Prof. Piotr Oszczanowski i Rubens na Śląsku. Rozmawia Monika Zając
- Fizycznie Rubens nigdy nie był tu obecny, aczkolwiek mamy wiele dowodów na to, że śląscy mistrzowie cechowi jeździli do jego pracowni w Antwerpii. Ba, być może również tam pracowali, bo to było wielkie przedsiębiorstwo. Jak wiadomo, Rubens pozostawił po sobie blisko 2 tys. dzieł - mówił w Dwójce prof. Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu.
Gość dwójki. Naszym gościem jest dziś prof. Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Dzień dobry. Witam bardzo serdecznie. Spotkaliśmy się, by porozmawiać o Rubensie, ale nie mogę nie rozpocząć od pewnego newsa, który dotarł do nas całkiem niedawno. Dwunastomilionowy zwiedzający pojawił się w panoramie racławickiej. Czy dla Muzeum Narodowego to jest święto? Tak, to jest wyjątkowe święto, a powiem, że tym większe, gdyż tego 12 milionowego gościa, przemiłą, przesympatyczną uczennicę szkoły podstawowej w Klukach gościmy w momencie, kiedy no za chwilę dosłownie zbliżamy się do tej szczególnej rocznicy, a jest nią 40-lecie udostępniania panoramy racławickiej we Wrocławiu.
Chcemy im podziękować. Piotr Oszczanowski. 14 na 120 metrów dzieło, no to myślę, że będzie to niemałe wydarzenie. Nam oczywiście sprawia to ogrom radości, że będzie nam dane wspólnie, dziękując, podziwiając, no i przypominając, że jest to rzecz wyjątkowa. To za dwa tygodnie, ale już jutro. Mija 385 lat od śmierci Petera Paula Rubensa i państwo, Muzeum Narodowe we Wrocławiu, tę rocznicę upamiętnia otwarciem wystawy Rubens na Śląsku.
I chyba słuchaczom należy się pewne wyjaśnienie, bo Rubens podróżował całkiem sporo, bywał i w Italii, i w Anglii, i w Hiszpanii, ale czy rzeczywiście zawędrował kiedykolwiek na Śląsk? Nie, fizycznie nigdy tu nie był obecny, aczkolwiek mamy wiele dowodów na to, że to wrocławscy, śląscy mistrzowie cechowi jeździli do Antwerpii, do jego pracowni, że mieli z nim kontakt, a być może również pracowali w tej wielkim przedsiębiorstwie, bo wszak Rubens, jak wiadomo, pozostawił po sobie blisko 2000 dzieł. Trudno sobie wyobrazić, aby była to praca jednego człowieka. Znakomicie zorganizowany warsztat. Rzeczywiście on cieszył się ogromną popularnością. No i co najważniejsze, tu na Śląsku dała szczególnie o sobie znać ta chęć, wola i skrajne pożądanie posiadania Rubensa.
To było coś, o tym marzył każdy tutejszy kolekcjoner. Te ślady, te dowody na to będzie również można zobaczyć u nas na wystawie. Tak sobie myślę, że ta wystawa to jest takie idealne podkreślenie tego, że mówimy o czasach, które kojarzą nam się z utrudnionymi podróżami, utrudnionym kontaktem pomiędzy różnymi częściami Europy, a tymczasem ta wymiana kulturalna naprawdę kwitła. Proszę sobie wyobrazić, że właśnie w przypadku Rubensa mamy do czynienia z pewnym fenomenem, ale to z czasem stało się rzeczą oczywistą. To sprawa dotyczy pewnej uniwersalizacji kultury. Rubens, oprócz oczywiście ogromnego dorobku malarskiego, pozostawił po sobie również 800 matryc graficznych wykonanych przez tak zwaną Szkołę Rubensa.
To rzeczywiście była stajnia, można powiedzieć dzisiejszym językiem, najwybitniejszych grafików, jakimi dysponował XVII wiek. Wilhelm Swannenburg, Lukas Forstermann, Paul Pontiusz, Schelte Bolsfert, jego brat Boetius, wybitni. On sprawując nad nimi pełną kontrolę i nadzór zadbał o to, że jego kompozycje, jego obrazy zostały przełożone na język graficzny. Co to oznacza? Proszę sobie wyobrazić, że jeszcze za życia W latach trzydziestych XVII wieku jego kompozycje pojawiały się w tak odległych zakątkach świata jak Peru czy nawet cały teren Ameryki Łacińskiej. To właśnie dzięki grafice, która była tym medium, która rozpropagowała stylistykę, bo proszę...
Pamiętać, że Rubens to jest jednak synonim kwintesencji sztuki baroku, tego baroku flamandzkiego, w którym przepych, monumentalność, witalność, ekspresja, dekoracyjność, dynamizm, teatralność, no przecież do dziś. W naszym języku polskim używamy jakże niezwykłego określenia kobiecego ciała w świecie witalności i brzmi ono rubensowskie kształty. A więc artysta, który zawładnął wyobraźnią no tak naprawdę całej Europy i nie tylko. To jest wielka zasługa Rubensa. I byłoby pewną niezrozumiałą rzeczą czy też paradoksem, Gdybyśmy nagle się dowiedzieli, że tego Rubensa w postaci właśnie tej inspiracji, tych źródeł, wzorców nie byłoby na Śląsku.
