Grecka Tragedia, Odcinek 9
Odcinek 9 Greckiej Tragedii to kolejna historia, która doskonale wpisuje się w schemat ginekoktonii. Sprawa rozegrała się w 1987 roku, a jej finał poraził i wstrząsnął grecką opinią publiczną.To opowieść o przemocy, kontroli i manipulacji — oraz o śmierci, której przyczyna budzi poważne wątpliwości. Czy był to nieszczęśliwy wypadek, a może zamierzone pozbawienie życia? Zostań ze mną do końca dzisiejszej opowieści.Dziękuję, że jesteś.P.
Niekiedy odpowiadała na jego zaczepki, innym razem zupełnie go lekceważyła. Cieszyła się, kiedy widziała, że czeka na nią pod szkolną bramą i że koleżanki zazdroszczą jej starszego adoratora na motocyklu? A kiedy się nie pojawiał, było jej dziwnie przykro. Schlebiało jej, że dużo starszy od niej chłopak ją adoruje, ale jednocześnie bała się. Nie miała bowiem doświadczenia w relacji damsko-męskiej. Pewnego razu wyznała mamie, że w drodze powrotnej ze szkoły do domu nagabuje ją jakiś chłopak. To był pierwszy sygnał, kiedy ktokolwiek z bliskich dziewczyny usłyszał o pana Jotim. Z racji sporej różnicy wieku między Joey a Panagiotisem, już w początkowej fazie ich znajomości dochodziło do nieporozumień.
Pamiętajmy, że Panagiotis to 25-letni młody, tryskający testosteronem mężczyzna, który etap dojrzewania miał dawno za sobą. Natomiast Joey była aktualnie w tym właśnie momencie, momencie dojrzewania, w którym nastrój młodej dziewczyny potrafi zmienić się z minuty na minutę, W którym kumulowały się różnego rodzaju emocje, w momencie kiedy potrzeba bycia zauważoną jest niesamowicie silna i w którym jej reakcja na różne zachowania pana Jotiego mogła być absolutnie nieprzewidywalna i niezgodna z jego oczekiwaniami. Mimo tak odmiennych temperamentów, pana Jotis nie odpuszczał. Niewytłumaczalny pozostaje fakt, dlaczego tych dwoje przyciągało się jak magnes?
Przecież nie istniało nic, co mogłoby ich łączyć. Wręcz przeciwnie, wiele ich dzieliło. A może jednak było coś, co sprawiało, że lgnęli do siebie jak ćma do światła? Student dla Joi rozstał się ze swoją sympatią. Związek, który tworzył, trwał ponad 5 lat, a para miała poważne plany na przyszłość. Tym samym spowodował nie lada poruszenie w gronie swoich najbliższych. Rodzina miała względem niego ogromne oczekiwania, a tymczasem on rujnował to, co w ich oczach było doskonałe. To mógł być manifest tego młodego mężczyzny, który mówił, wybraliście mi szkołę, wybraliście mi pracę i nakazujecie jak żyć, żonę wybiorę sobie sam.
Jak już wspomniałam, Joy nie miała wcześniej bliskiej relacji z żadnym mężczyzną. Oznaczało to, że była dziewicą, a do tej sfery życia podchodziła niezwykle poważnie. Po kilku miesiącach znajomości, pan Jotis zaczął wywierać na nią presję. Nagabywał ją, próbując przekonać, by mu się oddała. Żądał, by dała mu dowód miłości, jak to kiedyś mawiano. Napotykał jednak mur z jej strony. Joie jasno oświadczyła, że nie jest na to gotowa i że zrobi to jedynie z mężczyzną, który będzie jej mężem. Panagiotis, być może chcąc ją upokorzyć, powiedział jej, że ma wielkie powodzenie u kobiet, a słowami tymi wywołał w dziewczynie poczucie, że nie dorasta do jego poziomu i nie jest jego godna.
