Jak sądy wyprały 20,8 mld dolarów
Ponad 20 miliardów dolarów wyszło z Rosji jedną drogą — przez salę sądową.Bez włamania. Bez strzału. Z pieczątką sądu i sygnaturą akt. A wyrok, który to umożliwił, wciąż jest ważny.Nazwali to Russian Laundromat — pralnia Kremla. Mołdawski sąd wydawał nakaz zapłaty w 5 dni, nikt się nie bronił, obie strony chciały tego samego wyroku — a rosyjskie ruble wychodziły do Europy jako czyste dolary i funty.26 746 przelewów. 5140 firm. 732 banki. 96 krajów. I ani jednego złamanego przepisu po drodze.W tym odcinku rozkładam schemat na 6 kroków — tak, żebyś sam usłyszał, w którym z nich ktokolwiek złamał prawo. Idziemy od wiedeńskiego mieszkania i firmy-widmo z Delaware, przez Koleje Rosyjskie i laptop postrzelonego w Londynie bankiera, po mołdawski parlament, który w 8 miesięcy rozbroił własny urząd antypraniowy. Na końcu liczymy, kto za to odpowiedział.Uprzedzam: ta część jest najkrótsza.Wszystko na podstawie śledztwa OCCRP („Russian Laundromat Exposed") i Nowej Gaziety, ustaleń Reutersa oraz danych German Marshall Fund i Narodowego Banku Mołdawii. Żadna z wymienionych osób nie została prawomocnie skazana za udział w tym schemacie; obowiązuje domniemanie niewinności.Jeśli chcesz sprawdzać ze mną, dokąd płynie pieniądz — obserwuj Hajsownika.To był Hajsownik. Patrzę, dokąd płynie pieniądz.
Z Rosji wyszło ponad 20 mld dolarów, wszystkie tą samą drogą, przez salę sądową. Austria, Wiedeń. Ktoś stoi przed bramą z kluczami w ręku i czeka. Taksówka. Wysiada z niej kobieta. Mówi po niemiecku, ale słychać rosyjski akcent. To Olga M. Jej firma nazywa się Harald Invest. Zarejestrowana w Austrii. Konto ma w Czechach. Współwłaściciele. Lev F. i Nikolaj R. Oboje mieszkają w Jekaterynburgu, 3,5 tysiąca kilometrów na wschód, za Uralem. Firma kupuje stare wiedeńskie mieszkania, remontuje, sprzedaje dalej, drożej.
A pieniądze na to przychodzą przelewem. W 2013 i 2014 na czeskie konto austriackiej firmy wpływa 26 przelewów. Razem 2,5 miliona dolarów. Nie z Austrii, nie z Czech, nie z Rosji. Z Wielkiej Brytanii. Od spółek, które nie mają biur, pracowników ani towaru. Trzy kraje, żeby kupić jedno mieszkanie w czwartym. Drugie piętro. Drzwi pachną kurzem i starym drewnem. Mieszkanie stoi puste. Sztukateria pod sufitem. Martwy piec kaflowy w rogu. Podłoga skrzypi przy oknie. Olga przechodzi przez kolejne pokoje i liczy. Parkiet do cyklinowania, instalacja do wymiany, ściana do wyburzenia.
Za kilka miesięcy będzie tu pusto, elegancko i przede wszystkim drogo. Takich mieszkań kupili co najmniej 9. USA, Nowy Jork. Ilija B. Siedzi w swoim gabinecie i podpisuje papiery. Rosyjski Amerykanin księgowy. Pomaga bardzo bogatym Rosjanom kupić kawałek Manhattanu. Plaza Hotel, Time Warner Building. Na jego liście klientów są oligarchowie, projektant mody, kompozytor, modelka. Trzy godziny drogi stąd, w rejestrze stanu Delaware, figuruje firma Parason. Nie ma udziałowców, nie ma dyrektorów, nie ma nikogo. Ma jeden adres.