Przejdźmy zatem do konkretów. Jakie dzieła będą Państwo prezentować na tej wystawie? Pan wspomniał o grafikach. Wiem, że będą również różnego rodzaju obiekty, ale czy znajdą się także oryginały samego mistrza Rubensa? Tak, między innymi dlatego tak bardzo zabiegaliśmy o orzeczone oryginały, które też dotrą do nas z Holandii, też ze zbiorów polskich, aby jednak pokazać czym tak naprawdę był ten fenomen Rubensa, co znaczy własnoręczne dzieło, autorskie dzieło. Trzeba też uczciwie powiedzieć, że nie wszystkim, to było zresztą niemożliwe, stawało tego talentu, aby osiągnąć to mistrzostwo. Piotr Oszczanowski, Rubens, Monika Zając, Muzeum Narodowe we Wrocławiu, Wrocław, Antwerpen.
Polt Wilman, który wchodził w rodzaj swoistego dialogu z Rubensem. On go oczywiście znał, on go podziwiał, ale bardzo krytycznie, że tak powiem, odnosił się, modyfikował jego kompozycje. To jest jedna rzecz. Druga rzecz to też proszę pamiętać, że ta wystawa jest rodzajem swoistego, jak to nazwać? Takiego déjà vu, dlatego, że po 80 latach wracają do Wrocławia dzieła, które kiedyś były chlubą tutejszych kolekcji, zarówno muzealnych, a wcześniej również, a jakże, bibliotecznych. To jest coś, co warto podkreślić, bo te zasoby, zwłaszcza mówię tutaj o bibliotekach kościelnych, poczynając od XVII wieku, były pełne właśnie tych arcydzieł grafiki europejskiej, dzieł tak zwanej właśnie szkoły.
Więc ta wystawa jest jakby wielopoziomowa, dotyka wielu kwestii. Jeżeli jeszcze powiem, że prezentujemy Rubensa nie tylko w wersji malarskiej, graficznej, ale są i rysunki, są i wyroby rzemiosła artystycznego, a wreszcie no wspaniała, najcenniejsza, jaką sobie można wyobrazić, tapiseria brukselska, do której to kartony wzorzec stworzył własnoręcznie Rubens. Peter Paul Rubens, a która to tapiseria pozyskana do Śląskiego Muzeum, Wrocławskiego Muzeum w 1941 roku szczęśliwie przetrwała i dzisiaj znowu po 80 latach wraca do miejsca, w którym kiedyś się znajdowała. No właśnie Pan wspomniał o tych powrotach.
Mówiliśmy na początku, że sam Rubens na Śląsk nie dotarł, ale jego dzieła, oryginały już tak. I te historie były często dość burzliwe, prawda? To znaczy proszę pamiętać, to zresztą jest też element, który można określić Na swój sposób konstans, niezmienny. Tak jak w przeszłości, a mówimy tu o czasach jeszcze za życia Rubensa, który umiera w 1640, w drugiej połowie XVII, tak i dzisiaj marzeniem, szczególnym rodzajem pożądania, takiej powiedzmy potrzeby wszelkiej maści kolekcjonerów było... Jest i zapewne będzie posiadanie Rubensa. To nie jest zaskoczenie, że kiedy tworzyli katalogi swoich zbiorów, zawsze na samej górze, na początku jednym słowem, znajdowało się nazwisko czy to Rubensa, czy to Rembrandta.
To oczywiście nie znaczy, że oni rzeczywiście posiadali oryginalne dzieło Rubensa, czy tym bardziej Rembrandta, ale to świadczy jaką estymą, jakim szacunkiem, a przede wszystkim jaką, wspomniałem właśnie, Rodzajem pożądania zabiegali o to, żeby dzieła tego genialnego artysty z Antwerpii posiadać. Więc jest to też taka opowieść o ludzkich marzeniach, zwłaszcza o tych słabościach kolekcjonerskich, o tych ambicjach, Proszę sobie wyobrazić, że rzeczywiście było wiele, wiele kolekcji, wielu kolekcjonerów, którzy byli przekonani, choć patrzymy na to z pewnym drobnym uśmiechem na twarzy, że oczywiście ich ściany, ich domów, pałaców, również w kościołach, klasztorach właśnie są miejscem, w którym jest ów Rubens.
Ale to jest, poza wszelką dyskusją, wspaniały Rubens. Mało tego, kiedy był tu na Śląsku, był naśladowany, powtarzany. Takie właśnie dowody jakby takiej fascynacji i zauroczeniem tym obrazem również zostaną zaprezentowane na naszej wystawie. Rubens na Śląsku. Tę wystawę będzie można zwiedzać w Muzeum Narodowym we Wrocławiu od piątku aż do końca listopada. A opowiadał nam o niej dyrektor muzeum i współkurator tej wystawy prof. Piotr Oszczanowski. Bardzo dziękuję. Również bardzo, bardzo dziękuję.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.