To oczywiście manipulacja emocjonalna z jego strony, ale żyj nie postrzegała tego w ten sposób. Po tych słowach para bardzo się pokłóciła, a w konsekwencji tej kłótni rozstała. Nie wiem, czy następne posunięcie pana Jotiego było przemyślane, czy może było tylko kaprysem, który miał wzbudzić zazdrość w Joi, ale chłopak wkrótce po rozstaniu z licealistką związał się z kolejną dziewczyną, a w niedługim czasie potem oświadczył się jej. Wkrótce potem do Joi dotarły wieści, że oto jej były chłopak planuje ślub. Wydawać by się mogło, że pana Jotis dopiął swego. Młoda i naiwna dziewczyna odebrała to jako porażkę.
Nie zdawała sobie sprawy, że pana Jotis z nią pogrywa i że ta jego Gierka miała jeden cel. Miała sprawić, że Joi zrozumie swój błąd i Głukorzona wróci do niego, że to ona będzie go prosić, ażeby dalej byli razem. Zrozpaczona poprosiła o rozmowę, w której błagała chłopaka, żeby ten zerwał zaręczyny i żeby do niej wrócił. Grecka Tragedia, Odcinek 9.
Ale ta ich miłość była zupełnie inna. Pełna intryg, emocjonalnych zawirowań i nieprzewidywalnych reakcji, które często wystawiały ich relacje na próbę. Była intensywna, burzliwa, momentami niemal niemożliwa do pojęcia dla osób z zewnątrz. Latem 1986 roku rodzina Garmani spędzała czas wolny w swoim domku w miejscowości Nawpaktos. Odległość między Atenami a tym nadmorskim miasteczkiem to ponad 200 km. Panagiotis, być może kierowany miłością, a być może nawet zazdrością, przyjeżdżał tam co weekend, żeby zobaczyć się z Joi.
Jednak jej zachowanie było pełne sprzeczności. Najpierw go zapraszała, a gdy już przybył, kazała mu wracać do Aten. Chłopak prosił nawet ojca dziewczyny, żeby pozwolił się jej z nim zobaczyć i jednak pan Jorgos nie wyraził na to zgody. Sytuacja, kiedy młoda dziewczyna raz dawała mu do zrozumienia, że chce się z nim spotkać, a kolejnym razem go lekceważyła i pogrywała sobie z jego uczuciami sprawiała, że pan Agiotis zamiast odpuścić, czuł swego rodzaju fizyczne i emocjonalne uzależnienie od Joi. Ekscytowało go to jej niezdecydowanie i te niedojrzałe nastoletnie gierki. Minęły wakacje, ale nie minęło zainteresowanie ze strony chłopaka.
Chcąc pokazać, jak bardzo zależy mu na dziewczynie i jak mocne żywi do niej uczucie, pan Agiotis udał się do domu Joi i oficjalnie poprosił rodziców o jej rękę. Para znała się zaledwie rok, a pan Yorgos nie był absolutnie przekonany co do faktu, że pan Agiotis Francis będzie dobrym mężem i zięciem. Po grecku jest takie powiedzenie, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza, że nie wypełnia mi oka. W praktyce natomiast możemy to zinterpretować jako fakt, że dana osoba nie wzbudza naszego zaufania, nie robi dobrego wrażenia, bądź nie wygląda obiecująco. Polskim odpowiednikiem tego wyrażenia jest zwrot nie wpaść w oko.
Takie odczucia towarzyszyły ojcu Joi, zarówno podczas wakacji, kiedy przyjeżdżał do Navpaktos, jak i teraz, kiedy stał przed nim i zapewniał o poważnych zamiarach względem jego córki. Według pana Jorgosa, Joi tak naprawdę bywa jeszcze dzieckiem, które powinno spędzać czas z koleżankami, cieszyć się życiem i poznawać je na każdej płaszczyźnie. Uważał, że małżeństwo jako zwieńczenie relacji między dwojgiem kochających się ludzi jest jak najbardziej naturalną koleją rzeczy, ale w swoim czasie. Teraz było to zdecydowanie za wcześnie. Niepokoiła go również spora różnica wieku między nimi. Chłopak był starszy od Joey o 9 lat.
