masz znaczne imię, ale no właśnie, Wiktoria. Bardzo dziękuję za tę historię, bardzo dziękuję za twoją opowieść.
W tej pierwszej części oczywiście ogromnie ci współczuję tej straty brata. Rozumiem te wszystkie wyrzuty sumienia, rozumiem te pytania, czy ty się do tego nie przyczyniłaś. Kochani, nigdy nie wiemy, co się dzieje w sercu drugiego człowieka. Jasne, że czasem to może być tak, że wiemy, udajemy, że nie wiemy. Ale tak jak mówisz, to była jakaś jego decyzja. To nie jest tak, że tego do tego popchnęłaś. Rozumiem, jak to trudno sobie z tym poradzić. Myślę, że całe to zamieszanie też, które później wystąpiło, nie, ono jest skutkiem tego, jak sama trochę to zobaczyłaś, nie, takiego oderwania, próby oderwania się od tego, co było, szukania nie wiadomo gdzie. Ale kochana, parę słów komentarza do całej tej reszty, bo piszesz tam na końcu szczególnie, no właśnie, że nie sposób nie wierzyć w to, że to, co przeżywasz, jest nierealne.
Kochana, to nie chodzi o to, żeby sobie powiedzieć, że emocje, które przeżywam, energie, które odczuwam, jakieś tam dziwne stany, że one są nieprawdziwe. One są prawdziwe, tylko wcale nie oznaczają tego, co oznaczają. Kochani, nie chcę, żeby ten odcinek teraz i ten komentarz był, wiecie, jakimś wielkim tu wykładem na temat New Age'u i tak dalej, chociaż pewnie warto by taki odcinek zrobić. Ale to pewnie jakiejś innej serii, bo to nie jest do historii potłuczonych. Tylko w ogóle o takim tym katolickim podejściu do różnego rodzaju tych właśnie takich albo quasi magicznych, albo magicznych, albo jakichś innych szamańskich, albo innoreligijnych wierzeń, nie? Kochani, to, że coś przeżywamy, To pytanie nie jest takie, czy to, co ja przeżywam, to czy ja naprawdę to przeżywam, tylko pytanie jest takie, czy to, co ja przeżywam, to jest to, co oni mi mówią, że ja przeżywam.
Wiem, mać, teraz w głowie takie pytanie. Boże, o czym on mówi? Kochani, jesteśmy pewną strukturą emocjonalno-psychiczno-duchową. Bardzo wiele w nas się dzieje, co się dzieje, że tak powiem, niekoniecznie w naszej świadomości. I to nie są od razu rzeczy duchowe, to nie są od razu rzeczy, które nas odnoszą do rzeczywistości duchowej. Kochani, zauważcie, ja broń Boże nie chcę powiedzieć, że nasza autorka ma problemy psychiczne. Błagam, żebyście mnie dobrze teraz zrozumieli, ale... Zobaczcie, że jak weźmiecie schizofrenika, który nie wie, że jest chory, no to on widzi pewne rzeczy, widzi ludzi, których nie ma, widzi rzeczywistość, która nie istnieje. No i uwaga, w jego przekonaniu, przecież on powie, no jak mam nie wierzyć w to, co widzę, jak mam nie wierzyć w to, co odczuwam.
Kochani, a to, że odczuwałeś tam różne rzeczy, że odczuwałeś dziwną energię w twoim ciele, Kochana, jest tysiąc powodów, dla których można takie rzeczy odczuwać. I pytanie nie jest takie, czy to odczuwasz, tylko pytanie jest inne. Dlaczego od razu to, co odczuwasz, utożsamiać to z rzeczywistością duchową, że za tym coś stoi? Tak jak sama mówisz, no przecież nie została dusza nazwana w Biblii, że ona wygląda tak albo tak, no to dlaczego to ma nie być ta czakra? Ale właśnie może dlatego Biblia nie nazwała tego, że to wygląda tak i tak, bo to jest rzeczywistość dla nas w ogóle niedostępna i jeżeli ją utożsamimy z czymś, co sobie łatwo potrafimy wyobrazić, to to już nie jest ona. Kochani, ja wiem, że tu mamy trochę za mało czasu, żebym Wam to dobrze wytłumaczył, ale powiem Wam tylko o jednym, albo nie tak, o dwóch sprawach.
