Mentionsy Mentionsy
Historia BEZ KITU
Historia BEZ KITU

Między walką a przetrwaniem. Codzienność żołnierzy podziemia. Sebastian Pawlina

30.09.2026 ·1 godz 36 min · 17 rozdziałów

Codzienność żołnierzy warszawskiego Kedywu to nie tylko akcje dywersyjne i walka z okupantem, lecz także troska o mieszkanie, wyżywienie i utrzymanie bliskich. Konspiracyjna służba przeplatała się z pracą zarobkową, życiem rodzinnym i relacjami z przyjaciółmi, a konieczność zachowania tajemnicy wpływała na najzwyklejsze codzienne decyzje. Jak żyli, z czego się utrzymywali i gdzie szukali chwili wytchnienia? Jak radzili sobie ze strachem przed aresztowaniem, utratą towarzyszy i odpowiedzialnością za bezpieczeństwo swoich rodzin? Zapraszamy na rozmowę z Sebastianem Pawliną, autorem książki „Praca w dywersji. Codzienność żołnierzy Kedywu Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej” i pracownikiem Muzeum Historii Polski. #historiabezkituZapraszamy do wsparcia naszej działalności poprzez serwisy: Patronite.pl/historiabezkitu.pl czyBuycoffee.to/historiabezkituZajrzyjcie również na naszą stronę internetową: https://historiabezkitu.pl

0:09 · Wprowadzenie i przedstawienie gościa 1

Mianowicie jest to książka pt. Codzienność żołnierzy KDW Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej. Więc właśnie o tych ludziach i warunkach, w jakich przyszło im funkcjonować, Chciałem z panem porozmawiać. Zacznę od pytania takiego zasadniczego, a mianowicie, kto tak naprawdę trafił do tego Kedywu? Kto trafiał do Kedywu? To jest pytanie w zasadzie o to, kto trafiał w ogóle do konspiracji. Generalnie trzeba tutaj od razu powiedzieć, że Kedyw jest jednostką, strukturą w Armii Krajowej, która powstaje na początku 1943 roku. Chociaż de facto zaczęła być konstruowana już jesienią 1942 roku. No i powstaje między innymi z połączenia jednostek, oddziałów, które wcześniej należały do Związku Odwetu, do Wachlarza, czy były na przykład częścią tajnej organizacji wojskowej.

1:13 · Definicja i historia Kedywu 1

Czy ja mogę dopytać o Wachlarz? Ponieważ to określenie może wielu naszym widzom czy słuchaczom nie być do końca jasne. Co to był za fragment konspiracji? Wachlarz to też była struktura dywersyjna, sabotażowo-dywersyjna, której zadaniem było prowadzenie akcji właśnie sabotażowych i dywersyjnych na wschodzie Polski, znaczy na tych terenach, które były wschodnią Polską. Ale chyba dalej też wychodził poza... Dalej też jak najbardziej. Generalnie chodziło o to, żeby na tyłach armii niemieckiej, która wtedy toczyła wojnę ze Związkiem Radzieckim, po prostu prowadzić akcje, które będą utrudniały Niemcom Codzienność żołnierzy podziemia.

13:49 · Struktura wiekowa Kedywu 2

No i nie było to coś, co dobrze na ludzi wpływało, bo pomijając już kwestie niebezpieczeństwa, konspiracji itd., w warunkach okupacji trzeba było jednak o tego człowieka zadbać, bo tych momentów trudnych, które człowieka w jakiś tam sposób traumatyzowały, Było całe mnóstwo, nie trzeba było mu jeszcze dokładać dodatkowych. Więc trzeba było tego żołnierza zadbać, zainteresować się nim. Józef Rybicki był człowiekiem, który absolutnie rozumiał to, że konspiracja, Armia Krajowa nie może być taką klasyczną armią, że to jest armia obywatelska, on to wprost tak nazywał. Zdał sobie sprawę z tego, że poza tym, że musi skutecznie prowadzić swoją działalność jako szef tego warszawskiego kadywu, że musi wykonywać zadania, które są mu z góry zlecane,

On musi też zadbać o to, żeby ci jego żołnierze byli w dobrej kondycji psychicznej, żeby mieli co jeść, żeby nie przekroczyli tej pewnej granicy, którą bardzo łatwo jest przekroczyć w konspiracji, o czym myślę jeszcze sobie pewnie porozmawiamy. Dlatego interesował się tym, co się u nich dzieje, z tymi żołnierzami, z którymi miał kontakt, bo nie ze wszystkimi mógł mieć kontakt ze względów bezpieczeństwa. Spotykał się na przykład na herbatę, żeby porozmawiać, co u nich słychać, czegoś nie potrzebują. To, że był nauczycielem przedwojennym bardzo mocno wpływało na jego podejście też do tych żołnierzy. On był dla nich takim wychowawcą mimo wszystko. Wiedział, że Armia Krajowa jest strukturą, że Kedyf jest strukturą, która jest na teraz, ma teraz w tym momencie walczyć z Niemcami, ma za chwilę wyzwalać Polskę.