Panagiotis został więc odprawiony z kwitkiem, ale upór jaki go charakteryzował nie pozwalał mu odpuścić. Któregoś dnia zawitał do domu rodziny Garmanis wraz ze swoimi rodzicami. Sytuacja wyglądała bardzo poważnie. Państwo Garmanis i Państwo Franzis poznali się i wydawałoby się, że doszli do porozumienia. Pana Jotis i Joi otrzymali zgody najbliższych i tym sposobem, po 14 miesiącach znajomości, młodzi pobrali się w grudniu 1986 roku. Młode małżeństwo zamieszkało w wynajętym w dzielnicy Cato Patissia mieszkaniu, czyli w okolicy, w której oboje się wychowywali i którą dobrze znali z dzieciństwa.
Blok przy ulicy Nemesios 21 był w bliskim sąsiedztwie domu rodzinnego Joi, jak również mieszkania rodziców pana Jotiego. Teraz, kiedy pana Jotis osiągnął swój cel i kiedy para była już oficjalnie małżeństwem, wydawać by się mogło, że nic już nie zakłóci ich sielanki, bo przecież tak powinno być, nieprawdaż? Dwie młode, kochające się i szalejące na swoim punkcie osoby wreszcie były razem. Wreszcie zabawa w kotka i myszkę się skończyła i można było odetchnąć z ulgą. Ale czy aby na pewno? Początek roku 1987. W małżeństwie Joey i pana Jotiego, oprócz stanu cywilnego, nie zmieniło się zupełnie nic.
Relacja między nimi to nadal ciągłe kłótnie, wyzwiska, sceny zazdrości, a nawet rękoczyny. Nie mieli wspólnych przyjaciół, zainteresowań ani tematów do rozmów. Dziewczyna chciała spędzać czas z koleżankami, wychodzić z nimi na kawę i do klubów i nie musieć się przy tym nikomu z niczego tłumaczyć. Pana Jotis natomiast łączył studia z pracą w butiku Ojca i przez wiele godzin przebywał poza domem. Kiedy wracał, nie otrzymywał należytej uwagi ani wsparcia od żony. Joi co rusz prosiła męża, żeby ten zaopatrywał ją w nową garderobę, bo jak twierdziła, wszystkie rzeczy zostawiła w domu rodzinnym. Kiedy wysłał ją po nie, ta miała odpowiedzieć, że rodzice odprawili ją z kwitkiem.
Kiedy pana Jotis zapraszał kolegów do siebie i wspólnie spędzali czas, Joi przesiadywała w innym pokoju. To akurat rozumiem, że mogła nie chcieć uczestniczyć w męskim spotkaniu. Jednak student twierdził, że jego żona nie wykazywała absolutnie żadnego zainteresowania czymkolwiek. Na propozycję wyjścia z większą grupą znajomych czy podjęcia dyskusji na jakikolwiek temat pozostawała zupełnie niewzruszona. Młody Franz jej zwyzna później. Doszliśmy do etapu, kiedy kłóciliśmy się bez powodu tylko po to, żeby była między nami jakaś interakcja. Z początku nawet się nam to podobało, ale później obelgi i poziom języka wymknął się nam zupełnie spod kontroli.
Sytuacje te doprowadzały go do szału. To, co niegdyś go w niej urzekło, jej uroda, charakter i sposób bycia, dzięki którym zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia, teraz stawało się jego przekleństwem. Nienawidził tego uczucia, ponieważ nie mógł nad nim zapanować. Coraz częściej ogarniał go lęk, że może ją stracić. Wspomniałam wcześniej, że między małżonkami dochodziło do rękoczynów. Pewnego razu Pana Jotis spoliczkował żonę w miejscu publicznym. Ślady uderzenia na twarzy Joi wzbudziły poważny niepokój jej matki i ojca. Natychmiast wezwali do siebie zarówno zięcia, jak i jego rodziców, domagając się obietnicy, że Pana Jotis już nigdy więcej nie podniesie ręki na ich córkę.
Dla Joi, Pan Agiotis był pierwszym mężczyzną, z którym współżyła. Dla niego natomiast Joie była kolejną z wielu kobiet, z którą miał bliskie kontakty. Joie, jako młoda i niedoświadczona dziewczyna, mogła być sporym rozczarowaniem dla mężczyzny pokroju pana Jotiego, który, jak twierdził, miał spore powodzenie u kobiet. Ich bliskie kontakty były toksyczne. Po każdej kłótni kończyli w łóżku, jakby było to jedyne miejsce, w którym potrafili się porozumieć. Ale czy na pewno? Tak na przestrzeni kilku kolejnych miesięcy wyglądało życie małżonków. Joy bardzo szybko uświadomiła sobie, że decyzja o ślubie była raptowna i niedojrzała. Z każdym dniem żałowała jej coraz bardziej.