Kochani, po pierwsze, w duchowości katolickiej nie przywiązujemy się do niczego, co przeżywamy, uwaga, nie tylko w tym takim sensie magiczno-heretyckim, ale również naszym. Jeżeli ktoś przeżywa coś na modlitwie, kochani, niektórzy na modlitwie czują wielkie gorąco, ktoś może przeżywać jakieś emocjonalne poruszenia, ja nie mówię, że one są wszystkie fałszywe i szatańskie, ale wszyscy święci, wszyscy najwięksi mistycy zawsze uczyli, Nigdy nie traktuj żadnych swoich przeżyć, również na najbardziej konserwatywnej katolickiej modlitwie, jako na interwencji Bożej. Wszystkie neguj. Jak mówiła św. Teresa, jak mówił św. Jan od krzyża, jeżeli któreś są prawdziwe, czyli naprawdę są jakimś działaniem Boga w tobie, to nawet jeżeli będziesz je wszystkie negował, to Bóg, że tak powiem, poradzi sobie z tym i Bóg ci pokaże, które są prawdziwe.
Kochani, ja spotykam człowieka, który mi przychodzi i mówi, ojcze, ja na modlicy przeżywam takie i takie rzeczy, nie? To na pewno Bóg we mnie działa. Nie, nie wolno Ci do tego podchodzić w taki sposób. Kochani, ja sam wielokrotnie miałem bardzo dziwne przeżycia na modlitwie i doskonale wiem, że większość z nich to są po prostu różnego rodzaju moje emocjonalne przeżycia. W niektórych z nich może nawet działa Pan Bóg, bo się posługuje również emocjami, ale wiele to są po prostu skutki mojej przeszłości, moich wewnętrznych konfliktów, moich lęków, moich strachów, moich emocji itd. Kochani, to, że coś przeżywamy, to, że coś się dzieje, jak mówimy, no to mówimy, to musi być prawda. Nie, po prostu coś się dzieje. Mało tego, kochani, jest też bardzo wiele takiej przestrzeni, gdzie to, że coś ma jakiś skutek, wcale nie oznacza, że przyczyna jest powodem tego skutku.
Wiecie, o co mi chodzi? Wiecie, że istnieje na przykład w medycynie takie coś jak placebo, nie? Jak się robi jakiekolwiek badania medyczne, to mamy część ludzi, która przyjmuje leki prawdziwe, No i mamy część ludzi, która przyjmuje po prostu wodę, nie? Myśli, że pije lek albo połyka tabletkę, w której coś jest, a w tej tabletce nic nie ma, to jest placebo. Tak się robi badania, żeby sprawdzić, nie? Kochani, wiecie, że u części ludzi, którzy przyjmują placebo, są dokładnie takie same skutki, jak u tych, którzy przyjmują leki, nie? Kochani, to znaczy, że jest też w naszej woli, w naszej chęci, żeby coś się działo, jakaś dziwna moc, nie? Kochani, to, że coś działa, to, że coś się dzieje, to, że coś przeżywamy, to wcale nie oznacza, że za tym stoi jakaś już duchowa rzeczywistość. I druga rzecz. Kochani, szatan bardzo często, szczególnie w średniowieczu, był pokazywany jako małpa.
Małpa w tym sensie, czyli ktoś, kto małpuje, tak mówimy, nie małpuj kogoś, czyli ktoś, kto naśladuje kogoś. Kochani, większość działań szatana polega na tym, żeby to wszystko wyglądało tak, jak rzeczywistość duchowa. Więc nawet gdybyśmy sobie odpowiedzieli, ok, to nie są tylko emocje, to nie są tylko jakieś moje przeżycia, tam naprawdę się dzieją duchowe rzeczy, to wszystko wygląda jak działanie Pana Boga. Kochani, to wcale nie oznacza, że za tym nie stoi zły. I wiecie, że jestem ostatni, żeby się nieustannie przyglądać rzeczywistości, wiecie, jako złej. Ale kochani, unikamy. Tak jak sama napisałaś, nie chcesz mieć z tym trochę nic wspólnego, bo widzisz złe owoce w życiu Izabeli.
