Mentionsy Mentionsy
Herra On Air
Herra On Air

Łukasz Małek - serce sportowca bez mitów

13.02.2026 ·1 godz 32 min

Łukasz patrzy na sport od strony, o której zwykle myśli się dopiero wtedy, gdy coś zaczyna niepokoić: serce. Co jest „normalne” u osób trenujących, a co nie powinno być zbywane tekstem, że „taki urok sportu”. Jak czytać sygnały z ciała, co realnie pokazują badania i dlaczego czasem największym problemem nie jest intensywność treningu, tylko decyzje podejmowane obok niego. Wchodzi też temat dopingu - testosteronu, anabolików i całej tej drogi na skróty, która potrafi mieć długi cień w wynikach, rytmie serca i zdrowiu na lata.

Gdzie jest ten wymiar, w którym można sobie powiedzieć najprawdopodobniej to będzie wspierało twój układ sercowo-naczyniowy, a nie będzie dla niego dodatkowym obciążeniem? Zacznijmy może tak, że większość osób na całym świecie, także u nas jest jednak w tej naszej części świata nieaktywna, czyli albo w ogóle nie ma aktywności, albo jest to tak zwana aktywność sporadyczna. Okolicznościowa, bo to wakacje, urlop, weekend, od okazji do okazji. Mam czasami takie osoby amatorsko uprawiające sport, ambitne, które przez takie zegarki straciły motywację do biegania, bo one zaczęły pokazywać nieprawidłowe rzeczy i oni ze strachu przestali uprawiać sport.

I to wszystko, nie ma tam EKG. A jaka jest egzekwowalność tych przepisów? Ja mam intencje za tym, bo ja jako młody człowiek uprawiałem sport. Byłem w szkole sportowej, byłem w klasie sportowej, grałem w lidze, co w praktyce oznaczało, że Z kartą zdrowia sportownia do przychodni sportowej, do najważniejszego doktora, doktora Polaka, który wydawał zaświadczenie. Chodziliśmy absolutnie, wiesz, regularnie, wtedy w tamtych czasach jeszcze co trzy miesiące. Nie miałeś karty, nie jechałeś na zawody, to było naprawdę egzekwowane. I ostatnio się tym zainteresowałem na poziomie swoich znajomych.

Ale wrócę do biegów ulicznych. Raz na jakiś czas, szczególnie niestety, po zdarzeniach najczęściej śmiertelnych podczas biegów ulicznych, wraca temat dyskusji, czy zapisując się na maraton, półmaraton, powinienem mieć zaświadczenie właśnie od lekarza medycyny sportowej ze szczególnym uwzględnieniem akurat ciebie, czyli kardiologii. I ta dyskusja, ponieważ bardzo długo byłem w świecie biegowym, jest bardzo, mam takie przekonanie, polaryzująca społeczeństwo. Nie mam pytania czy powinna, czy nie powinna, bo to nie jest to pytanie, ale dlaczego w ogóle warto rozważać badanie w sytuacji, w której wchodzę w sport wytrzymałościowy, bo w taki naturalny sposób sobie myślę,

I dowiozę swój wynik i czasami wtedy zdarzają się różnego rodzaju zdarzenia. Ja oczywiście nie jestem osobą, która uważa, że koniecznie takie badania powinny być obowiązkowe. Każdy jest jakby kowalem swojego losu. To można odbierać jako ograniczenie pewnej jakiejś tam swobody, wolności, jeśli rozumiemy ryzyko. Pod takim warunkiem, że my to ryzyko rozumiemy, bo wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego ryzyka i wtedy mam wrażenie, że to jest takie sztuczne poczucie wolności, bo po prostu wynika ono z nieświadomości tego, co może się wydarzyć czasami na tych biegach. Szczególnie u takich osób, które gdzieś tam zrywają się z kanapy, trochę potrenują i potem chcą osiągnąć jakiś cel, bo sobie założyły się, wymyśliły, ktoś je namówił.

Jedną rzecz, o której chcę tam mówić, to jest dokładnie Nazwijmy to procent składany, czyli dokładnie konsekwentnie 15 minut jest lepsze niż nic, bo mam takie głębokie przekonanie i na przykład ja bardzo długo u siebie z tym walczyłem, ponieważ jestem byłym zawodnikiem, to ja wiem ile wynosi jednostka treningowa, dobra jednostka treningowa. Jak sobie myślałem o tym, że Nie mam czasu. Z tysiąca powodów. I mam zejść, rozłożyć matę i zrobić 25 minut treningu, 15 minut skakanki, czegokolwiek. Zamyślałem, Wojtek, pamiętasz siebie z czasów, kiedy na skakance skakałeś 90 minut? Więc 15 minut na skakance to jakaś bzdura, tak?