Wracamy do naszej historii. Było późne popołudnie 24 czerwca 1987 roku. Para wyszła na lody na wspomniany już deptak Focchionos Negri. Po konsumpcji, Joy zaproponowała mężowi, żeby jeszcze nie wracali do domu. Nalegała, by poszli na drinka do jednego z pobliskich barów, na co pan Agiotis nie miał zupełnie ochoty. Był zmęczony i chciał odpocząć przed kolejnym dniem pracy w sklepie ojca. Joy, zupełnie nie rozumiejąc takiego stanu rzeczy, że ktoś może chcieć odpocząć, zaczęła wyrzucać mężowi, że nie spędzają czasu razem, że on nie zapewnia jej rozrywek i że prowadzi u jego boku nudne życie.
Podczas drogi powrotnej do domu kłócili się w samochodzie i wzajemnie oskarżali. Kiedy dojechali pod blok, sfrustrowana dziewczyna wysiadła z auta i udała się do mieszkania, a pana Giotis został na zewnątrz, żeby znaleźć miejsce parkingowe. Z tym w Atenach jest odwieczny problem. Kiedy po chwili wszedł do budynku i próbował wejść do mieszkania, okazało się, że Żoi zamknęła się w nim i nie zamierzała wpuścić męża do środka. Mimo uporczywych próśb, osiemnastolatka nie zmieniła zdania. Chłopak zszedł więc na dół do kiosku i próbował zadzwonić do mieszkania, jednak przez długą chwilę nikt nie odbierał telefonu. Ponowił kolejną próbę i tym razem usłyszał w słuchawce głos Joi.
Pana Joty stwierdził później w swoich zeznaniach, że próbował jej wytłumaczyć, że musi się przespać, ale to jeszcze bardziej rozzłościło Joey. Zerwała z niego prześcieradło, zaczęła wrzeszczeć, że dłużej nie zniesie jego obecności. Kopała go w nogi i żądała, by natychmiast wyszedł z mieszkania. Kiedy poprosił ją, by przestała krzyczeć, bo słychać ich w całej okolicy, Joy, według jego relacji, wpadła w jeszcze większą furię i ponownie kazała mu wyjść, sugerując, żeby poszedł do domu swojej siostry. W tym momencie pełna frustracji i żalu Joy nie wytrzymała i rzuciła w stronę męża upokarzające słowa. Według jego późniejszych zeznań miała nazwać go nieudolnym, śmiesznym i niezdolnym do zaspokojenia jej seksualnie.
Pan Agnotti stwierdził, że wstał, chwycił ją za ramiona i potrząsnął, próbując ją uspokoić. Joy jednak nie przestała, jak mówił, i zaczęła kopać go w kolano, dokładnie w miejsce, gdzie od miesiąca miał problem z łąkotką, o którym doskonale wiedziała. Jednocześnie miała na niego napluć i dalej go wyzywać. Wtedy, jak sam przyznał, uderzył ją dwa razy w twarz i kazał się jej zamknąć. To sprawiło, że Joy wpadła w histerię. Rzuciła w niego popielniczką, krzycząc przy tym, mówiłam ci, żebyś mnie nie bił. Przedmiot uderzył mężczyznę w klatkę piersiową, a następnie upadając rozbił lampkę nocną. Według pana Jotiego, Joy zaczęła go uderzać rękami w różne części ciała, krzycząc i tracąc nad sobą kontrolę.
On sam twierdził, że także stracił panowanie nad sobą i w tym momencie doszło do wzajemnej szarpaniny i rękoczynów. Z relacji mężczyzny wynika, że to właśnie wtedy, że i miała zostać przez niego odepchnięta, w wyniku czego upadła na drewnianą krawędź łóżka. Kiedy osunęła się na ziemię bez oznak życia, mężczyzna zamarł. Widząc, że pozostaje w bezruchu, natychmiast podbiegł do niej, żeby sprawdzić czy żyje. Pozwólcie, że przytoczę jego słowa. Joi leżała na ziemi. Zbliżyłem się do niej, żeby sprawdzić czy oddycha i czy wyczuwalny jest puls.