A jeśli chcesz sprawdzać ze mną, subskrybuj. Tu patrzę dokąd płynie pieniądz. Rosja, Moskwa. Aleksiej Krapiwin. Ten człowiek nie udziela wywiadów. Nie chodzi na salony, w internecie, trudno go znaleźć. Jego ojciec Andriej był doradcą szefa kolei rosyjskich, a szef kolei rosyjskich był starym znajomym Putina. Ojciec załatwiał kontakty, syn robił resztę. Przetarg. Koleje rosyjskie ogłaszają konkurs. Rosyjski portal Slon.ru przeanalizował wszystkie przetargi ze strony kolei rosyjskich z 2012 i 2013 i wyliczył, że w ciągu tych dwóch lat firmy kontrolowane przez Krapiwina i jego wspólników mogły otrzymać od państwa nawet 120 mld rubli .
Część kasy wypłynęła offshore, część wylądowała w bankach i tylko część trafiła do firm, które naprawdę robiły robotę. Z wyciągów bankowych spółek budowlanych wynika, że 2 trzecie środków poszło do fikcyjnych firm zarejestrowanych na podstawionych ludzi. Rzecznik Kolei Rosji odpowiedział Reutersowi na piśmie, że zakupy prowadzono w ścisłej zgodzie z prawem I że wewnętrzny przegląd nie wykazał żadnych naruszeń. Podstawiony człowiek. Reuters. Znalazł jednego z nich. Facet figurował jako właściciel firmy, przez którą przeszło blisko miliard dolarów z kolei rosyjskich. A on nie kontrolował niczego.
Wiedział tyle, że firma robi coś z koleją. Powiedział dziennikarzom, znam Aleksieja Krapiwina. To on organizował interesy między koleją a firmą. Ojciec był głównym człowiekiem, syn zajmował się praktyką. Skąd to wszystko wiadomo? Z laptopa. German Gorbuntzow był bankierem, współwłaścicielem banku, w którym te firmy trzymały konta. Pokłócił się ze wspólnikami, wśród nich z Krapiwinem i uciekł z Rosji. Zabrał laptop z milionami transakcji. W marcu 2012 ktoś strzelił do niego w Londynie, w Canary Wharf. Przeżył. Sprawcy nie znaleziono do dziś. Dwa lata później dane z laptopa trafiły do Reuters.
I w tej sekundzie przestaje być czysta. Kto za to płaci? Wieś w obwodzie kirowskim. Dom, w którym ubikacja stoi na podwórku, 20 metrów od drzwi. Zimą minus 30. W 2012, według oficjalnych danych, tak żyło 35 milionów Rosjan. Co czwarty. WaterAid postawił wtedy Rosję na pierwszym miejscu wśród krajów rozwiniętych z najgorszym stanem sanitariatów. Rostat sprawdził to jeszcze raz 6 lat później, w 2018, na próbie 60 tys. gospodarstw. Prawie 23% bez kanalizacji.
Poza Rosją. I potrzebujesz papieru, który wytłumaczy skąd je masz. Ten sam kraj, zupełnie inny człowiek. Georgi Gens nie ukrywa się przed nikim. Jest w rankingu Forbes'a 800 milionów dolarów. Zbiera stare książki z grafikami, francuskie livres d'artistes. Pierwsze pieniądze zarobił w wieku już 14 lat. Nauczyciel poprosił go, żeby napisał program. Napisał i wziął za to kasę. 30 lat później to przez niego Zachód wchodzi do rosyjskich sklepów. Jeśli Rosjanin kupował wtedy iPhone'a, całkiem możliwe, że przyszedł do niego przez Gensa. Drugim klientem Gensa jest państwo. Komputery dla urzędów, systemy dla agencji rządowych, przetargi, faktury, protokoły odbioru.
Wszystko jawne, wszystko w rejestrach. I wszystko na koncie firmy. Obie osoby miały jeden problem. German Gorbuntzow, bankier, który uciekł z Rosji z laptopem, opisał to później prosto. Ludzie Krapiwina mieli problem z gotówką i wtedy pojawiał się człowiek, który poręczył, że w Mołdawii pieniądze będą bezpieczne. Bo ta usługa nie ma infolinii, ulotki czy wizytówki. Kiedy wpuszczasz obcego człowieka do maszyny, przez którą idą miliardy, trzeba być ostrożnym. Nie ma do niej wejścia z ulicy. Trzeba znać odpowiedniego człowieka. Kim był ten człowiek? Nie wiemy. Po rozmowach nie ma żadnego śladu, ale był poręczyciel i ten poręczyciel miał mołdawskie znajomości.
