Jan Benedek w Kolumnie Zygmunta!
Jan Benedek o rozstaniu z T.Love i o tym jak wygląda życie po T.Love!
Kolumna Zygmunta. Co się wydarzy muzycznego? Jak się pracuje z synem? Jak wygląda życie po T-Lav? Między innymi o tym pogadam z naszym dzisiejszym gościem. Jan Benedek, dzień dobry. Cześć. Dzień dobry. Dzień dobry panie Janie. Panie Janie, co pan robił w miniony weekend? Ja siedzę głównie w studio, więc podejrzewam, że siedziałem również przez ten weekend w studio, tak jak Czodzień. Jestem trochę nudny, jeśli chodzi o mój, wiesz, rozkład zajęć dnia. Pytam, bo w warszawskiej Stadole w miniony weekend odbył się koncert zespołu TILAW, z wiadomych przyczyn pana na tym koncercie nie było. Kiedy był tutaj Muniek Staszczyk, pewnie pan słyszał, a może widział w naszych social mediach, zadałem wtedy pytanie o wasze rozwstanie. Jesteśmy trudnym małżeństwem, odpowiedział pan Zygmunt i mówił o waszych różnicach przy produkcji płyty, o różnicach dotyczących umów, papierów.
Zygmunt ma pewne takie podejście, jakąś taką mentalność, moim zdaniem troszkę nieprzystającą w tych kwestiach dotychczasów i do tego, że to jest zespół, wiesz, To jest duża firma, to jest naprawdę przedsiębiorstwo i po prostu zasługujemy wszyscy na jakieś takie zasady, których się trzymamy. Mieliśmy relację Muńkę Staszczyka. Dzisiaj o swojej perspektywie opowiadał Jan Benedek. I żeby zrobić taki pomost między tym co było, a tym co będzie, pozwoli pan, panie Janie, że zaprezentujemy Warszawę. Wielki przebój TILAW skomponowany przez naszego gościa został nagrany w nowej wersji. Jest to wersja rodzinna. Pogadamy sobie o tym. Ten utwór jest w streamingu, jest na YouTubie, ale będzie też w Kolumnie Zygmunta.
Rozmawiamy o odejściu z zespołu Tilaw, o tym co zostawił, ale rozmawiamy też o tym co planuje w naszym studiu dzisiaj Jan Benedek. Witam ponownie, dzień dobry. Dzień dobry, dzień dobry Panie Janie. Jesteśmy? Czy ten mikrofon działa? O jest, jest Pan Jan. Panie Janie, zanim przejdziemy do tego co teraz i co w przyszłości, chciałbym jeszcze na chwilę wrócić do tego co było. Trzy lata temu w rozmowie StopGuitar.pl powiedział Pan, zrobiłem parę rzeczy, które czekają na swój moment. Czeka też jeden gruby numer z Muńkiem i wyjątkowymi gośćmi zza oceanu, ale o tym na razie cicho sza. O co chodziło? Nie ma tego numeru. Nie ma, a miał być. No wiesz, plany są zawsze. Robimy zawsze dużo rzeczy, my muzycy. Także... A co to za goście z Załcanu?
Ja zrobiłem gitary, Sidney zagrał na bębnach. Zresztą w piosence Warszawa w naszym coverze również Sidney wystąpił na bębnach, także trzymamy się razem. Czyli co, chłop gra na dwa fronty? Słuchaj, każdy z tego zespołu ma swoje przedsięwzięcia. Oczywiście. A gdy już zbierzecie do kupy cały materiał, to kiedy planujecie go wydać? Na pewno w przyszłym roku. Myślałem, że pan powie konkretnie tak, w marcu, bo wtedy wyjdzie też nowa płyta TILAW i... i wyjdźmy małą rywalizację. Nie no, nie skradniemy szału. Panie Janie, jeszcze a propos TILAF. Proszę wybaczyć, ale chciałbym jeszcze jedną rzecz doprecyzować, bo ja się pogubiłem. Na nowej płycie TILAF będą jakieś pana kawałki, czy nie będą? Nie, nie będzie. Nie będzie. Więcej będzie na płycie zespołu BNDK.
Tak wygląda przyszłość. A myśli pan, że kiedyś w przyszłości artystyczne drogi Jana i Muńka znów się zajdą? Biorąc pod uwagę te interwały czasowe pomiędzy naszymi współpracami, no to by gdzieś tak wypadało. 30 lat? No właśnie. Nie podejrzewam. Czyli za trzydzieści lat na trzy lata? Mogłoby tak być, ale myślę, że nie będzie. Ze stuprocentową pewnością. Panie Janie, to jeszcze ostatnie słowa od Pana dla wszystkich fanów Jana i dla wszystkich fanów TILAF. Słuchajcie, dużo dobrych rzeczy pozostanie i to jest chyba najważniejsze. Pozdrawiam Was wszystkich, bardzo dziękuję, że dostałem tyle słów wsparcia od Was po tej historii.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.