Znaczy jakby zejść. I jakby przystawienie się na to, ej... Ale to trochę jest jak z jedzeniem, tak? Znaczy, jak jesteś bardzo głodny, to nie mówisz, że nie zjesz małej przekąski, bo w sumie jesteś bardzo głodny i chciałbyś pełen obiad. Nauczyłeś się, że jak zjesz małą przekąskę, to ona ci złagodzi głód i dzięki temu sobie lepiej poradzisz. A ja mam takie przekonanie, że bardzo trudno jest nauczyć i zachęcić ludzi do mikroaktywności. Ja mam naprawdę takie przekonanie, że mikroaktywności są najtrudniejsze, dlatego że nam się wyobra... Jezu, jak mam się przebrać, zdjąć garnitur, założyć spodenki, zejść i tak będę musiał się wykąpać. Ojejku, nie ma sensu. I teraz naprawdę chciałbym, żebyśmy bardzo mocno podkreślili, to ma sens.

Czy my mamy, i teraz mam naprawdę takie pytanie, gotowość do tego, żeby mierzyć się z danymi jako konsumenci? Jak patrzę na swoich znajomych i ja wiem, jestem w bańce, jestem w bańce osób, które są jednakże albo byłymi maratończykami, triatlonistami, crossfitterami i tak dalej. 99% nas na stałe nosi różnego rodzaju opaski, pierścienie, zegarki, zbieramy wszystkie dane, tak? Ja na przykład właśnie sobie, dopiero co sobie dwa tygodnie temu kupiłem domowy analizator moczu na przykład, tak? I mam takie urządzenie, że sobie regularnie sikam na nie i on mi zbiera i wysyła do zegarka informacje pod tytułem jaki jest pH, wszystkie rzeczy i tak dalej.

I teraz mam naprawdę takie pytanie, czy my mamy gotowość do tego, żeby się rzetelnie temu przyglądać i przyjść i powiedzieć, panie doktorze, jestem trochę zaniepokojony, Bo moja, nie wiem, krzywa się zaczyna zmieniać, tak? Mój trend zaczyna gdzieś uciekać. Czy my po prostu to zbieramy, zbieramy i właściwie w sumie to cieszymy się jak jest dobrze, a jak jest źle, to trochę się zachowujemy jak taka, wiesz, osoba, której jak się wyświetla, nie wiem, brak oleju w samochodzie, to bierze czarną taśmę i zakleja, żeby się ten wkurzający dżin nie pojawiał, bo to tylko mi zaburzy komfort mojego treningu. To jest dobre pytanie i złożony problem, bo rzeczywiście coraz więcej dyskusji jest na ten temat, bo coraz więcej gadżetów się pojawia, coraz więcej parametrów możemy monitorować na bieżąco i to takich parametrów czysto medycznych.

Czasami to będą różne alarmistyczne sygnały typu, za chwilę masz umrzeć. I mam takich pacjentów, którzy zaniepokojili i zapisują się do lekarza od razu i ja im to próbuję rozszyfrować i wyjaśnić. Wydaje mi się, że to może powodować czasami u osób z tendencjami takimi lękowymi albo takimi nadmiernie analitycznymi i tak jest czasami różnego rodzaju problemy lęki właśnie, wynikające z tego, że obawy już potem przed tym, że to takie samo spełniające się przepowiednie, tego, że coś na czerwono się pojawiło, za chwilę się znowu pojawi, że może jestem chory. Wtedy najczęściej polecam im, żeby zdjęli to po prostu i wrócili do normalnego funkcjonowania bez tych wszystkich gadżetów. Natomiast najlepiej chyba radzą sobie z tym osoby, które mają jakieś przygotowanie takie merytoryczne.

A do tego trzeba jednak mieć jakąś tam taką no mniej lub bardziej rozbudowaną wiedzę medyczną, żeby można było sobie różne rzeczy zinterpretować. Że na przykład ten parametr wyszedł nieprawidłowy, ale wczoraj więcej wypiłem, albo byłem zmęczony i nie spałem, albo mam infekcję, albo zacząłem brać jakieś leki, albo zmieniłem dietę. Więc sugeruję zawsze, jeśli się nic nie dzieje obiektywnie, to zacząć od takich rzeczy najprostszych. Zastanówmy się, co w naszym życiu mogło się zmienić, co mogło wpłynąć na zmianę tego parametru. Jak nic, no to nawet zrestartujmy ten zegarek, zresetujmy go, sprawdźmy, zmieńmy nadgarstek. Niekoniecznie musimy od razu się bardzo tym niepokoić, od razu pójść, chodzić na wizę do lekarza, wykonywać kolejne analizy, bo możemy naprawdę wpędzić się w takie błędne koło potem już problemów.