Pana Joty zwiedział, że musi trzeźwo myśleć i przedsięwziąć jakieś kroki. Nikt mu nie uwierzy, że Joy straciła życie na skutek kłótni, jakich w ich krótkim pożyciu było wiele. Dla Joy nie było już ratunku, ale on cały czas dostrzegał szansę na to, żeby jakoś wyjść z tej sytuacji. Aby odsunąć od siebie jakiekolwiek podejrzenia, musiał ukryć ciało i upozorować wszystko tak, by wyglądało na to, że Joy po prostu go opuściła, zmęczona ciągłymi kłótniami i życiu w ciągłym stresie. Ale jak ukryć ciało dziewczyny, który ma swoją wagę, a on sam odczuwa ogromny ból i dyskomfort w kolanie? Przecież nie da rady je znieść do samochodu.
Miał tam swoje stałe miejsce jako pamiątka z wakacji na Krecie. Kiedy jako pierwszą odciął rękę, uświadomił sobie, że teraz nie ma odwrotu. To, co zaczął, musiał skończyć. W trakcie tego bestiarskiego czynu płakał i wymiotował jednocześnie, a zapach krwi był wszechobecny. Ostatnią częścią ciała jego ukochanej Joi była jej głowa, którą po odcięciu przytrzymał w dłoniach i patrzył na oblicze, które jej niegdyś sprawiło, że zakochał się w niej bez pamięci. Teraz już nikt nie będzie na nią patrzył z pożądaniem, a ona nie będzie już z nikim flirtować. Zostanie jego na zawsze.
Publikacja tak makabrycznego obrazu została odebrana jako skandaliczne i nieetyczne nadużycie, a także brak jakiegokolwiek szacunku dla ofiary i jej bliskich. Z drugiej strony ujawniła bezwzględność greckich mediów, które w pogonie za sensacją były gotowe przekroczyć wszelkie granice etyki i dobrego smaku. Społeczeństwo zareagowało szokiem i niedowierzaniem. Wszyscy zadawali sobie to samo pytanie. Jak to możliwe, że coś tak bestialskiego wydarzyło się w ich kraju? Przerażenie mieszało się z odrazą i osłupieniem. Zdjęcie brutalnie okaleczonej Joi sprawiło, że pan Agiotis Fradzis w oczach opinii publicznej stał się kimś gorszym niż zwykły morderca.
Jak opisuje w swojej książce Zbrodnie, które wstrząsnęły Grecją, jak je przeżyłem. Za publikację tej fotografii jako gazeta mieliśmy sądowe perypetie, ale w ostatecznym rozrachunku zostaliśmy uniewinnieni. Wspomniana książka i rozdział o pana Jotim Franzis w dużej mierze posłużyła mi do stworzenia scenariusza do tego odcinka. Panos Sobolos nie tylko opisuje głośne zbrodnie, ale sam był zaangażowany w relacjonowanie najgłośniejszych spraw kryminalnych w Grecji, co sprawiło, że jego głos w dziennikarstwie śledczym stał się naprawdę znaczący. Kontynuujemy naszą historię. Wspomniany dziennikarz, oprócz prokuratora, policjantów i lekarzy, był jednym z obecnych podczas wizji lokalnej w mieszkaniu Joi i pana Jotiego i miał niepowtarzalną możliwość porozmawiania z zabójcą.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Odcinek 9 Greckiej Tragedii to kolejna historia, która doskonale wpisuje się w schemat ginekoktonii.
Sprawa rozegrała się w 1987 roku, a jej finał poraził i wstrząsnął grecką opinią publiczną.
To opowieść o przemocy, kontroli i manipulacji — oraz o śmierci, której przyczyna budzi poważne wątpliwości.
Czy był to nieszczęśliwy wypadek, a może zamierzone pozbawienie życia?
Zostań ze mną do końca dzisiejszej opowieści.
Dziękuję, że jesteś.
P.