16:54 · Przykłady oddziałów w Kedywie 1

Gdzierbicki był dyrektorem w gimnazjum. Te kontakty były mało wojskowe pomiędzy innymi. Oni się dobrze znali, lubili się, dbali o siebie. Rybicki z uwagi na to, że znał rodzinę Sosabowskiej, że znał mamę Sasinka, bardzo o niego dbał. Był dla niego zastępczym ojcem. I wracając do tego, kto jeszcze był w tym Kedywie i jacy ludzie tam należeli, że młodsi. Tak, no to rzeczywiście w większości tutaj można powiedzieć, że to jest taki dość charakterystyczny przekrój, jeżeli chodzi o strukturę wiekową w Armii Krajowej, bo w większości do tych oddziałów dywersyjnych trafiali ludzie właśnie tacy dwudziestoparoletni, którzy są krótko po maturze, studenci jeszcze, powiedzmy tak.

20:26 · Materialne i psychiczne warunki życia w Kedywie 5

To też pewnie, jakby to powiedzieć, ta ojczyzna nie była jakąś abstrakcją, tylko była konkretnym bytem, który trzeba było próbować odzyskać. Mając skądinąd silnych sojuszników. Ale jeśli byśmy przeszli do tej kwestii codzienności tych młodych ludzi, bo zacznijmy może od spraw materialnych, a potem to spraw, nazwijmy to, psychicznych, psychologicznych. Bo jakby to powiedzieć, czasem w obiegu, szczególnie w jakichś różnego rodzaju, nie wiem, enuncjacjach prasowych, wywiadach, no pada takie sformułowanie, że właśnie ci żołnierze Armii Krajowej To w zasadzie ten wybór oczywiście wiązał się z ryzykiem, z poświęceniem, ale też był takim dobrym pomysłem na poradzenie sobie z trudami egzystencjalnymi, no bo powiedzmy sobie szczerze, ale polityka okupanta, także proinflacyjna, powodowała dramatyczne zmienienie, prawda?

No więc powiedzmy sobie szczerze, dotyczyło to tej ścisłej przywódczej elity, ale przeciętny żołnierz, poza tym, że uczestniczył w różnego rodzaju przygotowaniach do akcji i w akcjach, musiał sobie zagospodarować życie, prawda? Znaleźć środki do utrzymania. I to chyba było niezwykle trudne, tak jak przynajmniej wynika to z pana opowieści. Tak, zdecydowanie. Jest trochę prawdy w tym stwierdzeniu. Zresztą ja sam pewnie parokrotnie tak mówiłem w różnych miejscach, że faktycznie konspiracja Armia Krajowa była... Głównie chodzi o Armię Krajową, tak jak pozostałe organizacje konspiracyjne nie miały takich środków nawet, żeby w ogóle o takich rzeczach marzyć. Armia Krajowa była faktycznie jednym z lepszych pracodawców w okupowanej Polsce.

Czy na przykład ludzi, którzy właśnie byli w Kedywie Okręgu Warszawskiego. Kedyw Komendy Głównej zarabiał o wiele lepiej niż te Kedywy Okręgowe. To były zupełnie inne pieniądze. Zresztą bardzo często były takie właśnie, można też się często spotkać w W relacjach właśnie, czy to żołnierzy KDW Komendy Głównej, czy tych KDW Okręgowych, że pomiędzy nimi była taka rywalizacja. Ci z Komendy Głównej byli uznawani za takich najlepszych, takich, którzy się rzeczywiście uważają za lepszych, bo właśnie dostają najtrudniejsze zadanie i tak dalej, i tak dalej. Więc to jest jedna rzecz, te pieniądze były bardzo różnie pomiędzy tymi strukturami rozdzielane. Ale rzecz ważna, w Kedywie Okręgu Warszawskiego dodatkowo jeszcze funkcjonowały, w ogóle w całej Armii Krajowej funkcjonowały jeszcze różne inne sposoby na to, żeby wspierać żołnierzy na co dzień.