Mam czasami takie osoby amatorsko uprawiające sport, ambitne, które... Przez takie zegarki straciły motywację do biegania, bo one zaczęły pokazywać nieprawidłowe rzeczy i oni ze strachu przestali uprawiać sport. Efekt był odwrotny, niemotywujący. Gadżety nie służyły temu, żeby się motywować, osiągać jakieś cele, realizować je, tylko właśnie na tyle niepokoiły, że ktoś powiedział, że ja może nie będę uprawiał sportu, bo tu mi tyle parametrów wychodzi niedobrze, czy co jakiś czas to ja dam sobie spokój, bo może sport jest nie dla mnie. Wylewamy dziecko z kąpielą troszeczkę. To ja mogę powiedzieć, że dokładnie jestem świeżo po rozmowie z zawodniczką. No z kadry, tak? Więc generalnie bardzo bym powiedział, totalnie jakby zawodową, która dokładnie powiedziała to zdanie co ty.

Znaczy, że ona powiedziała, że całe życie trenowałam bez wszystkich parametrów. W tym roku dostałam wszystkie tam z klubu rzeczy i największy błąd, który popełniłam, to zacząłem to samoanalizować. Znaczy ja nie mam problemu z tym, żeby to wysłać trenerowi, niech on sobie to ocenia, analizuje i tak dalej. Ja mam poczucie, że moje parametry są coraz gorsze. Tak? I zaczynam się wkręcać w ogóle, mam, wiesz, jakby taki moment i naprawdę jakby zemdługo rozmawiałem o tym, że powiedziałem, dobra, to może umówmy się, że sobie zaklej to, krótko mówiąc ten zegarek, ładuj go tylko i korzystaj, nie analizuj nic. Dane są potrzebne jednakże lekarzowi, trenerowi, wszystkim osobom, żeby na bazie tego sprawdzić, jak twój organizm reaguje, ale jeżeli to ciebie ma destabilizować, tak, bo masz, nie wiem, poczucie na przykład, że masz, nie wiem...

Była taka sytuacja, zima, Łukasz Małek – serce sportowca bez mitów. Idę do prywatnego lekarza, siadam, pani mi tam przegląda gardło i tak dalej, i tak dalej, i ja przy okazji siedząc tam, zupełnie bez sensu, znaczy, ale zgodnie z prawdą mówię, to jak tu już jestem, to mam taką sprawę, bo od kilku dni mi drętwieje ręka. Pani powiedziała, dobrze, to zróbmy, zrobimy dwie rzeczy, czyli, ponieważ była to prywatna klinika, to tam szybko się wszystko dzieje, to zróbmy Panu EKG, zróbmy Panu rentgen.

Poszedłem, zrobiłem rentgen, EKG. Wracam do Pani na konsultację, Pani siedzi nad moim EKG z grobową miną, mówi, Pan tutaj poczeka, chwyta za telefon i dzwoni po R-kę. I cały czas mi mówi, Pan się nie denerwuje? Ale za chwilę pana zabierzemy. Ja już po prostu, wiesz, jak już ktoś przy mnie dzwoni po R-kę, to ja już mam wyobrażenie, że ja już umrę, tak? Ja już za telefon... Że to zawał. Że to zawał, wiesz. Dzwonię do domu. Moja była żona z dwójką małych dzieci w domu. Ja już widzę w ogóle, wiesz, wszystkie czarne rzeczy. No i tam się siedzę. No i oni mówią, to pan czeka. No i posadzili mnie na tym, w poczekalni.

I ja od tego momentu mam obsesję, że za każdym razem jak mówię, pamiętajcie, lewa komora serca może być powiększona, nie denerwujcie się. Tak, no bo to EKG, w ogóle niektóre badania wyglądają troszeczkę inaczej z racji przebudowy serca, no ale potem część, część rzeczywiście osób po takiej historii, jak już coś się zacznie boleć, to zawsze z tym stygłem się, ach, może jednak... Ja myślałem, że umieram wtedy. No właśnie. No więc trzeba ostrożnie do tego podchodzić i właśnie zebrać ten wywiad. Ktoś, kto biega regularnie, nic się nie dzieje, przebiegł 20 kilometrów. Jakie tak naprawdę jest ryzyko, że jakiś nietypowy ból, różne rzeczy nas bolą. Ja wprowadziłem trening siłowy. Później był moment, że ja po prostu jakby... Obronię kręgosłup, gdzieś tak. Tak. Trzy dni wcześniej się uszkodziłem na siłowni, dlatego mi drętwiało. No więc trzeba, czasami jest wciąż taka duża grupa lekarzy, którzy sami też nie uprawiają sportu, więc nie rozumieją tego sportu, nie rozumieją tych różnych zależności związanych ze sportem.

