Mentionsy Mentionsy
Historia BEZ KITU
Historia BEZ KITU

Między walką a przetrwaniem. Codzienność żołnierzy podziemia. Sebastian Pawlina

30.09.2026 ·1 godz 36 min · 17 rozdziałów

Codzienność żołnierzy warszawskiego Kedywu to nie tylko akcje dywersyjne i walka z okupantem, lecz także troska o mieszkanie, wyżywienie i utrzymanie bliskich. Konspiracyjna służba przeplatała się z pracą zarobkową, życiem rodzinnym i relacjami z przyjaciółmi, a konieczność zachowania tajemnicy wpływała na najzwyklejsze codzienne decyzje. Jak żyli, z czego się utrzymywali i gdzie szukali chwili wytchnienia? Jak radzili sobie ze strachem przed aresztowaniem, utratą towarzyszy i odpowiedzialnością za bezpieczeństwo swoich rodzin? Zapraszamy na rozmowę z Sebastianem Pawliną, autorem książki „Praca w dywersji. Codzienność żołnierzy Kedywu Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej” i pracownikiem Muzeum Historii Polski. #historiabezkituZapraszamy do wsparcia naszej działalności poprzez serwisy: Patronite.pl/historiabezkitu.pl czyBuycoffee.to/historiabezkituZajrzyjcie również na naszą stronę internetową: https://historiabezkitu.pl

6:04 · Postać Józefa Rybickiego 1

I takim właśnie człowiekiem, który wymagał takich właśnie pewnych schematów postępowania, takim codziennym kontakcie, był Antoni Hruściel-Monter. I tutaj właśnie Rybicki bardzo tego nie lubił, tego, że on wymuszał na podwładnych właśnie to, żeby stawali przed nim na baczność itd. To były rzeczy, które po prostu w konspiracji były po prostu niebezpieczne. Już nie mówiąc o tym, że też pewnie ten styl działania obu panów przekładał się także na to, jak potem ich podwładni funkcjonowali, bo z tego, co kojarzę, Montar to był taki właśnie, jakby to powiedzieć, dowódca klasyczny, który widzi rolę żołnierza tylko jedną, mianowicie ma wykonać zadanie bez względu na cokolwiek.

12:00 · Porównanie Rybickiego z dowódcami innych jednostek 2

Ja kojarzę tę historię potem z Powstania Warszawskiego, kiedy Monter rzuca raz żołnierzy na dworzec Gdański atakować. Są masakrowani. Wraca jeden z dowódców tego ataku, informuje Montera, jakby to powiedzieć, ile ludzi zginęło. Jakby to powiedzieć, Monter wściekły wydaje rozkaz mu nawracać i uderzać ponownie. Oficer wykonał rozkaz, zginął, prawda? A z drugiej strony Rybicki, który z Pana książce pojawia się jako człowiek, który okej, zadanie trzeba wykonać, ale też ważni są ludzie i o tych ludzi, stan ducha i sytuację materialną trzeba jakoś tam zadbać. Tak, absolutnie. Rybicki był człowiekiem, który nie traktował konspiracji jako takiego klasycznego wojska, no bo to nie mogło być klasyczne wojsko.

Ono wtedy by nie poradziło sobie w tych warunkach, w których by musiało sobie radzić, nie byłoby tak skuteczne. Przede wszystkim to, co już wcześniej powiedzieliśmy, to było po prostu niebezpieczne, bo bardzo łatwo dekonspirowało tych ludzi. A Rybicki... Też musimy powiedzieć, że Rybicki nie był pierwszym dowódcą Kedywu Okręgu Warszawskiego. Przed nim był Jerzy Lewiński, Huchro. Rzecz też ciekawa jeszcze w kontekście właśnie Montera. Huchro był zawodowym oficerem, był saperem. To też było dość charakterystyczne, bo pierwsze, tak powiemy, pierwsze te struktury Kedywu były właśnie tworzone przez saperów. Wysadzać trzeba było w pewnym momencie tory kolejowe, bo musi się na tym zdać. Dokładnie, dokładnie tak. I Lewiński jako zawodowy wojskowy bardzo źle znosił np. odprawy u Montera, które były takie bardzo krótkie, ostre.

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.