Sama widzisz, że to są rzeczy, które ci się przerastają. Kochani, uciekajcie od tego. Jeżeli gdzieś Pan Bóg będzie chciał do was przyjść, to sobie przyjdzie. A im więcej będziecie negować tych takich właśnie różnych dziwnych, nadzwyczajnych rzeczy, tym lepiej, bo się uchronicie od fałszu złego. Więc kochani, mówię, chyba potrzeba zrobić jakiś większy odcinek, taki wiecie, taki z serii Q&A albo czegoś podobnego, żeby to pewnie punkt po punkcie bardziej wytłumaczyć, bo wiem, że tu mówię bardzo zdawkowo. Ale zapamiętajcie może tylko te dwie rzeczy. Po pierwsze, to, że coś przeżywamy i to, że coś ma skutek i to, że coś się dzieje, to wcale nie oznacza, że to jest rzeczywistość duchowa. Ja, kochani, na mojej modlitwie, pamiętacie, jak miałem to takie nadzwyczajne przeżycie, nie?
Ktoś powie, przecież ty miałeś dokładnie takie same przeżycia dziwne, ona czuła kamień w głowie, a ty czułeś rękę w sercu, nie? Kochani, ja miałem takie wrażenie, jak się wtedy nade mną modlono, że oni mi wsadzili dokładnie rękę w piersi, że miałem wrażenie, że ja otworzyłem oczy, bo miałem zamknięte oczy, bo byłem tak zapłakany, że w końcu zamknąłem oczy. Że byłem przekonany, że jak otworzę oczy, to zobaczę rękę dosłownie w środek mojej piersi włożoną i trzymającą moje serce i dałbym sobie wszystko uciąć, że to się właśnie dzieje. Oczywiście jak otworzyłem oczy, zobaczyłem tylko, że trzymał mi dłonie na piersi, ale tylko tyle, że nikt mi do środka, do serca nie wsadził dłoni. Ale byłem przekonany, że tak jest. Uwaga, no bo tak działają moje emocje, tak działają te rzeczy, nie? Kochani, Nie wolno nam się przywiązywać do tego, co przeżywamy, co czujemy, co widzimy.
Kochani, zły jest mistrzem fałszu. I nasze emocje są też, nawet jeżeli chodzi o złego. Nasze emocje są mistrzem fałszu i w ogóle jest tysiąc mistrzów fałszu. A po drugie, on jest małpą. Więc unikaj tych rzeczy. Nie trzymaj się ich, nie szukaj ich. Nawet jak się wydają tak bardzo realistyczne. Bo jak mówi cała naprawdę mądra tradycja naszego Kościoła, jeżeli Bóg naprawdę do ciebie będzie przychodził, to on sobie poradzi z twoją negacją. A właśnie on oczekuje, że będziesz negował, bo wiesz, że w ten sposób próbujesz się obronić przed złymi rzeczami. Więc kochana, nie wchodź w to. Uciekaj od tego. Ale bardzo się cieszę, że masz taką super rodzinę i super skromnego męża, jak to sama napisałaś.
I że jesteś tutaj już w Polsce i że buduje cię tutaj swoje życie. Jeżeli jesteś w Kościele, bądź w tym Kościele jeszcze bardziej. Tamte rzeczy odrzuć, nawet jeżeli się wydają tak bardzo realne, bo znacznie realniejszy jest Pan Jezus i Jego obecność w modlitwie, w Eucharystii, w spotkaniu z Nim. Nie ma nic bardziej realnego. Zrobię, kochani, kiedyś o tym chyba jakiś większy odcinek, tak myślę, że jest taka potrzeba. A tymczasem pamiętajcie, Bądźcie dobrzy dla siebie, bądźcie dobrzy dla innych. Kochajcie siebie, kochajcie innych, a nade wszystko kochajcie Boga. Nade wszystko, ponad swoje emocje, ponad swoje przeżycia, ponad cokolwiek, kochajcie Boga.
Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podajemy przywitanie i wprowadzenie do historii potłuczonych.
Opowieść o tragicznych wydarzeniach w życiu Wiktory, jej brata i rodziny.
Opis modlitwy i jej wpływu na Wiktory, a także jej zmiany w wierze.
Opowieść o nowej rodzinie i doświadczeniach Wiktory w nowym domu.
Podsumowanie i refleksja na temat doświadczeń Wiktory, a także jej obecnej sytuacji.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.