Po drugie, jeszcze nigdy w historii świat mnie nie bombardował tak dużą ilością sygnałów zewnętrznych pokazujących, do jakiej formy ludzie są w stanie się doprowadzić. I po trzecie, na przykład podam to w sportach sylwetkowych. Ja przygotowując się do tej rozmowy, na przykład zapisałem się do kilku grup na Facebooku poświęconych sportom sylwetkowym, gdzie ludzie wrzucają swoje rezultaty, swój wygląd i zacząłem, ja mam taką niestety swoją małą przypadość, czytać komentarze. Grupa, która pozornie powinna cię wspierać.

I na to wszystko pojawia się rzecz, która jest niesamowita. Nigdy nie było tak łatwego dostępu do substancji niedozwolonych, w dużej mierze, krótko mówiąc, dopingu anabolików, jak w tej chwili. Co sprawia, Zanim powiemy o skali, że twoim zdaniem, że ludzie, którzy są w dużej mierze, moim zdaniem, rozsądnymi ludźmi. Niektórzy z nich, nawet mam przekonanie, że uważamy ich za osoby naprawdę inteligentne. Co sprawia, że nie wiem, jestem dyrektorem w dużej organizacji finansowej, jestem wiceprezesem banku, a dalej wpadam nagle na pomysł pod tytułem będę brał doping.

To po prostu mam taką konstytucję, tak? Ciała też, albo musiałbym schudnąć dwukrotnie, albo musiałbym zmienić mechanikę biegu jeszcze. Samym treningiem takim wytrzymałościowym po prostu nie osiągnę tego celu, bo nie mam takich predyspozycji genetycznych. A ludzie po prostu wpadają w taką pułapkę, że obserwują coś, nie widzą tego efektu skali, że to, co tam ktoś prezentuje, to jest jedna osoba na milion. Dlatego, że ona jest taka niesamowita, no to ma tyle followersów, to jest taka popularna, to trenuje na przykład innych. Ja mam wielu też pacjentów, którzy na przykład... Jeśli chodzi o treningi, wybierają osobę, która ma bardzo dobre wyniki. Czyli nie trenera, który ma jakieś papiery do tego, który skończył studia, który jest fachowcem od treningu, tylko osobę, która ma, to też jest taka pułapka, która ma super wyniki.

Najprawdopodobniej te dwa elementy tej triady są niewystarczające, a na pewno nie są wystarczające w takim czasie. Znaczy nie zrobisz tego wyniku na tym treningu i tej diecie w 6 miesięcy, bo się po prostu nie uda. A dzisiaj mam takie dokładnie to przekonanie, o którym Ty powiedziałeś. My wszyscy chętnie rozmawiamy o tym, jaką mamy dietę, bardzo chętnie, bardzo chętnie podamy swoje jednostki treningowe, a jednocześnie nie podamy działek, które przyjmujemy. I to naprawdę zaburza funkcjonowanie, szczególnie tych osób, które chcą z tymi osobami, wiesz, konkurować, mierzyć się i tak dalej. My się oburzamy i naprawdę mam takie przekonanie, że się oburzamy na wszystkie afery dopingowe w sporcie profesjonalnym, a jednocześnie mam takie przekonanie, że mamy totalny, trochę wiesz, luz w sporcie amatorskim.

Tak mówimy, jego wybór, w sumie nikogo nie oszukał. Myślę sobie, kiedyś mówiło się, że najbardziej skoksowanymi dyscyplinami jednakże jest triatlon i crossfit. Wyłączę sylwetkowe. Myślę o takich jednakże ten... Dzisiaj pewnie jak sobie patrzę na zawody highrocksowe, to tam to dopiero trzeba być ten... Co można zrobić, teraz naprawdę jakby mam takie trochę do Ciebie pytanie, jak rozmawiasz z pacjentami, żeby ludzie uwierzyli, że to najbardziej motywujące hasło świata, które brzmi bądź najlepszą wersją siebie, Ludzie naprawdę w to uwierzyli, w takim sensie, że bycie najlepszą wersją siebie oznacza zaakceptuj swoje ograniczenia.