To były sytuacje okazyjne absolutnie, ale na przykład dla żołnierzy, którzy w wyniku swojej działalności konspiracyjnej, swojej działalności bojowej na przykład odnieśli rany i nie mogli pracować, oni byli na przykład obejmowani rentami inwalidzkimi. Dla rodziny żołnierzy, którzy na przykład zginęli albo zostali aresztowani przez Niemców, siedzieli w więzieniach czy w obozach, te rodziny też otrzymywały wsparcie, które miało być zastępstwem za to, że powiedzmy właśnie członek rodziny, który zarabiał i dokładał się do tego codziennego budżetu, Nie mógł tego dalej robić, więc wtedy konspiracja przejmowała te zadania, więc w granicach tych możliwości finansowych Armii Krajowej, czy konkretnie w tym momencie tego kedywu okręgowarszawskiego, o którym rozmawiamy, starano się, żeby jednak ci żołnierze szeregowi, którzy nie są objęci tymi etatami podstawowymi, żeby oni też w jakiś sposób jednak byli wspierani.

Oczywiście tak, nie było możliwości przede wszystkim, żeby wszyscy dostawali te pieniądze, No bo tych pieniędzy nie było aż tyle. Natomiast ta konspiracja w jakiś sposób starała się ich wspierać. Ja bym tej tezy o tym, że Armia Krajowa była jednym z najlepszych pracodawców okupowanej Polski, bym jednak w pewnym stopniu, może nie w całości, ale w pewnym stopniu bym jednak tutaj bronił chyba. Nawet w książce też pan wspomina o tym, że jednak ten element taki, że idą ci szeregowi żołnierzy na akcje i widać, że są niedożywieni. Tam gdzieś kojarzę jakąś opowieść o tym, o jakiejś akcji zimą, gdzie trzeba jakiś duży odcinek przejść, prawda, w głębokim śniegu, bo tam jakąś akcję trzeba wykonać, pewnie, nie wiem, wysadzanie torów.

36:07 · Aktywność konspiratorów podczas uderzeń na buddy 1

Którzy tam mieli swoje jakieś tam miejsce oczekiwania na klientów i mówi panie uciekaj pan stąd bo ten co do pana przed chwilą podszedł jak ostatnio tutaj stał to potem zaczęli strzelać. Więc oni byli rozpoznawani w tej Warszawie. Warszawa niby duże miasto ale jak się popatrzy na te historie konspiracyjne to się nagle okaże że tam każdy każdego znał. Ja się kiedyś śmiałem, że tak jak panuje taka teoria, że na Wikipedii można w ciągu kilku ruchów tak jakby od dowolnego hasła dojść do Hitlera, tak samo w warszawskiej konspiracji od dowolnego konspiratora można w ciągu trzech, czterech kolejnych osób dojść do dowódcy Armii Krajowej.

40:20 · Motywacja do wstąpienia do konspiracji 1

Tego typu rzeczy też jak najbardziej były. Młodość lubi też przygody. Oczywiście, że tak. Nie tylko młodość, starsi też to lubili. Przepraszam, to prawda. Ale wie pan co? To, co jest dla mnie fenomenem, to jest właśnie ten wątek Tych starszych przystępujących do konspiracji, bo powiedzmy sobie szczerze, ja tak to z lat 80. tu może parafrazuję. No przystąpienie do konspiracji, kiedy się ma lat 20-21, żadnych zobowiązań rodzinnych w kontekście utrzymania, zadbania o żonę, o dzieci. No tego myślenia tutaj nie ma. Łatwiej w tym momencie to ryzyko jakby to powiedzieć. Podjąć nie mówiąc o tym, że to odczuwanie ryzyka będąc młodszym jest zupełnie inne niż kiedy się jest 40-50-latkiem, prawda? Gdzie ta wyobraźnia już naprawdę potrafi sobie wyobrażać jak najbardziej Powiedziałbym niebezpieczne scenariusze, już nie mówiąc o odpowiedzialności za rodzinę, a jednak właśnie ci czterdziestopięćdziesięciolatkowie też, no może nie powiedziałbym, że tak powiem szeroko, ale jednak w dużym stopniu tą konspirację zasilili, chociaż zawsze pamiętajmy o tym, że Armia Krajowa to te trzysta, czterysta tysięcy ludzi zaprzysiężonych, prawda?