A te otwierały całą masę nowych możliwości. Schemat działał tak. Masz ruble, chcesz dolary. Poza Rosją i z papierem. Sześć kroków. Krok pierwszy. Wymyślasz dług. Bierzesz dwie spółki. Obie są twoje? Obie istnieją tylko na papierze. Zarejestrowane w Wielkiej Brytanii, na Cyprze albo w Nowej Zelandii. Pierwsza pożycza drugiej. Na papierze. Bez odsetek albo prawie bez odsetek. Nikt nie pyta dlaczego. Żaden pieniądz nigdy między nimi nie przechodzi. Ale umowa jest prawdziwa. Podpis jest prawdziwy. Dług istnieje. Krok drugi. Dokładasz dwóch poręczycieli.
Jeden zwykły człowiek z Kiszyniowa otwiera rosyjskim pieniądzom drzwi do Mołdawskiego Wymiaru Sprawiedliwości. I teraz najdziwniejsza rozprawa świata. Nikt się nie broni, nikt nie kwestionuje długu, nikt nie żąda dokumentów, nie wzywa świadków, nie pyta, gdzie te pieniądze niby przeszły. Obie strony chcą tego samego wyroku. Nakaz zapłaty wychodzi w 5 dni. Krok piąty. Rosyjska firma płaci. I dopiero teraz ruszają się prawdziwe pieniądze. Firma poręczona przez Mołdawianina wykonuje przelew z Rosji. Legalnie. Na podstawie orzeczenia sądu. Rosyjski bank nie ma podstaw, żeby odmówić. Wykonuje wyrok.
Zdarzał się weksel między dwiema wydmuszkami na 700 milionów dolarów. Dziesiąta część gospodarki całego kraju. Sąd. Przepuścił to bez jednego pytania. Genewa. Na konta w szwajcarskim banku CBH wpływa 277 milionów dolarów. Odbiorcy. Spółka z Belize i spółka z Panamy. Obie należą do Alexeja Krapiwina. Tego, którego w internecie ciężko wyśledzić. Brytyjskie Wyspy Dziewicze. 27 milionów? Pieniądze wylądowały w szwajcarskim banku UBS. Właściciel? Georgi Gens. Ten, który sprzedaje zachodnią elektronikę w Rosji. Chociaż on oficjalnie zaprzecza, aby kiedykolwiek brał udział w schemacie prania pieniędzy.
Analitycy German Marshall Fund wzięli te dane i policzyli. W latach 2010-2014 z Rosji wpłynęło do mołdawskich banków 75 mld dolarów. Ze wszystkich krajów byłego Związku Radzieckiego – 80. Teraz druga strona tej kartki. Ile z tego tłumaczy się realną gospodarką? Eksport, import, przekazy od emigrantów, normalne interesy – 9 mld. 71 mld nie ma wytłumaczenia w niczym, co ten kraj wytwarza, kupuje albo sprzedaje. Ile to jest 71 mld? Bo sama liczba niewiele mówi. Wyobraź sobie walizkę. Taką, którą używasz latając samolotem.
Pralnia działa wtedy już od 4 lat. Maj. Rada robi przegląd tych orzeczeń. Sierpień. OCCRP i Nowaja Gazeta publikują pierwsze śledztwo, a efekt widać w suchej statystyce. Roczne wpływy do Mołdawii z krajów byłego ZSRR, a prawie wszystkie szły z Rosji, spadają z 21 mld dolarów w 2014 do 3,2 mld w 2015. Maszyna nie została rozbita. Została wyłączona. Nikt nikogo nie zatrzymał. Nikt nie wyważył drzwi. Ktoś po prostu zakręcił kurek. I teraz zadaj sobie jedno pytanie. Jak to możliwe, że przez 4 lata nikt tego nie zauważył?
Dla algorytmu to jedyny sygnał, że warto pokazać to komuś jeszcze. Kto mógł za tym stać? Z Mołdawii, Wiaczesław Płaton. Były poseł, akcjonariusz Moldinkon Banku. Prokuratura Mołdawska mówi organizator, 18 lat w 2017. Wolny w 2020, bo prokurator generalny uznał sprawę przeciwko niemu za spreparowaną. Dziś mieszka w Londynie. Wyszedł za kaucją i walczy z ekstradycją. Rosja skazała go zaocznie na 24 lata. Kanada nałożyła sankcje. On mówi prześladowanie polityczne. Vladimir Plachotniuk. Przez lata najpotężniejszy człowiek w Mołdawii. 6 lat ukrywał się pod fałszywymi tożsamościami, aż w lipcu 2025 zatrzymano go na lotnisku w Atenach.