No i staram się ich w ten sposób jakby zestawić z faktami i skłonić do tego, żeby jednak troszeczkę zmienili to podejście z czysto siłowego, sterydowego na zmniejszenie, odstawienie tych sterydów i przejście w kierunku jednak bardziej, nie to, że przestaną te siłowe, ale jednak dodanie tych akcentów dynamicznych, wytrzymałościowych. Czasami to trafia, czasami nie trafia. To już jest oczywiście różnie, tak? Mam przecież sportowców, którzy borykali się z problemami sercowymi, mieli wszczepiony nawet defibrylator. Gdzieś tam o tym opowiadałem w artykule też, z powodu sterydów i przestali brać te sterydy.

Mając 30 lat, mając fajną rodzinę, dobry biznes, kręciłem się w sport, zacząłem przekraczać rezultaty, zacząłem brać, dzisiaj mam 45 lat, serce mam do wywalenia, układ sercowo-naczyniowy nie daje rady, naprawdę żałuję, że to zrobiłem. Gdybym mógł dzisiaj cofnąć czas, zrobiłbym to inaczej. Co sprawia, i teraz mam pytanie, czy to jest twoim zdaniem, nie wiem, wstyd? Czy to jest to, że my jako odbiorcy nie chcemy tego tak bardzo usłyszeć? Bo my wolimy obserwować tych, którzy mówią, spoko, spoko, to co powiedziałeś, mała dawka nie szkodzi. No nikt nie lubi przyznawać się do błędu. Myślę, że jest w tym sporo wstydu i sporo takiego poczucia, że daliśmy się gdzieś tam wmanewrować, naciągnąć nieświadomie i zniszczyliśmy sobie zdrowie.

Ale myślę, że takie osoby będą się pojawiały. Bo ta fala taka, ona jest duża teraz i to jest kwestia czasu. Często te osoby są, mam wrażenie, gdzieś tam zakrzykiwane w mediach społecznościowych przez tą drugą stronę. W tej drugiej stronie też jest sporo ludzi, którzy z tego żyją, nie tylko w sensie wizerunku swojego, ale też handlu. Przecież to się odbywa bez żadnej kontroli lekarskiej, bez żadnych badań. To są często sprowadzane substancje gdzieś za wschodniej granicy. To jest po prostu biznes w tych klubach, więc taka szybka nagonka. Ja widzę, jak ten artykuł, który się w Wirtualnej Polsce pojawił, ma ponad pół miliona wyświetleń i te komentarze, które ja już przestałem śledzić w którymś momencie, no tam są takie raczej czasami agresywne, że a co ty tam wiesz, co ty wiesz, nie znasz się, ja biorę wszystko od iluś tam lat i jest super i to są raczej w tą stronę.

Są też komentarze osób mówiących, że właśnie pojedyncze, że nie, że oni się wycofali, że to im spowodowało szkodę, ale to mam wrażenie, że to jest taka więź jakiejś grupy, bo nawet jak ktoś przestaje, to dalej lubi te sporty siłowe, więc... Wyjście czy skrytykowanie swojej własnej grupy czasami to nie jest takie proste, żeby się tam nie narazić na jakiś ostracyzm grupowy. Myślę, że to z tego też wynika, że tych głosów wciąż jest niewiele, ale one się będą pojawiały. U tych różnego rodzaju tragedii niestety u tych osób, które teraz czasami mając 20 lat wchodzą te sterydy będzie coraz więcej, bo to niestety nie da się tego uniknąć.

A nie wszyscy lubią po prostu publicznie mówić o swoich jakichś błędach, także myślę, że to głównie z tego wynika, ale tak jak pojawiały się ruchy różnego rodzaju inne w różnych patologiach, tak i myślę, że tutaj taki ruch się z czasem pojawi. To jest tylko kwestia czasu. Jaka jest skala twoim zdaniem? Badania takie ostrożne pokazują, bo tego my oczywiście nie wiemy. To jest śmieszne, bo chcieliśmy badać nawet zawodników MMA kiedyś. Ja pisałem kilka pras na ten temat i badam takich pacjentów, którzy do mnie przychodzą, ale chcieliśmy zrobić badanie zawodników MMA takie bardzo szerokie. Wiadomo, że oni często wspomagają się. I mieliśmy wszystko już zorganizowane, zaplanowane łącznie z rezonansem serca. I ta grupa w ostatnim momencie odmówiła udziału w badaniach.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.