Prof. Piotr Oszczanowski i Rubens na Śląsku. Rozmawia Monika Zając
- Fizycznie Rubens nigdy nie był tu obecny, aczkolwiek mamy wiele dowodów na to, że śląscy mistrzowie cechowi jeździli do jego pracowni w Antwerpii. Ba, być może również tam pracowali, bo to było wielkie przedsiębiorstwo. Jak wiadomo, Rubens pozostawił po sobie blisko 2 tys. dzieł - mówił w Dwójce prof. Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu.
Mówiliśmy na początku, że sam Rubens na Śląsk nie dotarł, ale jego dzieła, oryginały już tak. I te historie były często dość burzliwe, prawda? To znaczy proszę pamiętać, to zresztą jest też element, który można określić Na swój sposób konstans, niezmienny. Tak jak w przeszłości, a mówimy tu o czasach jeszcze za życia Rubensa, który umiera w 1640, w drugiej połowie XVII, tak i dzisiaj marzeniem, szczególnym rodzajem pożądania, takiej powiedzmy potrzeby wszelkiej maści kolekcjonerów było... Jest i zapewne będzie posiadanie Rubensa. To nie jest zaskoczenie, że kiedy tworzyli katalogi swoich zbiorów, zawsze na samej górze, na początku jednym słowem, znajdowało się nazwisko czy to Rubensa, czy to Rembrandta.
To oczywiście nie znaczy, że oni rzeczywiście posiadali oryginalne dzieło Rubensa, czy tym bardziej Rembrandta, ale to świadczy jaką estymą, jakim szacunkiem, a przede wszystkim jaką, wspomniałem właśnie, Rodzajem pożądania zabiegali o to, żeby dzieła tego genialnego artysty z Antwerpii posiadać. Więc jest to też taka opowieść o ludzkich marzeniach, zwłaszcza o tych słabościach kolekcjonerskich, o tych ambicjach, Proszę sobie wyobrazić, że rzeczywiście było wiele, wiele kolekcji, wielu kolekcjonerów, którzy byli przekonani, choć patrzymy na to z pewnym drobnym uśmiechem na twarzy, że oczywiście ich ściany, ich domów, pałaców, również w kościołach, klasztorach właśnie są miejscem, w którym jest ów Rubens.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.