47:19 · Relacje konspiratorów z cywilami 2

Rozmawialiśmy na temat tego, że ta konspiracja Armia Krajowa to jest 300-400 tysięcy zaprzysiężonych, a reszta to raczej są ludzie, którzy nie byli z tą konspiracją związani. Ale wspierają. Tak, wspierają. Był jakiś tam oczywiście procent, jeszcze tak jakby ponad te 300-400 tysięcy ludzi, procent ludzi, którzy nie byli z tą konspiracją związani, powiedzmy, przysięgą, nie byli zaprzysiężeni, ale gdzieś tam zawsze jakąś drobną przysługę dla tej konspiracji właśnie, a to jakiś urzędnik na przykład pomógł jakieś tam dokumenty zdobyć, czy na przykład formularze, które były potrzebne do wyprodukowania tych podróbek. Czy to byli np. pracownicy różnych służb miejskich, którzy czasem też różnego rodzaju przysługi dotyczące np. łączności telefonicznej robili.

To jest właśnie to, o czym wcześniej rozmawialiśmy a propos właśnie tego ubioru. Były po prostu pewne rzeczy, które powtarzalne, zwracały uwagę. Zresztą nie trudno było w kamienicy, gdzie mamy powiedzmy dwa mieszkania na piętrze, było zauważyć tak, że do sąsiada co wtorek o godzinie 16 przychodzi jakiś dziwny mężczyzna, który mówi jakieś dziwne słowa. Jeszcze tylko na moment nawiążę do tego wątku, że tak powiem sensu działania, bo wydaje mi się, że chyba tym młodym ludziom oszczędzone były takie rozważania albo oszczędzone były dostarczanie informacji, że te ich akcje może nie zatrzymają frontu wschodniego, ale mają piekielnie ważne znaczenie argumentacyjne w tych wielkich rozgrywkach, które gdzieś się rozgrywały w Londynie. No bo po jednej stronie mieliśmy Stalina i jego ludzi, którzy opowiadali, że ta cała armia podziemna to nic nie robi, prawda? A po drugiej stronie Churchill.

66:09 · Stres konspiratora 3

No a po wojnie mit Armii Krajowej szybko się pojawił, szybko trwał i powiedzmy sobie szczerze, ale ta organizacja kojarzona jest raczej jakby to powiedzieć pozytywnym, wzorcowym niejako zachowaniem w sytuacji zagrożenia. Nawet jeśli zdarzały się tam sytuacje trudne, no bo się zdarzały, to jednak te aspekty, o których chociażby tutaj żeśmy rozmawiali zdecydowały o tym, że to jest jeden z najważniejszych mitów niepodległej Polski. Tak, zdecydowanie. Zresztą właśnie dzięki ludziom takim jak Józef Rybicki, którzy mieli tą świadomość, że konspirator nie jest tylko żołnierzem, ale jest też obywatelem. Trzeba go szanować jako człowieka, trzeba mu pomóc przygotować się do życia w tej powojennej Polsce.

Ta Armia Krajowa była tym czym była. Codzienność żołnierzy podziemia. Codzienność żołnierzy podziemia. Codzienność żołnierzy podziemia. Codzienność żołnierzy podziemia. Codzienność żołnierzy podziemia. Tegoż państwa i powrotu normalności. Agaton jest tego najlepszym przykładem. Stanisław Jankowski był jednym z ludzi, którzy pracowało w Biurze Odbudowy Warszawy i wiele realizacji architektonicznych z początka przynajmniej odbudowy Warszawy to jest też jego dzieło. Tak, absolutnie. To był znakomity, znakomity architekt, który w Biurze Odbudowy Stolicy rzeczywiście bardzo dużo dobrego zrobił. Ale ja znowu wrócę do Józefa Rybickiego, który przecież był jednym z... bardzo ważną postacią w Korze.

I znowu organizacje o programie jak najbardziej pozytywnym, chociaż już nie odwołującym się do przemocy, więc jak nastał stan wojenny, to te gorące głowy, którym się konspiracja AK-owska marzyła, zostały dość szybko wychłodzone. O ile kojarzę, tak wybitna postać jak Jacek Kuroń też miał pewne chwile słabości i coś tam rozważał w internacie powrotu do metod poprzedników z Armii Krajowej, ale domyślam się, że starsi panowie i starsze panie, starsi państwo zadbali o to, że na tą ścieżkę w tym wypadku nie musieliśmy wkraczać. Zdecydowanie chłodzili te rozgrzane głowy niektórych, bo mieli to doświadczenie, wiedzieli z czym się wiąże jednak. Człowiek wyjdzie z konspiracji, konspiracja z człowieka nie.

Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.