Tylko, że zatrzymanie dotyczy innej sprawy. Kradzieży miliarda dolarów z mołdawskich banków. To osobna historia. Osobny odcinek. Link znajdziesz w opisie. Renato Usatej, lider partii Rosja, wydała za nim list gończy. Mówi, że to polityka. Trzech ludzi, trzy razy to samo zdanie. To nie ja, to polityka. Z Rosji. Aleksandr Grigorijew, bankier. Kontrolował Russian Land Bank. 30 października 2015 je kolację ze swoją dziewczyną w eleganckiej moskiewskiej restauracji, która częściowo do niego należy. Wchodzi FSB, wchodzą antykorupcyjni, wchodzi jednostka specjalna. 48-letni bankier ląduje twarzą na podłodze własnego lokalu.
Śledczy mówią, Kierował grupą 500 ludzi i że przez jego banki wyszło z Rosji 46 mld. Siedzi od listopada 2015. Ale zarzuty dotyczą dwóch innych jego banków, nie pralni. Sam mówi, że nigdy osobiście nie dostał ani rubla, że był tylko mniejszościowym udziałowcem, a decyzje podejmował zarząd. A ci, do których te pieniądze popłynęły? Aleksiej Krapiwin – 277 mln. Nie usłyszał zarzutu. Georgij Gens – 27 mln. Zaprzeczył wszystkiemu i dodał, że jego szwajcarski bank nigdy nie oznaczył tych przelewów jako podejrzanych. To akurat prawda.
Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podstawy sytuacji i wprowadzenie do tematu prania pieniędzy w Mołdawii.
Opis konkretnych osób i ich role w praniu pieniędzy, takich jak Olga M., Ilija B. i Aleksiej Krapiwin.
Opis szczegółowego schematu prania pieniędzy, w tym przelewów i przejścia między krajami.
Opis reakcji różnych instytucji i osób na sytuację, w tym Mołdawskiego Urzędu do Spraw Prania Pieniędzy i Trybunału Konstytucyjnego.
Podsumowanie sytuacji i omówienie tego, dlaczego nikt nie zatrzymał maszyny prania pieniędzy, oraz pytanie do słuchaczy o ich zdanie o legalności sytuacji.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Ponad 20 miliardów dolarów wyszło z Rosji jedną drogą — przez salę sądową.
Bez włamania. Bez strzału. Z pieczątką sądu i sygnaturą akt. A wyrok, który to umożliwił, wciąż jest ważny.
Nazwali to Russian Laundromat — pralnia Kremla. Mołdawski sąd wydawał nakaz zapłaty w 5 dni, nikt się nie bronił, obie strony chciały tego samego wyroku — a rosyjskie ruble wychodziły do Europy jako czyste dolary i funty.
26 746 przelewów. 5140 firm. 732 banki. 96 krajów. I ani jednego złamanego przepisu po drodze.
W tym odcinku rozkładam schemat na 6 kroków — tak, żebyś sam usłyszał, w którym z nich ktokolwiek złamał prawo. Idziemy od wiedeńskiego mieszkania i firmy-widmo z Delaware, przez Koleje Rosyjskie i laptop postrzelonego w Londynie bankiera, po mołdawski parlament, który w 8 miesięcy rozbroił własny urząd antypraniowy. Na końcu liczymy, kto za to odpowiedział.
Uprzedzam: ta część jest najkrótsza.
Wszystko na podstawie śledztwa OCCRP („Russian Laundromat Exposed") i Nowej Gaziety, ustaleń Reutersa oraz danych German Marshall Fund i Narodowego Banku Mołdawii. Żadna z wymienionych osób nie została prawomocnie skazana za udział w tym schemacie; obowiązuje domniemanie niewinności.
Jeśli chcesz sprawdzać ze mną, dokąd płynie pieniądz — obserwuj Hajsownika.
To był Hajsownik. Patrzę, dokąd płynie pieniądz.